Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Zamki i pałace Pomorza

Trasa podstawowa : 124 km (Malbork - Sztum - Podzamcze - Tychnowy - Kwidzyn - Korzeniewo - Janowo - Gniew - Międzyłęż - Rybaki - Gorzędziej - Tczew [+powrót do Gdańska pociągiem])

Trasa dodatkowa: +38km (Tczew - Koźliny - Krzywe Koło - Suchy Dąb - Grabiny Zameczek - Mokry Dwór - Wiślina - Przejazdowo - Gdańsk)

Niedziela , godzina 5:40 rano, spotkanie przed kinem Krewetka...

O tej właśnie godzinie, czyli praktycznie jeszcze w nocy, umówiliśmy się przed kinem Krewetka w Gdańsku Głównym, by następnie wspólnie skierować się na dworzec główny w celu zakupienia biletów na pociąg osobowy do Malborka. Na spotkanie przybyło łącznie 14 osób, w tym 3 dziewczyny.



W drodze do Malborka zaczęło już świtać ; powoli budził się kolejny piękny dzień. A gdy dojechaliśmy do celu na dworze było już zupełnie jasno. Niestety o godzinie 7 zamek był jeszcze zamknięty, dlatego też w Malborku zbyt długo nie zagościliśmy. Objechaliśmy tylko fortecę dookoła, po czym skierowaliśmy się na Sztum.

Droga do Sztumu była praktycznie pusta, ani żadnej duszy, ani samochodu (no może oprócz jednego "kaszlaka"). O tak wczesnej godzinie słychać było tylko szum wiatru oraz pianie kogutów :-) Droga wiodła po dość malowniczym terenie, jedyna rzecz, która od samego początku dawała trochę we znaki to miejscami porywisty wiaterek - dobrze, że tylko boczny.



Po godzinie, czyli o 8 z minutami byliśmy już w Sztumie. Lecz miasteczko jeszcze nie zdążyło się obudzić. Wyraźnie widać było, że jego mieszkańcy jeszcze drzemią, gdzieniegdzie tylko można było napotkać jakiś starszych nie mogących spać ludzi :-) W Sztumie, podobnie jak w Malborku długo nie pobyliśmy, ale nie ze względu na to, że zamek (a raczej jego pozostałości) był zamknięty, lecz dlatego, że raczej w ogóle nas on nie zachwycił :-(. Dlatego też zrobiliśmy małą rundkę po alejkach nad Jeziorem Sztumskim, po czym skierowaliśmy się w stronę Podzamcza.



By dostać się do Podzamcza, tym razem zjechaliśmy z szosy głównej, by móc trochę obcować z przyrodą. Kilka kilometrów za Sztumem odbiliśmy w drogę polną w kierunku Jeziora Parlety oraz Leśniczówki Karolewo. Droga ta, pomimo iż wyboista była o wiele przyjemniejsza niż asfaltowa. Wiodła wśród malowniczych lasów, które powoli zaczęły nabierać jesiennych kolorów. Potem, niedaleko Leśniczówki Sarnowo, ta sama droga przekształciła się w wąską asfaltówkę, którą dojechaliśmy do Borowego Młynu, a następnie do miasteczka o dość śmiesznej nazwie: Ryjewo :-) (Ciekaw jestem skąd ludzie biorą takie nazwy?) W owym Ryjewie odbiliśmy na czerwony szlak, którym również przez lasy dotarliśmy do małego pałacu w Podzamczu, gdzie zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę.



Słońce było już dość wysoko i nadszedł czas, co dla niektórych na śniadanko, dlatego też postanowiliśmy zatrzymać się jeszcze raz na małe co nieco :-) Dlatego jeszcze przed Kwidzynem zrobiliśmy jeszcze jeden dłuższy postój w Tychnowach. Po przerwie, ruszyliśmy do Kwidzyna, gdzie mieliśmy zamiar zwiedzić zamek. We wsi Tychnowy doszliśmy jednak do wniosku, że dla bezpieczeństwa nie pojedziemy główną drogą, lecz boczną polną w celu uniknięcia kontaktu z "niedzielnymi kierowcami" pędzącymi swoimi "kaszlakami" lub "mydelniczkami" do kościółka :-) Zrobiliśmy wprawdzie małe koło, ale przynajmniej bez obawy, że ktoś zaraz nas rozjedzie...



W Kwidzynie, pierwsze co, to mieliśmy zamiar zwiedzić zamek. Lecz zanim do niego dojechaliśmy zdarzył się jednemu z kolegów naszej kadry niemiły wypadek :-( Na szczęście miał kask i to dzięki niemu wyszedł z tego upadku w miarę cało ! Obrażenia twarzy i stłuczenia, tak skończyła się chwila nieuwagi zjazdu na dziedzińcu zamkowym... Kto by przypuszczał, że z pozoru mały murek z drugiej strony może mieć ponad półtora metra wysokości ! Cóż, nie pozostało nam nic, jak pomóc koledze otrząsnąć się i pozbierać... Dla niego wycieczka niestety już dobiegła końca. Ze względu na roztrzaskany rower, nie miał możliwości kontynuować z nami tego rajdu :-( Zanim jednak odprowadziliśmy Jacka do pociągu osoby chętne odwiedziły Muzeum Zamkowe.



