rowery

Imprezy na orientację od A do Z

Navigatoria Adventure Race to multidyscyplinarne, przygodowe zawody na orientację, w których startuje się w parach

Imprezy na orientację (InO) są coraz popularniejszym sposobem na spędzanie wolnego czasu, co można zauważyć zarówno w ofercie organizatorów, jak i odzewie uczestników. Na Pomorzu Gdańskim odbywają się m.in. największe zawody tego rodzaju w Polsce - Ekstremalny Rajd Harpagan, jak również jedne z najstarszych w naszym kraju Nocne Marsze, organizowane od 1975 r. przez Studenckie Koło Przewodników Turystycznych w Gdańsku. Na czym polega InO? W bardzo dużym skrócie celem jest odnajdywanie punktów kontrolnych w terenie, przy wykorzystaniu mapy. Dla tych z Was, którzy dopiero zainteresowali się tą forma aktywności przeznaczamy niniejszy poradnik.



Jak je rozróżnić?

Imprezy na orientację dzielą się ze względu na rodzaj (sportowe i turystyczne), formę (indywidualne, zespołowe, drużynowe, sztafetowe), dyscyplinę (piesze, biegowe, rowerowe, narciarskie itd.) oraz porę dnia (dzienne, nocne lub łączące obie pory). W sportowych mamy podział na: BnO, czyli bieg na orientację oraz RJnO - rowerową jazdę na orientację i in., gdzie istotą rozróżnienia zawodników na mecie jest czas.

Kalendarz imprez na orientację Polskiego Związku Orientacji Sportowej

W turystycznych imprezach celem jest pokonanie trasy w przewidzianym przez budowniczego czasie (tzw. czas podstawowy) i zebranie jak najmniejszej liczby punktów karnych (o nich będzie jeszcze niżej mowa). Często bywa tak, że równorzędne miejsca ma większa liczba uczestników, mimo iż jedni ukończyli trasę szybciej niż drudzy. Dzieje się tak wtedy, gdy mieli oni tyle samo punktów karnych i zmieścili się w czasie podstawowym. Zawodów tego rodzaju jest bardzo dużo w Polsce i nie ma jednolitego kalendarza, który by je wszystkie objął.

Najpopularniejszymi są piesze, którym patronuje: Komisja Imprez na Orientację PTTK

-w ramach Pucharu Polski: piesze oraz rowerowe

Specyficznymi, wieloetapowymi zawodami na orientację są Rajdy Przygodowe:

Rozgrywane w formule non-stop potrafią trwać kilkanaście i więcej godzin, często przeplatane są zadaniami specjalnymi, wymagającymi sprawności fizycznej lub intelektualnej, przeprowadzane są w formule dwójkowej. Nie ma ich wiele w Polsce. W naszym województwie najbardziej znaną imprezą tego typu jest Navigatoria Adventure Race.

Rowerowa Jazda na Orientację
Rowerowa Jazda na Orientację fot. Tomasz Kmieć [GR3miasto]


Kategorie uczestników i rodzaje tras:

Patrząc przez pryzmat wieku, na zawodach sportowych uczestników klasyfikuje się w kategoriach kobiet i mężczyzn, w poszczególnych przedziałach wiekowych. Bardzo podobnie jest w imprezach turystycznych, np. w ramach KInO PTTK, ale już bez dodatkowego podziału na kobiety i mężczyzn. Natomiast w sporej części turystycznych zawodów na orientację nie znajdziemy podziałów na wiek i wtedy należy wybrać dowolną trasę, dobierając do własnych umiejętności jej trudność. Najczęstszymi kategoriami są: TP - dla początkujących, TO - otwarta, TZ - dla zaawansowanych oraz T - trudna, BT - bardzo trudna, E - ekstremalna. Podział ten jest dość subiektywny, stąd przed wybraniem się na jakąkolwiek InO warto zerknąć do jej regulaminu lub komunikatu startowego i przeczytać opisy tras, w których znajdziemy informację, z czego bierze się ich trudność: z dystansu, lokalizacji punktów czy modyfikacji mapy. Przykładem niech będą opisy tras zawodów: Darżlub i Manewry SKPT czy Kaszubska Włóczęga

Ze względu na sposób pokonania trasy natomiast, można rozróżnić te, w których kolejność zdobywania punktów jest obowiązkowa (liniowe), oraz z dowolną kolejnością (tzw. scorelauf). Wśród tych ostatnich specyficzną odmianą jest tzw. rogaining. Punktów Kontrolnych jest na nim tak dużo, że należy wybierać, które się zaliczy. (dla purystów językowych ważny komunikat: brak jest krótkich i zwięzłych odpowiedników tych określeń w jęz. polskim).

Mapa sportowa dla RJnO
Mapa sportowa dla RJnO
Mapa topograficzna - pełna
Mapa topograficzna - pełna
Mapa topograficzna - modyfikowana
Mapa topograficzna - modyfikowana
Mapy i skale:

Mapa jest to podstawowy element każdych zawodów na orientację. Najdokładniejsze znajdziemy na zawodach sportowych, często aktualizuje się je bezpośrednio przed imprezami, podając w komunikatach nawet fragment, na którym odbędzie się rywalizacja. Zaznaczone są na nich miejsca istotne dla przebiegu zawodów, np. większe kamienie, niebezpieczne uskoki itp. oraz przebieżność terenu (w mapach do BnO). Typowe skale to 1:4000 (1 cm na mapie odpowiada 4000 cm, czyli 40 m w terenie), 1:5000, 1:7500, 1:10000 oraz 1:15000. Bardzo istotną informacją zawartą na mapie jest także cięcie warstwicowe, czyli odstęp pomiędzy kolejnymi warstwicami podstawowymi (warstwice, inaczej poziomice, odwzorowują rzeźbę).

W Trójmieście ogólnodostępnymi zawodami sportowymi, które promują "zielony sport" są np:
organizowane przez Biegi Parkowe czy Nocny Azymut.

Imprezy rekreacyjne natomiast opierają się o mapy topograficzne, a niekiedy także turystyczne. Standardem jest wykorzystanie map o aktualności z lat 80-tych lub 90-tych ub. wieku, co skutkuje częściowo nieaktualnymi drogami, linią zabudowań, szczególnie na terenach poddanych modyfikacjom człowieka. Skale: 1:25000 - większość pieszych, 1:50000 (długodystansowe piesze, krótsze rowerowe), 1:100000 (rowerowe, na przykład na Rajdzie Harpagan).

To, co wyróżnia mapy na imprezach turystycznych to modyfikacje, uzależnione od fantazji budowniczego: wybierając trasę typu TZ spotkamy się z mocno przekształconą mapą (brak fragmentów mapy lub wręcz same fragmenty, odbicia lustrzane, sama rzeźba na mapie), a na niektórych trasach BT czy E spotyka się mapy pozbawione głównych dróg lub z fragmentami mapy o odmiennej skali. Z założenia, długodystansowe, turystyczne InO pozbawione są utrudnień wynikających z modyfikacji mapy.

Punkt Kontrolny, w postaci lampionu materiałowego
Punkt Kontrolny, w postaci lampionu materiałowego fot. Krzysztof Kochanowicz


Punkty kontrolne:

Mając mapę w ręce uczestnik zawodów na orientację ma za zadanie znaleźć tzw. punkty kontrolne (PK). Są to miejsca charakterystyczne na mapie i w terenie. Na zawodach sportowych PK ma postać trójwymiarowego, materiałowego lampionu o wymiarach 30x30 cm wiszącego na drzewie, krzaku, płocie lub stojaku, a obok niego znajduje się stacja kontrolna elektronicznego systemu Sportident lub perforator. Aby potwierdzić swoją obecność na PK zawodnik zbliża swój elektroniczny chip do stacji lub dziurkuje kartę papierową - w zależności od zastosowanego na zawodach systemu. W większości turystycznych InO, które z zasady nie odbywają się "na czas", używa się kart papierowych (wyjątek stanowi wspomniany wyżej Harpagan), natomiast sam PK może mieć postać wspomnianego znacznika materiałowego lub płaskiego lampionu o formacie kartki A4 lub być punktem terenowym (słupek podziałowy, wysokościowy, transformator itp.), z którego spisuje się charakterystyczny ciąg znaków. Oprócz perforatorów, na trasie turystycznych InO, używa się także kredek (tak, takich szkolnych kredek typu "bambino") i wtedy potwierdzenia pobytu na PK dokonuje się poprzez zapisanie na karcie startowej kodu punktu przy wykorzystaniu kredki przytwierdzonej do lampionu.

To, co istotnie odróżnia turystyczne zawody na orientację od sportowych, to obecność punktów stowarzyszonych, czyli takich, które "udają" właściwy punkt. Najczęściej budowniczowie trasy stawiają je na podobnych formacjach terenowych (np. na sąsiednich górkach), czy też skrzyżowaniach dróg (wcześniejszych lub dalszych). Zadaniem uczestnika jest wybranie właściwego punktu, wnioskując na podstawie dystansu lub porównania z innymi elementami dostępnymi na mapie i w terenie. Pomyłka "nagradzana" jest punktami karnymi. Ten z uczestników, który dokona najmniejszej ilości pomyłek - wygrywa.

Sprzęt konieczny i przydatny:

Jak każda aktywność fizyczna, również i orientacja wymaga pewnego "osprzętowienia", czyli wyposażenia w rzeczy bardziej i mniej potrzebne do realizowania zamierzeń. Bezwzględnie najistotniejszym elementem, który każdy uczestnik InO musi posiadać, jest kompas. Pomaga on orientować mapę względem północy, a tym samym - utrzymywać właściwy kierunek poruszania się. W przypadku turystycznych marszy na orientację można rozpocząć od najprostszego kompasu za kilkanaście złotych. Zaletą jest cena, a główną wadą: konieczność bezruchu (zatrzymania się) podczas sprawdzania kierunku, aby igła zdążyła się ustabilizować. Dopóki chodzimy, a nie biegamy i nie celujemy w podium - wystarczy. Ale jak sami się zorientujecie po pewnym czasie warto dołożyć do takiego, który będzie szybki, czyli podniesiony do zasięgu wzroku szybko pokaże północ, oraz stabilny - podczas biegu i trzymania w lub na dłoni igła będzie wskazywała północ bez wahania na boki (z tych lepszych: producenci Moscompass lub Silva). Busola - taki kompas z lusterkiem - z uwagi na konieczność otwierania nie jest polecana.

Na większości zawodów sportowych oraz niektórych turystycznych należy także posiadać chip SportIdent, na którym będą zapisywane potwierdzenia naszej obecności na punktach kontrolnych. Czasem organizatorzy za niewielką opłatą wypożyczają chipy uczestnikom, ale jeżeli zamierzasz brać udział regularnie w jakichś zawodach, o których wiesz, że są tam tego typu potwierdzenia - lepiej mieć własny. Na niektórych zawodach turystycznych do potwierdzeń wymagany jest zwykły długopis.

Innym wyposażeniem, o którym należy wspomnieć jest... dobre obuwie, dzięki któremu pokonując nierzadko strome górki zrobimy to w sposób bezpieczny. Jeżeli trasa będzie trudna i poza drogami - but powinien mieć agresywny bieżnik, eliminujący poślizg i potencjalną kontuzję. W turystycznych InO warto polecić obuwie trekkingowe, bezwzględnie - sprawdzone i "rozchodzone".

Jadąc na rowerowej InO ręce mamy zajęte prowadzeniem roweru, stąd dobrze korzystać z mapnika montowanego na kierownicy. Powinien być on obrotowy, abyś mógł przekręcać mapę zgodnie z kierunkiem jazdy - ułatwia to wydatnie jej czytanie. Polecane firmy to: Mira lub Karbonit.

Na nocnych imprezach na orientację świetnie sprawdza się tzw. czołówka, czyli latarka na głowę
Na nocnych imprezach na orientację świetnie sprawdza się tzw. czołówka, czyli latarka na głowę fot. Tomasz Kmieć [GR3miasto]


Na imprezach nocnych przyda się latarka montowana na głowę, tzw. czołówka, aby ręce były "wolne" i mogły trzymać mapę oraz kompas. Oczywiście, im więcej światła tym lepiej. Do chodzenia wystarczy moc światła nie mniejsza niż 80 lumenów. Będzie to jednak za mało, aby oświetlić dalszy fragment lasu/drogi lub gdy zechcemy przyspieszyć i dobrze "wyławiać" ewentualne przeszkody. Warto zainwestować w sprzęt firmowy, omijając szerokim łukiem nieznaną "chińszczyznę", nawet gdyby "na papierze" oferowała ogromne ilości światła przez długi czas. Z dobrych marek można polecić: Petzl, Silva, Black Diamond, czy Mactronic.

Na start!

Ponieważ odnajdywanie punktów kontrolnych w terenie byłoby znacznie ułatwione, gdyby zawodnicy rozpoczynali rywalizację równocześnie, zarówno w imprezach sportowych, jak i turystycznych stosuje się starty sekwencyjne, czyli w odstępach czasowych, zazwyczaj od 1 do 3 minut. Kolejność jest wynikiem losowania dokonywanego przez organizatorów przed zawodami i podawana z odpowiednim wyprzedzeniem w postaci tzw. list startowych, odnoszonych do "godziny zero". Np. dwunasta minuta startowa, podczas gdy godziną zero jest 17:30, daje w rzeczywistości godzinę 17:42. Czas odmierzany jest za pomocą dużych, elektronicznych, dobrze widocznych zegarów. Gdy zbliża się "nasza" minuta, pojawiamy się w miejscu wydawania map i wraz z jej wybiciem otrzymujemy mapę i możemy rozpocząć rywalizację - tak jest w turystycznych InO. W zawodach sportowych najpierw zawodnik wchodzi do tzw. boksu startowego, a następnie (po sygnale dźwiękowym) samodzielnie wybiera mapę odpowiadającą jego kategorii i rusza "w teren". Starty jednoczesne wszystkich uczestników zdarzają się na imprezach typu scorelauf i rogaining (wyjaśnionych kilka akapitów wyżej) lub w przypadku długodystansowych InO, gdzie i tak po kilku kilometrach stawka mocno się rozciąga.

Jak stanąć na podium?

Jak pewnie zdążyliście zauważyć, istotą imprez na orientację jest zarówno wysiłek fizyczny (generalizując: większy - na zawodach sportowych, mniejszy - na turystycznych) oraz umysłowy. Połączenie to jest bardzo ciekawe, gdyż nie da się efektywnie rywalizować, będąc tylko dobrym w czytaniu mapy lub tylko dobrym w bieganiu czy jeżdżeniu na rowerze. Sprawne poruszanie się w terenie z wykorzystaniem mapy jest wynikiem wielu lat doświadczeń, które zdobywa się startując, jak i podczas treningu. Np. zawodnik biegu na orientację, oprócz przygotowania kondycyjnego, zwraca także uwagę na przygotowanie techniczno-taktyczne i psychiczne. Zapamiętując większość trasy pomiędzy poszczególnymi punktami może skupić się na realizowaniu tego wariantu możliwie szybko, bez zatrzymań (ćwiczenia pamięciowe także są elementem treningu).

Turystyczne, piesze imprezy na orientację są natomiast planowane w ten sposób, by mogły być ukończone w limicie czasu marszem i (tak to można ująć) lepiej być na nich dokładnym niż szybkim. Rozpoczynającym swoją przygodę z orientacją warto polecić na początek krótkie zawody dzienne, podczas których można "oswoić" się z mapami oraz terenem. Gdy już będziesz się w nich czuł dobrze - spróbuj następnym razem wybrać dłuższą trasę, trudniejszą lub nocną.

Autor tekstu: Tomasz Szot [GR3miasto]

Gdzie znaleźć najbliższe zawody?

Większość imprez naszego województwa promowanych jest Aktywnym Trojmiasto
Warto zajrzeć także na profil facebooka Grupy Trójmiasto InO

Chcesz zobaczyć relacje z minionych już imprez? Zajrzyj do naszego archiwum InO


Przejrzyj także Przewodnik po Imprezach na Orientację
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (25) 2 zablokowane

  • Postanowienie na 2016..

    ..większa aktywność w InO.

    • 18 0

  • Świetny przewodnik, szczególnie dla początkujących w temacie InO

    W żadnym innym województwie naszego kraju nie ma tak dużo imprez na orientację co w naszym, a do tego jeszcze tak różnorodnych. Powyższy artykuł więc świetnie wstrzela się w moment przygotowań do zbliżających się InO 2016.

    • 11 0

  • 28-29 maja Gdynia (4)

    koniecznie zarezerwujcie sobie ostatni weekend maja na Jubileuszowy Rajd "Z kompasem"!

    • 6 0

    • Do maja jeszcze sporo czasu, ale wezmę to pod uwagę...

      ...póki co już w przyszłą sobotę mamy kolejny rogaining pt. Do Źródełka.
      Impreza jest pod patronatem Portalu Trojmasto.pl więc nie mówcie, że zapowiedzi nie było ;)

      • 1 0

    • i znowu dublujecie Kaszubską? (2)

      toć od lat wiadomo, że Włóczęga zawsze w ostatni weekend maja jest organizowana.

      • 0 3

      • (1)

        Kaszubska Włóczęga jest 16 maja....
        http://www.akkgdakk.pl

        • 1 0

        • 14 maja!

          • 1 0

  • Ekstremalne to w Harpaganie jest tylko wpisowe ;) (17)

    Powinni zmienic nazwę imprezy na Zlot Motorniczych, tyle tam orientacji.

    • 7 6

    • Orientacja na Harpaganie nie jest trudna (14)

      Trudnością jest jednak dystans na trasach, na których można zdobyć tytuł Harpagana, czyli TP100, TR200 i TM. Choć startowałem już kilkanaście razy, i ze dwa razy byłem bardzo blisko czołówki, nigdy nie udało mi się zaliczyć wszystkich punktów w czasie. A Tobie mądralo jak poszło? A może startowałeś na trasach tych typowo komercyjnych, gdzie większość zalicza po 3-4 punkty chwaląc się później na profilach społecznościowych, jak to walecznie pokonywali trasę Ekstremalnego Rajdu na Orientację ;)

      • 3 1

      • Też zauważyłem osoby, które chwalą się, że były na Harpaganie i ukończyły, a potem okazuje się, że jakąś z krótkich tras... Z drugiej strony natomiast, jak już się znudzą krótkimi, to może przejdą do dłuższych - stopniowanie jest ważne.

        • 5 0

      • byłem dwa razy (12)

        oba na setce, bo moja pani nie dała mi samemu wystartować, jak się dowiedziała, że są krótsze trasy. Oba razy wynudziłem się niemiłosiernie i postanowiłem nie wracać.

        Jak ktoś szuka orientacji na rowerze, to są inne, ciekawsze imprezy. Harpagan to taka Kaszebe Runda z mapą, kompletnie nie mój klimat.

        A jak ktoś o warunkach pisze - przeżyłem nocnego Tułacza z opadami marznącego deszczu i skompaniem się w bajorze - Gołubie 3 lata temu jakoś. Do dziś uważam tę edycję za najlepszą, bo po to się tam jedzie, po wrażenia, po przeżycia. A jak ktoś jara się dyplomem z literką H, bo zaliczyła trasę kubusiową w tramwaju, to pozostaje mi tylko współczuć

        • 2 2

        • (5)

          Na wszystkich trasach Harpa orientacja generalnie jest łatwa.

          Pieszego Harpa przejdzie każdy, kto jakkolwiek spaceruje, nawet weekendowo po plaży. rekreacyjnie coś uprawia, Więc skończyć pieszego harpa TP100 w limicie 24 godzin to żaden ekstremalny wyczyn. Chyba, że się psuje pogoda, to dochodzą inne niedogodności.

          Natomiast na TR200 jest diametralnie inaczej, bo zrobić go w wymaganym czasie jest niezmiernie trudno. Aha. I musisz sam wymyśleć, jak zgarniać punkty. Nie ma tramwajów. Pojedź na TR200 i pokaż nam, jak się robi.

          • 4 4

          • (4)

            Ta opinia o pieszej setce robionej przez niedzielnego spacerowicza to internetowy mit..

            • 7 3

            • Hmmm... nie wszyscy ot tak trzasną sto km ! (3)

              Obawiam się, że nie wiesz co mówisz. Choć wędruję zwykle w dość trudnym terenie i pokonuję od 20 do 25 km pieszo, to nie udało mi się zaliczyć całej, pieszej trasy 50-kilometrowej. Deszcz, błoto, trudny teren i nie do końca dobre decyzje w nawigacji przyczyniły się że nasza marszruta zamknęła się w 74 km, a do tego zabrakło jeszcze do kompletu 3 PK.
              Te 74 km z buta póki co są moim rekordem życiowym i nie wiem czy mam odwagę i na tyle siły by udowadniać sobie, że jestem w stanie przejść 100 km. Obawiam się, że z tej setki może wyjść ze 120 jeśli nie lepiej.
              Już po 74 km przez kolejne kilka dni chodziłem po domu niemalże na czworakach więc nie mów mi że setkę jest w stanie zrobić każdy spacerowicz.

              • 7 0

              • To, że zrobiłeś 74 km zamiast 50 świadczy tylko o tym, (2)

                że jednak JEST to impreza na orientację, w przeciwieństwie do tego, co napisał "zdegustowany".

                • 3 0

              • to świadczy tylko o tym, że dystans wyznaczany jest w liniach prostych (1)

                startujesz TJ w większości imprez w regionie (ba! o ile dobrze pamiętam, wyzerowaliście z Tomkiem trasę w Gołubiu, za co należy się szacunek, bo lekko nie było), znasz różnice między Harpem a Kaszubską, Tułaczem czy imprezami SKPT. To są dwie kompletnie różne ligi. Dam sobie głowę uciąć, że 90% Harpaganów nie wyzeruje BT na Manewrach, o E na Darżlubie nie wspominając.

                Nie rozumiem, dlaczego tak mocno bronicie z Tomkiem Harpagana. To BYŁA kiedyś ekstremalna impreza dla przecinaków, ale orientacja mocno poszła do przodu i dziś to zwykła wytrzymałościówka, która dodatkowo zaczęła rozmieniać się na drobne, niszcząć wieloletni dorobek i rozpoczynając niebezpieczny trend, bo w tym roku Tułacz poszedł w jej ślady i zaczął sięs tarać, aby było miło, ciepło, przyjenie i nie za ciężko. Cieszę się, że kluby studenckie trzymają poziom i z racji swojego statutu komercja im nie grozi. Wracając do Harpagana - mam znajomych, którzy ukończyli tę imprezę pieszo bez kompasu! Ba, sam go rzadko wyciągałem na rowerze, lecąc po drożni 95% czasu. Parokroki, kilometrówka, azymuty? Stowarzysze, mylne, interwały startowe? To jest bardziej rozbudowany maraton, traktowany w środowisku niczym Pudelek przez dziennikarzy. Lans, lans i jeszcze troszkę lansu.

                Pozdrawiam i do zobaczenia na której mniejszej imprezie

                • 3 2

              • Harpaganowe 100 ma 100 km. No. może 110. Ale na pewno nie jest po liniach prostych. Mi na rowerowej 100 wyszło ze 110, na pieszej 100 - 105 km. Gdyby było po liniach prostych oba dystanse byłyby przeszacowane o 30%. A dlaczego bronimy Harpa to wielokrotnie już pisaliśmy na jego forum i w innych miejscach.

                Zobacz, że wszystkie większe imprezy mają obecnie więcej niż jedną trasę. ba! mają ich czasami po 10! Dlaczego? Aby zachęcić (zagarnąć) więcej chętnych do łażenia/biegania po lesie. Można zrobić imprezę dla garstki. Ale ona się nie sfinansuje. Narobisz się, wyjdziesz na zero lub dołożysz i ... zrobisz następną?

                • 3 0

        • (5)

          Na tułaczu to dawno nie było takich fajnych warunków. Impreza się skomercjalizowała - z listopada przenieśli się na październik, a z imprez nocnych przychodzą na dzienne.

          • 4 2

          • Skomercjalizował się Tułacz? Bez przesady... (4)

            To że przenieśli się w terminem i zmienili formułę, nie oznacza od razu komercjalizacji.

            • 2 0

            • A co oznacza w takim razie? (3)

              Impreza, której nocne edycje od zawsze uchodziły za klasyka, przeniosła jedną o miesiąc wcześniej, drastycznie zmieniając warunki, a drugą zamieniła na dzienną. Bo - cytuję Wojtka - "ludzie wolą". Czyli obniżajmy progi wejścia, żeby bić się z innymi masówkami o niedzielnych tatusiów. Jak to nie jest komercjalizacja, to ja nie wiem, co nią jest.

              Mogli zainwestować w reklamę, o uatrakcyjnienie formuły, w systemy lojalnościowe, w rozwój bazy organizacyjnej. Chwała Wojtkowi za to, że stworzył tak fajną imprezę, ale mam wrażenie, iż nie radzi sobie kompletnie z odnalezieniem w mocno zagęszcoznym środowisku i wybiera najgroszą możłiwą drogę. Bo dziennych rowerówek jest sporo i jak się postarać, to w sezonie można co weekend startować. Nocne, trudne rowerówki były dwie. Zostało 3/4. Rajdu z GPSem i Darżluba nie liczę, bo to jeszcze nie to. Sukkub miał szanse rozpocząć rywalizację z Tułaczem, ale budowniczy przesadzil z fantazją na pierwszej edycji i niestety postanowi zrezygnować z kolejnych.

              Tym oto sposobem człowiek musi pilnować, by ten jeden weekend w roku mieć wolny, bo drugiej nocnej rowerowej na takim poziomi przez kolejne 365 dni nie uświadczy.

              • 1 0

              • (1)

                "Sukkub miał szanse rozpocząć rywalizację z Tułaczem, ale budowniczy przesadzil z fantazją na pierwszej edycji i niestety postanowi zrezygnować z kolejnych."
                O! I tu dochodzimy do sedna. Często (jak w tym przypadku) imprezy organizują zapaleńcy kosztem własnego czasu i żeby tylko. Janek nie robił już ostatnio na Sukkubie żadnej trasy, bo chłop zyciem się zajął i go nie ma. Jakby miał zrobić stricte imprezę dla sześciu zespołów (jak w przytoczonym przez Ciebie przykładzie, bo tyle wzięło udział), to zastanowiłby się czy gra warta świeczki.

                • 1 0

              • Rowery na SKPT InO

                Jak wieszają ~150 lampionów w lesie to wybrać kilkanaście dla rowerzystów nie powinno być problemem, tym bardziej że w grę wchodzą dłuższe dystanse więc można kombinować. Pytanie jakie to będą PK - czy takie przy drodze, do 100m od drogi czy pół kilometra od drogi.

                • 1 0

              • Aha. I jeżeli mowa o rowerówkach nocnych ... 7 zespołów było na ostatnim Darżlubie. Małe szanse, aby utrzymali tę trasę w następnej edycji...

                • 0 0

    • Po prostu ostatnimi czasy mieliśmy szczęście do pogody (1)

      Jak pogoda choć trochę d*pnie, to inaczej będziesz śpiewać ;)
      Kilkanaście godzin w deszczu, mgle czy przymrozku robi różnice.

      • 6 0

      • Ostatnia piesza setka pokazała, że nie jest to spacerek po bułki

        • 5 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »