Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Wycieczka pod Obwód Kaliningradzki

artykuł czytelnika
Migawki z całodziennej wycieczki pod granicę Polski z Obwodem Kaliningradzkim.
Migawki z całodziennej wycieczki pod granicę Polski z Obwodem Kaliningradzkim. fot. Piotr Książek

Park Krajobrazowy Mierzei Wiślanej i granica naszego kraju z Obwodem Kaliningradzkim już od dłuższego czasu nie dawały mi spokoju jako cel jednej w wypraw rowerowych. Określenie wypraw nie jest tutaj bezcelowe, ponieważ trasa długości niemalże 170 km to już nie sielankowa wycieczka. Samotny wyjazd raczej nie wchodził w rachubę ze względu na odległość - dobrze jest zamienić kilka słów z osobami towarzyszącymi, ale również ze względu na bezpieczeństwo. Wreszcie dzięki GR3miasto i jej sympatykom udało się zebrać grupę 7 osób zainteresowanych wyprawą.



Zbiórka 7:20 - Sobota Dworzec PKP Gdańsk Główny - ruszyliśmy z miejsca zbiórki. Nasza siedmioosobowa grupa podążała najpierw asfaltami Gdańska do rejonu Dolnego Miasta. Wzdłuż malowniczego otoczenia Opływu Motławy podążając deptakiem mogliśmy podziwiać imponującą skalę wiekowych fortyfikacji zlokalizowanych tuż nad brzegami fosy. Również pogoda tego dnia jak najbardziej nam sprzyjała i potęgowała nasze odczucia dotyczące uroków rejonu dawnych fortyfikacji gdańskich.

Opuszczając rejon Dolnego Miasta udaliśmy się dziurawą jak ser szwajcarski ulicą Miałki Szlak w kierunku Przejazdowa i tutaj zaskoczenie! Tunel dla pieszych i rowerzystów... tunel zafundowany przez miasto przeprowadzający użytkowników pod Trasą Sucharskiego wydaje się być bardzo ciekawym i przyjaznym rozwiązaniem. Szkoda tylko, że brakuje mu połączenia z drogami rowerowymi w pozostałej części Gdańska.

W dalszym ciągu naszej trasy wzdłuż ulicy Elbląskiej wiódł nas niezbyt bezpieczny odcinek naszej wyprawy. Cóż zrobić? Brak bezpiecznego i w miarę wygodnego dojazdu dedykowanego rowerzystom jest z pewnością zdecydowanym utrudnieniem komunikacji rowerowej Gdańska z Wyspą Sobieszewską. O ile byłoby przyjemniej udać się rowerem na plaże Sobieszewa niż pchać się tam samochodem. Droga do Sobieszewa przebiega po płaskim terenie i nie obfituje w znaczące wzniesienia i podjazdy. Rejon wprost idealny na sielankowe wycieczki rodzinne. Wystarczy tylko zainteresowanie ze strony włodarzy miasta.

Od Przejazdowa i rejonów Makro i Rafinerii Gdańskiej wstęgą ulicy Benzynowej pognaliśmy w kierunku mostu sobieszewskiego. To również rejon dość ciekawych widoków wijącej się pomiędzy łąkami i polami Martwej Wisły. Przez Wyspę Sobieszewską przejechaliśmy wzdłuż jednej z leśnych dróg.

Migawki z całodziennej wycieczki pod granicę Polski z Obwodem Kaliningradzkim.
Migawki z całodziennej wycieczki pod granicę Polski z Obwodem Kaliningradzkim. fot. Piotr Książek


Po niespełna dwóch godzinach wycieczki osiągnęliśmy koniec pierwszego etapu - przeprawa promowa w Świbnie. Chwila przerwy od pedałowania i odrobina bryzy od strony morza na promie orzeźwiły nasze rozgrzane słońcem skronie. Przeprawa promowa przebiegła nadspodziewanie szybko. Pora o jakiej zjawiliśmy się na promie nie była jeszcze okresem szczytu ruchu w kierunku plaż Mierzei Wiślanej. Z Mikoszewa oddalając się od Wisły udaliśmy się również leśnymi drogami w kierunku naszego celu. Już od samego początku jak tylko wsiąkliśmy w gąszcz lasu mierzei wszystkich nas zauroczył swoją przyrodą. Cisza i spokój jaki tam panują jest wprost nie do opisania. Wydawać by się mogło, że miejscowości tam usytuowane: Jantar, Stegna, Krynica Morska przyciągają rzesze turystów, ale w rejonach naszej wyprawy nie spotkaliśmy zbyt dużej ilości przyjezdnych. Zachwyciły nas również niemalże puste plaże rejonu Przebrna, Skowronek. Malownicze rejony i cisza otoczenia nieopuszczały nas aż do samej Krynicy Morskiej. Do samej Krynicy miał nas doprowadzić oznakowany kolorem żółtym pieszy Szlak Jantarowy, ale w okolicy Kątów Rybackich zgubiliśmy jego ślad. Odnaleźliśmy się ze szlakiem w rejonie miejscowości Skowronki, gdzie ów szlak przecina się z asfaltem głównej arterii komunikacyjnej Mierzei. Po przekroczeniu asfaltu szlak zbliża się i biegnie wzdłuż linii brzegowej Zalewu Wiślanego. Niestety po kilkusetmetrowej przeprawie przez gąszcz przybrzeżnych traw odpuściliśmy sobie dalszą podróż niesprzyjającym szlakiem.

Wygnani przez żarłoczne komary pognaliśmy asfaltem w kierunku Krynicy. W samej Krynicy Morskiej dopiero można było zauważyć typowy dla kurortów turystycznych gwar i wrzawę. Miasteczko, które przez większą część roku jest senne i wyludnione na czas sezonu letniego ożywa z pełną parą. W samym centrum Krynicy pozwoliliśmy sobie na przerwę i krótki popas i zatankowanie bidonów. Krótka narada dotycząca dalszej trasy i ruszyliśmy w kierunku naszego celu. Zadowoleni, że pomimo dłuższego postoju jesteśmy do przodu z czasem względem planu ochoczo ruszyliśmy ponownie przez las w kierunku miejscowości Piaski. Po drodze odwiedziliśmy dość wysoko położony jak na ten rejon punkt widokowy Wielbłądzi Garb. Widoki ze szczytu wieży są trudne do opisania słowami dla prostego rowerzysty. Dlatego też polecam zajrzenie do galerii zdjęć z wyprawy.

Do naszego kolejnego celu podążaliśmy trasą szumnie nazwaną Transgranicznym Szlakiem Rowerowym R64. Niestety w żaden sposób nie przypominał on szlaku rowerowego. Bo czy drogę, którą z trudem można przebyć rowerem można nazwać rowerową? Wszechobecny sypki i miejscami głęboki piach skutecznie utrudniał nam przejazd. Kilka kilometrów zmagań z niewygodami piaszczystej drogi do Piasków z ulgą przywitaliśmy asfalt i obrzeża naszego kolejnego celu - Piaski.



Więcej zdjęć w  GALERII

Teraz tylko zostało nam przebrnąć przez leśne ostępy uczęszczane głównie przez Straż Graniczną i ... dziki. Ich sympatyczne stadko zatrzymało nas na kilka minut i z zainteresowaniem śledziło naszą chwilową przerwę na wytyczenie dalszej drogi. Ciekawe co je tak zainteresowało?

Do granicy z Obwodem Kaliningradzkim dotarliśmy dość szybko i bez większych przeszkód. Droga jest dość dobrze przygotowana dla celów Straży Granicznej.

Cel osiągnięty, czas na powrót. Droga powrotna to już w głównej mierze asfaltowy ciąg głównego szlaku komunikacyjnego Mierzei Wiślanej. Przeprawa przez szlaki leśne i nieprzyjazne piaszczyste rejony była wspaniałą zabawą i próbą swoich możliwości, dlatego też trasę drogi powrotnej obraliśmy asfaltem. Pora była dość sprzyjająca, ponieważ zdecydowana większość turystów i plażowiczów przybyłych samochodami wygrzewała swoje ciała na słonecznych plażach mierzei. Dopiero jak dotarliśmy w rejon Jantaru i Mikoszewa dało się zauważyć wzmożony ruch powracających z weekendowego plażowania.

Podsumowanie:

Wyprawa raczej nie miała charakteru krajoznawczego, ale bardziej poznania swoich możliwości, kondycji fizycznej i zmierzenia się ze swoimi słabościami. Pomimo tego udało nam się niejednokrotnie zachwycić pięknem otaczającej nas przyrody i wytworów ludzkich rąk. Mierzeja Wiślana to bardzo atrakcyjny rejon dla wycieczek rowerowych, ale nie tylko. Rejony Parku Krajobrazowego są jeszcze jednymi z niewielu w rejonach Zatoki Gdańskiej gdzie można spokojnie delektować się dzikim plażowaniem nie obawiając się, że ktoś przebiegając nasypie nam piasku na rozgrzane ciało opalające się na słońcu.

Migawki z całodziennej wycieczki pod granicę Polski z Obwodem Kaliningradzkim.
Migawki z całodziennej wycieczki pod granicę Polski z Obwodem Kaliningradzkim. fot. Piotr Książek


Statystyki naszej wycieczki:

Dystans: 163 km.
Czas jazdy z postojami: 14h4min
Czas jazdy bez postojów: 9h35min
Najwyższa prędkość: 56,8 km/h
Prędkość średnia: 17-20 km/h
Przewyższenie: 36,18 m

Ślad GPS wycieczki

Do realizacji trasy wykorzystaliśmy mapę "Mierzeja Wiślana i okolice" wyd. Eko-Kapio.pl

Rodzaj podłoża:
Częściowo drogi asfaltowe, częściowo leśnie i piaszczyste, miejscami mieliśmy do czynienia także z płytami i szutrami. Do trasy najbardziej polecam rower górski ewentualnie trekkingowy.

Wycieczkę prowadził: Piotr Książek [Sympatyk GR3miasto]

Przeczytaj również jak spędzić aktywny weekend na Żuławach Wiślanych
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (34) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.