Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Szlak Wejherowski w jesiennych barwach

Tylko Adam i Dropi pokonują potok na rowerach
Tylko Adam i Dropi pokonują potok na rowerach

Szlak Wejherowski to jeden z najcięższych szlaków pieszych Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Jego pierwsza część znajdująca się w strefie krawędziowej wysoczyzny obfituje w liczne meczące podjazdy oraz mrożące krew w żyłach zjazdy. Druga część trasy kluczy zaś pomiędzy malowniczymi jeziorami drogami piaszczystymi, które na zakończenie 5ego 55-kilometrowego szlaku dają nieźle w kość, szczególnie jesienią, gdy liczne błotne niespodzianki kryją się pod "płachtą liści".



Opis szlaku w skrócie:

Szlak Wejherowski rozpoczyna się w Sopocie Kamiennym Potoku i kończy w Wejherowie. Trasa szlaku w generalnym przebiegu zbliżona jest do innego szlaku - czarnego Zagórskiej Strugi. Scenerią szlaku też są Lasy Wejherowsko-Chylońskie, a punktem etapowym urocze Piekiełko. W drugiej części jednak szlak ten wchodzi głębiej w wzmiankowany kompleks lasów, by dotrzeć do kilku uroczych jezior rozrzuconych między BieszkowicamiWyspowem. Wśród nich wznosi się Pucka Góra (201 m), która jeszcze niedawno dostarczała nie lada widoku. Początkowa partia szlaku to jednak leśne okolice peryferyjnych dzielnic Gdyni: Bernadowa, WitominaChwarzna z odcinkami dolinnymi potoków SweliniKaczej. Warunki jazdy szlakiem są zróżnicowane, nie brakuje licznych podjazdów: niektórych krótkich i stromych, innych długich i męczących, co z pewnością wymaga dobrej kondycji. Zatem chcąc zmierzyć się z trasą, która może dać nieźle w kość nie trzeba jechać w góry, wystarczy wybrać się na czerwony Szlak WejherowskiTrójmiejskim Parku Krajobrazowym.

Takie już uroki jesieni, oprócz pięknych barw, wiele niespodzianek
Takie już uroki jesieni, oprócz pięknych barw, wiele niespodzianek


Relacja z naszego jesiennego podboju szlaku:

Pierwsze znaki szlaku czerwonego znajdują się w Sopocie Kamiennym Potoku przy pętli autobusowej od strony Brodwina. Tutaj także mają swój początek dwa inne szlaki: zielony Skarszewski i niebieski Kartuski. Tu też umówieni byliśmy i my.

Pomimo niemrawej tego dnia pogody na zbiórkę stawili się prócz mnie i Dropiego: Andrzej oraz AdamIwoną, czyli jednym słowem nasi stali bywalcy i w takim właśnie kameralnym gronie ruszyliśmy na jesienny podbój Szlaku Wejherowskiego. Wraz ze startem nieco się wypogodziło. Od tego miejsca szlaki czerwony i niebieski prowadzą razem ulicą Łowicką, ale na skraju lasu, gdzie każdy rozchodzi się w swoją stronę. My oczywiście tego dnia zaplanowaliśmy przejechać się czerwonym; niebieski już raz w całości zrobiliśmy więc nie będziemy się powtarzać. Szlakiem Wejherowskim udaliśmy się krętą trasą zmierzając generalnie na zachód. Minęliśmy Bernadowo i wjechaliśmy w las witomiński wchodzący w skład północnej części Trójmiejskiego PK Pierwszą przeszkodą do pokonania na tym odcinku był Potok Mariański (czyli Źródła Marii), który jesienią przybrał trochę w ody w porównaniu do lata. W każdym razie tylko AdamDropi pokonali go na rowerze, reszta nie chcąc się specjalnie moczyć udała się "po kamieniach".

Pomimo srogich prognoz pogody, słonko zagląda nieraz w doliny jak "się bawimy"
Pomimo srogich prognoz pogody, słonko zagląda nieraz w doliny jak "się bawimy"

W tym samym miejscu nad potokiem biegnie w kierunku północno-zachodnim szlak czarny Zagórskiej Strugi. Oba szlaki przekraczają strumień i dochodzą do linii kolejowej. Tu się rozchodzą: czerwony kieruje się ku dawnej leśniczówki Krykulec a potem w kierunku potoku Kacza. Ten fragment potoku wraz z przyległym terenem stanowi rezerwat przyrody Kacze Łęgi. Niedaleko doliny przebiega żółty szlak Trójmiejski, którego też mile wspominamy. Klucząc pomiędzy drzewami i umilając jazdę miłymi pogawędkami docieramy znowu do cywilizacji, czyli do Chwarzna. Niestety przez najbliższy kilometr, jak nie dwa zostaje nam jechać wśród blachodmrodów, na szczęście ruch jest niewielki. Na szczęście po kilku minutach uciekamy z ulicy Chwarznieńskiejul.Apollina, która doprowadza nas znowu do lasu. Na tym odcinku teren leśny jest tu mocno rozrzeźbiony, pocięty skomplikowanym systemem dolinek i ich rozgałęzień, które jednakże układają się raczej równoleżnikowo. Zatem, by podążać w obranym kierunku, kluczymy, kręcąc się raz w prawo, raz w lewo; wspinamy się by za chwilę zjechać w dół. I tak przez najbliższe 3 km, które naprawdę mocno dają nam w kość. W pobliskim Zieleniszu na 15 km trasy robimy mały postój dla "wyrównania oddechu".

Gdyż zrywa się bardzo silny wiatr, opuszczamy to miejsce kierując się do Doliny Marszewskiej Strugi. Chowając się za pagórkami dojeżdżamy do dawnej osady leśnej Marszewo. A po przedostaniu się na drugą stronę dna doliny i szosy z Gdyni Chyloni do Koleczkowa, zagłębiamy się ponownie w las. Kolejny odcinek wcale nie jest prostszy od poprzedniego! Dostajemy znowu w kość. Adam skarży się na skurcze, pomimo, to nie poddaje się. Trasa kluczy pomiędzy drzewami. Często musimy schodzić z rowerów, by pokonać połamane konary drzew, i do następnej doliny, którą płynie Cisowski Potok. Dalej wsiadamy znowu na siodełka, choć jazda na granicy wyczerpania, to nie jazda. Prędkość nie przekracza 8 km/h! Jesteśmy zaledwie na 20-tym km szlaku a "zjechani jak konie po westernie". Później znowu strony podjazd, a raczej podejście i... ... i oczom nie możemy uwierzyć! Naszym oczom ukazuje się polana, z której roztacza się widok na całkiem płaski teren. Nie, to chyba jakaś fatamorgana ;) Oblani potem padamy na trawę, robiąc sobie odpoczynek.
Szlak Wejherowski przypomina nie jeden szlak w Bieszczadach; jednak ten jest w "zasięgu ręki".
Szlak Wejherowski przypomina nie jeden szlak w Bieszczadach; jednak ten jest w "zasięgu ręki".

Po "naładowaniu baterii" ruszamy mozolnie ku wsi Łężyce, a następnie spokojnym turystycznym tempem ku wsiom, a raczej domostwom o nazwach Gwiździołka, StrasznicaRębiska. W końcu też docieramy do Gacyny, gdzie ponownie zagłębiamy się w lesnej gęstwinie. Przez kilkaset metrów nasz szlak pokrywa się z czarnym szlakiem Zagórskiej Strógi i razem prowadzą do leśniczówki Piekiełko. Jednak za leśniczówką nasza "sielankowa" jazda się kończy. Znów przed nami kolejny podjazd, a do tego piaszczysty. AndrzejDropi uderzyli do przodu i tyle było ich widać. Iwona starała się ich gonić, ale w końcu i ona sobie odpuściła. Ja i Adam dalej "sapaliśmy" niczym lokomotywy tempem "turystycznym". Osobiście byłem już wyczerpany, bo długo nie jeździłem, a szczególnie nie w tak "górzystym" terenie. W końcu "z potem na czole" udało nam się ich dogonić; z oddali widać było już zabudowania wsi KrystkowoPiecewo położonych wśród kęp lasu oraz połaci pól i łąk. Stąd do Bieszkowic zostało już niewiele. Planowaliśmy zrobić tam kolejny postój i "naładowanie akumulatorów" przed dalszą drogą.

Pomimo, iż do końca szlaku pozostało ponad 20 km po przerwie opuszczają nas IwonaAdam, którzy tą końcówkę postanawiają pokonać szosą. Mnie też to kusi, jednak chłopacy namawiają mnie bym "jeszcze trochę powalczył", dopingując mnie co chwilę. Wciągam zatem dwie czekolady, uzupełniam bidon i ruszam z nimi. Zaczyna padać dewszcz, ale na szczęście czarne chmury omijają nas bokiem, pozostawiając na nas jedynie kilka kropel. Za Bieszkowicami zaczyna się znowu teren: góra-dół, góra-dół, jednak podjazdy nie są tak męczące jak wcześniej. O dziwo dostaję niezłego kopa i nawet tempem nie odstaję od AndrzejaDropiego. Tu krajobraz dodatkowo wzbogacony jest ładnymi jeziorkami: Zawiat, Bieszkowickie a dalej Wygoda, PałsznikKrypko. Także jest gdzie zawiesić oko. Jeziorka te wchodzą w skład rezerwatu przyrody Pełcznica.
Techniczne zdjazdy polubili chyba wszyscy; nawet Iwona ;)
Techniczne zdjazdy polubili chyba wszyscy; nawet Iwona ;)

Szlak w drodze do Wejherowa trochę "meandruje", a potem szerokim gościńcem udaje się w kierunku Nowego Dworu Wejherowskiego, nidaleko którego czeka nas niemały podjazd pod najwyższeą w okolicy Pucką Górę (ponad 200 m n.p.m.). Zaczyna się zatem kolejna wspinaczka, o dziwo pokonana przeze mnie "bez zgrzytów zębami" ;) Dalej kierujemy się nad jezioro Wyspowo, w którym mieliśmy okazję pluskać się podczas letniego urlopu. Wspomnienia, wspomnieniami, pewnie jeszcze tu wrócimy podczas nie jednego rajdu. Wracając jednak do naszego wypadu udajemy się dalej w kierunu Gniewowa oraz wsi Młynkijadąc cały czas w dolinie potoku Młynkówka. który na wysokości Rezerwatu Gałęźna Góra wpada do Cedronu. Na wysokości Góry Zamkowej (117m) odłącza się od nas Andrzej by szosą wrócić do Gdańska, my zaś kontynuujemy trasę do końca, czyli do centrum Wejherowa.
Trochę sielanki niedaleko wsi Bieszkowice; a później już zdjęć nie chciało się robić ;)
Trochę sielanki niedaleko wsi Bieszkowice; a później już zdjęć nie chciało się robić ;)

Podsumowanie
Jak na tą porę roku, szlak Wejherowski dał nam ostro w kość. Miejscami nie tyle co był ciężki do przejechania, co wręcz nie możliwy, a to za sprawą połamanych drzew i "bujnej" powłoce liści, która przykrywała liczne błotne niespodzianki. Z pewnością mogę powtórzyć, to co napisałem wcześniej... szlak Wejherowski to jeden z najcięższych szlaków pieszych Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, a przejażdżka nim, za pewne, nie jednemu rowerzyście sprawi "zadyszkę".

Przejazd tego szlaku w tych warunkach zajął nam 6,5 godziny wraz z przerwami.

Opinie (6)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.