rowery

stat

Kaszubska Włóczęga 2015 w Borach Tucholskich

Migawki z RnO pt. Kaszubska Włóczęga 2015



Jubileuszowe, bo dziesiąte już zmagania na trasach Rajdu na Orientację pt. Kaszubska Włóczęga odbyły się w okolicy Borska nad Jeziorem Wdzydzkim. Baza startowa znajdowała się w ośrodku wypoczynkowym Largo, który położony był nad samą wodą. Organizatorzy, czyli Akademicki Klub Kadry GDAKK, dołożyli wszelkich starań, by przygotować wiele bardzo ciekawych tras dla uczestników pieszych, jak również rowerzystów i kajakarzy.



Nasza grupa w składzie Krzyś, Tomek i ja postanowiliśmy zmierzyć się ze 100-kilometrową trasą rowerową. Tuż przed startem dostaliśmy szczegółowe mapy z naniesionymi 22 punktami kontrolnymi oraz tabelką ze szczegółowym opisem każdego punktu i jego wartością wagową. Po krótkiej naradzie ruszyliśmy z zamiarem zaliczenia wszystkiego. Na pierwszy ogień poszedł PK3, do którego zmierzała duża grupa zawodników. Dotarliśmy do niego dość szybko, niemalże jak po sznurku. Po tym nasze drogi rozeszły się w różne strony, gdyż wszyscy chyba oprócz nas ruszyli do PK5, a my na przekór powszechnej opinii, że jedziemy w złą stronę, namierzyliśmy się na PK16, którym była kuchnia starej rozpadającej się chatki. Po tym dopiero za cel obraliśmy ruiny młyna, które były właśnie tym PK5. Tam też właśnie dojeżdżali Ci, co mówili, że my jedziemy w złym kierunku. No i świetnie, bo już mamy jeden punkt więcej.

Następny stanął nam na drodze przepust pod torami kolejowymi, gdzie znaleźliśmy lampion punktu 20. Tutaj po powrocie do nieco lepszej drogi przeprowadziliśmy krótką dyskusję na temat PK6, który był daleko na wschód, ale droga do niego była prosta i przyjemna. Skorzystaliśmy więc z okazji i po zrobieniu kilku kilometrów zaliczyliśmy również i jego. Powrót tą samą trasą i pędem na lotnisko, gdzie stara rampa przeładunkowa kryła PK14. Po krótkiej walce z piachem powróciliśmy na pas startowy, gdzie właśnie imprezowali motocykliści. Długa prosta po asfalcie, którym pokryty był pas startowy sprawiała wrażenie, że zaraz odlecimy. Niestety przeciwny wiatr nie pozwolił nam rozwinąć wystarczającej do tego prędkości. Po zjechaniu w leśną ścieżkę usłyszeliśmy radosne nawoływania z kierunku, w którym powinien być podziemny bunkier, będący jednocześnie PK12.

Ale super, jak do tej pory bezbłędnie nam idzie i mamy całkiem dobry czas. Wskakujemy więc na asfalt i pędzimy na północ w kierunku zjazdu do jeziorka, gdzie znajdujemy punkt podwodny, czyli PK7. By go zaliczyć należało ściągnąć buty i skarpetki, podwinąć nogawki i zamoczyć się. Jak się później okazało nie był to ostatni kontakt z wodą. PK8 przejechaliśmy, ponieważ gnaliśmy za grupą zawodników w nadziei, że wiedzą gdzie jadą... nie wiedzieli, więc musieliśmy się odrobinę cofnąć i uzupełnić kolejne pole na naszej karcie startowej.

Jubileuszowa edycja Rajdu na Orientację pt. Kaszubska Włóczęga odbyła się w Borach Tucholskich
Jubileuszowa edycja Rajdu na Orientację pt. Kaszubska Włóczęga odbyła się w Borach Tucholskich fot. Krzysztof Kochanowicz


Następny w kolejności to PK11 położony na samym końcu półwyspu Zabród. Dotarliśmy tam po krótkiej walce z krzakami, górką i piachem, który powodował taki efekt, że w udach czuje się ogień, tylne koło obracając się wyrzuca w powietrze chmurę piachu, a przednie koło stoi i ani myśli ruszyć do przodu. Dotarliśmy jednak do punktu i tutaj zobaczyliśmy, że po przeciwnej stronie jeziora, jakieś 140m od nas na półwyspie Kozłowiec, jest kolejny punkt, czyli PK13. Woda zimna, bo ok. 13 stopni. ale co tam. Nie namyślając się wiele zrzucam tekstylia i ruszam przed siebie na spotkanie mroźnych objęć Jeziora Wdzydzkiego. Wchodząc do wody zamieniłem parę słów z załogą przepływającego parę metrów ode mnie jachtu. Widok wyrazu ich twarzy, na to, że jest to rowerowy rajd na orientację - bezcenny. :) Dopływam do przeciwległego brzegu, po drodze mijając zawodnika płynącego w przeciwnym kierunku. No cóż, jak widać nie tylko ja wpadłem na ten pomysł. Zaliczam PK13 i ponownie witam się wodą. Płynę dzielnie, skurcze w udach nasilają się, koledzy z brzegu dopingują. Docieram do nich wyczerpany ale szczęśliwy, że się udało. Ubierając rzeczy znów przeistaczam się w rowerzystę i jedziemy po kolejne dwa punkty na wschodzie mapy. Namierzamy bez problemu miejsce katastrofy MIGa, gdzie znajduje się PK19, a później opuszczoną nastawnię kolejową "Wdzydze" z punktem zadaniowym PK22, chociaż w tym drugim przypadku zwiedziliśmy po drodze ruiny innego budynku. Na szczęście nie było tam stowarzysza.

Czasu niestety zniknęło już dużo, więc gnamy ile fabryka dała do PK18 na grób partyzanta i później do PK9, który nie był tam, gdzie być powinien, gdyż budowniczy trasy błędnie naniósł go (jak również PK2) na mapę. Na szczęście dołączona do mapy krótka errata pomogła w jego namierzeniu. Po tym szybki skok asfaltem do PK21 i objazd jeziora do PK15. Były blisko siebie ale znowu przez jeziorko i tym razem nie mieliśmy już ochoty się moczyć, więc zaliczyliśmy oba te punkty "na kołach". Po drodze na drugą stronę jeziora przejechaliśmy mostek nad Wdą. Pod nim na jednym z filarów zgarnęliśmy PK4. Do siedemnastki ruszyliśmy czarnym szlakiem, który okazał się tylko namiastką leśnej drogi. W końcu dojechaliśmy do małej wieży widokowej ze stosownym lampionem. Tu czekała nas miła niespodzianka, gdyż leśne drogi pożarowe w tej okolicy były lepsze niż niejedna droga asfaltowa. Pomknęliśmy więc na wschód do PK2, który znaleźliśmy po krótkich poszukiwaniach, po czym z braku sił i czasu postanowiliśmy odpuścić sobie PK1, który znajdował się na najwyższym wzniesieniu w okolicy i zaliczyć jeszcze tylko PK10, który również znajdował się na wzgórzu. Namierzenie go nie było jednak trudne, gdyż ukształtowanie terenu i elementów lasu/drzew były takie same jak na mapie. Trzeba było tylko wybrać odpowiednią grupę drzew i kierować się "w górę". Tam był grób z datą "marzec 1945". Dodaliśmy rok do wysokości wzniesienia i w ten sposób zaliczyliśmy punkt.

Czasu pozostało ledwo co, sił mniej więcej tyle samo, więc pozostało nam już tylko dotrzeć do mety i zdać kartę startową. Udało się, choć lekki niedosyt z powodu braku PK1 pozostał. Ostatecznie uplasowaliśmy się na 9 pozycji, na 56 ekip, co jest sporym dla nas osiągnięciem. Grupę Rowerową 3miasto, na trasie rowerowej reprezentował także Tomasz Szot, któremu udało się stanąć na podium. Może i nam kiedyś będzie to dane ;)

WYNIKI

W oczekiwaniu na ogłoszenie wyników mogliśmy ogrzać się przy ognisku, upiec własne kiełbaski, czy też skosztować pierwszej klasy bigosu, którego wystarczyło dla wszystkich. Dodatkowo z okazji 10 rocznicy Kaszubskiej Włóczęgi każdy uczestnik obdarowany został pyszną babeczką z owocami. Po tej uczcie nastąpiło udekorowanie zwycięzców poszczególnych tras, a następnie całej reszty uczestników, którzy wytrwali do tej pory.
Sama impreza była nad wyraz udana, wymagające trasy wiodły przez malownicze okolice Jeziora Wdzydzkiego, przez ścieżki, lasy i ... wodę. Jestem pewien, że uczestnicy na długo zapamiętają wrażenia jakich doświadczyli i w przyszłym roku będą chcieli ponownie spotkać się z wyzwaniem jakim jest Kaszubska Włóczęga. Sam następnym razem wezmę ze sobą na trasę rowerową... kąpielówki.

Autor relacji: Marek Puchalski [GR3miasto]



GALERIA ZDJĘĆ fot. Krzysztof Kochanowicz & Tomasz Kmieć

Przejrzyj wideo relacje z poprzednich edycji:

Kaszybska Włóczęga 2014, wzmagania na trasie rowerowej
Kaszybska Włóczęga 2013, wzmagania na trasie pieszej


Organizator:

Akademicki Klub Kadry GDAKK, klub turystyki aktywnej
e-mail: kaszubskawloczega@gmail.com
WWW Imprezy: Rajd na Orientację pt. Kaszubska Włóczęga
Profil Facebook: Aktualności o Kaszubskiej Włóczędze
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »