Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Wyspa Sobieszewskia i Żuławy Gdańskie

Naszym pierwszym celem była Wyspa Sobieszewska. Bocznymi drogami dostaliśmy się na główną drogę nr 7, którą musieliśmy niestety chwilę pojechać. Sprawna zmiana pasów, zielone światło i już jesteśmy na bocznej drodze w Przejazdowie, niedaleko "Makro". Następnie "klasyczną" już drogą wzdłuż Martwej Wisły dostaliśmy się na most pontonowy, aby po chwili być już na miejscu. Chwila postoju przy sklepiku i ruszamy na podbój wyspy.



Wyspa Sobieszewska, to bardzo ciekawe miejsce zarówno pod względem historycznym jak i krajoznawczym. Jest to jedna z 3 wysp polskiego pobrzeża Bałtyku i jedyna polska wyspa, która powstała w wyniku działalności człowieka. Do powstania Wyspy Sobieszewskiej doprowadziła żywiołowa działalność sił przyrody oraz ingerencja człowieka w system hydrograficzny Wisły. Wisła do roku 1840 uchodziła do Zatoki Gdańskiej swoim głównym ujściem w Gdańsku. Jednak ujście to okazało się w pewnym momencie niewystarczającym dla oddania nadmiaru wód morzu. Dlatego w nocy z dnia 31 stycznia na 1 lutego 1840 r. nastąpiła katastrofa. Potężny zator lodowy, jaki utworzył się w miejscowości Płonia, spowodował zablokowanie odpływu wód wiślanych w kierunku Gdańska, które wezbrawszy do niespotykanych rozmiarów runęły w kierunku Bałtyku, przerywając Mierzeję Wiślaną w okolicach Górek Wschodnich. W ten sposób powstało nowe ramię i nowe ujście Wisły, nazwane bardzo trafnie przez Wincentego Pola - Śmiałą Wisłą. W wyniku tego żywiołu w 1840 r. powstał półwysep, którego zachodnią część stanowił teren obecnej Wyspy Sobieszewskiej. Do ostatecznego ukształtowania się Wyspy Sobieszewskiej przyczynił się człowiek i jego działalność, mająca ostatecznie rozwiązać problem powodzi na Żuławach. W celu stworzenia lepszych warunków odpływu wód wiślanych i lodów w latach 1889-1895 przekopano na prostym przedłużeniu Leniwki kanał o długości 7,1 km. Kanał ten, zwany Przekopem Wisły, zbudowany został między Świbnem a Mikoszewem. Jego uroczystego otwarcia dokonano 31 marca 1895 r. o godz. 15.45, z osobistego polecenia cesarza Wilhelma II (zabór pruski). W ten sposób Wisła otrzymała nowe, główne ujście, natomiast zachodnia część półwyspu z 1840 r. stała się w 1895 roku wyspą, nazwaną później Sobieszewską. Poza pospolitymi zwierzętami leśnymi, jakimi jest sarna, lis, dzik, kuna czy łasica można tu spotkać również przybyłego do Polski ze wschodu jenota; blisko brzegu morza można czasem zobaczyć foki, a w północno-wschodniej części Wyspy, nad niewielkim jeziorkiem, mieszka rodzina bobrów. Największym jednak bogactwem przyrodniczym Wyspy są ptaki. Najwięcej ptaków odwiedza Wyspę w okresie wędrówek, szczególnie jesienią. Spotykamy tu ptaki, które w innych okresach roku przebywają tysiące kilometrów stąd np. w północnej Syberii czy na południu Afryki. Dla ptaków zostały utworzone na Wyspie dwa rezerwaty ornitologiczne: w zachodniej części rezerwat "Ptasi Raj" i we wschodniej - rezerwat "Mewia Łacha".



Naszym celem były południowe obrzeża wyspy, gdzie spokojnie, boczną drogą asfaltową jechaliśmy wzdłuż brzegu Martwej Wisły. Widoki cudowne, po lewej pola uprawne i horyzont w postaci niewielkich zalesionych pagórków, po prawej lśniące wody Martwej Wisły. Trzeba dodać, że bardzo ciekawie z tego miejsca prezentuje się również hałda fosfogipsów. Wśród takich krajobrazów dotarliśmy do Przegaliny, gdzie odbiliśmy w lewo aby polnymi drogami dotrzeć do Świbna. Tutaj korzystając z pięknej pogody, bliskości wody oraz..."gumy" naszego kolegi, zrobiliśmy sobie dłuższy postój. Wypoczęci ruszyliśmy drogą wzdłuż Przekopu Wisły w kierunku śluzy Przegalina. Tutaj również chwila postoju, ponieważ nadarzyła się okazja aby popatrzeć jak jedna ze śluz pracuje.



Pierwsze śluzy w Przegalinie zostały wybudowane w 1895r w ramach szerszego programu inwestycyjnego przebudowy ujścia Wisły (obejmującego m.in. wykonanie tzw. przekopu oraz odcięcie od Wisły tzw. Wisły Gdańskiej i Wisły Elbląskiej). W tym okresie została wybudowana właściwa śluza (obecnie nieczynna, zwana śluzą północną) oraz tzw. śluza dla tratw. W latach 1975 - 1981 w miejscu śluzy dla tratw została wybudowana druga śluza - tzw. śluza południowa. Wobec pogarszania się stanu technicznego śluzy północnej w 1992r. została ona wyłączona z eksploatacji, zaś w latach 1995-99 w awanporcie górnym śluzy północnej wybudowano wał przeciwpowodziowy dla zabezpieczenia terenów położonych nad Martwą Wisłą oraz zabezpieczono konstrukcję śluzy na czas wieloletniego wyłączenia.



W dalszą drogę ruszyliśmy w kierunku Błotnika i Cedr Małych. Tutaj niestety, najmłodszy uczestnik naszego rajdu wraz ze swoim opiekunem zrezygnowali z dalszej jazdy. W nieco okrojonym, 28-osobowym składzie ruszyliśmy w kierunku Cedr Wielkich. Dookoła ogromne przestrzenie, pola uprawne, płasko, mnóstwo kanałów i kanalików, a do tego niesprzyjający wiatr. Jesteśmy na Żuławach!



Żuławy Wiślane położone są w delcie Wisły. Około 6000 lat temu wody tej rzeki naniosły dużą ilość materiału skalnego, który wypełnił dawną zatokę. Z osadów tych powstały słynne żuławskie gleby -mady.



Tuż przed miejscowością Trutnowy zatrzymujemy się jeszcze na chwilkę przy pięknym gotyckim kościele p.w.Św.Aniołów Stróżów w Cedrach Wielkich. W Trutnowach zaś przerwa trwa trochę dłużej, bo w końcu jest co oglądać! Wg mnie znajduje się tu najładniejszy i największy z zachowanych domów podcieniowych w tym rejonie Żuław. Dom pochodzi z 1720 roku i jest naprawdę imponujący. Podcień wsparty na 8 słupach z dekoracyjnymi szczytami od strony zachodniej i południowej. Wewnątrz zachowany układ przestrzenny z wielką sienią i piętrową galerią. Można tu obejrzeć makietę miniatur historycznego budownictwa żuławskiego, w tym również mennonickiego. W domu swoją siedzibę ma Stowarzyszenie "Żuławy Gdańskie".



Z tego miejsca dalej udaliśmy się "Szlakiem Domów Podcieniowych" (szlak czarny), najpierw drogą asfaltową, potem przez chaszcze, ostatecznie lądując w Osicach. Tutaj "zaliczamy" kolejny z godnych zobaczenia kościółków. Z Osic drogą wśród przepięknych, rozległych krajobrazów, omijając Suchy Dąb, docieramy do Grabin, gdzie zobaczyliśmy ruiny (a raczej to co z ruin pozostało) zameczku krzyżackiego. Obecnie miejsce to nie wygląda szczególnie ciekawie, ale ma bardzo ciekawą przeszłość. Krzyżacy wybudowali tu na początku XIV wieku niewielką warownię. Wymieniana w początkach XIV wieku jako "curia nostra" drewniana siedziba wójta krzyżackiego, pełniła swą rolę, aż do pierwszych lat XV wieku, Wtedy to, w latach 1403-1407, Krzyżacy wznieśli według projektu Mikołaja Fellensteina, murowany, warowny zamek. Budowla była założona na planie regularnym z dwiema narożnymi wieżami cylindrycznymi, które włączono w ciąg muru obwodowego zamykającego dziedziniec o wymiarach 70x80 m. W części zachodniej stał budynek mieszkalny, a całości dopełniały ceglane zabudowania gospodarcze mieszczące oborę, chlew, stajnię. Wszystko otoczone było wałem z palisadą i głęboką fosą, zasilaną z rzeki Kłodawy. Zamek został w 1459 r. zdobyty przez gdańszczan i częściowo zniszczony. Zabytek znajduje się obecnie w rękach prywatnych. Właściciele uporządkowali park i usiłują naprawiać skutki powojennej dewastacji.



Obejrzawszy to, co pozostało udaliśmy się w kierunku Wróblewa, a następnie do Lędowa. Przez ten odcinek towarzyszyły nam wody Motławy. W Lędewie po przekroczeniu mostka nad Motławą dostaliśmy się na szlak czerwony, który towarzyszył nam do końca wycieczki. Spokojnie, płytami wśród zapachu koperku rosnącego tu i ówdzie dostajemy do Mokrego Dworu. Dalej przez pola (znowu cudowne panoramy po horyzont) dojeżdżamy do drogi płytowej biegnącej wzdłuż kanału Czarna Łacha. Tutaj wspinamy się na nadbrzeżny wał i robimy ostatni dłuższy postój. Warto było się tutaj zatrzymać, bo widoki były przepiękne. Wyjąwszy zabudowania Gdańska, widzieliśmy na horyzoncie masę zalesionych pagórków i górek. To Kaszuby. Za naszymi plecami z kolei tereny otwarte, płaskie, w dużym stopniu wykorzystane rolniczo. To Żuławy Wiślane. Po kontemplacji ruszamy w kierunku Krępca. Jest to miejsce, gdzie do Motławy wpada, powoli tocząc swoje wody, Radunia. W tym miejscu byliśmy już właściwie w Gdańsku. Na koniec zostały nam jeszcze aleje spacerowe, którymi zaczynaliśmy nasz rajd. Wyprawa oficjalnie zakończyła się pod budynkiem Muzeum Narodowego.

Tego dnia przejechaliśmy 80km.


PS. Dziękuję Uczestnikom za wspólną jazdę, za dobry humor, za zgranie oraz wyrozumiałość na trasie. Osobne podziękowania dla kadrowiczów GRT za pomoc w trzymaniu "w ryzach" peletonu. Szczególne podziękowania dla Bogusława, który przez cały czas dzielnie pełnił funkcję Naczelnego Fotografa.

Do zobaczenia na kolejnych rajdach!

Główny organizator rajdu: Maciej "Satan" Różycki
Grupa Rowerowa Trójmiasto
Zdjęcia: Bogusław Synowczyk

Opinie (6) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.