Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Wycieczka nad Jezioro Głębokie k. Żukowa

Ale może zacznijmy od początku...

Na dzień rajdu wyznaczyliśmy niedzielę 22 kwietnia. Punkt zbiorczy miał miejsce na gdańskiej Morenie. Aby dojechać w umówione miejsce musiałam najpierw pokonać dość znaczny (jak na moją obecną formę) podjazd z Siedlec na Morenę i dlatego postanowiłam wybrać się odpowiednio wcześniej. Na miejscu zbiórki byłam 20 minut przed czasem, przekonana o tym, że będę pierwsza. Moje zdziwienie było niemałe kiedy spotkałam tam już czekających kolegów z kadry Grupy Rowerowej Trójmiasto Krzyśka, Wojtka i Darka - czyżby również obawiali się, że podjazd na morenowe wzgórze ich zmęczy? Do umówionej godziny na starcie stawiło się nas łącznie ponad 20 osób w tym 5 niewiast, co nas wszystkich bardzo ucieszyło!


Patrząc na ukształtowanie terenu Trójmiasta, chcąc wydostać się w stronę Kaszub, praktycznie zawsze trzeba pokonać jakieś większe czy mniejsze wzniesienie. Tak też było na początku tego rajdu. Nie mniej jednak, tak jak zaznaczyliśmy wcześniej nie popędziliśmy jak te szalone konie, a spokojnie, nigdzie się nie spiesząc ruszyliśmy przez poligon i Jasień w stronę Lasów Otomińskich. Za obwodnicą wskoczyliśmy w las i do jeziora dotarliśmy Szlakiem Skarszewskim przecinając częściowo szlak rowerowy. Początkowo prowadził Frans z Dropim na zmianę, zaś w rolę fotografa wcielony był Wojtek, który również nieraz wspierał naszą 22-osobową grupę. Pierwszy etap rajdu był dość luźny, tu pozwoliliśmy sobie na różne tempo puszczając wodze tym, którym było zbyt wolno. Jednak dalej o dziwo wszyscy trzymali się czoła, czyżby nowa metoda zaczęła działać ???


Z Otomina przez Sulmin, Niestopowo i Przyjaźń bez większych atrakcji, tudzież awarii dotarliśmy do Glińcza - ostatniego postoju przed, tradycyjnie już odwiedzanym przez nas zawsze kiedy zbłądzimy w te rejony, mostem nad Jarem Raduni. W miejscowym sklepie zaopatrzyliśmy się w prowiant na planowane ognisko - kupowaliśmy więc kiełbaski, napoje...żarówki (no comment) ;-)

Z Glińcza jak już wspomniałam udaliśmy się nad Jar Raduni, skąd po krótkiej sesji fotograficznej wyruszyliśmy w kierunku celu naszej wycieczki. Zanim dane nam było rozpalić ognisko objechaliśmy niemal całe jezioro Głębokie dookoła. Tu spędziliśmy niemal dwie godziny na rozmowach, konsumpcji i szeroko pojętym odpoczynku.

Czas leciał nieubłaganie i trzeba było zbierać się do powrotu. W pierwszej kolejności skierowaliśmy się na Żukowo. Tuż przed Żukowem, odłączyło się od nas sześcioro uczestników, którzy ze względu na brak czasu zdecydowali się pojechać krótszą drogą. Byli wśród nich Wojtek i Darek, którzy do tej pory pełnili rolę zamykających rajd. Od tego momentu, w tej zaszczytnej funkcji zastąpiłam ich ja, co miało swoje pozytywne strony - mogłam bez żadnych wyrzutów sumienia wlec się na szarym końcu, tłumacząc to oczywiście wymogami pełnionej roli (a nie kiepską formą przecież) ;-) Tak więc gdy oni mknęli główną drogą czym prędzej do domu, my bocznymi drogami wciąż sielankowym tempem zmierzaliśmy w kierunku wsi Lniska, gdzie odłączyła się od nas kolejna trójka uczestników. I tak w coraz to mniejszym składzie jechaliśmy dalej, przez Leźno, tym razem odpuszczając sobie sesję przy pałacu. W zamian za to krótki postój na uzupełnienie prowiantu zrobiliśmy raptem kawałek dalej przy miejscowym sklepiku. Od Gdańska dzieliły nas już ostatnie kilometry bez większych postojów więc znaną chyba wszystkim częstym bywalcom naszych rajdów przez Bysewo, szlak zwiniętych torów i Matemblewo dotarliśmy do poligonu za którym nastąpił kolejny podział grupy. Ja z Dorotą i jeszcze trzema kolegami odbiliśmy w kierunku Moreny, Krzysiek zaś z pozostałymi uczestnikami rajdu pomknęli w kierunku Wrzeszcza gdzie miał miejsce oficjalny koniec rajdu.


Podsumowanie

Tego dnia zrobiliśmy 54 km w wyśmienitym towarzystwie i przy sprzyjającej pogodzie. Rajd miał wspaniałą sielankową atmosferę. Nie liczyły się tu specjalnie kilometry, a wspólna przejażdżka, wspólny piknik na łonie natury, zgranie, wyrozumiałość i wzajemną pomoc na trasie. Dziękujemy, że każdy wniósł tu coś od siebie, nawet najmniejszy gest...

Dziękujemy Wam wszystkim za wspaniałą zabawę i do następnego !

Ze swojej strony chciałabym jeszcze podziękować Krzyśkowi za pomoc w organizacji rajdu i w ogóle wiarę, że mimo tak długiej nieobecności na rowerze dam sobie radę :-)

Organizatorzy rajdu: Paulina Kubat & Krzysztof Kochanowicz
Autorka relacji: Paulina Kubat

Resztę zdjęć można oglądać w naszej galerii. A o wypadach naszych przyjaciół tutaj.


Trasę wycieczki ułożyliśmy na podstawie mapy turystycznej:

Powiat Kartuski w skali 1:50 000 Wyd.Eko-Kapio/CartoMedia

P.S. Jeżeli chcecie poznać fajne towarzystwo, a przy tym aktywnie spędzać wolny czas - dołączcie się do nas. To nic nie kosztuje!

Na prośbę autorów relacji redakcja Portalu Rowerowego Trójmiasta będzie usuwać wszystkie opinie nie związane z tematem. Zatem jeśli znacie przebytą przez nas trasę, odwiedzone miejsca i chcielibyście coś dodać czego nie ujął autor relacji, podzielcie się własnymi doświadczeniami. Będą one z pewnością bardzo przydatne tym, którzy będą chcieli powtórzyć tą trasę lub ułożyć własną na jej podstawie.

Opinie (17)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.