Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Żuławy Elbląskie i Wyspa Nowakowska

Tym razem korzystając z zaproszenia naszych elbląskich przyjaciół wybraliśmy się za miedzę, aby zwiedzić położoną nieopodal Elbląga Wyspę Nowakowską. W drodze powrotnej zamierzaliśmy zwiedzić Żuławy Wiślane, jednak w rzeczywistości wyszło to nieco inaczej. Zadowoliliśmy się więc Żuławami Elbląskimi, czego nikt z nas nie żałuje.



Z pewnością nie był to pierwszy i nie ostatni rajd w te okolice. Dzięki pomocy kolegów z Trójmiejskiego Portalu Turystycznego RwM załapaliśmy się na pociąg osobowy, którym po przesiadce w Malborku dojechaliśmy do potocznie zwanego EB`owa. Na stacji jak zwykle oczekiwał na naszą 5-osobową grupkę Darek Korsak, czyli Darecki. Wśród przyjezdnych z Trójmiasta, oprócz mnie i Dropiego z Grupy Rowerowej Trójmiasto byli: Andrzej, Adam i nieustraszona Iwona! Marek Kamm (Marecki) czekał z kolei już z całą 10-osobową armią elblążan na Placu Jagiellończyka, gdzie umówiona była główna zbiórka. Jak się okazało, nie tylko my przybyliśmy z Trójmiasta. Do szeregu dołączył również Flash z zaprzyjaźnionej Gdańskiej Ekipy Rowerowej. Jednak ten, niepokorny i nienasycony jak zwykle dojechał luzacko na kołach ;)

Kilka minut po godz.9 ruszyliśmy wszyscy za głównym prowadzącym kierując się nad Zalew Wiślański. Trasa wycieczki miała być lekka, łatwa i przyjemna, a nawigacja nie miała stwarzać żadnych trudności. Ale jak to z założeniami bywa, wyszło nieco inaczej ;)

Niespełna 5 kilometrów za Elblągiem, w miejscowości Rubno Wielkie odbiliśmy na Nowakowo, a przekroczywszy most na rzece Elbląg wjechaliśmy na teren Wyspy Nowakowskiej. Wyspa o której mowa jest sztuczną wyspą powstałą w wyniku osuszania i polderyzacji obszaru na Żuławach Elbląskich w kierunku północno-zachodnim od Elbląga. Obszar wyspy jest otoczony wodami Zalewu Wiślanego, Cieplicówki, Nogatu, Kanału Jagiellońskiego, rzeki Elbląg i Zatoki Elbląskiej. Pierwsze osady mennonicko-olęderskie powstały dopiero pod koniec XVII w. Miejscowości znajdujące się na wyspie są położone na obszarze polderowym z chroniącymi wałami przeciwpowodziowymi i licznymi kanałami odwadniającymi. Większość budynków znajduje się na specjalnie usypanych pagórkach zwanych terpami. Odcinek z Elbląga do Nowakowa prowadził dość niezłej jakości asfaltem.

Wkrótce jednak nawierzchnia ta ustąpiła miejsca betonowym płytom, którymi jechaliśmy tuż przy wale przeciwpowodziowym. Co jakiś czas ktoś wspinał się na wał aby zrobić fotki krajobrazowe. Dokonaliśmy też inspekcji samego wału - zdaje się być w dobrym stanie. Gdy dojechaliśmy do Złotej Wyspy Marecki zrobił jej mały rekonesans i ocenił, że nie ma szans na jej eksplorację z powodu zbyt dużej wilgotności podłoża, czyli mówiąc po rowerowemu - błoto było co najmniej po piasty. Tak więc skręciliśmy w lewo i dalej pojechaliśmy wzdłuż wału w kierunku ujścia Nogatu.

Czas mijał na rozmowach i podziwianiu krajobrazu  jesiennych Żuław. Poszukiwane ślady zimy objawiały się tylko nielicznymi płatami topniejącego śniegu. W końcu dojechaliśmy do Wyspy Kępa - małego kompleksu leśnego, który leży przy samym ujściu Nogatu  do Zalewu Wiślanego. Wkrótce płyty ustąpiły miejsca drodze gruntowej, która prowadziła po koronie wału. Początkowo jechało się całkiem dobrze, jednak stopniowo trawa stawała się coraz wyższa, a ślad kolein coraz mniejszy. W pewnym momencie, po analizie okolicy uznaliśmy, że jesteśmy naprzeciwko ujścia Nogatu. Wszyscy musieli uwierzyć Mareckiemu na słowo, bo poza morzem trzcin nic nie było widać.

Dalsza ścieżka na wale wyglądała na dość trudną, ale grupa nie zamierzała wracać tą samą drogą. Ruszyliśmy więc do przodu. Po chwili jednak okazało się że dalsza jazda jest niemożliwa. Zaczęła się bowiem żuławska dżungla. Wał był totalnie zarośnięty drzewami, krzakami, chwastami i wszystkim, co ma korzenie. Momentami nic nie było widać, zatem drogę kontynuowaliśmy na tzw. "azymut". Walka z roślinnością trwała dobre 2-3 km, co zajęło nam prawie godzinę! W końcu jednak udało nam się dotrzeć do drogi prowadzącej do Nowotek i to był koniec naszych zmagań terenowych. O dziwo większość grupy była zadowolona ;) W rowerach ilość liści, patyków i gałęzi przekroczyła wszelkie limity a na sobie mieliśmy mnóstwo przyklejonych "rzepów".  I tak do łatwej, lekkiej i przyjemnej wycieczki wkradł się czynnik ekstremalny.

Dalsza droga była już normalna, to znaczy nie rozstawaliśmy się już z asfaltem. Przez NowotkiM i Cieplice dojechaliśmy do drogi Nowakowo - Marzęcino. Część elbląskiej grupy postanowiła wrócić do swojego miasta, reszta zgodnie z planem pojechała w kierunku Kępy Rybackiej. Na skrzyżowaniu przed promem w Kępinach nastała mała przerwa na pożegnanie. Tu elblążanie udali się do domu, my zaś odbiliśmy w kierunku Nowego Dworu Gdańskiego i Tczewa.

Wszystko byłoby pięknie, gdybyśmy tuż przed Marzęcinem nie zrobili dość poważnego błędu, który dość słono nas kosztował. Ale co tam, Żuławy Wiślane były nam już dobrze znane, zaś Elbląskie wcale nie koniecznie. Gdybyśmy nie pomylili jednego ze skrzyżowań, zapewne dojechalibyśmy do domu znacznie szybciej, jednak przez tę głupią pomyłkę czas naszego powrotu znacznie się opóźnił. Mimo wszystko tego niechcianego wyboru nie żałujemy. Dzięki temu mogliśmy poznać to, czego dotąd nie znaliśmy. O pomyłce zorientowaliśmy się dopiero we wsi Kępki, gdy przed oczyma pojawiła się nagle tabliczka z rzeką "Nogat";) Po małej przerwie i dojścia tego gdzie faktycznie jesteśmy uznaliśmy, że nie będziemy się wracać, a zrealizujemy zupełnie inną trasę. Ruszyliśmy więc w dół Nogatu do miejscowości Jazowa, podziwiając po drodze liczne zabudowania zagród w typie holenderskim pochodzące z XIX w. Za miejscowością przekroczyliśmy Nogat kierując się na Elbląg. Jednak za mostem odbiliśmy w kierunku Gronowa Elbląskiego.

Jadąc przeciwległym brzegiem Nogatu droga zamieniła się nam w niezłe bagno i miejscami przez zły dobór opon zostawałem daleko za grupą. Nie ma to jak założyć "slicki, 1.5 na szosę" ;) W Wiercinach wbiliśmy się na rowerowy Szlak Menonitów, jednak ze względu na podmokły teren i nie najlepszą pogodę wcale nie było łatwiej. Wręcz przeciwnie! W Nowym Dworze Elbląskim dzień zaczął powoli dobiegać końca i z minuty na minutę było już coraz ciemniej. Uznaliśmy więc, że naszą wycieczkę zakończymy w Starym Polu. Do celu, skąd zamierzaliśmy dotrzeć do Trójmiasta pociągiem udaliśmy się bocznymi drogami, tak by ominąć ruchliwą drogę nr 22 z Elbląga do Malborka. Po odjazdu pociągu czasu mieliśmy niewiele, dlatego też specjalnie nigdzie po drodze się nie zatrzymywaliśmy.

Po dojechaniu do Starego Pola już w porze księżycowej ostatnie chwile spędziliśmy przy pomniku "łaciatej", która zdobi jeszcze zieloną trawkę przed budynkiem Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Pomnik krowy (jedyny taki w Polsce) symbolizuje rekordzistkę pod względem dawania mleka ;) ...i tym miłym akcentem zakończyliśmy naszą przygodę po Żuławach Elbląskich i Wyspie Nowakowskiej.

Autor relacji i niektórych zdjęć: Krzysiek Kochanowicz
Kadrę GRT reprezentowali: Krzysiek Kochanowicz, Darek Zieliński oraz Darek Korsak

W fotografów wcielili się: Cycu, Marecki oraz Flash

Na prośbę autora relacji redakcja Portalu Rowerowego Trójmiasta będzie usuwać wszystkie opinie nie związane z tematem. Zatem jeśli znacie przebytą przez nas trasę, odwiedzone miejsca i chcielibyście coś dodać czego nie ujął autor relacji, podzielcie się własnymi doświadczeniami. Będą one z pewnością bardzo przydatne tym, którzy będą chcieli powtórzyć tą trasę lub ułożyć własną na jej podstawie.

Opinie (15) 8 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.