rowery

stat

Sopot do roweru nie zachęca

Al. Niepodległości - cztery pasy dla samochodów i zakaz jazdy rowerem zarówno ulicą, jak i chodnikiem.
Al. Niepodległości - cztery pasy dla samochodów i zakaz jazdy rowerem zarówno ulicą, jak i chodnikiem. fot. Kamil Gołębiowski / Trojmiasto.pl

Przestrzennie zwarty Sopot będąc miastem niedużych odległości powinien być rajem dla rowerzystów. Ale nie jest, bo sopockie rowerowe grzechy główne są liczne. Czy słaba lampka na szarym końcu trójmiejskiego peletonu w końcu się rozjaśni?



Sopot jest nie tylko niezwykle urokliwym, ale też ważnym komunikacyjnie obszarem Trójmiasta. Zanim opiszemy gotowe niedługo i ważne rowerowo odcinki ul. Haffnera i al. Mamuszki - pora pokusić się o analizę dotychczasowego stanu dokonań rowerowych miasta.

Wzdłuż Sopotu brak nawet jednej dobrej trasy dla rowerów

Jaka jest sopocka infrastruktura rowerowa?

świetna, nie widzę problemu

7%

może być lepiej, ale w sumie wystarcza

8%

mało gdzie da się wygodnie jechać rowerem

29%

Sopot to rowerowo głęboka prowincja

56%

  • Armii Krajowej - droga dla rowerów wije się niewygodnym i niebezpiecznym slalomem, omijającym zaparkowane samochody i standardy dobrej infrastruktury.

  • Al. Niepodległości - zakaz ruchu na najlepszej trasie Gdańsk-Sopot-Gdynia ruchu.

  • Kościuszki - Obr. Westerplatte - Al. Niepodległości (Młyńska/Haffnera?) - niewykorzystany potencjał stworzenia ciekawej i pięknej trasy rowerowej.

  • Łokietka - bubel pod każdym względem. Brak dobrej nawierzchni, ciągłości infrastruktury po którejkolwiek stronie, brak zachowania niwelety oznacza kuriozum w formie hopek, nieprzepisowe oznakowanie wąskiego chodnika z fazowanej kostki, jako drogi dla rowerów. To jedna z największych zmarnowanych szans inwestycyjnych.

  • Bitwy pod Płowcami - brak dającej poczucie bezpieczeństwa separowanej infrastruktury dla chętnych jeździć rowerem.

  • Trasa Nadmorska - przepiękne walory turystyczno-krajobrazowe, ale w wielu miejscach jest za wąska, nawierzchnia z fazowanej kostki, brak kontynuacji trasy nadmorskiej do Gdyni do al. Witolda Kukowskiego. Schody rowerowe są raczej mało praktyczną krajobrazową ciekawostką o charakterze przeszkody, niż rozwiązaniem komunikacyjnym.

Identyczny problem z arteriami pomiędzy górnym i dolnym Sopotem


  • al. Zwycięstwa - brak przejść dla pieszych, przejazdów rowerowych i tunele skutecznie blokują rowerową komunikację

  • 3 Maja - brak rozwiązań rowerowych.

  • Jana z Kolna - brak separowanej infrastruktury rowerowej, wiadukt na Wyścigach szczególnie niekomfortowy dla rowerzystów.

  • Podjazd - intensywny ruch samochodowy, brak separowanej infrastruktury.

  • Goyki - brak kontraruchu / kontrapasa, brak skrzyżowania i przejazdu przez al. Niepodległości

  • Haffnera - w trakcie wykonania.



Brak kontraruchu

Ulice Dolnego Sopotu mają naturalne predyspozycje dla dopuszczenia ruchu rowerowego "pod prąd". Wiele jednokierunkowych uliczek jest wystarczająco szerokich, żeby bez wahania dopuścić na nich kontraruch rowerów. W Gdańsku to rozwiązanie zdało egzamin nie tylko w Śródmieściu, ale też w dzielnicach i po bez mała dekadzie doświadczeń wiemy, że kontraruch ułatwia jazdę rowerem i jest bezpieczny. 

To co dla Gdańska od lat oczywiste, w Sopocie jest wciąż barierą nie do przejścia, a ściślej nie do przejechania. Kontraruchu jak nie było, tak nie ma.
To co dla Gdańska od lat oczywiste, w Sopocie jest wciąż barierą nie do przejścia, a ściślej nie do przejechania. Kontraruchu jak nie było, tak nie ma. fot. Kamil Gołębiowski / Trojmiasto.pl
Bruk utrudnia jazdę

Nawierzchnia wielu ulic pozostawia do życzenia. Wyboisty bruk skutecznie eliminuje z ruchu rowery, rolki i hulajnogi jako środki komunikacji. Zachowanie bruku często jest wymogiem konserwatora zabytków, jednak żeby nawierzchnia była nie tylko urokliwa, ale też przydatna, musi nadawać się do jazdy nie tylko dla samochodów, ale i dla mniejszych, twardszych kółek. Rozwiązaniem kompromisowym jest bruk szlifowany. Kamień musi być jak największy, położony równo, na dobrej podbudowie, a fugi muszą być zminimalizowane i dobrze wypełnione. Dobry przykład jest w Gdańsku na pasach rowerowych na ul. Ogarnej między ulicami Garbary i Podgarbary. Taka nawierzchnia to i tak spory kompromis, bo dla rolkarzy i hulajnóg o małych kółkach dalej nie będzie się nadawać.

Kostka zamiast asfaltu

Na drogach rowerowych Sopotu lub tym co takie jest tylko z nazwy wciąż króluje kostka betonowa. To rozwiązanie od lat krytykowane przez rowerzystów i chociażby w wyżej rowerowo rozwiniętym Gdańsku - praktycznie nie stosowane.

- W Sopocie stosujemy się do standardów technicznych infrastruktury rowerowej spójnych dla całego obszaru Trójmiasta. Dopuszczają one stosowanie zarówno asfaltu, jak i niefazowanej kostki betonowej. Zgodnie z tymi rekomendacjami przyjęliśmy zasadę, że generalnie na nowych drogach rowerowych wszędzie stosujemy asfalt, za wyjątkiem obszarów parkowych i strefy uzdrowiskowej, w której nawierzchnie wykonywane są z kostki - mówi Magdalena Jachim, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Sopot
Dokument, na który powołuje się UM Sopot powstał 10 lat temu i można w nim wyczytać:

Bardzo uciążliwa dla rowerzystów jest nawierzchnia z kostki kamiennej, stosowana w obszarach zabytkowych. Niewygodna i niebezpieczna dla rowerzystów jest nawierzchnia typu "kocie łby". Stawia ona ogromne opory toczenia, powoduje wstrząsy i wibracje, a w niektórych warunkach pogodowych jest niebezpiecznie śliska. (...) Ze względów konserwatorskich można stosować innego rodzaju niż bitumiczne nawierzchnie w ulicach zabytkowych, ale wymaga to pisemnych i wiążących ustaleń: służb konserwatorskich, władz miasta, społecznych organizacji rowerowych.

Dotychczasowe zastosowania kostki optymizmem nie napawają. Położona kilka lat temu w Parku Północnym już od 2-3 sezonów głośno "klawiszuje" podczas jazdy.

Poraża skala urzędniczej niekompetencji. Samochody prosto, piesi naokoło, zieleniec poległ. Brakuje jeszcze tylko zakazu chodzenia, albo barierek zmuszających mieszkańców do nadrabiania drogi. Wykonane kilka miesięcy temu. Sopot, ul. Władysława IV / Skarpowa.
Poraża skala urzędniczej niekompetencji. Samochody prosto, piesi naokoło, zieleniec poległ. Brakuje jeszcze tylko zakazu chodzenia, albo barierek zmuszających mieszkańców do nadrabiania drogi. Wykonane kilka miesięcy temu. Sopot, ul. Władysława IV / Skarpowa. fot. Kamil Gołębiowski / Trojmiasto.pl
Al. Niepodległości - zakaz ruchu dla rowerów

