rowery

stat

Na Szago, nie zawsze popłaca

fot. Krzysztof Kochanowicz / Trojmiasto.pl

Tegoroczny kalendarz Pucharu Polski w rowerowych rajdach na orientację (PPM) rozpieszcza pomorskich orientalistów. W 2016 do wyboru mamy dwie edycje rajdu Harpagan, Szago, Z Kompasem i Pazur Gryfa, wszystko w obrębie województwa. A tuż za miedzą w okolicach Bydgoszczy do wyboru są dwie następne imprezy organizowane przez BikeBoys.



To już XI edycja Szago tradycyjnie organizowana przez Uczniowski Klub Sportowy Włóczykij, po raz kolejny z bazą zawodów w szkole, w Osieku. Mimo jedenastej edycji Szago debiutuje wiosną i w kalendarzu PPM uzyskuje status Aspirant (imprezy aspirującej do organizacji zawodów rangi klasyfikacji generalnej PPM). Status ten powoduje redukcję maksymalnej ilości punktów przyznawanej za zwycięstwo w rajdzie do 50 pk. Ważna jest również frekwencja na trasie, według regulaminu dwie imprezy o najwyższej frekwencji w przyszłym roku wchodzą do kalendarza na pełnych prawach.

Jesienne Szago, rozgrywane jest parę tygodni po Harpaganie i ponad miesiąc przed Nocną Masakrą, ściąga na start najmocniejszych kolarzy i piechurów. Tymczasem wiosenna edycja rozgrywana jest tydzień przed Harpaganem i tydzień po imprezach organizowanych przez Team 360 (powrót po ulewnym ZaDymno 2014) i debiutującym na trasie rowerowej Nadwiślańskim Maratonie na Orientację (za trasę rowerową odpowiadał czołowy rowerowy nawigator Grzegorz Liszka).

Mając to wszystko na uwadze na starcie spodziewałem się mniejszej ilości zawodników. Jakie było moje zdziwienie widząc czołowych orientalistów z całej Polski. Na czele z górującym na wszystkimi Pawłem Brudło, który w sezonie 2015 pokazał kto jest mistrzem rowerowej nawigacji.
Jesienią ścigaliśmy się na zachód i południe od bazy, teraz podejrzewałem, że budowniczy (jak zwykle niezastąpiony Artur Fankidejski) wytyczy trasy na wschód i północ. Po zapoznaiu się z mapą okazało się, że ponownie pojedziemy na południe, ale tym razem dalej niż jesienią. 2 z 20 punktów kontrolnych schowane były za autsostradą A1. Co jeszcze rzuciło się w oczy, a mianowicie mapa wydrukowana jest na "ukos", a nie tradycyjnie prostopadle do krawędzi arkuszy. Co ciekawe numery punktów naniesione są tradycyjnie czyli prostopadle. Ten sposób wydruku sprawia mi kłopoty, bo lewo na mapie nie oznacza zachodu, a raczej południowy zachód. Próbuje korygować pozycję obracając mapnik, ale róg mapnika zasłania mi licznik. Pozostaje dokładne odmierzanie i kontrola kompasu. Tradycyjnie na Szago mamy 20 punktów kontrolnych-wagowych, czym dalej od startu tym wyższa waga.

Na starcie termometr wskazuje +1.3. Jest zimno, ale tylko pierwsze 20 minut. Temperatura szybko wzrasta do +7 by popołudniu dobić do +17. Mój przejazd zacząłem od najdalej wysuniętego punktu na północy, a następnie odwrotnie do ruchu wskazówek zegara. Od samego początku trudno mi realizować wyznaczony wariant. Mimo popełnianych błędów i nie trzymania się wariantu punkty znajduję sprawnie, trochę martwią mnie ekstra kilometry, które robię, a które mogą dać znać o sobie pod koniec maratonu. Połowa trasy przebiegła bez większych wpadek (wszystkie wpadki były małe, ale denerwujące), aż do PK20. Mój niepokój spowodowany był tym, że na mapie w miejscu PK20 odpadł jej nadruk i miałem białą plamę, co utrudniło mi odnalezienie właściwego punktu. Na szczęście w okolicach kręcili się już zawodnicy i tu musiałem posiłkować się ich nawigacją. To już drugi raz, kiedy czerwony rower Turysty biorę za lampion. W grupie 4 zawodników udaje się namierzyć lampion.

Czas i siły wskazywały, że o ile nie popełnię błędów, uda zaliczyć się komplet. Po zaliczeniu najdalej wysuniętych punktów na południu powrót ku bazie, komplet cały czas w zasięgu do pechowego PK13. Niestety utknąłem przy nim na dłużej, zapas czasu stopniał, a jeszcze 5 punktów do zaliczenia. Jeżeli uda się zaliczyć PK10 przed godzina 15 to można powalczyć z pozostałymi 4 punktami. Przy PK10 plan próbuje pokrzyżować strasznie nerwowy pies, ale dwa duże kamienie rozwiązują konflikt, a czas niestety tyka na moją niekorzyść. Zaliczam więc punkt przekraczając założony limit o 10 minut, kompletu nie będzie.

Zaliczam ostatnie 2 punty, odpuszczając 2 kolejne wyżej punktowane. Na macie melduję się około 10 minut przed regulaminowym zamknięciem mety z 111 kilometrami w nogach, z czasem netto 6:49, z 18 PK/20 (50 pkt wagowymi/54) plasując się na 18 miejscu. Około godziny zabrały mi postoje, poszukiwania punktów oraz korygowanie błędów nawigacyjnych. Gdybym zredukował ten czas do 30 minut udałoby się spokojnie objechać całą trasę. Sama trasa bardzo malownicza i terenowa, ilość przelotów asfaltowych zredukowana do minimum. Kolejny raz budowniczy udowadnia, że mimo zjechania okolicy Osieka wszerz i wzdłuż cały czas można wyczarować atrakcyjną trasę rowerową.

>>> Zobacz interaktywną mapę poruszania się po Punktach Kontrolnych

Jesienne Szago? Oczywiście będę!

>>>Strona Pucharu Polski w Maratonach na Orientację

>>>Wszystko co powinieneś wiedzieć o Imprezach na Orientację

Organizator InO Szago:

Uczniowski Klub Sportowy Włóczykij
przy Zespole Szkół Publicznych w Osieku,
ul. Partyzantów Kociewskich 51, 83-221 Osiek

www: Impreza na Orientację Szago
Funpage Facebook
Kontakt: ukswloczykij@wp.pl
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (5)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »