Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Zimowa wycieczka z Elbląga do Gdańska

Tak jak już wspomniałem w tym roku w Elblągu byliśmy mniejszością. Z pociągu, którym dostaliśmy się wręcz na styk z godziną zbiórki, wysypało się nas równe 10 osób, w tym dwie dzielne dziewczyny: Paulina (która, rzadko kiedy opuszcza nasze rajdy) oraz Asia (zwykle jeżdżąca z Gdańską Ekipą Rowerową). Na dworcu jak zwykle czekał na nas nasz przyjaciel, członek Grupy Rowerowej Trójmiasto Dariusz Korsak wraz zaprzyjaźnionym nam również Markiem Kamm, którzy eskortowali nas do głównego miejsca spotkania. Na placu, z którego starowaliśmy oprócz Neksusów, przywitała nas cała rzesza Elblążan, którzy postanowili tym oto rajdem pożegnać na dobre już zimę wyciągając w końcu z piwnic zakurzone rowery. Na starcie spotkaliśmy również Tomka Bagrowskiego (czyt. Flash), który z Gdańska przybył o własnych siłach. Po przywitaniu się ze wszystkimi i krótkiej sesji zdjęciowej przygotowanej przez "głównego pstrykającego" Arkadiusza Podhorodeckiego, wreszcie ruszyliśmy w trasę.



Przemierzając ulice Elbląga wzbudzaliśmy ogromne zainteresowanie wśród przechodniów, którzy raczej na co dzień nie mają okazji oglądać tak licznej grupy rowerzystów, a na pewno już nie zimą! Na pierwszych kilometrach, jadąc zamierzoną przez organizatorów "prędkością turystyczną" trzymaliśmy się w jednym peletonie. Dalej, gdzie pierwsze mocniejsze podmuchy wiatru zaczęły być odczuwalne zaczęły tworzyć się grupki. Ale, że tym razem jechaliśmy jako goście nie nam było pilnować uczestników tej wycieczki i wtrącać się do organizacji. Jadąc raz z przodu, raz nieco na tyłach, staraliśmy się utrzymać w miarę równe tempo tak by po pierwsze nie stracić prowadzących z zasięgu wzroku, po drugie odciążyć tych słabszych kondycyjnie przejmując na siebie dość mocno wiejący północno-zachodni wiatr znad morza.



Droga do wsi, gdzie mieliśmy pierwszy przystanek na promie na rzece Nogat, nie była wcale taka łatwa jakby się wydawało. Do Kąpin Wielkich, o których mowa, droga była niemalże pusta, rzadko kiedy mijał nas jakiś samochód. Szosa gładka, a przede wszystkim sucha, bez żadnych niespodzianek tak jak to było rok temu. Teren głównie otwarty, stąd miejscami odczuwalne podmuchy wiatru, ale wszystko rekompensowały przepiękne żuławskie krajobrazy. I ten słoneczny blask odbijający się od śniegu, po prostu jak w bajce.

Na promie znowu wszyscy się zgrupowaliśmy, ale do kolejnego postoju, który miał miejsce w Marzęcinie, wydaje mi się że nie wszyscy dojechali. Część osób już miało dość jak wsiadaliśmy na prom, a najgorszy teren pod względem "jazdy pod wiatr" dopiero był przed nami. Za wsią, przez ponad 6 km jechałem jak nie z Jarkiem to sam. Wpierw m.in. dlatego, że wypuściłem się do przodu by porobić kilka zdjęć z trasy, a później by poczekać na naszych, którzy zostali gdzieś z tyłu. Tuż przed Tujskiem zaczekał na mnie Jarek, później dołączyła do nas również Paulina oraz Artur. Nadal nie wiedzieliśmy, gdzie podziali się: Asia i Flash. Postanowiliśmy do nich zadzwonić, lecz nikt nie odpowiadał. W końcu pojawili się! Tuż przed Rybiną nagle ni stąd ni zowąd pojawił się jeden z organizatorów elbląskiego klubu UKS Neksus -Arek, który postanowił wesprzeć nieco nasze dziewczyny i tych wszystkich którzy zawzięli się dotrzeć do Stegny.



Fakt, czas upływał niemiłosiernie, a z Rybiny do Stegny, a w sumie do plaży zostało jeszcze niecałe 10 km! Dla niektórych może to pestka, ale powiem głośno, ta cholerna 10 kilometrowa "prosta" nie jednemu dała porządnie w kość, szczególnie, iż wiatr wiał prosto w twarz, a prędkość jazdy, jeśli nie jechało się w tzw. "tramwaju" spadała nawet do 10 km/h. Tu praktycznie każdy zdany był na siebie, albo na dobrych znajomych, którzy wystawiali się do wiatru. Większość peletonu wyrwała do przodu, łamiąc podstawową zasadę organizatorów i pomimo tego obiecanych mandatów nie dostali, nikt również specjalnie nie przejął się ludźmi, którzy nie dawali sobie rady ;-/ Najwyraźniej "ciąganie za koguta" zostało zakazane przez panującą ptasią grypę ;-) Ale z drugiej strony, skoro "policja" śpi, dlaczego by się nie wyłamać i pogrzać swoim tempem? Następnym razem tak zrobię, by nie było, że znowu ledwo zdążyliśmy, czy też spóźniliśmy na główny punkt programu. Ale wtedy już nie będę zachęcać ludzi, poprzez pisanie w zaproszeniu, że jest to rajd "turystyczny" hehehe.



Osobiście przyznam się, że do Stegny kręciłem już na resztkach sił. Przez pewien czas "na ogonie" wisiał Flash, później się odłączył, ale do Stegny i tak dojechaliśmy prawie o tym samym czasie. Z naszej grupki na szczęście nikt nie zawrócił, każdy walczył do końca, nawet dwie nasze dzielne dziewczyny! W Stegnie niespodziankę zrobił nam nasz przyjaciel, członek Grupy Rowerowej Trójmiasto -Kuba Barański, przyjeżdżając samochodem. Szkoda, że nie natknęliśmy się na niego na odcinku z Rybiny, może wziął by co po niektórych na hol ;-)



Tradycyjnie o godz.12 rozpoczął się rytuał Elbąskich Morsów, brrr, aż nam włosy stawały dęba. Później wszyscy odwiedziliśmy tą samą knajpkę co w tamtym roku, by posilić się ciepłym posiłkiem przed drogą powrotną. Asia i Flash odłączyli od nas nieco wcześniej i z tego co mi wiadomo uderzyli nieco krótszą drogą niż tą którą mieliśmy w planach. My zaś korzystając ze słonecznej pogody i wolnego czasu, mogliśmy pozwolić sobie na powrót nieco później, zatrzymując się po drodze na "małe zwiedzanie".



W drodze powrotnej pożegnaliśmy naszych elbląskich przyjaciół na krzyżówce w Stegnie, gdzie oni odbili z powrotem na Elbląg, a my w towarzystwie Dareckiego i Marka uderzyliśmy wzdłuż Zatoki Gdańskiej, jadąc przez Jantar, Mikoszewo, Przemysław i Drewnicę. Praktycznie do samego Kiezmarka wiatry raczej nam sprzyjały, dlatego mogliśmy pozwolić sobie na "rozwinięcie nieco skrzydeł" kręcąc spokojnie nawet do 28 km/h. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w Drewnicy przy jednym z najstarszych i najlepiej zachowanych wiatraków na Żuławach.



W Żuławkach tuż za mostem na Szkarpawie rozstaliśmy się z naszymi elbląskimi kompanami, gdzie Ci skierowali się z powrotem na Tujsk a my na Kiezmark i most na Wiśle. Zmierzając w kierunku Trójmiasta, pewien jeszcze odcinek jechaliśmy z wiatrem, lecz od wsi Leszkowy na 30 km od Gdańska wiatr mieliśmy już boczny, a miejscami centralny, tak więc i prędkość jazdy automatycznie spadła. Na kilka km od Cerdów Wielkich odłączył się od nas Krystian, który wraz z wiatrem skierował się na Tczew. My kontynuowaliśmy dalej prosto aż od wsi Grabiny Zameczek, gdzie zaczęła się prawdziwa mordęga z żywiołem ;-/



W Wiślinie, mając już tego wszystkiego powyżej uszu, uznałem, że chyba lepiej nam będzie pojechać nieco zalanym szlakiem czerwonym niż tłuc się dalej pod ten cholerny wiatr. Innego przekonania był Maciek (czyt.Satan), który niezbyt specjalnie miał ochotę pobrudzić swój świeżo nasmarowany łańcuch i kasetę ;-) Dlatego też tu nasze drogi się podzieliły: my do Gdańska skierowaliśmy się z wiatrem przez pola, a Satan szosą pod wiatr przez Dziewięć Włók i Przejazdowo. Pomimo roztopów i błota nie było tak źle, do Gdańska dojechaliśmy o tym samym czasie, spotykając się z Satanem na Targu Siennym o godz.18. W tym samym miejscu również oficjalnie zakończyliśmy rajd.



Podsumowanie

Nie wiem jak reszta, ale w tym roku bawiłem się znacznie lepiej niż w poprzednim. Morderczy żywioł również i tym razem nie oszczędził nikogo, ale przy dobrej organizacji i jeździe w grupie nawet słabsi kondycyjnie uczestnicy tej wycieczki mieli okazję dotrzeć na czas do celu. Oprócz mile spędzonych chwil było nam niezmiernie miło, iż po raz kolejny mogliśmy gościć w elbląskich stronach. Tym samym chciałbym w imieniu Grupy Rowerowej Trójmiasto podziękować kolegom z elbląskiego klubu UKS Neksus za wspólny rajd oraz opóźnienie nieco startu ze względu na nasz mały poślizg. Dziękujemy również wszystkim tym, którzy postanowili wstać tak wcześnie i towarzyszyć naszej grupie w rajdzie do Stegny i z powrotem. Mamy nadzieję, że i tym razem bawiliście się dobrze.

Łącznie tego dnia przejechaliśmy: 112 km



Trasa

Pierwszy odcinek z Elbląga do Stegny wspólnie z Neksusem:
Elbląg - Nowakowo - Kępiny Wielkie - Kępiny Małe - Marzęcino - Chełmek - Stobiec - Tujsk - Rybina - Popowo - Stegna (44 km)

Drugi odcinek powrotny ze Stegny do Gdańska przez Żuławy:
Stegna - Jantar - Mikoszewo - Przemysław - Drewnica - Żuławki - Stróża - przeprawa przez most na Wiśle - Kiezmark - Leszkowy - Cedry Wielkie - Trutnowy - Grabiny Zameczek - Wróblewo - Lędowo - Wiślina - Mokry Dwór - Krępiec - Gdańsk (68 km)

Główny organizator ze strony Elbląga: Klub UKS Neksus
Organizatorzy ze strony Grupy Rowerowej Trójmiasto: Dariusz Korsak, Krzysztof Kochanowicz, Jarosław Włodarczyk
Relację napisał: Krzysztof Kochanowicz

Zdjęcia pochodzą ze źródeł Klubu UKS Neksus i Grupy Rowerowej Trójmiasto, pełna galeria znajduje się na naszej stronie: www.gr3miasto.org jak również na:
-stronie Arka: http://rowery.elblag.net/
-stronie Darka: http://www.bikerelblag.hg.pl/

P.S. Jeżeli chcecie poznać fajne towarzystwo, a przy tym aktywnie spędzać wolny czas - dołączcie się do nas. Piszcie na adres e-mailowy powyżej a gwarantujemy, że odpowiemy na każdy Wasz mail.

Do zobaczenia na trasie!

Opinie (35) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.