rowery

stat

Navigatoria Adventure Race 2014

Navigatoria Adventure Race to multidyscyplinarne, przygodowe zawody na orientację. W tym roku impreza wróciła do Sopotu.

Pomimo, że tegoroczna edycja rajdu przygodowego pt. Navigatoria Adventure Race wróciła do rodzimego Sopotu, to i tak sporo kilometrów przyszło przebyć uczestnikom poza Trójmiastem. Albowiem wspaniałe tereny leśne i liczne akweny Pojezierza Kaszubskiego stanowią bardzo atrakcyjną arenę do rozgrywania multidyscyplinarnych ekstremalnych zawodów na orientację, a przygotowywane przez organizatorów trasy zapewniły wszystkim dużo mocnych wrażeń i przygody!



Tegoroczna przygoda rozpoczęła się w Sopocie. Z uwagi na małe zainteresowanie w ubiegłych latach najbardziej ekstremalną trasą Masters, organizatorzy zdecydowali się tylko na jedną trasę Speed, która naszym zdaniem i tak była rzeźnicka. Na liczącą łącznie prawie 100 km trasę składały się różne dyscypliny sportowe takie jak: bieg, trekking i jazda na rowerze na orientację, kajak oraz zadanie specjalne, czyli etap alpinistyczny. Na pokonanie dystansu zawodnicy mieli 16 godzin i jeśli faktycznie wykorzystali go po ostatnie minuty, to niektóre etapy przyszło im pokonywać już przy blasku księżyca.

Z pewnością trasa przeznaczona była dla osób, które chciały poczuć smak rywalizacji i prawdziwej przygody, a także zawodników, którzy mają ochotę na szybki wyścig. Dystans sprawiał, że trasa stworzona była dla znacznie szerszego grona, a atrakcje przygotowane przez organizatorów były bardzo ciekawe i urozmaicone.

Jak poszło naszej ekipie?

Całkiem dobrze, jak na nasze możliwości! Szliśmy jak burza. Byliśmy szybcy i zwinni i w wielu zadaniach radziliśmy sobie wręcz znakomicie. Niestety pokonanie całej trasy na pełnych obrotach wiąże się ze świetną kondycją i wydolnością organizmu, nad czym musimy jeszcze trochę popracować. To co jednak było dla nas najważniejsze udało się zrealizować. Na dobrą sprawę najbardziej zależało nam na ukończeniu rajdu, tak by być sklasyfikowanym, czego nie udało nam się osiągnąć przed dwoma laty.

Nastawieni przede wszystkim więc na dobrą zabawę pokonywaliśmy punkt za punktem i to prawie bezbłędnie. Mówimy prawie, gdyż z zamierzeniem realizowaliśmy tyle, na ile kondycja nam pozwalała.

Cała trasa liczyła prawie 100 km, ale ostateczny kilometraż zależał przede wszystkim od umiejętności nawigowania i założonej strategii. Żeby zostać sklasyfikowanym należało zaliczyć przynajmniej połowę punktów na każdym etapie. Żeby nie było niedomówień, założeniem naszej ekipy było zrealizowanie przynajmniej 60% zaplanowanych przez organizatora zadań oraz w miarę spokojne podejście do tematu, by wystarczyło sił na wszystkie etapy. Przy takich obciążeniach i tylu różnorodnych etapach, bardzo łatwo i szybko można wypalić się i spuchnąć już na pierwszych kilometrach. Mając doświadczenia z poprzednich edycji, tym razem postanowiliśmy nie szarżować, a z rozsądkiem rozkładać swoją wytrzymałość. Nikt inny, jak tylko my sami wiemy, na ile nas stać.

Dzięki przyjętej strategii, poszło nam nieco lepiej niż się tego spodziewaliśmy. Większość etapów zrealizowaliśmy w 100%, inne na 75%, dlatego też jeśli utrzymamy kondycję, to za rok będziemy chcieli powalczyć o nieco wyższe miejsca w ogólnej klasyfikacji.

Schemat wyścigu: Navigatoria Adventure Race 2014:



Etapy i nasze wrażenia:

Etap 1: Biegowo-wodny:

Rywalizacja rozpoczęła się przy sopockim molo krótkim etapem biegowo wodnym. Na nieprzekraczającym 4 km odcinku uczestnicy mieli do odnalezienia kilka bardzo łatwych punktów kontrolnych, z czego dwa znajdowały się w wodzie, kilkadziesiąt metrów od brzegu, a pozostałe w mieście i parku nadmorskim. Etap ten raczej nie sprawił nikomu trudności w nawigowaniu, gdyż nawet jeśli nie miało się specjalnie pojęcia w którą stronę biec, to wystarczyło biec za najlepszymi, po nitce do kłębka. Największym szokiem dla ciała było wejście do wody, choć po dobrej rozgrzewce i przy odrobinie adrenaliny wcale nie było tak zimno. Z uwagi na słabą kondycję biegową, etap ten zakończyliśmy jako jedna z ostatnich drużyn. Fakt ten jednak nie zniechęcał nas do podjęcia kolejnych etapów, gdyż wiedzieliśmy jedno: robimy to przede wszystkim dla sprawdzenia siebie, a nie dla wyniku i podium. Nie jesteśmy zawodnikami, a jedynie amatorami aktywnego wypoczynku i rekreacji.

Etap 2: krótki, 4 km odcinek MTB:

Po dobiegnięciu do tzw. Strefy Zmian A, należało przygotować się do kolejnych etapów. W strefie tej można było zostawić mokrą odzież, a następnie przebrać się we wcześniej pozostawioną odpowiednią odzież do jazdy na rowerze i biegów na orientację, które czekały na nas na kolejnych etapach. Czterokilometrowy etap jazdy na rowerze doprowadził nas do górnych partii miasta, do tzw. Wielkiej Gwiazdy, która jest dość znanym wśród ludzi sportu i rekreacji miejscem w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Przy zadaszonej wiecie należało pozostawić rowery i udać się na etap biegu na orientację.

Etap 3: 5 km Bieg na Orientację:

Każdy z zawodników otrzymał tu oddzielną mapkę w skali 1:10000 oraz kartę startową. Ukryte w lesie lampiony z Punktami Kontrolnymi nie były specjalnie trudne w odnalezieniu, choć niektóre szukaliśmy nieco dłużej niż zwykle. Dotarcie do nich zależało oczywiście od umiejętności posługiwania się nie tylko mapą i kompasem, ale także własnym rozumem. Nie wiedząc jednak jak pójdzie nam ten etap i ile czasu będziemy potrzebowali na kolejnych, woleliśmy opuścić kilka punktów. Ostatecznie na tym etapie zrealizowaliśmy 75 %.

Etap 4: dłuższy, 29 km odcinek MTB:

Po zaliczeniu etapu Biegu na Orientację ponownie wskoczyliśmy na rowery i udaliśmy się do następnego etapu. Realizując te zadanie po drodze należało znaleźć kilka ukrytych w terenie punktów kontrolnych. Pomimo, że pobliskie rejony trójmiasta znamy jak własną kieszeń, niektóre miejsca mieliśmy okazję zobaczyć pierwszy raz, jak chociażby głęboki na kilkanaście metrów wąwóz nieopodal Owczarni, czy bujny drzewostan nad potokiem Strzelenki nieopodal Żukowa. Z uwagi na porywisty wiatr, a następnie małą ulewę, etap ten dał nam trochę w kość. Przemoknięci i wyziębieni, stwierdziliśmy, że dobrze byłoby się gdzieś ogrzać, szczególnie że niebawem czeka na nas dłuższy etap kajakowy. Widząc więc na horyzoncie stację benzynową, postanowiliśmy doładować akumulatory gorącą herbatą i zapiekanką. Przerwa ta z pewnością odbudowała nasze morale i pozwoliła z uśmiechem ruszyć na podbój kolejnych etapów. Na przyszłość zamiast jednego z bidonów weźmiemy ze sobą termos z czymś rozgrzewającym zamiast zimnych izotoników.

Migawki z multidyscyplinarnej imprezy na orientację pt. Navigatoria Adventure Race 2014
Migawki z multidyscyplinarnej imprezy na orientację pt. Navigatoria Adventure Race 2014


Etap 5: Zadanie Specjalne, czyli alpinistyczne:

Jak na każdym tego typu rajdzie, i tym razem nie obeszło się bez zadania wspinaczkowego. Jako, że przez całą zimę regularnie chodziliśmy na ściankę wspinaczkową, etap ten nie sprawił nam większego problemu. Wspięcie się na jeden z filarów dobrze nam znanego mostu kolejowego w Rutkach k./Żukowa było pestką. Nie tak dawno w końcu mieliśmy okazję przećwiczyć podobne ćwiczenia oraz podniebne loty ;) Po zaliczeniu tego zadania, udaliśmy się rowerami do Strefy Zmian "B", gdzie pozostawiliśmy rowery i zaczęliśmy przygotowywać się do spływu kajakowego.

Etap 6: 15 km spływu kajakowego:

Wprawdzie nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji spływać tego odcinka rzeki Raduni, ale specjalnie nie różni się od poprzednich. Jest on podobnie kręty i zakrzaczony, co może być przeszkodą dla początkującego kajakarza. Nam z uwagi na niemałe już obycie z rzekami zwałkowymi nie sprawił ten etap specjalnych niespodzianek i choć dwuosobowy kajak do najlżejszych i łatwych w manewrowaniu nie należy, obeszło się bez wywrotki. Podczas spływu należało wykazać się nie tylko umiejętnościami wioślarskimi, ale również zaliczyć punkty kontrolne. Na szczęście podczas tegorocznej edycji były one dostępne niemalże bez konieczności wysiadania z kajaka, co w dużej mierze ułatwiło ten etap rajdu.

Etap kajakowy zakończył się Strefą Zmian "C", gdzie wcześniej zdeponowaliśmy odpowiednią odzież na przebranie na kolejne etapy.

Etap 7: 19 km trekkingu:

Po przebraniu się i krótkim odpoczynku ruszyliśmy na dość długi, bo prawie 20 km etap trekkingu. Niektóre z mocniejszych drużyn etap ten przebiegły, inni, podobnie jak i my postanowiliśmy część trasy potruchtać, część po prostu przejść, żeby starczyło nam jeszcze sił na nocny etap rowerowej jazdy na orientację i ostatniego odcinka MTB. Na pokonywanym przez nas etapie trekkingu także znajdowały się punkty kontrolne do zaliczenia, ale żeby wyrobić się w czasie, a zarazem pozostawić go nieco więcej na "czarną godzinę", zdecydowaliśmy się pominąć jeden z punktów kontrolnych i w sumie była to świetna decyzja, gdyż ostatnie metry pokonaliśmy niemalże na czworakach. Nogi tak nam już weszły w tyłek, że na widok rowerów w ostatniej już strefie zmian, uśmiech wygięty był jak banan.

Etap 8: 6 km nocnej rowerowej jazdy na orientację:

Początkowo obawialiśmy się, że nie będziemy mieli już sił na realizację kolejnych zadań, ale po wskoczeniu na rower okazało się, że pracują tu nieco inne mięśnie i nie jest tak źle. Ogólne zmęczenie odczuliśmy jednak dopiero po chwili, jak przyszło nam nawigować. Już po pierwszych kilkuset metrach okazało się, że chyba błądzimy. Jednak po namierzeniu punktu kontrolnego jeszcze raz, okazało się, że jakiś dowcipniś po prostu zepsuł nam zabawę. Z odnalezieniem kolejnych nie mieliśmy większych problemów, odnajdowaliśmy je z precyzją szwajcarskiego zegarka. Po ustaleniu odpowiedniej drogi, którą się udamy i obliczeniu dystansu trafialiśmy bez problemu w sedno. Z uwagi jednak na dość niebezpiecznie tykający nam już czas, woleliśmy skierować się do mety, niż ryzykować spóźnienie.

Etap 9: 13 km średniego odcinka MTB:

Ostatnie kilometry pokonywanej trasy zawsze są najgorsze, szczególnie, jak człowiek ledwo kontaktuje. Na etapie tym musieliśmy głośno do siebie mówić, by nie zasnąć. Ale po dotarciu do cywilizacji wzrosło morale i na metę wjechaliśmy tak jakbyśmy dopiero startowali ;)



- GALERIA ZDJĘĆ, fot. Adam Soroka [fotoBlog]

- GALERIA ZDJĘĆ, fot. Justyna Wasiniewska

Dziękujemy organizatorom za przyczynienie się to tak wspaniałych wrażeń!
Mamy nadzieję, że spotkamy się za rok!


GR3miasto reprezentowali: Maciej Myczko i Krzysztof Kochanowicz

Relacje z poprzednich lat:

- Navigatoria Adventure Race 2013
- Navigatoria Adventure Race 2012
- Navigatoria Adventure Race 2011

Wyniki i inne informacje do wglądu na stronie organizatorów: Navigatoria Adventure Race
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (28)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »