Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Szlak św. Wojciecha przez Żuławy Elbląskie

O św. Wojciechu uczyliśmy się już w szkole podstawowej na lekcjach historii dotyczących początków państwa polskiego. Wiemy, że jest patronem duchowej jedności Europy, jednym ze świętych patronujących Polsce, że nawracał pogan, i że zabito go gdzieś w Prusach. Wszystko pięknie, tak mówią zachowane teksty historyczne, ale czy wiemy naprawdę, którędy św. Wojciech wędrował i gdzie dokładnie dokonał żywota? Wiele wątpliwości rozwiały badania archeologów prowadzone w latach 90-tych ubiegłego wieku. Z rozmaitych tekstów wiemy, że św. Wojciech zginął w miejscowości Święty Gaj, gdzie dobiega końca 42 km szlak wiodący z Elbląga.

Zanim rozpoczęliśmy wycieczkę szlakiem Świętego Wojciecha zrobiliśmy małą rundkę po Elblągu pod opieką naszych elbląskich przyjaciół. Jak zwykle czoło peletonu prowadzili: Darek Korsak (Darecki) oraz Marek Kamm (Marecki). To dzięki nim zapoznaliśmy się z ciekawą historią miejskich zabytków.

Przejeżdżając przez elbląskie osiedle Zawada, zatrzymaliśmy się przy ul. Wiejskiej, przy której wznosi się potężna bryła kościoła p.w. Świętego Wojciecha. Świątyni jednak nie zwiedziliśmy, bo właśnie odbywała się msza. Dalej, kręcąc się nieco po Starym Mieście zobaczyliśmy zachodnią fasadę kościoła p.w. Bożego Ciała oraz liczne kolorowe kamieniczki. Na chwilę zatrzymaliśmy się również przy zabytkowej Bramie Targowej, która jest jednym z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych zabytków Elbląga. Ta XIV-wieczna budowla stanowiła w przeszłości fragment nieistniejących już murów obronnych miasta. Wraz z bramą powiązana jest legenda o elbląskim piekarczyku, którego pomnik stoi u jej stóp. Jak wynika z przekazów historycznych podczas wojen polsko-krzyżackich, w marcu 1531 roku, jeden z oddziałów krzyżackich zamierzał podstępnie zdobyć Elbląg. Miasto uratował, dzięki przytomności swojego umysłu, czeladnik piekarski, który w porę dostrzegł wroga. Przecinając swą piekarniczą łopatą linę podtrzymującą bronę zawieszoną w Bramie Targowej, zablokował wejście do miasta ocalając w ten sposób jego mieszkańców.

Na zakończenie naszej wizyty w Elblągu zwiedziliśmy również unikatową w skali kraju Ścieżkę Kościelną. Jest to wąskie przejście między kamienicami, łączące dwie ulice elbląskiego Starego Miasta - ul. Świętego Ducha i Mostową. Cały szlak był niegdyś dłuższy i prowadził z elbląskiego Starego Miasta do bramy dawnego Kościoła Dominikanów (obecnie Galeria El).

Po zwiedzeniu najciekawszych zabytków Elbląga w pobliżu szlaku Świętego Wojciecha wróciliśmy z powrotem na trop, kierując się wg PTTK-owskich biało niebieskich oznaczeń. Z miasta wydostaliśmy się przeprawiając się przez most na rzece Elbląg. oraz wiadukt kolejowy linii Elbląg - Malbork, za którym szlak wchodzi na wał przeciwpowodziowy biegnący wzdłuż rzeki Elbląg. Następnie po ok. 500 m dojechaliśmy do ujścia rzeki Tyny (Tejny). Od tego miejsca szlak wiedzie w kierunku południowym oraz południowo-zachodnim koroną wału, która nie specjalnie nadaje się na przejazd rowerem o tej porze roku. Dlatego też postanowiliśmy odbić nieco i odcinek ten zrealizować równoległą do wału drogą asfaltową wiodącą do miejscowości Raczki Elbląskie. Z nazwą tej miejscowości skojarzyliśmy wspominany niegdyś na lekcjach geografii najniższy punkt Polski, który wynosi - 1,8 m p.p.m. Tym razem jednak odpuściliśmy sobie przystanek w tym miejscu. Za Raczkami wróciliśmy z powrotem na szlak, którym dotarliśmy do miejscowości Tropy.

W Tropach Elbląskich zrobiliśmy kolejny postój zwiedzając stare po mennonickie domy oraz budynek dawnej szkoły. Następnie wróciliśmy nad Jezioro Druzno, wzdłuż którego szlak wiedzie betonowymi płytami, raz koroną wału raz tuż przy nim. Pomimo niezbyt przyjemnych warunków jazdy wszystko rekompensowały nam cudne widoki na Rezerwat Przyrody "Jezioro Druzno". Jego powierzchnia wynosi 3021 ha, w tym ok. 1700 ha to powierzchnia jeziora, a 1321 ha to trzęsawiska porośnięte trzciną. Jezioro to stanowi jedną z najbogatszych ostoi ptactwa słodkowodnego w Polsce. Ochronie podlegają stanowiska lęgowe licznie tu występującego (ok. 160 gatunków) ptactwa wodnego i błotnego. Samo Druzno należy do jezior wyjątkowo płytkich. Jego największa głębokość wynosi ok. 2 m. Jest jeziorem zarastającym i wyjątkowo zamulonym. Przez jezioro przebiega znany turystyczny szlak wodny wiodący z Elbląga, przez pochylnie Kanału Elbląskiego i dalej, przez liczne jeziora do Ostródy.

Kolejny przystanek na szlaku zrobiliśmy we wsi Wągle-Żukowo w gminie Markusy. Istnieje tu mały port rybacki. Swój okres świetności miejscowość przeżywała w okresie przedwojennym, kiedy to do przystani zawijały statki wycieczkowe, dowożące tutaj mieszkańców Elbląga. We wsi mieliśmy okazję zobaczyć zachowany budynek zajazdu "Trzy Róże". Tu niestety z powodu zalania szlaku kolejny odcinek aż do wsi Jurandowo znowu byliśmy zmuszeni ominąć szosą nadkładając nieco drogi. Jednak dzięki perfekcyjnej znajomości owych terenów przez prowadzących oraz uczestnika rajdu Pana Jerzego Mocka udało nam się dotrzeć do drewnianej wieży widokowej, z której rozpościerały się przepiękne widoki na Rezerwatu Przyrody "Jeziora Druzno". Żeby dostać się na wieżę, trzeba odbić ze szlaku w kierunku brzegu jeziora, jednak gruntowa ścieżka wiodąca wzdłuż jednego z kanałów nie zawsze jest przejezdna. Tym razem mieliśmy szczęście, gdyż będąc tu tydzień wcześniej z pewnością byśmy się tam nie przedostali. W drodze powrotnej na szlak odłączył się od nas jeden z głównych prowadzących Marecki, któremu chcielibyśmy serdecznie podziękować za towarzystwo .

Skierowaliśmy się na południe ku osadzie Żółwiniec. Warunki jazdy nie były łatwe. Po padającym deszczu i deszczu ze śniegiem było mnóstwo wody i błota, a gdzieniegdzie również zalegającego lodu. W dalszym odcinku, w okolicach miejscowości Krzewsk i ujścia rzeki Balewki, po raz kolejny zmuszeni byliśmy odbić ze szlaku zastępując odcinek do miejscowości Wiśniewo drogą asfaltową. Na szlak wróciliśmy we wsi Dzierzgonka przy rzece Dzierzgoń.. W założonej w 1675 roku przez mennonitów wsi Dzierzgonka zabytkami godnymi uwagi są: zespół zagród holenderskich oraz ciekawy most zwodzony na rzece Dzierzgoń. Kierując się dalej oznaczeniami szlaku wzdłuż rzeki Dzierzgoń dojechaliśmy do kładki na kanale "Modrym" obok stacji pomp. W tym miejscu szlak przechodzi na drugą stronę kanału i schodzi z wału ochronnego w kierunku widniejącego w dole gospodarstwa. W końcu dojechaliśmy do wsi Brudzędy, w której odbiliśmy w lewo na Stare Dolno.

Rodowód Starego Dolna sięga początków XIV wieku. Zgodnie z pierwszymi przekazami pisanymi wieś lokowana została w 1300 roku i po ustanowieniu Malborka stolicą Zakonu Krzyżackiego była naturalnym zapleczem rolniczym dla miasta i załogi zamku. Według informacji turystycznych powinniśmy zastać tu okazały pałac z przylegającym do niego starym parkiem podworskim. Darecki stwierdził jednak, że obiekt jest już tak zniszczony, że nie ma co się tam pchać.

Ruszyliśmy więc dalej, tuż za mostem na rzece Dzierzgoń, odbijając w lewo w drogę gruntową, która w dalszej części przechodzi na dawny nasyp kolejowy. Po drodze minęliśmy pozostałości wiaduktu kolejowego i po kilkuset metrach zagłębiliśmy się w lesie. Przez las jechaliśmy praktycznie cały czas koroną dawnego nasypu kolejowego, z którego rozpościerały się niesamowite widoki. Trzymając się cały czas biało-niebieskich oznaczeń szlaku dojechaliśmy do wsi Kwietniewo, gdzie zrobiliśmy kolejny postój. W ramach odpoczynku obejrzeliśmy tutejszy gotycki kościół wzniesiony w latach 1330 - 1350 oraz pomnik poległych w I wojnie światowej mieszkańców okolicznych wsi.

W Kwietniewie odbijamy ku miejscowości Święty Gaj gdzie dobiega końca 42 km szlak Świętego Wojciecha. Tuż za tablicą z nazwą wsi kończy się asfaltowa szosa i zaczyna się szeroka, szutrowa droga, którą po 4 km docieramy do celu. Zanim jednak dotrzemy do wsi po drodze warto zatrzymać się przy ciekawych starych dębach, które swymi "koślawymi" kształtami wyróżniają się spośród innych drzew.


Świety Gaj to wieś kojarzona z miejscem śmierci Świętego Wojciecha, co potwierdzają prowadzone tu od lat liczne badania archeologiczne. Akt lokacyjny tej wsi nadał komtur dzierzgoński dopiero w 1324 roku, chociaż ślady osadnictwa na tym terenie sięgają czasów dużo wcześniejszych. Świadczy o tym chociażby fakt istnienia w okolicy silnego grodziska, jak i głośnych w ostatnich latach "pomostów bągardzkich".
Badania wykazały, że w okresie polokacyjnym wzniesiona została we wsi kaplica, która w okresie reformacji przeszła we władanie protestantów. W 1861 roku, w wyniku pożaru doszczętnie spłonęła. Już w cztery lata później, tj. w 1865 roku, na miejscu pogorzeliska wzniesiony został obecnie istniejący kościół, który poddawany był licznym przebudowom. Z chwilą sprowadzenia z Gniezna w 1989 roku relikwii Świętego Wojciecha, umieszczonych w ołtarzu głównym, został uznany jako Sanktuarium, a na skraju wsi w miejscu symbolicznej śmierci świętego wzniesiono ołtarz polowy i wybudowano drogę krzyżową, który mieliśmy okazję zobaczyć na własne oczy.

Szlak Świętego Wojciecha kończy się tuż przy tutejszym kościele, którego niestety nie udało nam się zwiedzić. Jednak jak już wcześniej wspomniałem na zakończenie wycieczki odwiedziliśmy ołtarz polowy wraz z drogą krzyżową oraz rozpadający się Dom podcieniowy.

Trasa szlaku: Elbląg - rzeka Tyna - Raczki Elbląskie - Tropy - Stara Tyna - Węgle - Żukowo - Jurandowo - Żółwiniec - wieża widokowa - Krzewsk - Wiśniewo - Dzierzgonka - Brudzęty - Stare Dolno - nasyp kolejowy - Kwietniewo - Święty Gaj.

Ze Świętego Gaju ruszyliśmy w stronę miejscowości Jankowo, gdzie wg naszych informacji powinien wznosić się okazały pałac i folwark z przełomu XIX i XX wieku. Faktycznie, za gęstym drzewostanem doszukaliśmy się pałacu, jednak w bardzo opłakanym stanie. Po krótkiej rozmowie ze stróżem udało nam się jednak zobaczyć jego ciekawe wnętrze. Niektóre pomieszczenia były tak zdewastowane, że strach było do nich wejść: rozsypujące się ściany, zapadająca się podłoga. Były też części bardziej zadbane i częściowo odrestaurowane, jak piękne dębowe schody, czy zdobione piece. Pałac bardzo nas zainteresował, jednak powoli musieliśmy zbierać się by zdążyć na pociąg.

Ze względu na to, że wizyta nam się przeciągnęła, musieliśmy zmienić nieco koncepcję powrotu. Uznaliśmy, że skoro do Gronowa Elbląskiego będziemy jechać cały czas z wiatrem, możemy "depnąć nieco na pedał", aby dostać się tam jeszcze przed zmrokiem. Tak jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy i z Jankowa do Gronowa praktycznie w ogóle nie zatrzymaliśmy.

W Gronowie Elbląskim ja i Dropi wsiedliśmy do pociągu, którym dotarliśmy do Trójmiasta, zaś elblążanie odbili do siebie. Tu oficjalnie zakończyliśmy ostatni już w tym roku kalendarzowym rajd "dalekobieżny".

Przejechaliśmy 72 kilometry ze średnią 17 km/h

Organizatorzy wypadu: Krzysztof Kochanowicz & Dariusz Korsak (GRT)
Prowadzący rajd: Dariusz Korsak, Marek Kamm, Jerzy Mocek
Autor relacji: Krzysztof Kochanowicz


Na prośbę autora relacji redakcja Portalu Rowerowego Trójmiasta będzie usuwać wszystkie opinie nie związane z tematem. Zatem jeśli znacie przebytą przez nas trasę, odwiedzone miejsca i chcielibyście coś dodać czego nie ujął autor relacji, podzielcie się własnymi doświadczeniami. Będą one z pewnością bardzo przydatne tym, którzy będą chcieli powtórzyć tą trasę lub ułożyć własną na jej podstawie.

Opinie (13) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.