Najwygodniejsza droga do i przez Sopot dla rowerów jest zabroniona, co od lat jest kością niezgody pomiędzy Sopotem i używającymi roweru mieszkańcami Trójmiasta. Świeżo wykonywana rewitalizacja tylko cementuje obecny, wadliwy stan rzeczy. Mieszkańcy często lekceważą zakaz i jadą po chodniku. Zamiast ich obwiniać o łamanie przepisów może najpierw trzeba dać im możliwość przejazdu? Rozwiązanie doraźne: zlikwidować zakaz jazdy po al. Niepodległości, a na chodniku dopuścić ruch rowerowy dla jadących wolniej krótsze dystanse. Docelowo należy sprawiedliwie przydzielić przekrój tej ulicy, aby mieszkańcy na rowerach też mieli na niej przestrzeń. Niesławny objazd ul. Rzemieślniczą to dyskryminująca rowerzystów i fatalna jakościowo proteza realnych rozwiązań.

pl. Zdrojowy i Boh. Monte Cassino

Na dolnym odcinku deptaka obowiązuje zakaz jazdy rowerem od 1 maja do 30 września.

- Ja sam czasem zapominam, że obowiązuje ten zakaz. Czy w taki dzień, kiedy jest niezbyt wiele ludzi a pogoda świetna, nie warto jednak znieść tego zakazu, a może wprowadzić ograniczenie prędkości, tak by wszyscy jeździli z prędkością pieszego - tłumaczył 16 maja sam prezydent Sopotu Jacek Karnowski w opublikowanym na swoim profilu facebookowym wideo, po tym jak został sfotografowany na jeździe w tym miejscu rowerem.
Pomysł zlikwidowania zakazu popieramy, życząc mieszkańcom i Panu Prezydentowi przyjemnej jazdy / spacerów. Warto oczywiście na rowerze zachować tam szczególną ostrożność ze względu na dużą ilość ludzi. Każdy rowerzysta jest też pieszym i przy odrobinie życzliwości oraz troski o pozostałych mieszkańcy dadzą sobie radę na wspólnym terenie. Przykład ulicy Długiej i Długiego Targu z Gdańska od lat pokazuje, że nawet w silnie uczęszczanym centrum turystyki, domieszka ruchu rowerowego nie jest problemem ani sensacją.


10 km/h na trasie nadmorskiej

Typowe raczej dla Sopotu niż Trójmiasta ograniczenie prędkości oraz nawierzchnia z kostki, częściowo nowej, częściowo starej, fazowanej, nie ułatwiają poruszania się ani na rowerach, ani na rolkach, ani tak popularnych wśród młodszych hulajnogach.

Ograniczenie prędkości dla rowerzystów to typowo sopocki smaczek. Na tym odcinku należy natomiast faktycznie jechać ostrożnie i uważać, to nie ulega wątpliwości.
Ograniczenie prędkości dla rowerzystów to typowo sopocki smaczek. Na tym odcinku należy natomiast faktycznie jechać ostrożnie i uważać, to nie ulega wątpliwości. fot. Kamil Gołębiowski / Trojmiasto.pl
Nie stworzono alternatywy do trasy Nadmorskiej

Trasa Nadmorska jest w sezonie przeciążona, jednocześnie nie została zorganizowana realna alternatywa dla niej. Nie ma ciągłości przejazdu na ul. Parkowej ze względu na brak dopuszczenia kontraruchu, również ul. Grunwaldzka jest tylko częściową alternatywą - tu powinien powstać na przykład kontrapas dla rowerów, aby umożliwić jazdę w obu kierunkach.

Brak miejsc postojowych dla rowerów

Dotyczy on zarówno centrum turystycznego, jak i obszarów dla mieszkańców. Standard miejsc postojowych w wielu miejscach również pozostawia wiele do życzenia. Bezpieczne i wygodne stojaki rowerowe pod sopockimi szkołami pojawiły się w Sopocie cztery lata temu, dopiero po naszym artykule, który pokazał druzgocącą jakościowo sytuację.

Zardzewiała Szprycha

Zainspirowani wieloletnimi "dokonaniami" rowerowymi Sopotu, aktywiści Rowerowej Metropolii postanowili w 2013 roku na Wielkim Przejeździe Rowerowym zainaugurować rowerową antynagrodę przyznając ją prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu za "fatalną realizację inwestycji - pseudo-dróg rowerowych, między innymi ul. Rzemieślniczej i Łokietka, brak remontów i należytego utrzymania istniejącej infrastruktury, brak działań w celu dopuszczenia dwukierunkowego ruchu rowerowego na ulicach jednokierunkowych, brak działań w celu eliminacji administracyjnych barier dla ruchu rowerowego, realizację infrastruktury rowerowej i oznakowania niezgodnego z podstawowymi zasadami ruchu drogowego obowiązującymi w Polsce, wprowadzenie ograniczenia prędkości do 10 km/h na nadmorskiej drodze rowerowej."

