rowery

stat

InO pt. "Jesienny Tułacz 2013"

Migawki z nocnej imprezy na orientację pt. "Jesienny Tułacz 2013"
Migawki z nocnej imprezy na orientację pt. "Jesienny Tułacz 2013"

W nocy z 12/13 października odbyła się już osiemnasta edycja imprezy na orientację Jesienny Tułacz. Baractwo Przygody Almanak tym razem zorganizowało zabawę w lasach pomiędzy Luzinem a Rozłazinem, nad rzeką Łebą. Imprezę skupioną wokół biegu na orientację zaliczyło blisko 200 osób. Rozegrano też 50 km trasę rowerową, w której wystartowało dwanaście ekip.



Na Tułaczach konsekwentnie rozdawane są stare mapy z przed kilkudziesięciu lat, co oznacza, że nie wszystkie drogi i ścieżki ujęte na mapie będą idealnie zgadzały się z rzeczywistością. Ci jednak, którzy nabyli umiejętności posługiwania się mapą i kompasem, problemu z odnalezieniem punktów raczej nie mieli. Poza tym, dla rozgrzewki i zapoznania się z terenem, dwa tygodnie wcześniej w tej samej okolicy odbywała się inna znana Impreza na Orientację pt. "Z Kompasem".

Na starcie jesiennej edycji Tułacza, na trasie rowerowej jak i pieszych stawiło się wiele znanych teamów z trójmiasta i okolic, a także sporo nowicjuszy, łącznie: 335 osób. Z roku na rok imprezy na orientację stają się coraz modniejszym sposobem spędzania wolnego czasu. Są wspaniałą okazją aby oderwać się od komputera czy telewizora i spędzić trochę czasu w lesie razem z przyjaciółmi i rodziną. Niepowtarzalnego smaczku całej akcji z pewnością dodaje nocna sceneria Rajdu.

Relacja z trasy pieszej, oczami GR3miasto DeLux:

Skład GR3 rozrasta się, co widać nie tylko po ilości organizowanych imprez. Wśród pasjonatów pedałowania są także entuzjaści pieszych wędrówek, dlatego też wybierając się na tegorocznego Jesiennego Tułacza, postanowiliśmy wziąć udział w dwóch grupach. Po kilku latach przerwy, chłopacy ponownie postanowili wrócić do tematu wybierając trasę rowerową, my zaś - skład żeński, pod piękną nazwą GR3miasto DeLux, postanowiłyśmy podjąć się wyzwania uderzając na trasę pieszą.

Złota Polska Jesień rozkwita na dobre w naszych lasach i zapewne straciliśmy wiele pięknych, kolorowych pejzaży. Niestety nasze czołówki łowiły tylko niezliczoną ilość liści, które spadały jak płatki śniegu przy silniejszych podmuchach wiatru. Pogoda była bardzo przyjazna wędrówkom, cały czas utrzymywało się przyjemne 10 - 12OC a w lesie nie działa czynnik chłodzący wiatru więc pomimo jesieni w kalendarzu nie trzeba było mocno zabezpieczać się przed chłodem. Dodatkowo oczywiście zaliczyliśmy kilka całkiem ładnych wzniesień, które momentalnie podnosiły temperaturę o kilka stopni.

Migawki z nocnej imprezy na orientację pt. "Jesienny Tułacz 2013"
Migawki z nocnej imprezy na orientację pt. "Jesienny Tułacz 2013"


Start trasy pieszej rozpoczynał się o godz. 19:00 a nam udało się wylosować 57 minutę, czyli dość szybko stawiliśmy się na starcie celem dopełnienia formalności. Pobrałyśmy więc numerki, drożdżówki (najważniejsze), uzupełniłyśmy bidony i w zasadzie trzeba było się zbierać. Zaaferowane startem, spotkaniami ze znajomymi i ogólnie atmosferą zapomniałyśmy rozpocząć rajd od porządnego sprawdzenia mapy, dzięki czemu na starcie zrobiłyśmy kilkaset metrów gratis, ale w końcu trzeba się jakoś rozgrzać przed wysiłkiem. Przeciwnie niż na poprzednich imprezach pierwszy punkt udało nam się znaleźć bez najmniejszych problemów, do którego doszłyśmy jak po sznurku. Wybór drogi dotarcia na drugi punkt budził kontrowersje, ale w końcu wybrałyśmy trasę krótszą, choć mniej wyrazistą na mapie. Ale udało nam się trafić również bardzo łatwo i nawet zaczęłyśmy się zastanawiać, czy to kwestia naszej wprawy po tylu startach czy też szczęście nam dopisuje i wyjątkowo udaje nam się wszędzie trafiać bez pudła. Punkt 3 był już troszkę kłopotliwy, ale tylko dlatego że źle odczytałyśmy mapę i trochę się zakręciłyśmy. Niemniej jednak znaleźć się dał i można było uderzać na czwórkę. Na tym punkcie spotkaliśmy dość dużo Tułaczy, więc była okazja trochę poplotkować, zrobić zdjęcia, zjeść kanapkę. Trochę zapomniałyśmy przy tej okazji zaliczyć punkt, więc musiałyśmy się wracać kawałeczek, ale co to dla nas, sama radość. Dalej poszło nam mniej sprawnie, plotkowanie podczas drogi nie sprzyja skupieniu nad mapą i liczeniu przecinek, piątkę znajdowałyśmy bardzo na raty i w trudzie. Ale uparłyśmy się ją znaleźć mimo wszystko więc trzeba było konsekwentnie walczyć z mapą. Straciłyśmy część cennego czasu i zapadła decyzja, że kierujemy się już bezpośrednio do siódemki, która była bardzo ładnie położona. Po krótkim odpoczynku znowu musiałyśmy zweryfikować upływający nieubłaganie czas i niestety z żalem pożegnać się z punktami 8 i 9. Najkrótszą drogą (która wypadła nam znowu w okolicach tak dobrze poznanej 4 i 5) podążyłyśmy do 10, którą udało nam się zdobyć niemalże bez pudła, a stamtąd już bez kombinacji na punkty 11 i 12. Czas nam się kurczył dość intensywnie, prawie już świtać chciało więc nie marnowałyśmy czasu, skupiałyśmy się na nawigowaniu i dążeniu do celu.

Chłopakom na trasie rowerowej poszło troszkę gorzej - znaleźli więcej grzybów niż punktów, pomylili też wzniesienia, zdobywając Górę Jelenią, której bezskutecznie poszukiwaliśmy podczas naszej wycieczki niebieskim szlakiem. Jazda jednak szybko im zbrzydła, po spektakularnej wywrotce przez kierownicę w błocie do kolan. Kilka razy też trafili na kłody w poprzek drogi, co zmuszało ich do noszenia rowerów, a nie po to brali przecież rumaki, żeby je na plecach targać. Późna godzina, pomyłka nawigacyjna, "solidne bam" i przeszkody złożyły się na ich wycofanie z rajdu. Mieliśmy ambitne plany na niedzielę więc nie chcieli spożytkować wszystkich sił witalnych i wrócili do bazy.


Podsumowując - pieszy Tułacz wszedł nam w krew, miejmy nadzieję będzie to widać również po wynikach, natomiast rowerowy nie jest naszą najmocniejszą stroną. Najważniejsze jednak jest to, że przecież nie dla wyników tam jeździmy - na tą jedną noc las zmienia się w ruchliwe mrowisko, wszędzie widać ruszające się punkciki świetlne, spotkać można znajomych, udzielić bądź uzyskać odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytanie, "Przepraszam, wiecie może gdzie jesteśmy?". Na rajdzie spotykaliśmy rodziny z dziećmi, mnóstwo ludzi w każdym wieku pomimo nocnej formy i jesiennej aury jest to bardzo ciekawa alternatywa dla wieczoru z pilotem. Gratulujemy wszystkim uzyskanych wyników i do zobaczenia na wiosennej edycji Tułacza!

Autor relacji: Iza Walczak [Grupa Rowerowa 3miasto]

Migawki z nocnej imprezy na orientację pt. "Jesienny Tułacz 2013"
Migawki z nocnej imprezy na orientację pt. "Jesienny Tułacz 2013"


Relacja z trasy rowerowej, oczami Teamu Cyklo:

...Wylosowaliśmy piątą minutę startową. Nie ma więc mowy o kierowaniu się śladami konkurentów. Z bazy wyjechaliśmy jako pierwsza ekipa tuż po godzinie 22. Kolejność zbierania punktów jest obowiązkowa i zgodnie z mapą zatoczymy swoistą ósemkę.

Do pierwszego lampionu pognaliśmy drogą karajową. W lesie okazało się, że ścieżek jest znacznie więcej niż na mapie. Przemieżaliśmy las wzdłuż i wszerz w okolicach grzbietu wzniesienia. Wokół pojawiało się coraz więcej ekip. W końcu dostrzegłem z góry lampion skierowany w naszą stronę. Niestety porozumieliśmy się z Mariuszem na tyle niedyskretnie, że ściągnęliśmy do lampionu też konkurentów. Po sprawdzeniu okolicy, w której byliśmy jednak mocno zagubieni, zdecydowaliśmy o skopiowaniu kodu i udaniu się na dalszą tułaczkę. Niestety był to punkt stowarzyszony, a 60 metrów na południe był właściwy. Pierwszy punkt kontrolny zaliczyliśmy dopiero po ponad godzinie, dlatego też musieliśmy pominąć PK, które mogły zabrać zbyt dużo czasu, koncentrując się na łatwych i szybkich. Przyjeliśmy więc, że pominiemy pięć na dwadzieścia jeden lampionów.

Korzystając z pełnej mocy w nogach popędziliśmy asfaltowymi drogami od razu do PK3. Nie mieliśmy świadomości, że innym poszło jeszcze gorzej z PK1. Kolejne lampiony atakowaliśmy bez problemów. Bywało, że odnajdowaliśmy punkty stowarzyszone, ale korzystając z doskonałej znajomości mapy pomijaliśmy je trafiając do właściwych. Na pewnym odcinku spędziliśmy blisko godzinę w odnodze do lampionów 10 i 11. Wracając nikogo nie spotkaliśmy co oznaczało, że pozostali byli daleko z tyłu błądząc wokół punktów kontrolnych które my ominęliśmy. Dobra nasza. Zebraliśmy wszystkie założone lampiony i dotarliśmy do bazy na piętnaście minut przed upływem czasu, czyli przed godziną szóstą rano. Jednak jeszcze prawie do ósmej czuwałem i obserwowałem inne powracające ekipy. Faktycznie byliśmy w bazie pierwsi, ale też pierwsi wyjechaliśmy. Dowiedziałem się, że kolegom z Gdyni nie poszło najlepiej i zakończyli rywalizację na miejscu siódmym. Tak jak myślałem próbowali zdobyć wszystkie lampiony po kolei i zakończyli już na jedenastym.

Uplasowaliśmy się na miejscu drugim. Liczyłem na zwycięstwo, ale druga lokata to i tak najlepszy wynik w naszych startach w rowerowych Tułaczach. Dokładnie rok temu w relacji napisałem "W następnej edycji możemy być już bardzo konkurencyjni". Wtedy wynikiem było ósme miejsce. Skończył się okres zapoznawania z orientacją. Przyszedł czas szlifowania umiejętności i formy fizycznej.

Autor relacji: Adam Świeca, [Cyklo Team]




Zapoznaj się z wynikami

Daty Tułaczy w 2014 roku:

Wiosenny Tułacz w dniach 5 - 6 kwietnia
Wakacyjny Tułacz w dniach 20 - 22 czerwca
Jesienny Tułacz w dniach 4 - 5 października

Organizator:
Baractwo Przygody Almanak

opracował:
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (12)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »