Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Sopockie szlaki spacerowe, czyli leśna zadyszka

Sopockie szlaki spacerowe swą tradycją sięgają czasów kurortu Jana Jerzego Haffnera. Obecnie jest ich sześć: szlak wiewiórek, saren, dzików, zajęcy, lisów oraz mew. Pięć z nich znajduje się na terenie lasów graniczących z miastem od zachodu. Jeden biegnie wzdłuż morskiego brzegu.



Pętla, którą udało nam się zrobić wiodła wszystkimi szlakami i nie raz doświadczaliśmy tzw. "déjà vu", jadąc po raz drugi a nawet trzeci tym samym odcinkiem. To, co w skrócie można o nich powiedzieć, to fakt, iż miejscami nie nadają się na rower. Niektóre zaliczyć można do łatwych, czyli spacerowych, inne do mrożących krew w żyłach. Jak się zapewne domyślacie nie zabrakło ciężkich do podjazdu premii górskich, które nieźle dały nam w kość. Na niektórych odcinkach rower trzeba było prowadzić albo nieść, nie mniej jednak zabawa i tak była przednia.

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w Parku Jelitkowskim. Stąd kameralną 6-osobową grupką wyruszyliśmy deptakiem nadmorskim w kierunku Sopotu. Na wysokości Zdroju Świętego Wojciecha rozpoczął się szlak Mew, który jako jedyny wiedzie wzdłuż sopockiej plaży.

Za Muzeum Sopotu zjechaliśmy ze ścieżki rowerowej podążając wg oznaczeń szlaku ul. Parkową (równoległą do ścieżki nadmorskiej). Minąwszy po prawej stronie Park Południowy, kościół Zbawiciela, zakład balneologiczny, sopockie molo oraz budynek Grand Hotelu podążyliśmy alejką Parku Północnego równolegle do ul. Grunwaldzkiej, a dalej Powstańców Warszawy. Z kolei za Instytutem Oceanografii odbiliśmy w lewo w ul. Wosia Budzisza, która zaprowadziła nas do Grodziska. Korzystając z okazji i czasu wolnego wjechaliśmy na górę by zapoznać się z historią tego miejsca. Jak się dowiedzieliśmy gród sopocki stał się skansenem archeologicznym o znaczeniu europejskim. Zrekonstruowane obiekty: brama, chaty, palisada powstały dokładnie w miejscach odkryć ich reliktów, w toku wykopalisk. Podczas wizyty mieliśmy okazję przebrać się w zbroje, jednak walczyć nie próbowaliśmy, co by rajdu za szybko nie ukończyć ;)



Z grodziska udaliśmy się ku plaży mijając po drodze Kamienny Potok i kilka drzew pomnikowych nieopodal. W dolinie rzeki Swelinii wdrapaliśmy się na klif i niespełna kilkaset metrów dalej zakończyliśmy wycieczkę szlakiem mew. Był to najprostszy z sześciu szlaków spacerowych Sopotu.

Aby dotrzeć do kolejnego szlaku, skorzystaliśmy ze ścieżki rowerowej wzdłuż al. Niepodległości. Na wysokości stacji kolejowej przedostaliśmy się na drugą stronę tejże arterii. W dzielnicy Kamienny Potok tuż przy samej stacji kolejowej i ul. Małopolskiej, gdzie swój początek biorą różne szlaki piesze. rozpoczęliśmy przygodę ze szlakiem Lisów.

Już na "dzień dobry" mieliśmy małą rozgrzewkę - podjazd pod wzniesienie, na którym już z daleka widać bryłę kościoła pw. Zesłania Ducha Świętego. Tuż za nim wskakujemy w las, jednak po kilkuset metrach znowu wita nas cywilizacja. Na szczęście nie na długo, bo za Brodwinem chowamy się ponownie w "zielonej gęstwinie". Dalej odcinek pod Górę Spadzistą i w okolicach cmentarza żydowskiego był w miarę spokojny.

Lisie Wzgórze> też pokonaliśmy dość sprawnie, jednak pod Wzniesienie Strzeleckie niestety musieliśmy rowery już wnieść na plecach. Na samej górze zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek podziwiając piękną panoramę Sopotu. Następną atrakcją na szlaku był staw "Morskie Oko" oraz wyczerpujący podjazd pod Wzgórze Olimpijskie. Tu Wiktoria dowiodła, że po to są wzniesienia, by pod nie podjeżdżać, a nie podchodzić! - Zuch dziewczyna - dodał Piotr.



Kolejny mozolny podjazd mieliśmy pod Łysą Polanę. Tu jednak nie wszystkim udało się zdobyć szczyt na swym wierzchowcu. Niektórzy musieli go "ciągnąć za rogi" ;) Dalej było już znacznie łatwiej, gdzieniegdzie tylko w okolicach Glinnej Góry śliskie korzenie dawały o sobie znać. Na szczęście nawet groźnie wyglądające upadki, zakończyły szczęśliwie.

Od ul. Mikołaja Reja przy ogródkach działkowych szlak połączył się ze szlakiem Saren (niebieskim). Tu odłączył się od nas Piotr. Za Świemirowskim Potokiem czuć już było znowu cywilizację. Szlak Lisów dobiegł końca wraz z ul. Smolną w Sopocie, przy której jedna z zaprzyjaźnionych grup rowerowych - FreeStajnia ma swój tor freeride'owy, o który zahaczyliśmy w drodze na kolejny, trzeci już szlak.

Trzecim szlakiem, równie długim jak poprzedni był szlak Zajęcy rozpoczynający się przy ul. Czyżewskiego w Gdańsku. Szlak ten w porównaniu do Lisiego był znacznie spokojniejszy, jednak na początku przeważały długie i męczące podjazdy. Dopiero od Drogi Nadleśniczych można było troszkę odsapnąć. Na jego trasie występowało kilka pomników przyrody m.in głazy narzutowe i okazały modrzew. Szlak opuściliśmy kawałek za traktem o nazwie Długi Grunt niedaleko ul. Sopockiej, gdzie zawróciliśmy by wskoczyć na szlak Dzików.



Szlak Dzików chyba nie bez powodu został tak nazwany ;) Już na samym początku nieźle był "rozryty". Te liczne wyboje i wyrwy uniemożliwiły nam jazdę, zatem pewien odcinek zmuszeni byliśmy pokonać pieszo. Na tym szlaku też nie brakuje ciekawych dla oka atrakcji, są tu m.in. liczne głazy narzutowe oraz okazałe sosny. Jednak w okolicach Wielkiej Gwiazdy teren wygląda jakby przeszła tamtędy jakaś trąba powietrzna. Drzewa są połamane, powyrywane z korzeniami, a przejazd znacznie utrudniony, zatem znowu rowery na plecy ;-/ W końcu jednak docieramy do rozwidlenia szlaków i ścieżek leśnych tzw. Wielkiej Gwiazdy.



Tak a propos zawsze to miejsce wzbudzało we mnie sporo zainteresowania. Dziś już wiem, że nazwa ta na pewno nie wzięła się od drzewa, czy innego pomnika przyrody. Wielka Gwiazda to nazwa położonego w sopockich lasach skrzyżowania kilku ważnych szlaków. Podobno robiąc zdjęcie z lotu ptaka faktycznie widać gwiazdę. Ale tego akurat nie sprawdziłem. Przebiega tamtędy Droga Wielkopolska, którą niegdyś podążano ze wsi Kack w stronę Oliwy mijając po drodze Małą Gwiazdę. Prostopadle do niej biegnie trakt łączący od XVIII wieku Sopot z leśniczówką Gołębiewo. Podobno niegdyś przy Wielkiej Gwieździe sopocianin Paul Senff wybudował restaurację "Grosser Stenr", która cieszyła się nie mniejszym zainteresowaniem niż wędrówki na punkty widokowe czy leśne źródełka, których w sopockich lasach nie brakowało. Podobno po restauracji pozostały gdzieś w lesie jeszcze fundamenty, jednak nam specjalnie nie chciało się ich szukać. Z Wielkiej Gwiazdy zjechaliśmy do Doliny Gołębiewskiej (niegdyś Doliny Cesarskiej) gdzie szlak dobiegł końca.

Jednak zjeżdżając w dół Sopotu nie znaczy wcale, że w tym miejscu zakończyła się nasza pętelka. W Dolinie Gołębiewskiej udaliśmy się pod sanatorium Leśnik, gdzie wskoczyliśmy na jeden z krótszych szlaków - Wiewiórek. Na pierwszym odcinku ponownie zawitaliśmy do wcześniej odwiedzonej Wielkiej Gwiazdy, dalej do Małej Gwiazdy, którą też już wcześniej mieliśmy okazję mijać na szlaku Lisów. Najpiękniejszy odcinek tego szlaku znajdował się w rezerwacie przyrody "Zajęcze Wzgórze", gdzie połamane drzewa tworzą niesamowity klimat. Szlak Wiewiórek zakończyliśmy w Owczej Dolinie tuż przy stadionie lekkoatletycznym przy ul. Wybickiego. Stąd też ruszyliśmy na podbój ostatniego szlaku na naszej pętli.



Ostatnim szlakiem był szlak Saren, na który przedostaliśmy się na skróty przez Siedlisko. Szlak oznaczony kolorem niebieskim rozpoczął się nie lada podjazdem - tzw.wilczym parowem - pod po raz trzeci mijaną tego dnia Małą Gwiazdę. Dalej szybki zjazd i lądujemy na wszystkim dobrze znanej ul. Reja. Szlak Saren kończy się tak samo jak wcześniej szlak Lisów - w Świemirowie przy ul. Smolnej. Na zakończenie naszej 40-kilometrowej pętelki jedziemy spotkać się z zaprzyjaźnioną nam Grupą Freestajnia Sopot i popodziwiać ich podniebne loty.



Podsumowując wypad sopockimi szlakami spacerowymi należy powiedzieć jasno - szlaki te nie tylko nadają się na "spacer z buta", ale i niezły trening by sprawdzić swoją wydolność fizyczną. Zjechać ostrymi zjazdami po śliskich korzeniach, czy podjechać pod niektóre premie górskie to nie lada wyczyn, z pewnością nie proponujemy trasy początkującym rowerzystom. Dla nas jednak, pomimo kilku kraks, wypad ten był świetną przygodą, którą mile za pewne nie raz będziemy wspominać.

Do następnego!

Sopockie szlaki spacerowe w skrócie: (źródło: Pomorski oddział PTTK)

1.szlak MEW - zielony, długość 5 km

Kamienny Potok (Al.Niepodległości) - wąwóz potoku Swelinia - Park Północny - ul. Powstańców Warszawy - ul.Haffnera - grodzisko - ul.Wosia Budzysza - ul.Powstańców Warszawy - Plac Zdrojowy - ul.Parkowa - ul.Poniatowskiego - Al.Wojska Polskiego - Zdrój Świętego Wojciecha

2.szlak WIEWIÓREK - biały, długość 4 km
Sanatorium Leśnik - Wielka Gwiazda - Stara Droga Kacka - Mała Gwiazda - Glinna Góra (Sępie Wzgórze) - rezerwat Starodrzew Zajęczego Wzgórza - Stadion Sopockiego Klubu Lekkoatletycznego (ul.Wybickiego)

3.szlak SAREN - niebieski, długość 4 km
Osiedle Mickiewicza (ul.Żeromskiego) - Mała Gwiazda - Dolina Świemirowska - Dąb Esperantystów - Świemirowo (ul.Smolna)

4.szlak ZAJĘCY - czerwony, długość 9,5 km

Brodwino (centrum handlowe) - Długa Dolina - Gręzowo - Droga Nadleśniczych- Stawowie (Gdańsk, ul.Czyżewskiego)

5.szlak DZIKÓW - czarny, długość 5,7 km

Przylesie (ul.23 Marca) - Dolina Gołębiewska - Wielka Gwiazda - Długa Dolina - Dolina Kamiennego Potoku - Brodwino (centrum handlowe)

6.szlak LISÓW - brązowy, długość 9,5 km

Kamienny Potok SKM - ul. Małopolska - kościół pw. Zesłania Ducha Świętego - Brodzino - Rysie Wzgórze - ul. Okrężna - Wzniesienie Strzelecki - Wzgórze Olimpijskie - Łysa Góra - Mała Gwiazda - Glinna Góra (Sępie Wzgórze) - Dąb Esperantystów -Świemirowo (ul. Smolna)

Opinie (13) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.