rowery

stat

Charytatywna, rowerowa podróż po Europie

Kilkanaście krajów europejskich, 5 tys. kilometrów, trzyletnia dziewczynka i dwóch potrzebujących pomocy braci. Tak w skrócie przedstawia się wyprawa, w którą wyruszyli Aga, Roman i Zuzia Sobczak, rodzina pochodząca z Gdańska. Europa Tour 2018 to przedsięwzięcie podróżniczo-charytatywne.



Aleksandra Wrona: Skąd wzięła się w was pasja do podróżowania?

Roman Sobczak: Pasja do podróżowania była w nas zawsze. Zanim jeszcze się poznaliśmy, podróże były bardzo istotną częścią naszego życia. Rozpoczynaliśmy podróże w wieku kilkunastu lat. Zawsze na własną rękę, niskobudżetowo, to tzw. podróżowanie z plecakiem. Nigdy nie korzystaliśmy z biura podróży. Odwiedziliśmy wiele wspaniałych miejsc, zawsze koncentrując się na lokalnej społeczności, kuchni i kulturze. Unikamy zgiełku i wielkich miast. Od momentu poznania możemy dzielić naszą pasję wspólnie. Jednocześnie zarażamy nią naszą córkę, która w wieku niespełna trzech lat ma już kilka krajów i pasm górskich na swoim koncie.

Jak dalekie podróże macie już za sobą?

Jak już mówiłem, zanim się poznaliśmy, bardzo dużo podróżowaliśmy. Zjechaliśmy osobno sporą część Europy, Azji i Ameryki Południowej. Zaraz po poznaniu zapadła decyzja o wspólnej podróży "na stopa" przez Bałkany. Zajęło to około miesiąca. Po narodzinach Zuzki robiliśmy krótkie wypady, zazwyczaj tygodniowe, do Czech, Słowacji i w polskie góry. W zeszłym roku odbyliśmy tygodniową wyprawę rowerową na trasie Gdańsk-Międzyzdroje i natychmiast poczuliśmy, że... chcemy dużo więcej.

Planujecie pokonać rowerami aż 5 tys. kilometrów. Jak będzie wyglądała trasa waszej wycieczki?

Mamy ogólny zarys trasy naszej podróży. Wyruszamy z Gdańska i jedziemy kolejno przez: Niemcy, Holandię, Belgię, Luksemburg, Francję, Szwajcarię, Włochy, Austrię, Słowenię, Węgry, Słowację i z powrotem do Polski. Z własnego doświadczenia wiemy, że tego typu szczegółowe planowanie często się nie sprawdza i kończy się na improwizowaniu. Krajów może być więc więcej. Nie jesteśmy ograniczeni czasem ani obowiązkami typu praca, szkoła. Może być tak, że podróż się przeciągnie, a trasa w czasie podróży ulegnie małym modyfikacjom. Cały czas bardzo fascynują nas Bałkany. Dodatkowym atutem tego miejsca jest fakt, że w czasie naszej jesieni tam wciąż będzie ciepło.

Zuzanna ma niecałe 3 lata. Nie boicie się wyruszać z nią w tak długą podróż?

Jesteśmy rodzicami, którzy starają się nie trzymać dziecka pod kloszem. Od samego początku wszędzie z nami jeździ i widać, że bardzo to lubi. Traktujemy ją jak 1/3 części naszej podróżniczej ekipy. Nie ma taryfy ulgowej (śmiech). Razem z nami rozbija namiot, gotuje kolację i sprząta po jedzeniu. Liczymy się z jej zdaniem. Kiedy chce odpocząć, robimy przerwę, kiedy zgłodnieje, zabieramy się za wspólne robienie posiłku. Z drugiej strony ona też na swój własny trzyletni sposób rozumie, że podróż to nie tylko przyjemności i zabawa, ale też praca. To kompan najlepszy z możliwych. Nie mamy wątpliwości, że świetnie zniesie wszelkie trudy podróży.

Czy i tym razem będzie to typowa podróż z plecakiem?

Planujemy nie korzystać z hoteli czy hosteli. Zabieramy ze sobą namiot, śpiwory i karimaty. Nocujemy "na dziko" i od czasu do czasu na campingach. Zakładamy budżet dzienny na poziomie 50-70 zł dla całej trójki. Nie korzystamy też z nowinek technicznych typu GPS, nawigacja itp. Tworzymy własną mapę papierową i słuchamy własnego instynktu. Zabieramy mały, sprawdzony laptop, który będzie nam służył do obsługi strony facebookowej. O miejscach, w które się wybieramy zbieramy wcześniej niezbędne informacje takie jak ceny, zwyczaje czy bezpieczeństwo.

Wasza wyprawa to jednak nie tylko rodzinne wakacje, ale też forma pomocy.

Łączymy przyjemne z pożytecznym. Od blisko dwóch lat pomagam w formie wolontariatu braciom chorującym na rdzeniowy zanik mięśni SMA1. To choroba, która zabija powoli niszcząc ich mięśnie. Opiekuje się nimi mama, ale do niektórych czynności potrzebna jest pomoc silniejszego mężczyzny. W ostatnim roku został wynaleziony lek. Cała kuracja kosztuje jednak 2 mln zł dla jednej osoby. W wielu krajach Europy lek jest refundowany. Niestety nie w Polsce. Panowie starają się o leczenie w klinice w Niemczech, gdzie dostępna jest refundacja. Wówczas koszta zmniejszają się do kwoty 20-30 tys. zł. Potrzeba funduszy na transport, hospitalizację, pobyt i opłacenie opiekuna. Ta kwota jest już bardzo realna do zdobycia. Chcemy pomóc im w zdobyciu funduszy na leczenie. Każdy, kto wpłaci minimum 25zł na konto zbiórki otrzyma od nas specjalną kartkę z podróży.

Co znajdzie się na pocztówce, którą planujecie wysyłać?

Kartka sama w sobie jest specjalna. Jest kilka wzorów, a wszystkie zaprojektowane przez braci. Biorąc pod uwagę, że stadium choroby rozwinęło się tak bardzo, że panowie mają problemy z ruszaniem nawet dłonią, to wykonanie takiego projektu jest wielką sztuką. Kartki wyszły świetnie. Jeśli chodzi o treść, to nie będzie to "suche" pozdrawiamy np. z Francji. Treść każdej kartki będzie inna. Do każdego napiszemy tę jedyną kartkę. Bardzo liczymy na wasze wsparcie! Mamy zapas kartek, które zabieramy ze sobą i mamy nadzieję, że nam ich zabraknie.

Gdzie będziemy mogli śledzić waszą podróż?

Ruszyła już strona facebookowa Europa Tour 2018. Obsługa strony będzie równie wielkim wyzwaniem, jak sama podróż. Nigdy nie korzystaliśmy z mediów społecznościowych. Będziemy wrzucać posty, zdjęcia, filmy, opisy i sporo praktycznych rad dla podróżujących z dziećmi.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (26) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »