rowery

stat

Navigatoria Adventure Race 2018 - przygoda dla najwytrwalszych

Wszyscy uczestnicy trasy Speed
Wszyscy uczestnicy trasy Speed mat. prasowe

Blisko stu zawodników za całego kraju zjechało w pierwszy czerwcowy weekend do Osia, aby rywalizować w kolejnej już edycji Rajdu Przygodowego "Navigatoria". Tego rodzaju zawody, choć bardzo ciekawe, są dosyć rzadkie, a w Polsce północnej w zasadzie odbywa się tylko jeden - właśnie "Navigatoria".



Rajd Przygodowy, co to takiego?

Powiedzieć, że są to urozmaicone zawody na orientację, byłoby ogromnym uproszczeniem i niesprawiedliwością, bowiem esencją rajdów przygodowych jest łączenie wielu dyscyplin jedna za drugą w formule non-stop, okraszone zadaniami specjalnymi, któremu to wyzwaniu stawiają czoła zespoły złożone z 2 lub 4 zawodników. Oczywiście, przemieszczanie na trasie jest związane z koniecznością szukania punktów kontrolnych, jednakże nie są one szczególnie wymagające, przeprowadzając jedynie uczestników po obszarze rywalizacji oraz dając pole manewru w wyborze wariantów.

Podczas odbywającej się w dniach 1-3 czerwca Navigatoria Adventure Race organizatorzy zaproponowali dwie trasy: Masters - opisaną jako wymagająca trasa dla osób odważnych, posiadających już pewne doświadczenie w rajdach przygodowych lub imprezach ultra-wytrzymałościowych, w formule dwójkowej lub czwórkowej. Dystans ok. 200 km był do przebycia pieszo, rowerem, kajakiem i na rolkach, przygotowano także wymagające zadania specjalne. Drugą była trasa Speed - licząca ok. 80 km, dla osób, które chcą poznać, na czym polegają rajdy przygodowe oraz doświadczonych zawodników mających ochotę na szybki wyścig. Przystępny dystans sprawił, że była ona stworzona dla szerszego grona, nawet osób niestartujących wcześniej w zawodach o takiej formule.

Schemat dyscyplin na trasie Masters
Schemat dyscyplin na trasie Masters mat. prasowe

Schemat dyscyplin na trasie Speed
Schemat dyscyplin na trasie Speed mat. prasowe


Bazą Rajdu był Ośrodek Wypoczynkowy Grzybek w Osiu, uroczo zlokalizowany przy podłużnym jeziorze Żur, do którego wpływa (i wypływa) Wda, stanowiąca jeden z najbardziej atrakcyjnych w kraju szlaków kajakowych. Z tego ośrodka rozpoczęli rywalizację uczestnicy obu tras: Masters - w piątkowy wieczór, a także Speed - w sobotnie przedpołudnie.

Najlepszymi okazali się (pierwsze trójki na mecie):

Trasa Masters (ok. 200 km / limit czasu: 32 h):

1. AR Poznań / On-Sight (Mateusz Hoffman i Krzysztof Łakomiec) - czas: 21:30 h
2. Morenka Team (Michał Bałchanowski i Marcin Sontowski) - czas: 22:18 h
3. Mokre Nogi / Dziady Borowe (Czarek Wichniewicz i Marcin Skawiński) - czas: 23:44 h

Trasa Speed (ok. 80 km / limit czasu: 14 h):

1. Wolny Tybet (Jarosław Mydlarski, Robert Szymczak) - czas: 7:00 h
2. UKS Włóczykij / LUKS POL (Artur Fankidejski i Radosław Literski - czas: 7:07 h
3. Race Evolution - czas 7:28 h (Mariusz Leśniowski i Michał Jarocki) - czas 7:28 h

- Rajd przebiegł bez niespodzianek, obie trasy odbyły się zgodnie z planem. Nie było uwag do rozstawienia punktów kontrolnych i co ważne przy tego rodzaju długo trwającej imprezie - służby medyczne nie miały powodów do interwencji w trakcie Rajdu. Uczestnicy potrafili właściwie ocenić swoje siły - stwierdził Kierownik Zawodów, Marcin Szulc.


- Dwa słowa przychodzą mi na myśl, jako ogólna refleksja nad tegoroczną edycją - energia i niedosyt. Energia, bowiem uczestnicy zaskoczyli nas swoim zaangażowaniem i determinacją. Mimo dużego upału ścigali się jak prawdziwi rajdowcy i co zasługuje na uwagę - wszyscy uczestnicy trasy Speed dotarli na metę w limicie czasu! Jeśli chodzi o trasę Masters to tutaj dystans mówi za siebie - 200 km non-stop, nieprzespana noc i aż cztery dyscypliny do opanowania - wszystkim uczestnikom należą się słowa uznania! Niedosyt, ponieważ w okolicach Osia i ogólnie w Borach Tucholskich jest jeszcze tyle przepięknych i ciekawych miejsc do pokazania! - powiedział pomysłodawca Rajdu i sędzia główny - Rafał Adametz.
Kilka słów o zawodach i rywalizacji od zespołów z Trójmiasta:

Michał Bałchanowski, Morenka Team (II m-ce na trasie Masters):

Trasa malownicza, zwłaszcza w nocy były momenty z pięknymi widokami w blasku księżyca. Natomiast w dzień jedyne, za czym się oglądaliśmy to miejsca zacienione oraz gdzie można dolać nieco wody. W tej kwestii oazą na trasie był bez wątpienia klimatyzowany sklep w Lubocieniu, do którego trafiła większość ekip trasy masters, zlokalizowany na bardzo nietypowym etapie - 30 km obowiązkowego przebiegu, co jest naprawdę męczące psychicznie. Pozdrawiamy panią sprzedawczynię i dziękujemy za informacje o tym, jaką mamy stratę i jak fizycznie wyglądali przeciwnicy! Organizacja Rajdu, a jestem uczestnikiem już po raz kolejny, bez zmian, czyli na wysokim poziomie. Miła obsługa na punktach i pomarańcze w środku nocy pod lotniskiem w Borsku to jest to! Wracając jeszcze do kwestii pogody, to prognozy były zgoła inne na etap nocny - miała nas dopaść burza, w związku z czym zabraliśmy nieco więcej ciuchów, które na najbliższym możliwym przepaku zostawiliśmy. Za to w dzień było zgodnie z planem, tzn. patelnia, żarówa i skwar. Nie mam pojęcia, ile było stopni, ale pewnie ponad 30 w cieniu, a my od 7:30 w dużej części poruszaliśmy się po terenach otwartych i asfaltach. Marzyliśmy o dotarciu na etap kajakowy, ten natomiast zaskoczył nas, bo że słońce odpuściło, zebrały się chmury burzowe, jednak nie spadła ani kropla deszczu. Tak czy inaczej, pogoda była jednakowa dla wszystkich - ciężka, naprawdę ciężka.
Bieg na Orientację
Bieg na Orientację mat. prasowe


Jarosław Mydlarski, Wolny Tybet (I m-ce na trasie Speed):

- Trasa bardzo nam się podobała! Bardzo urokliwe tereny leśne, mało asfaltów po drodze. Najciekawsze niewątpliwie były etapy biegu na orientację - ciekawy wybór wariantów i teren. Najtrudniejszy natomiast - etap trekkingu, gdyż odczuwaliśmy już skumulowane zmęczenie po dwóch etapach rowerowych i dwóch etapach biegu na orientację (pierwszego miejskiego i drugiego terenowego), dodatkowo doskwierała wysoka temperatura. Rozpoczynając ten etap mieliśmy 10 minut straty do zespołu faworytów. Pod koniec etapu trekkingu wyszliśmy na prowadzenie, które potem na chwilę straciliśmy, ale tuż przed rozpoczęciem etapu kajakowego ponownie wyszliśmy na prowadzenie. Organizacja doskonała, jak zawsze na rajdach Navigatorii. Punktualnie, profesjonalnie i ze zrozumieniem potrzeb zawodników. Do tego bardzo miły i uczynny zespół organizacyjny pomocny we wszystkich sprawach. Podsumowując, nie sposób nie wspomnieć o świetnej pogodzie. Było bardzo gorąco, słońce prażyło, do tego wysokie tempo zawodów powodowało, że czuliśmy, iż rywalizujemy na granicy "odcięcia". Obawialiśmy się odwodnienia lub udaru słonecznego, całe szczęście udało się nam tego uniknąć. Myślę, że części zespołów dało się to ostro ze we znaki.
Spływ kajakiem na orientację
Spływ kajakiem na orientację mat. prasowe


Natalia Zięba, Gratiny
(jedyny zespół 100% damski, startujący w tego typu imprezie po raz pierwszy, bez doświadczenia):

- Dla osób, które jak my po raz pierwszy brały udział w takim rajdzie oraz miały zerowe pojęcie i doświadczenie, to nie lada przygoda, wyzwanie i sprawdzenie swojego organizmu. Trasę Speed postrzegamy jako ciekawą, dobrze zorganizowaną i przemyślaną. Sądzę, że najbardziej interesującym etapem był ostatni, kajakowy - ciekawe punkty, które działały na wyobraźnię, krajobraz Borów Tucholskich przy zachodzie słońca oraz wielkie wyzwanie w trakcie etapu - zadanie specjalne (drabinka alpinistyczna). Wyzwanie - bowiem mam lęk wysokości. Etapem, który najbardziej dał nam "w kość" był pierwszy etap rowerowy, gdy po kilku km biegu w pełnym słońcu (prolog) trzeba było zmierzyć się z miękkim piaskiem w lesie. Odbiło się to w mięśniach i stawach, a nasze nieprzyzwyczajone nogi w pewnym momencie odmówiły posłuszeństwa. Co więcej, brak orientacji w terenie wyprowadził nas na manowce, co kosztowało nas dodatkowe prawie 30 km na rowerze. To raptem jeden błąd, ale taki, który doprowadził do lekkiego kryzysu i chęci zrezygnowania z trasy. Cieszę się jednak, że dałyśmy radę dotrzeć do mety o własnych siłach, a miejsce i ilość zebranych punktów to rzeczy drugorzędne.


Rajd Przygodowy Navigatoria odbył się pod patronatem Wójta Gminy Osie, Michała Grabskiego. Znaczącej pomocy udzielił także Andrzej Kowalski, Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury. To właśnie dzięki wsparciu udzielonemu przez Gminę uczestnicy mogli wypowiadać się o lokalizacji tylko w samych superlatywach. Nagrody zostały zasponsorowane przez Natural Born Runners oraz Sklep Turystyczny Tuttu. Najważniejszym wśród partnerów było Bractwo Czarnej Wody, a pracą swoją cegiełkę do organizacji dołożyli nieocenieni wolontariusze. Nad bezpieczeństwem uczestników oraz organizatorów czuwała Jednostka Ratownictwa Specjalistycznego OSP w Osiu, która specjalizuje się w ratownictwie medycznym, wodnym oraz w poszukiwaniu osób zaginionych.

Gdzie będzie następna edycja Navigatoria Adventure Race 2019?

Niewykluczone, że... w tym samym miejscu!
- Trasy tej edycji przebiegały przez naprawdę malownicze tereny, ale potencjał tego miejsca sprawia, że poważnie myślimy o organizacji kolejnej edycji także w Osiu. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że warto - podkreślił organizator - Rafał Adametz.
Zobacz naszą wideo relację z zeszłego roku NAR 2017:


Organizator imprezy:

Navigatoria sp. z o. o.
WWW: Navigatoria.pl
Kierownik zawodów:
Marcin Szulc
E-mail kontaktowy: info@navigatoriaAR.pl
Zdjęcia: Agnieszka Zielińska, Denis Grzechnik, Wojciech Kic

Zaczynasz swoją przygodę z mapą i kompasem?
-Przeczytaj artykuł o imprezach na orientację od A do Z
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (2)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.