Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Jezioro Dobre na skraju Puszczy Darżlubskiej

Na pierwszy tegoroczny wypad sielankowy wybraliśmy się nad jezioro Dobre znajdujące się skraju Puszczy Darżlubskiej.
Na pierwszy tegoroczny wypad sielankowy wybraliśmy się nad jezioro Dobre znajdujące się skraju Puszczy Darżlubskiej. fot. GR3miasto

W niedzielę 15 kwietnia wybraliśmy się na wycieczkę, podczas której pokonaliśmy blisko 48 kilometrów trasy "Diabelskiego Szlaku". Ku zaskoczeniu i radości organizatorów na zbiórkę w Wejherowie przybyło aż 35 osób. Biorąc pod uwagę niezbyt obiecującą prognozę pogody, przyjazd tak wielu uczestników wprawił wszystkich w doskonały nastrój. Wielu spośród przybyłych to dobrzy znajomi uczestniczący w poprzednich wycieczkach i wyprawach, zatem kolejne spotkanie było okazją do zacieśnienia i tak już dobrych relacji, jak i poznania zupełnie nowych entuzjastów dwóch kółek.



Sześciogodzinna wycieczka, którą ze względu na wolne tempo przejazdu kwalifikujemy do tzw. formuły "totalny lajt", prowadziła przez niezwykle malowniczy i urozmaicony obszar Puszczy Darżlubskiej (kaszub. Darżlëbsczé Lasë).

Wybraliśmy ten zwarty kompleks leśny na miejsce spotkania pasjonatów niedzielnej rekreacji rowerowej, ponieważ stanowi nie lada atrakcję turystyczną i krajoznawczą w rejonie Pobrzeża Kaszubskiego. Myślą przewodnią zaplanowanej na ten dzień imprezy były: integracyjna aktywność, poszukiwanie śladów wiosny (wyjątkowo w tym roku zwlekającej z nadejściem), oraz symboliczne otwarcie sezonu w trakcie ogniska nad jeziorem Dobre.

Trasa jaką wspólnie przejechaliśmy, składała się z trzech etapów przebiegających oznaczonymi szlakami:

I etap: Wejherowo - Jezioro Dobre ( +/- 20 km) - szlak Puszczy Darżlubskiej

O godzinie 10.30 wyruszyliśmy spod dworca w Wejherowie, by dosłownie po kilku sekundach zaparkować przed marketem, gdzie część uczestników uzupełniła zapasy prowiantu.
Prowadzący wycieczkę, skromny autor niniejszej relacji, przedstawił uczestnikom kilka istotnych uwag i informacji porządkowych dotyczących zasad bezpieczeństwa podczas wspólnych przejazdów drogami publicznymi. Przy okazji zaproponował udział w konkursie, w którym nagrodą za znalezienie dobitnego śladu nadchodzącej wiosny, była para rękawic rowerowych o soczyście zielonym kolorze ufundowanych przez wspierającą naszą grupę rowerową Firmę LemonSport.

Puszcza Darżlubska, to urokliwe miejsce, w sam raz pod kątem turystyki, nie tylko z resztą rowerowej
Puszcza Darżlubska, to urokliwe miejsce, w sam raz pod kątem turystyki, nie tylko z resztą rowerowej fot. GR3miasto


Po kilkunastu słowach wstępu i omówieniu celów wycieczki, rozpoczęliśmy realizację założonego planu dnia. Po przejechaniu blisko półkilometrowego odcina ulicą Ofiar Piaśnicy, zaraz za mostkiem nad rzeka Redą, skręciliśmy w boczną drogę prowadzącą do leśniczówki i zabudowań szkółki jeździeckiej. Pierwszy malowniczy fragment zielonego szlaku Puszczy Darżlubskiej prowadził wzdłuż zawijasów rzeki Redy, skręcając nagle w las w kierunku Piaśnicy. Jako że początkowe odcinki piaszczystych podjazdów brutalnie zweryfikowały stan technicznego przygotowania do sezonu rowerów kilkorga uczestników, pozwolę sobie na apel: koleżanki i koledzy, dbajcie o napędy waszych rowerów! Koszt buteleczki przyzwoitego preparatu do smarowania łańcuchów, to wydatek rzędu 20-30 złotych. A regularna kontrola i czyszczenie elementów napędu, to banalnie prosta czynność, którą warto sobie przyswoić w imię zaoszczędzenia niepotrzebnego stresu i kłopotów z naprawami w trasie. Zapewniam, że jazda z czystym i nasmarowanym łańcuchem stanie się dla Was dużo lżejsza, a przez to i przyjemniejsza, niż do tej pory;)

No więc po tych kilku, niepotrzebnie przedłużających czas i łatwych do uniknięcia postojach, dotarliśmy do pomnika Ofiar Piaśnicy. To smutne i skłaniające do refleksji miejsce, emanujące aurą ponurych wydarzeń z czasów wojny.

Po wjechaniu na drogę Wejherowo - Krokowa i przejechaniu 300-metrowego odcinka, skierowaliśmy się na ostatni interesujący nas fragment zielonego szlaku, prowadzący nad jezioro Dobre. W czasie całego etapu świeciło nam piękne słońce, wzmagając poczucie obecności wiosennej aury. Jednak opuściło nas nieomal równocześnie z przybyciem nad jezioro, a temperatura powietrza natychmiast odczuwalnie spadła. Na szczęście szybko rozpaliliśmy ognisko i rozgrzewając się jego ciepłem, piekliśmy kiełbaski. Wszystkich, którzy mogą mieć obawy, czy aby ogień został rozpalony w prawidłowym miejscu i zgodnie z zasadami, śpieszę poinformować, że skorzystaliśmy z przygotowanego przez administratora tego terenu specjalnego miejsca biwakowego, wyposażonego w wiaty i palenisko.

W czasie postoju posililiśmy się nieco rozstrzygając konkurs "W poszukiwaniu wiosny", a następnie kolega Krzysztof rozlosował wśród uczestników mapy i przewodniki, których fundatorem było Stowarzyszenie "Łączy Nas Kanał Elbląski". Tym samym symboliczne otwarcie sezonu 2012, uznaliśmy za dokonane!

Wypady "lajtowe" co roku cieszą się sporym zainteresowaniem, a w szczególności gdy jest ciepło.
Wypady "lajtowe" co roku cieszą się sporym zainteresowaniem, a w szczególności gdy jest ciepło. fot. GR3miasto


Przy tej okazji nie mogę nie wspomnieć, że dla aktywnych członków Grupy Rowerowej 3miasto, sezon rowerowy i aktywności wszelakiej, nigdy się nie kończy. Trwa nieprzerwanie od wielu już lat. I stąd właśnie tylko symboliczne otwarcie.

II etap: Jezioro Dobre - Mechowo (+/- 12 km) - szlak Grot Mechowskich:

Po, mniej więcej, 40-minutowym postoju, ponaglani coraz bardziej odczuwalnym chłodem, ruszyliśmy czarnym szlakiem w kierunku Mechowa. To szczególnie ładny i urozmaicony, ale jednocześnie najbardziej wymagający technicznie odcinek. Miejscami przebiega przez błotniste i niestety mocno obecnie zdewastowane ciężkim sprzętem służb leśnych, drogi. Smutne jest to, ze w porównaniu z poprzednimi latami, las na tym obszarze został poważnie przetrzebiony, a istniejące kiedyś urocze zakątki, czy trudno dostępne uroczyska, poznikały. W ich miejsce pojawił się obcy i nieprzyjazny obraz wyciętego lasu.

W połowie trasy do Mechowa odłączyło się od nas kilkoro uczestników, ponieważ plany dalszej części dnia wymagały od nich przyśpieszonego powrotu do Trójmiasta.

Kilka odcinków jakie przyszło nam jeszcze pokonać było naprawdę błotnistych i, jako prowadzący wycieczkę, w duchu dziękowałem opatrzności za bezdeszczowe dni w okresie poprzedzającym naszą wyprawę. Przy gorszej pogodzie, miejsca jakimi przejeżdżaliśmy, zamieniłyby się w czarne grzęzawiska. Bez wątpienia nie uniknąłbym wyrzutów ze strony uczestników, nastawionych tego dnia na relaksową i nieśpieszną wycieczkę.