Już pobieżna analiza wskazuje, że ich zastrzeżenia są niestety wciąż aktualne.

Są też pozytywne sygnały

Na plus warto odnotować zrobioną kilka lat temu drogę dla rowerów na ul. 23 Marca. Trasa ta nie ma jednak znaczenia dla całości systemu i oprócz robienia statystyk nie rozwiązuje żadnego istotnego problemu komunikacyjnego Sopotu. Jaskółką wiosny jest też krótki kawałek separowanej drogi dla rowerów na krótkim fragmencie ul. Armii Krajowej. Pozytywnym krokiem było również powołanie Oficera Rowerowego, którym został Krzysztof Jałoszyński. Jako pierwszy wypełniał tą rolę Rafał Ejsmont, ale nie została mu przedłużona umowa, w rezultacie czego od kilku lat pracuje... dla Gdańska, w Referacie Mobilności Aktywnej.

Wyniesione przejścia dla pieszych i wyniesione tarcze skrzyżowań są jedną z niewielu skutecznych metod ograniczenia prędkości samochodów. Tu Sopot punktuje, niestety z barierozy lat 90-tych wciąż się nie wyleczył.
Wyniesione przejścia dla pieszych i wyniesione tarcze skrzyżowań są jedną z niewielu skutecznych metod ograniczenia prędkości samochodów. Tu Sopot punktuje, niestety z barierozy lat 90-tych wciąż się nie wyleczył. fot. Kamil Gołębiowski / Trojmiasto.pl
Na ukończeniu są al. Mamuszki wraz z fragmentem drogi rowerowej i chodnika na wysokości Grand Hotelu oraz ul. Haffnera. To krytycznie istotne odcinki i już wkrótce mamy nadzieję o nich napisać. Dobrym sygnałem jest też udział i zaangażowanie Sopotu w Mevo, którego prawdopodobne 100 proc. rowerów elektrycznych ma szanse stać się magnesem przyciągającym na rower starzejącą i kurczącą się populację miasta.

Podsumowanie

Rowerowe wyrwikółka królują w Sopocie nawet pod Urzędem Miasta. Kilka lat temu pojawiły się stojaki sponsorowane i od tamtej pory praktycznie nic się nie zmieniło.
Rowerowe wyrwikółka królują w Sopocie nawet pod Urzędem Miasta. Kilka lat temu pojawiły się stojaki sponsorowane i od tamtej pory praktycznie nic się nie zmieniło. fot. Kamil Gołębiowski / Trojmiasto.pl
Problemy

  1. Brak wykończenia choć jednej trasy w dobrym standardzie

  2. Ograniczenia prędkości zamiast rozwiązań

  3. Brak kontraruchu

  4. Al. Niepodległości - zakaz ruchu

  5. Brak miejsc postojowych

  6. Brak realnego dialogu na temat przyjaznej środowisku i zdrowiu mobilności



Sopot nie jest rowerowo połączony z Gdynią i Gdańskiem, wewnętrznie jest również niespójny. Brak realnego planu rozwoju nowoczesnej mobilności. Plebiscyt popularności zamiast klarownej wizji i przywództwa nie jest jednak domeną wyłącznie sopocką. W Gdańsku i w Gdyni systemowe zmiany często dokonują się pod presją, a nawet swego rodzaju politycznym przymusem. Niewiele w ciągu ostatnich 10 lat się zadziało, a Zardzewiała Szprycha wciąż pozostaje aktualna. Po kilku kadencjach trzeba intencje i skuteczność prezydenta Karnowskiego w zakresie mobilności aktywnej ocenić nie po obietnicach, a po dokonaniach, a te są niestety mizerne.


W szczególności po braku nawet tanich i dość oczywistych zmian, jak choćby dopuszczenie kontraruchu widać, że za istotne rozstrzygnięcia odpowiada osobiście długoletni prezydent Sopotu, a nie jego urzędnicy.

Z zachęcaniem do jeżdżenia rowerem po Sopocie jest trochę tak, jak z zapraszaniem do wejścia przez zamknięte drzwi, które mówią więcej niż słowa gospodarza.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (100) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »