Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Żuławy Gdańskie pod wiatr; edycja 1

Zbiórkę uczestników wyznaczyliśmy na 9:00 przy budynku PKP w Gdańsku Głównym. Ekipa liczyła 15 osób, w tym 3 przedstawicielki płci pięknej. Dokładnie 29 minut później ruszyliśmy SKM'ką do Tczewa, gdzie dołączył do nas kolega Krystian (niestety nie na długo, ale zawsze coś). Dalej za Tczewem dołączył do nas nasz spóźnialski kolega z kadry: Satan, który chcąc zaoszczędzić 2,65 złotego na bilecie postanowił do Tczewa dotrzeć o własnych siłach ruchliwą "jedynką" wśród pędzących blachosmrodów ;-) Tak więc, pomimo iż mieliśmy kłopoty z naszą bazą mailową i rozesłaniem info do naszych przyjaciół, ci co chcieli i tak przyjechali...



Kilka słów o Żuławach Gdańskich i o tym co zobaczyliśmy ...

Żuławy Gdańskie stanowią wschodnią, mniejszą część Żuław Wiślanych, położoną po lewej stronie Wisły. Znajdują się one niemal w całości na terenie powiatu gdańskiego. Żuławy te, zwane także Małymi, były kiedyś określane jako Żuławy Steblewskie, a to od Steblewa, wsi którą odwiedziliśmy jako pierwszą na tym obszarze.

Tu również zrobiliśmy sobie dłuższy postój, zwiedzając wypaloną ruinę gotyckiego kościoła obronnego pochodzącego z XIV wieku. Powiem szczerze, że osobiście bardzo mi się tam spodobało, było gdzie wejść i gdzie zaglądnąć ;-)



... Żuławy w prawdzie to region stosunkowo mało znany pod względem turystyki. A może być wielce interesującym i to, z co najmniej kilku powodów. Żuławy są obszarem, gdzie na przestrzeni dziejów trwała walka człowieka z wodą o pozyskanie ziemi dla celów rolniczych. Jest to przecież teren delty rzecznej na sporej swej części stanowiący depresję. To wydzieranie ziemi wodzie widoczne jest w postaci rozbudowanej sieci kanałów i rowów oraz różnorodności i wielości innych obiektów o charakterze wodnym i związanych z wodą: budowli hydrotechnicznych, urządzeń regulacyjnych, jazów, przepustów itp.



Drugą cenną cechą Żuław jest to, że zachowała się tu wyjątkowa ilość zabytków. Pod względem nasycenia terenów wiejskich ciekawymi i wartościowymi obiektami architektonicznymi nie może się z nimi równać żadna inna część regionu gdańskiego. Ponadto elementy te są rozmieszczone w unikatowym krajobrazie kulturowym, cechującym się niemalże doskonałym, harmonijnym wtopieniem w otoczenie efektów ludzkiej działalności. Te wartości w połączeniu z wspomnianym już ewenementem w postaci istniejącego tu systemu hydrograficznego mającego na celu odwodnienie terenu były powodem stworzenia tu obszaru chronionego krajobrazu.



Wspaniałego rekonesansu po żuławskich zabytkach w ich części gdańskiej można dokonać na szlaku "Domów Podcieniowych", którego po części objechaliśmy. Jak zdradza nam nazwa szlaku krajoznawczymi "rodzynkami" będą przede wszystkim domy podcieniowe, największy skarb architektoniczny Żuław. Zbudowane w konstrukcji szkieletowej z drewna, wypełnione czerwoną cegłą lub otynkowane i z charakterystycznym wielosłupowym podcieniem wysuniętym przed zasadniczą część budynku ostały się niemal w każdej wsi, jak i na naszej trasie. Niby wszystkie podobne, ale jednak posiadające swe cechy szczególnie, różniące je między sobą, Bo i ilość słupów w podcieniu może być inna (ponoć, gdy ich więcej to bogatszy mieszkał tu gospodarz) a i sam podcień mógł być częściowo zamknięty lub z innej strony ustawiony.

Drugi zespół architektonicznych cudeniek, którymi nas uraczył nasz rajd, były niezwykle malownicze kościółki. Ceglane, o wielowiekowej tradycji, idealnie wtopione w wieś swą skalą i ustawieniem. Niemal każdy z nich posiadał wieżę i bogaty, misterny szczyt.



...ale wróćmy do naszego rajdu.

Po krótkiej przerwie w Steblewie, gdzie chyba wyhasaliśmy się za wszystkie czasy ruszyliśmy ku kolejnym ciekawym atrakcjom tego rejonu. By dotrzeć do Osic odbiliśmy na czarny szlak turystyczny, który okazał się trochę bardziej wyboisty niż planowaliśmy. Dzięki Bogu, że i prognozy pogody się nie sprawdziły, bo gdyby złapałby nas na tym terenie deszcz, to próby pokonania tego szlaku zakończyłyby się fiaskiem. W Osicach planowaliśmy odwiedzić zabytkowy kościół pw.Św.Antoniego Padewskiego, lecz akurat w tym czasie odbywała się tam msza, dlatego też na chwilkę "przycumowaliśmy" przy sklepie, gdzie część ludków udała się po brakujący prowiant, my natomiast "babraliśmy się" w smarze ;-) Gdy każdy spróbował już własnych sił przy rozpięciu mojego łańcucha, wróciliśmy powrotem na szlak by dotrzeć mim do Trutnowów.



We wsi Trutnowy, zobaczyliśmy bardzo interesujący dom podcieniowy z 1720 roku, najstarszy tego typu obiekt na terenie gminy! Dom ten wyróżnia się również wyjątkowo bogatym rysunkiem konstrukcji szkieletowej szczytów i piętra. Budynek zachował pierwotny układ wnętrza z wysoką sienią otoczoną galerią komunikacyjną, czarną kuchnią, jak również wielką izbą w skrzydle. Dzięki naprawdę miłemu gospodarzowi mogliśmy obejrzeć sobie wnętrze tego domu jak i dowiedzieć się parę ciekawostek związanych zarówno z przeszłością jak i projektami na przyszłość. Jako jedni z nielicznych turystów, dowiedzieliśmy się, iż dzięki Stowarzyszeniu Żuławy Gdańskie w okolicach wsi powstanie już niedługo skansen miniaturowych domów typowej zabudowy żuławskiej. Makieta projektu, którą mieliśmy okazję zobaczyć jest naprawdę imponująca!



Z Trutnowów udajemy się do nieopodal położonego Miłocina, gdzie znowu urzekła nas ciekawa zabudowa architektury Żuław. Dom podcieniowy w Mirocinie o praktycznie identycznej konstrukcji został wybudowany tylko 6 lat później niż ten w Trutnowach. Niestety jego stan nie jest tak imponujący jak ten, który mieliśmy okazję zwiedzać wcześniej. Dalej ruszamy w stronę Wocławów, gdzie mielismy po raz drugi okazję zobaczyć pozostałości gotyckiego kościoła.

Kościół w Wocławach wzniesionego z 2 połowie XIV wieku jako budowla bazylikowa, trójnawowa z masywną wieżą od zachodu. Kościół ten uległ poważnemu zniszczeniu w czasie pożaru w roku 1729, po czym odbudowano go już w skromniejszej, jednonawowej formie, a górne kondygnacje wieży wykonano w technice szkieletowej. Spalony w 1945 roku, ulega stopniowo coraz większemu zniszczeniu. W ruinach kościoła i na cmentarzu przykościelnym znajduje się 5 płyt nagrobnych z XVII i XVIII wieku. Obok stoi budynek nowego kościoła parafialnego p.w. św. Antoniego z Padawy.



Z Wocławów odbijamy ponownie na szlak, chcąc podążyć za Menonitami, niestety po kilkunastu metrach szlak się urywa i lądujemy na "zaoranym polu". Hmmm, wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że szlak poprowadzono nieco inaczej, a stare oznaczenia nadal zostały na swoich miejscach. No cóż, przecież nie będziemy się wracać! Pole, czy nie pole, nie raz pokonywaliśmy już takie przeszkody;-) Wiedzieliśmy mniej więcej jaki kierunek musimy trzymać, dlatego też pojechaliśmy nieco na przełaj albo na azymut jak kto woli, po czym udało nam się wskoczyć na szlak, który wcześniej zgubiliśmy.



Przed Lędowem, odbijamy w boczną drogę kaflową ciągnącą się po wale przeciwpowodziowym rzeki Motławy, którą docieramy do Wiśliny, maleńkiej wsi, gdzie zatrzymujemy się dosłownie na kilka chwil przy drewnianej bramie. Niegdyś stał tu z nieistniejący już gotycki kościół, dziś znajduje się sama tylko brama - dzwonnica z 1792 r.

Dzwonnica jest obiektem drewnianym o konstrukcji słupowej oszalowanej deskami. Parterowa kondygnacja mieści półkoliste otwory bramne z dwuskrzydłowymi wrotami, nad nią piętro nakryte czterospadowym dachem zwieńczonym iglicą z chorągiewką. Wewnątrz bramy na czterech konstrukcyjnych słupach wycięte, dobrze zachowane napisy: fundacyjny sołtysa z Dziewięciu Włók, opiekunów kościoła oraz data i nazwisko wykonawcy bramy (Jakub Jentzen 1792 r.)



By dotrzeć do Gdańska unikając głównych szos odbijamy na czerwony szlak pieszo-rowerowy, zwany również "Szlakiem Menonitów", który obieramy tuż za Motławą, kierując się na Dziewięć Włók i Krępiec. Pomimo, iż do samego końca wycieczki świeci słońce, na tym odcinku trasy wiatr ostro daje nam we znaki. Przed Gdańskiem zatrzymujemy się jeszcze dwa razy: raz ze względu na ciężkie warunki jazdy i chęć pobyczenia się na "zielonej trawce" drugi zaś ze względu na złapanego "kapcia". Ale jakby nie było, na zakończenie naszej wycieczki musimy wdrapać się na... No właśnie jak myślicie na co? Nie, nie... ;-) Tym razem to nie był czołg, tym razem to Bastion Wilk, z którego rozpościerają się przepiękne widoki na okolicę, którą wcześniej podążaliśmy oraz na "Naszą Starówkę".

Na zakończenie...

Chciałbym podziękować Wszystkim za wspólną jazdę (tym razem trochę pod wiatr), zgranie, wyrozumiałość i wzajemną pomoc na trasie. Szczególne podziękowania dla Wojtka, który pomógł mi wcześniej w przygotowaniu trasy, a na rajdzie bawił się w fotografa.
P.S. Zdjęcia niebawem pojawią się w naszej galerii ...

Organizatorzy: Grupa Rowerowa Trójmiasto (gr3miasto@gmail.com)
Przeczytaj o nas na podstronie www.rowery.trojmiasto.pl/grt/

Organizator główny rajdu: Krzysztof Kochanowicz

P.S. Jeżeli chcecie poznać fajne towarzystwo, a przy tym aktywnie spędzać wolny czas - dołączcie się do nas. Piszcie na adres e-mailowy powyżej a gwarantujemy, że odpowiemy na każdy Wasz mail.

Do zobaczenia na trasie !

Opinie (53)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.