Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Sztutowo; były obóz koncentracyjny (wraz z ESR)

Na spotkanie przybyło 13 osób. Dokładnie tak jak zaplanowaliśmy, wystartowaliśmy z Gdańska o 10.45. Kilkanaście minut później dla rozgrzewki wdrapaliśmy się na jeden z bastionów przy kanale Motławy, a następnie skierowaliśmy się w stronę Przejazdowa i Wyspy Sobieszewskiej. By ominąć dość ruchliwą i niebezpieczną szosę do Sobieszewa, pojechaliśmy boczną drogą, wzdłuż terenów Rafinerii Gdańskiej, a następnie przez Wiślinkę. Ten odcinek drogi pokonaliśmy dość szybko, gdyż praktycznie przez cały czas mieliśmy wiatr w plecy.



Na Wyspie Sobieszewskiej odbiliśmy w stronę plaży, a następnie do Świbna dostaliśmy się drogą asfaltową ciągnącą się wzdłuż linii brzegowej. Niestety, po drodze czyhało na nas sporo przeszkód, dlatego też byliśmy zmuszeni trochę obniżyć tempo jazdy.

W Świbnie mieliśmy wiele szczęścia, gdyż prom, którym mieliśmy przedostać się na drugą stronę Wisły już czekał. Zostało zaledwie kilka minut do odpłynięcia ... Tu odłączył się najstarszy uczestnik naszego wyjazdu, pan Janusz, który zapowiadał już wcześniej, że zamierza jechać z nami tylko do tego momentu. W tym samym momencie, dołączył do nas również inny kolega, który zapowiadał, że nas złapie po drodze. Tak więc liczba nasza ekipa pozostała bez zmian.



Po przedostaniu się na drugą stroną Wisły, w Mikoszewie, czekała już na nas 6-osobowa ekipa z Elbląga z Dareckim na czele. Zostaliśmy bardzo przywitani i tym samym bardzo mile zaskoczeni, gdyż nie spodziewaliśmy się tak licznej grupy z Elbląga ! Po krótkim przedstawieniu się ruszyliśmy wspólnie jednym peletonem do zamierzonego wcześniej celu, gdzie zamierzaliśmy zwiedzić były obóz koncentracyjny Stutthof.



W Sztutowie, niestety z powodu braku czasu opuściła nas szóstka elblążan. Szkoda, ze nie mogliśmy pobyć trochę dłużej razem i spokojnie sobie podyskutować, ale pomimo wszystko cieszymy się bardzo, że w końcu doprowadziliśmy wspólnie do spotkania naszych ekip. Mamy nadzieję, że spotkamy się jeszcze nie raz ! Po pożegnaniu naszych przyjaciół z Elbląga, podzieliliśmy się wśród nas na dwie grupy. Jedna grupa została, pilnując rowerów, druga zaś udała się na zwiedzanie muzeum.

Kilka słów o Narodowym Muzeum Stutthof :
Stutthof służył przede wszystkim eksterminacji najbardziej świadomego i patriotycznie nastawionego żywiołu polskiego, głownie inteligencji z terenu Gdańska i Pomorza. Od 1942 r. napływały transporty Polaków, kierowane nie tylko przez jednostki policji z terenu okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie, ale i z innych regionów okupowanego kraju. W tym czasie Stutthof zaczął stawać się obozem międzynarodowym, ponieważ osadzano w nim coraz liczniejsze grupy więźniów innych narodowości. W czerwcu 1944 r. włączono go do realizacji "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej" ("Endloesung"), nabrał więc charakteru obozu masowej zagłady.



W ciągu ponad 5 lat istnienia Stutthof rozrósł się od niewielkiego obozu obejmującego 12ha powierzchni i mieszczącego jednorazowo ok. 3500 więźniów (1940 r.) do 120ha i 57 000 więźniów (1944 r.). Posiadał łącznie 39 podobozów.
Stutthof był miejscem osadzenia 110 000 osób: mężczyzn, kobiet i dzieci, obywateli 25 krajów, 25 narodowości. Wśród nich byli m. in. Polacy, Żydzi, Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Łotysze, Estończycy, Czesi, Słowacy, Finowie, Norwegowie, Francuzi, Duńczycy, Holendrzy, Belgowie, Niemcy, Austriacy, Anglicy, Hiszpanie, Włosi, Jugosłowianie, Węgrzy, Cyganie. Podczas uwięzienia oddziaływał na nich cały zespół czynników wyniszczających, takich jak niewolnicza praca, głód, fatalne warunki higieniczne, choroby, znęcanie się fizyczne i psychiczne. W wyniku eksterminacyjnych warunków bytu, jak również rozstrzeliwania, wieszania, mordowania w komorze gazowej za pomocą gazu cyklon B, uśmiercania dosercowymi zastrzykami z fenolu, bicia i katowania oraz podczas ewakuacji pieszej i morskiej męczeńską śmierć poniosło 65 000 ludzi.



Stutthof wyzwoliły 9 maja 1945 r. oddziały wojsk radzieckich 48. Armii III Frontu Białoruskiego.

Powyższe informacje pochodzą ze źródła: www.stutthof.pl



Droga powrotna

Po zwiedzeniu muzeum, ruszyliśmy w drogę powrotną. By nie wracać tą samą drogą , którą przyjechaliśmy postanowiliśmy trochę przejechać przez Żuławy. Dlatego też ze Sztutowa odbiliśmy nieco w głąb lądu, kierując się na Rycinę. Na tym odcinku drogi trochę dawał nam we znaki silnie wiejący wiatr boczny, który miejscami był naprawdę nieprzyjemny. Ale na wysokości Broniewa, sytuacja ta trochę się poprawiła i znowu mogliśmy utrzymywać zamierzone wcześniej tempo 25km/h.



Kolejny postój zrobiliśmy w Żuławkach, a następnie niedaleko Stróży przy Śluzie "Gdańska Głowa", której zadaniem jest umożliwienie żeglugi rzeką Szkarpawą (od rz. Wisły do Zalewu Wiślanego) oraz ochrona terenów położonych nad Szkarpawą przed wielkimi wodami rzeki Wisły. Stopień został wybudowany w 1895r w ramach szerszego programu inwestycyjnego przebudowy ujścia Wisły (obejmującego m.in. wykonanie tzw. przekopu oraz odcięcie od Wisły tzw. Wisły Gdańskiej i Wisły Elbląskiej)

Następnie skierowaliśmy się na Kieżmark. Tu niestety zbyt wielkiego wyboru nie mieliśmy jak przedostanie się na drugą stronę Wisły, mostem na którym raczej jest zakaz ruchu rowerów. Ale korzystając z remontu nawierzchni i ograniczonej prędkości dla pokonujących go samochodów mogliśmy spokojnie przedostać się na drugą stronę !



W Kiezmarku natomiast, dla bezpieczeństwa, odbiliśmy na Błotnik i Wiślinkę, jadąc wzdłuż kanału Martwej Wisły. Droga była dość uciążliwa, gdyż jechaliśmy praktycznie cały czas pod wiatr. Nade wszystko, jak to bywa na Żuławach droga była prosta jak drut, a końca nie było widać. Część osób trochę złapał tu kryzys, dlatego też postanowiliśmy zrobić mały postój, przy sklepie spożywczym, w celu uzupełnienia bidonów i kilku kalorii w naszych organizmach ;-)



W Wiślince, za rzeką Czarna Łacha z powrotem dotarliśmy do ul.Benzynowej, która wiedzie tuż przy terenie Rafinerii Gdańskiej. Drogą tą podobnie jak wcześniej, wróciliśmy do Gdańska. Tak jak zaplanowaliśmy udało się nam tym razem wrócić przed zachodem słońca ;)



Na zakończenie naszego rajdu, zajechaliśmy na mostek nad Radunią (niedaleko Pomnika Marii Konopnickiej i Targu Siennego), gdzie zrobiliśmy jeszcze ostatnią fotkę, pożegnaliśmy się, po czym każdy rozjechał się w swoją stronę ! ... i tak oto spędziliśmy kolejną niedzielę, przejeżdżając tym razem tylko 100 km !

Podsumowanie :

Pomimo, iż nie zawsze pogoda była dla nas łaskawa, pedałowało nam się dobrze i raczej jakoś specjalnie nikt nie narzekał na zbyt wielkie zmęczenie :)

Mamy nadzieję, że nie tylko my bawiliśmy się świetnie !
Był to ostatni rajd w najbliższym okresie, ale już niedługo, czyli po Harpahanie, zorganizujemy kolejny rajd, na który serdecznie wszystkich zapraszamy !

PS. Serdeczne pozdrowienia dla Dareckiego oraz całej ekipy elbląskiej !

Organizatorzy:

Grupa Rowerowa Trójmiasto (e-mail : gr3miasto@gmail.com)
Organizatorzy główni: Krzysztof Kochanowicz i Jakub Barański

Jeśli macie ochotę do nas dołączyć; dołączyć do nas grona młodych i aktywnych ludzi, pragnących trochę w życiu pozwiedzać, piszcie na maila naszej grupy, a gwarantujemy, że odpowiemy na każdy Wasz list !

Do zobaczenia na trasie !

Opinie (8) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.