W Kwidzynie ze względu na pewne nieoczekiwane okoliczności zagościliśmy dość długo. Ale nie można powiedzieć, że tylko ze względu na Jacka. Bo w końcu sporo czasu minęło nam na dziedzińcu zamkowym oraz w zwiedzanych przez nas lochach, a później drugie tyle na zaspokajanie "burczących żołądków" :-) Z Kwidzyna, ruszyliśmy w drogę powrotną wzdłuż brzegu Wisły. Praktycznie przez cały czas mieliśmy wiatr w plecy, a prędkość jazdy nie schodziła poniżej 25 km/h. Gdzieniegdzie można było lecieć spokojnie 40 km/h, lecz ze względu zbyt duże rozproszenie grupy musieliśmy te rekordy prędkości trochę ukrócić :-)



Na wysokości Janowa, mieliśmy przepiękne widoki na wznoszący się po drugiej stronie Wisły zamek w Gniewie. Tu też nastąpiła spontaniczna zmiana planu, by przedostać się promem na drugą stronę Wisły. Nie dość, że pełen "spontan", to totalny fart! Gdy dojeżdżaliśmy do promu okazało się, że szlaban jest już zamknięty a prom przygotowuje się do odpłynięcia, ale na szczęście, na naszą prośbę, panowie operatorzy poszli nam na rękę, zabierając jeszcze naszą 14-osobową ekipę na pokład! Świetnie, że nam się udało! Bo gdybyśmy mieli czekać pół godziny, to pewnie pojechalibyśmy zamierzoną wcześniej trasą ! W taki sposób dostaliśmy się całkiem przypadkiem, a raczej w wyniku "pomyślnych wiatrów" do Gniewu :-)



W Gniewie jednak nie zagościliśmy zbyt długo, gdyż musieliśmy dotrzeć do Tczewa jeszcze przed zmrokiem. Ze względu na zmęczenie niektórych osób, musieliśmy tak dobrać prędkość jazdy, by nie zniechęciły się i mogły spokojnie dotrzeć do celu. Dlatego też co jakiś czas robiliśmy kilkuminutowe postoje. Jednym z nich był odpoczynek we wsi Rybaki, przy małym, trochę zaniedbałym dworku.



Do Tczewa dotarliśmy około godz.17.30, robiąc tym samym 124 km; co dla niektórych było już życiowym rekordem! Tu również pożegnaliśmy niektóre osoby, które uznały, że do Gdańska wrócą pociągiem. Reszta grupy, a raczej większość zdecydowała do Gdańska pojechać o własnych siłach. Ze względu na różne preferencje co do stylów jazdy, podzieliliśmy się na trzy małe podgrupy, lecz za każdym razem przy większych krzyżówkach czekaliśmy na tych ostatnich, tak by wszyscy wrócić bezpiecznie do domu. I tak my wyrwaliśmy z przodu, utrzymując średnie tempo na poszczególnych dystansach 35 km/h. Najszybciej z nas jechał, najmłodszy z nas wszystkich - Dawid, który niestety nie dopasował się do końca do organizatorów i gdzieś zabłądził. Dobrze, że my byliśmy na tyle rozsądni, że czekaliśmy na wszystkich na większych skrzyżowaniach bo ... i Dawid się znalazł :-)



Do Gdańska dotarliśmy już grubo po zachodzie słońca, mając po drodze jeszcze dwa małe upadki, na szczęście nie tak groźne jak ten naszego kolegi Jacka, w Kwidzynie. Wpierw Maciek wywinął orła, po tym jak się zagadał, a później ja wraz z Dawidem wpadliśmy w czyjąś pułapkę - jakiś "inteligent" ze ścieżki rowerowej ukradł kostkę brukową ;-(

Podsumowanie wycieczki

Głównym celem wycieczki było zobaczenie najładniejszych zamków oraz pałaców regionu Pomorskiego. Oczywiście nie mogliśmy, a raczej nie byliśmy w stanie zwiedzić wszystkich. Niewątpliwie oprócz tych, które mieliśmy okazję zobaczyć jest jeszcze sporo innych pięknych dworów i pałaców. Ale cała rzecz polega na umiejętności wyboru :-) I tak całkiem przypadkiem trafiliśmy do Gniewu, jak również zobaczyliśmy pałac w Rybnie. Ostatnio bardzo podobają się nam spontaniczne decyzje :-) Mamy nadzieję, że nie tylko my bawiliśmy się świetnie ! Już niedługo kolejny rajd, na który serdecznie wszystkich zapraszamy !

PS. Wielkie brawa dla dzielnych naszych dziewczyn, których z rajdu na rajd jest coraz więcej!

Organizatorzy:

Grupa Rowerowa Trójmiasto (e-mail : gr3miasto@gmail.com)
Organizator główny: Krzysztof Kochanowicz

Jeśli macie ochotę do nas dołączyć; dołączyć do nas grona młodych i aktywnych ludzi, pragnących trochę w życiu pozwiedzać, piszcie na maila naszej grupy, a gwarantujemy, że odpowiemy na każdy Wasz list !

Do zobaczenia na trasie !

Opinie (27) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.