Ukoronowaniem tego odcinka było dotarcie do Diabelskiego Kamienia. "Czarci Kamień" to granitowy głaz narzutowy o wysokości 1,8m i obwodzie 12,5m - skatalogowany jako pomnik przyrody nieożywionej na terenie puszczy. Zgodnie z legendą, głaz został przyniesiony przez diabła. Biesowi, który mieszkał w Mechowie przeszkadzały nabożeństwa odprawiane w tamtejszym kościele. Postanowił więc zniszczyć świątynię używając jednego z ogromnych głazów, które widział kiedyś w Szwecji. Tuż przed dotarciem do celu, poczuł się potwornie zmęczony taszczeniem takiego ciężaru i postanowił chwilę odsapnąć. Położył głaz na ziemi a przy okazji zajął się naprawą zniszczonego buta. I wtedy właśnie zaskoczyło go pianie koguta. Wraz z nadchodzącym świtem, bies zaczął tracić piekielną moc, a podnoszony z furią kamień zaczął wysuwać się z diabelskich szponów. Stąd też wzięły się wszystkie rysy i szczeliny do dziś widoczne na powierzchni głazu.

Po krótkiej sesji fotograficznej i pokonaniu kilku następnych błotnistych odcinków, dotarliśmy do Mechowa. Ponieważ zapasy napojów większości uczestników były na wyczerpaniu, to korzystając z okazji udaliśmy się na krótki popas do sklepiku zlokalizowanego w pobliżu Grot Mechowskich (kolejnego na naszej trasie, arcyciekawego pomnika przyrody). Po uzupełnieniu płynów, krótkim odpoczynku i pogawędkach, ruszyliśmy na ostatni etap.

W Mechowie odłączyły od nas kolejne dwie osoby, decydując się na inną trasę - bezpośrednio do Gdyni.



III etap: Mechowo - Wejherowo ( +/- 16 km) - szlak Szarych Mnichów:

Po wspięciu się na wzgórza powyżej Mechowa, ponownie wjechaliśmy w las. Kierując się szlakiem Szarych Mnichów minęliśmy rezerwat Darżlubskich Buków i wjechaliśmy na szlak rowerowy WTC, którym już w szybkim tempie i bez przeszkód dotarliśmy do leśniczówki Muza.

Warto wspomnieć, ze szlak WTC jest początkowym odcinkiem dłuższej trasy, planowanej z Mechowa do Jastrzębiej Góry. Jej pomysłodawcami są, zaprzyjaźnieni z naszą grupą, pasjonaci z Wejherowskiego Towarzystwa Cyklistów.

Od leśniczówki Muza pozostał nam do przejechania ostatni odcinek do dworca w Wejherowie. Asfalt zdecydowanie ułatwiał szybka jazdę. Zdołaliśmy wsiąść do powrotnego pociągu SKM dosłownie na kilkadziesiąt sekund przed jego odjazdem. Nieomal w tej samej chwili zaczął padać deszcz, który od kilku już minut straszył pojedynczymi kroplami.

Mam nadzieję, że wszyscy uczestnicy uznali tę wspólną wycieczkę za udaną i w przyszłości spotkamy się na kolejnych imprezach organizowanych przez naszą grupę.

Kliknij i powiększ mapę
Kliknij i powiększ mapę opr. Krzysztof Kochanowicz


Trasa wycieczki opracowana na podstawie mapy Wyd. Eko-Kapio.pl

Autor relacji i główny inicjator wycieczki: Piotr Bartoszewicz [GR3miasto]

Inne trasy i wycieczki, które zorganizowaliśmy w okolicach Puszczy Darżlubskiej :
1) szlaki wokół Puszczy Darżlubskiej
2) szlakiem rowerowym Szarych Mnichów z Wejherowa do Jastrzębiej Góry
3) Wycieczka weekendowa : Dwory i pałace Północnych Kaszub

... i wiele innych, które znajdziecie na naszej stronie internetowej !

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych
O naszych inicjatywach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany co organizujemy, napisz do nas e-mail: gr3miasto@gmail.com

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (37)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.