rowery

stat

Zimowe drifty w okolicach Trójmiasta, ed.6

artykuł czytelnika
Pierwsze śniegi w tym roku mamy już za sobą.
Pierwsze śniegi w tym roku mamy już za sobą. fot. GR3miasto

Jazda na rowerze zimą nie jest łatwa. Jednak ta pora roku wcale nie przeszkadza nam w organizacji różnych spontanicznych wypadów czy dalszych wycieczek rowerowych. Wręcz przeciwnie niekiedy pozwala na potrenowanie umiejętności "siedzenia na siodle".



Ze względu na zimowe warunki jazda na rowerze znacznie różni od jazdy w inne pory roku. W zimie należy unikać gwałtownych manewrów, czy szybkiej jazdy w zakrętach. Jest to szczególnie istotne, kiedy nawierzchnia jest pokryta cienką warstwą śniegu i nie widać, co się pod nią kryje. By nie mieć problemów z utrzymaniem trakcji przede wszystkim należy zachować spokój. Tylko płynne ruchy i równe tempo mogą nas uratować. Nikogo nie będę tu pouczał jak na rowerze jeździć po śniegu czy lodzie i jak się ubrać gdy temperatura za oknem sięga kilku, czy kilkunastu kresek poniżej zera.

Kilka jednak drobnych porad znajdziecie w artykule : "Jak jeździć na rowerze zimą".


Wrażenia z naszego wypadu...

Tegoroczna zima i tak bardzo nas rozpieszcza. Pierwsze opady śniegu w zeszły weekend i tak nie były zbyt srogie, gdyż już po kilku dniach po białym puchu, nie pozostało ani śladu. Pomimo znacznie cieplejszej zimy niż w zeszłym sezonie, od początku roku na rowerze spotkaliśmy się tylko kilka razy i to bardziej spontanicznie po pracy, niż w weekendy. Dla podtrzymania formy, alternatywnie do "kręcenia pedałami" wybraliśmy się kilka razy na wieczorne spacery po lesie oraz pierwszy wspólny rajd pieszy przez Trójmiejski Park Krajobrazowy.

Ale znowu zrobiła się plucha. Mając jednak dosyć tej huśtawki pogodowej postanowiliśmy się gdzieś ruszyć niezależnie od tego, czy będzie śnieg, czy błoto. Na naszą propozycję odezwało się kilka osób, jednak w dniu wycieczki prócz naszej dwójki nikt inny na zbiórce się nie pojawił. Czyżby wszystkich odstraszyła poranna zamieć śnieżna? Tak czy siak nie zamierzaliśmy wracać do domu, w końcu nie po to z niego wyjechaliśmy, by teraz od razu do niego wrócić.



Trasę nieco zmieniliśmy, ale i tak jak na pierwsze zimowe harce udało nam się wykręcić całkiem pokaźną sumkę km. Po szybkim zaplanowaniu obraniu właściwego kierunku, wybraliśmy się w ciężką drogę. Z Gdańska Głównego udaliśmy się przez ulicę Kartuską i następnie Łostowicką w kierunku jeziora Otomińskiego. Warunki były ciężkie, a drogo, które wybraliśmy miejscami nie do przejechania. Po drodze mieliśmy okazję potrenować technikę jazdy w ciężkim terenie oraz powalczyć z nie jedną sporą zaspą śnieżną...

Mimo padającego śniegu i wiejącego wiatru udało nam się dojechać jeziora Otomińskiego podziwiając piękną zimową aurę. Z nad jeziora udaliśmy się w górę w kierunku Sulmina, do którego droga była dość przyjemna bo ubita, ale bardzo śliska i dzięki temu mieliśmy okazję potrenować równowagę na śliskiej nawierzchni. Ostrożna jazda po takiej "szklance" na szczęście skończyła się bez upadku, ale musieliśmy uważać ponieważ jeden błędny ruch kierownicą mógł się skończyć upadkiem, a co gorsze jakimś złamaniem bądź groźnym stłuczeniem. Po dotarciu do tej miejscowości odbiliśmy znowu w las w kierunku Lublewa. Niestety zapał nam szybko osłabł, bo gdy tylko wjechaliśmy do lasu, przejazd graniczył z cudem. Musieliśmy się zmierzyć więc z kilku centymetrową warstwą białego puchu nie widząc pod nim żadnych przeszkód. Na szczęście nie zniechęciło to nas do dalszej drogi.

Zobacz naszą trasę
Zobacz naszą trasę
W Lublewie, gdy tylko wyjechaliśmy z lasu, trochę odsapnęliśmy... lecz nie na długo. Ponieważ warunki na drodze były bardzo niebezpieczne, postanowiliśmy dojechać do Bąkowa gdzie odbiliśmy w lewo z powrotem w kierunku Otomina. Po drodze zawitaliśmy również w okolice Bursztynowej Góry i neolitycznej kopalni bursztynu, która miło kojarzy nam się z  zeszłorocznej wycieczki.

Tak jak myśleliśmy, z uwagi na znikomy ruch, odcinek ten całkowicie nieprzejezdny, ale na szczęście tuż przed nami któryś z leśników przetarł nam drogę, dzięki czemu można było pojechać po śladach. . Zmarznięci i zmęczeni udaliśmy się do domu.
Fakt, iż miejscami bywało niebezpiecznie, lecz co to byłaby za jazda bez skoku adrenaliny ??? Pomimo dość ciężkich warunków, miejscami głębokiego śniegu, pełnego różnych ukrytych pułapek, bawiliśmy się świetnie. Do końca wypadu towarzyszyły nam dobre humory, a to w końcu bardzo ważne.

Dziękuję za współpracę i dobrą zabawę: Wojtkowi.

Autor relacji: Tomasz Kmieć [GR3miasto]

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych

O naszych inicjatywach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany co organizujemy, napisz do nas e-mail: gr3miasto@gmail.com
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (13) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »