rowery

stat

XV Spiros: szkoda roweru na takie lasy


W XV Gdyńskim Maratonie na Orientację pt. Spiros wystartowało łącznie 169 zawodników w 102 zespołach. Rywalizacja odbywała się na sześciu trasach w tym dwóch nocnych: TP42 i TP25 oraz dziennych pieszych TP15 i TPT oraz rowerowych: TR50 i TR20. Jak zawsze najliczniej obsadzoną trasą była 25 km trasa piesza. Najlepsi zawodnicy zastali wyróżnieni pucharami i medalami ufundowanymi przez Prezydenta Miasta Gdynia - Wojciecha Szczurka. Na zakończenie spośród wszystkich zawodników rozlosowano nagrody ufundowane przez Sponsorów.



Tym razem nasza ekipa rozbiła się na kilka mniejszych podzespołów. Jeden z kolegów wystartował już w piątek wieczorem na trasie pieszej, a w sobotę od rana startowali fani dwóch kółek. Obydwie nasze drużyny rowerowe wybrały długą trasę na 50 km, ale tylko zwycięzca - Tomasz Szot, może powiedzieć o sprzyjającym wietrze. Nam nie dość, że wiał on w twarz, to jeszcze z garścią piachu po oczach. Tym razem w ogóle nam nie poszło, ale pomimo kilku awarii udało nam się dotrzeć do mety o własnych siłach i zająć przyzwoite drugie miejsce od końca. To, z czego z pewnością możemy się nadal cieszyć, to umiejętności nawigowania. Do większości z punktów dojeżdżaliśmy opracowanym wcześniej wariantem i tylko raz przestrzeliliśmy się z namierzaniem, przez co w efekcie w kartę wpisaliśmy, że punktu kontrolnego nie ma. Kolejne PK, które założyliśmy zdobyć przychodziły nam raczej z łatwością, choć niepotrzebnie porwaliśmy się jak z motyką na słońce wybierając długą trasę. Na poprzednich wiosennych edycjach wystarczała nam TR20.

Mocno pofałdowany obszar Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego szybko dał nam do zrozumienia, że aby zaliczyć wszystkie punkty długiej TR50 należałoby grzać ile sił w nogach bez jakichkolwiek pomyłek, a to nie do końca w naszym przypadku było możliwe. Po zaliczeniu mniej więcej połowy punktów wiedzieliśmy, że nie ma szans na zrobienie wszystkiego. TR50 to nie trasa krótka, na której możemy pozwolić sobie na zejście o drobinę z tempa. Ostatecznie jednak sprawcą wyniku była awaria napędu, podczas której straciliśmy mnóstwo czasu a także dalszych chęci. Naprawa zajęła nam prawie godzinę, a dobrze rozgrzany wcześniej organizm szybko wyziębił się. Tego dnia niestety temperatura sięgała raptem dwóch kresek powyżej zera i jedyne co mogło nas rozgrzać to... pyszny gorący żurek na mecie. Tak szybko jak padło hasło "zupa", tak nie było już odwrotu. Na mapie zamazały się wszystkie inne PK, a zielona żarówka zapaliła się nad metą ;)

Niezrażeni wynikiem, ani też przeciwnościami losu zapisaliśmy się już na kolejną imprezę na orientację, wszak to świetna zabawa pozwalająca na kształtowaniu pamięci. Imprezy na orientację w porównaniu do innych zawodów pozwalają nie tylko zdobyć nowe doświadczenia, ale także poznać ciekawe miejsca, do których z chęcią wracamy podczas wypadów turystycznych.
Tym razem specjalnie nie ujęliśmy punktów kontrolnych, które zaliczaliśmy jeden po drugim wszak nie ma czym się chwalić. Niemniej jednak zarówno trasa, jak i zaplecze socjalne przygotowane było jak zawsze profesjonalnie, bo inaczej w przypadku Pomorskiego Okręgowego Związku Biathlonu być nie mogło. Dokładne, kolorowe mapy, punkty kontrolne widoczne i dobrze oznakowane na trasie (specjalne odblaski widoczne w nocy), ciepły posiłek, napoje, ratownik medyczny "w razie czego", puchary, medale, dyplomy dla zwycięzców i na koniec cenne upominki rozlosowane wśród wszystkich uczestników.

Zawody, zawodami, - wspominamy je świetnie, ale niestety przeorany przez leśników teren Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego mocno nas zniechęcił. Wszędzie widoczna wycinka, mnóstwo powalonych drzew i zniszczony krajobraz niestety nie zachęca do startu... przynajmniej nie na rowerze.

Zawody na orientację to nie tylko zasuwanie byle do przodu z nosem w mapie. Na dobrą sprawę, każdy z uczestników sam dobiera sobie formę imprezy. Jeśli ma ochotę całą trasę przebiec - biegnie, jeśli przejść spacerem - idzie, jeśli zaś na rowerze - pedałuje. Samodzielnie też opracowuje strategię i kolejność zaliczania punktów kontrolnych, pod warunkiem oczywiście, że mowa o formule scorelauf. Startować można zarówno indywidualnie jak i drużynowo, pieszo bądź rowerem, za dnia, jak i w nocy, każdy więc znajdzie coś dla siebie. Formuła zawodów bardzo nam się podobała i z pewnością będziemy uczestniczyli w kolejnych edycjach Spirosa.

Grupę Rowerową 3miasto reprezentowali:

Trasa Rowerowa 50 km: Tomasz Szot, zajął 1 miejsce / 18
Trasa Rowerowa 50 km: Sebastian Pogonowski, Tomasz Kmieć, Krzysztof Kochanowicz, zajęli 17 miejsce / 18.
Trasa Piesza 25 km: Piotr Sułkowski, zajął 22 miejsce / 37

Pełne wyniki



GALERIA ZDJĘĆ; fot. Pomorski Związek Biathlonu

Zobacz relacje z poprzednich edycji:

XIV Gdyński Maraton na Orientację w deszczu i pod wiatr
XIII Gdyński Maraton na Orientację na pełnych obrotach
IX Gdyński Maraton na Orientację w śniegu po kolana

Organizator:

Pomorski Okręgowy Związek Biathlonu
Mail: zawody@biathlon.pomorskie.pl
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (22)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »