rowery

stat

RnO pt. Kaszubska Włóczęga 2014

Cudowna atmosfera, przepiękne widoki, a do tego świetnie przygotowane warianty tras, to główne cechy Rajdu na Orientację pt. Kaszubska Włóczęga organizowanego przez studencki Klub Turystyki GDAKK.



Wśród malowniczych jezior i bujnej przyrody północnych rejonów naszego województwa rozegrała się impreza na orientację pt. "Kaszubska Włóczęga", zorganizowana przez Akademicki Klub Kadry GDAKK przy Politechnice Gdańskiej. Tym razem baza znajdowała się na terenie Ośrodka Centrum Przygody w Potęgowie, nieopodal Kamienicy Królewskiej.



Tegoroczną nowością była trasa kajakowa, choć znacznie większym zainteresowaniem cieszyły się trasy piesze, a w szczególności te łatwiejsze, zwane rodzinnymi. Nie ma już w tym nic nadzwyczajnego, że na imprezach na orientację pojawiają się aktywni rodzice, którzy od młodego wieku zarażają swe pociechy aktywnym wypoczynkiem. To zdecydowanie lepsza forma zdobywania wiedzy i licznych doświadczeń, niż siedzenie przed telewizorem, czy komputerem. Podczas "Kaszubskiej Włóczęgi" zacierają się wszelkie różnice pokoleniowe, panuje świetna turystyczna atmosfera.

Trasy do wyboru podczas Kaszubskiej Włóczęgi 2014:

TRASY PIESZE:

-Trasa Bardzo Trudna pt.: "Wciągająca gra", na dystansie 18km.
-Trasa Nawigacyjna pt.: "Bagienny azymut", na dystansie 14 km.
-Trasa Trudna pt.: "Wstęga mokradeł", na dystansie 14 km.
-Trasa Mało Trudna pt.: "To moje bagno!", na dystansie 12 km
-Trasa dla Weteranów pt.: "Śladami Gryfa Pomorskiego", na dystansie 12 km

TRASA KAJAKOWA:

-Trasa kajakowa pt.: "Inwazja topielców", na dystansie 15 km

TRASA ROWEROWA:

-Trasa Rowerowa pt.: "Po osie w czymś miękkim (tylko w czym?)", na dystansie 100 km

O co w tym wszystkim chodzi?

Każda z tras Rajdu na Orientację pt."Kaszubska Włóczęga" zbliżona była swą formułą nieco do innych słynnych na Pomorzu imprez tego typu, jednak atmosfera jest tu zdecydowanie bardziej rodzinna niż wyczynowa, o czym opowie Wam jeden z uczestników - Stanisław Matczak.

Migawki z Rajdu na Orientację pt. Kaszubska Włóczęga 2014
Migawki z Rajdu na Orientację pt. Kaszubska Włóczęga 2014


Relacja z rodzinnego startu na trasie pieszej:

Kaszubska Włóczęga różni się nieco od większości imprez na orientację. Po pierwsze odbywa się w dzień, po drugie organizatorzy zawsze zamawiają piękną pogodę, a po trzecie dostępna jest trasa łatwa, która liczy jedynie kilkanaście kilometrów. Dlatego lubimy tę imprezę i chodzimy na nią rodzinnie razem z naszymi dziećmi.

W tym roku w naszej drużynie zachodzą istotne zmiany: do jedenastoletniej Zosi, która w zasadzie jest weteranką tej imprezy - była już na trzech poprzednich Włóczęgach - dołączyła dwójka debiutantów: siedmioletnia Zuzia oraz czteromiesięczny Szymek, który całą drogę dzielnie przebył w chuście na brzuchu taty. Idzie z nami jeszcze kolega Piotr razem ze swoją córką, także jest z nas całkiem pokaźna grupa.

Punktualnie o 11.48 odbieramy nasze mapy oraz karty startowe, wieszamy kompasy na szyi i ruszamy w drogę. Pierwszy rzut oka na mapę i od razu zaskoczenie - nasze punkty kontrolne skupione są wokół trzech jezior, które trzeba obejść dookoła. Wygląda na to, że trasa będzie malownicza - i tak rzeczywiście było.

Idąc z dziećmi przede wszystkim musimy przestawić się z myślenia wyczynowego ("napieramy na następny punkt, azymut 130, 250 parokroków, ruszamy!") na rekreacyjne. Nie spieszymy się, nie poganiamy dzieci i zatrzymujemy się wtedy, kiedy tego potrzebują. Bez problemu odnajdujemy pierwsze dwa punkty kontrolne - pierwszy jest ustawiony nad brzegiem jeziora, a drugi w zagłębieniu terenu. Mimo tego, że trasa jest łatwa, to widzimy, że budowniczy trasy zaraz w sąsiednim zagłębieniu postawił punkt stowarzyszony - ale to za prosta pułapka, żeby się na nią nabrać.

Na trzecim punkcie czeka nas niespodzianka - zamiast spisywania lampionu, musimy znaleźć w ternie odpowiedź na pytanie z mapy. Ale w wyznaczonym miejscu jest tablica, z której wyczytujemy odpowiedź i radośnie wpisujemy hasło "Pipka" w naszą kartę startową. Brzegiem jeziora, nad którym rozłożyły się zadbane domki letniskowe, docieramy na cypel, na którym odkrywamy ziemiankę w budowie oraz punkt czwarty. Przy kolejnym punkcie musimy zrobić pit-stop - Szymon obudził się w chuście i domaga się nakarmienia oraz przewinięcia. Dziewczyny w tym czasie oglądają jakieś żuczki na łące... Po przerwie przechodzimy na brzeg następnego jeziora, gdzie odnajdujemy pomost, a przy nim punkt szósty. Decydujemy, że podarujemy sobie siódemkę, która jest dość oddalona, a następnie obchodzimy jezioro oraz bagno żeby dotrzeć na punkt ósmy.

Na punkt dziewiąty, który jest umiejscowiony na przepuście, powinna prowadzić droga, która jest zaznaczona na mapie - ale nie ma jej w lesie. Zdarza się. Ale skoro jest przepust, to musi być jakiś strumyczek - odnajdujemy zatem strumyczek i idąc wzdłuż niego odnajdujemy lampion przy przecięciu strumyczka z drogą. Ponieważ najmłodszy uczestnik naszej wyprawy znowu domaga się nakarmienia, robimy kolejną przerwę podczas której Szymon wcina mleko, a starsze siostry - batoniki.

Droga z 9 na 10 prowadzi malowniczym wąwozem, który schodzi do jeziora - i tutaj nabieramy się na wredny numer budowniczego spisując lampion zbyt szybko. Trzeba było dobrze zmierzyć odległość i liczyć kroki... Poprawiamy błędny wpis na prawidłowy i wzdłuż kolejnego jeziora idziemy w kierunku kolejnego punktu kontrolnego.

Tutaj niespodziewanie na drodze robi się tramwaj - spotykamy sporo innych drużyn, które szybciej lub wolniej podążają w tę samą stronę. Sporo drużyn idzie razem z dziećmi, słychać głośne rozmowy, atmosfera wycieczkowo-krajoznawcza. Szymon śpi w chuście, dziewczyny śpiewają, ludzie rozmawiają, ptaki dookoła śpiewają. Mijając się z innymi drużynami zbieramy trzy ostatnie punkty, które leżą przy naszej drodze i docieramy do bazy. Tam oddajemy kartę, przewijamy Szymka, jemy przydziałowy bigos (tacie smakuje, dla córek zbyt ostry), smażymy kiełbaski na ognisku i rozmawiamy ze znajomymi oraz nieznajomymi, którzy się do nas dosiedli. Czegóż chcieć więcej?

W momencie, kiedy przychodzi czas na spanie Szymka, pakujemy się do samochodu i zmęczeni oraz zadowoleni wracamy do domu. Dziękujemy organizatorom za kolejną udaną imprezę i cały czas jesteśmy pod wrażeniem pięknej okolic jezior Potęgowskich!

Autor relacji: Stanisław Matczak [czytelnik Trojmiasto.pl]

Inna relacja z trasy pieszej autorstwa: Marka Puchalskiego [GR3miasto]

WYNIKI



Zobacz także video relacja z  ubiegłorocznej Trasy Pieszej

Kaszubską Włóczęgę polecamy wszystkim, którzy nie tylko lubią imprezy na orientację, ale oczekują od nich dodatkowych przygód. Naszym zdaniem, tym razem organizatorzy dali z siebie wszystko by zapewnić uczestnikom masę świetnej zabawy. Zachęcamy więc wszystkich, którzy lubią aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu do udziału w kolejnych edycjach rajdu. Mimo niektórych punktów kontrolnych, które rozstawione były w ciężko dostępnych miejscach, naszym zdaniem zabawa i radocha była po pachy. Rajdy organizowane przez GDAKK cieszą się rosnącym zainteresowaniem, a zaangażowanie, doświadczenie i niemalże wzorowe przygotowanie organizatorów sprawia, że imprezy takie jak Kaszubska Włóczęga, Śniegołazy czy Sukkub stają się coraz popularniejsze. Oby tak dalej! Trzymamy kciuki i na pewno z przyjemnością bogatsi o kolejne doświadczenia wybierzemy się na kolejne edycje.

Organizator "Kaszubskiej Włóczęgi"
Gdański Akademicki Klub Kadry

Krótko o klubie AKK GDAKK

Akademicki Klub Kadry GDAKK to jeden z najbardziej prężnych klubów turystycznych Politechniki Gdańskiej funkcjonujących w ramach OS PTTK. Działa już od 1968 roku i od ponad 43 lat zrzesza studentów i młodych absolwentów, których łączy pasja wspólnego podróżowania po regionie, kraju i świecie. Ich aktywność dotyczy przede wszystkim wędrówek pieszych, jednakże klub stara się być jak najbardziej wszechstronny. W kadrze są specjaliści od wycieczek rowerowych, górskich, eksploracji, spływów kajakowych, trochę ludzi od żeglarstwa, miłośników nurkowania, maniaków pojazdów terenowych i wielu, wielu innych. Członkowie klubu przygotowują wiele wyjazdów wakacyjnych po całym świecie. W ostatnich latach byli m. in. w: Gorganach, na Czarnohorze, Krymie, w Karpatach i Bukowinie rumuńskiej, w Słowackim Raju, Albanii, Gruzji, Turcji, przeszli wszystkie polskie góry i mnóstwo innych na które nie starczy tu miejsca. Osoby z AKK uczestniczyły również w wielu indywidualnych przedsięwzięciach (np. wyprawa na Kaukaz, Wietnam i Indie)

Zadania w ramach Klubu:

Jednak jednym z podstawowych zadań klubu jest umożliwienie studentom poznania zasad organizowania imprez turystycznych. Kurs Organizatora Turystyki klub organizuje dwa razy do roku. W każdej edycji uczestniczy kilkudziesięciu słuchaczy. Wykłady prezentowane są przez ciekawych osobistości a dodatkowo raz na jakiś czas zapraszane są "super gwiazdy turystyki". Osoby, które przejdą szkolenie trafiają do grona klubowiczów.


ps. szykujcie się do organizowanego jesienią mrocznego Rajdu na Orientację pt. Sukkub!

Opracował:
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (8)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.