Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Wycieczka po gdyńskiej Kępie Oksywskiej



W sobotę 25 marca, jak tylko wstaliśmy wiedzieliśmy, iż zapowiada się niezła wycieczka. Po pierwsze pogoda się nie sprawdziła i z samego rana świeciło piękne słonko. Na starcie we Wrzeszczu stawiło się kilka pierwszych osób, a w drodze do Redy na poszczególnych stacjach cały czas nas przybywało. Wśród uczestników oprócz kadry Grupy Rowerowej Trójmiasto, przybyła dość liczna grupa stałych naszych bywalców, jak również parę nowych osób. W Redzie było nas łącznie 20 osób. Ogromną niespodziankę zrobiła nam również Wiesia Stachańczyk wraz z rodzicami.



Zanim ruszyliśmy z Redy przekazaliśmy wszystkim uczestnikom dokładną trasę oraz wytyczne, których będziemy się trzymać. Kadra Grupy Rowerowej Trójmiasto zaś otrzymała konkretne funkcje, tak aby zapanować nad tak liczną grupą. Frans wraz z Darkiem objął czoło, Satan pilnował środka, zaś Kuba i Świeca zajął się zamknięciem peletonu i w razie awarii miał kontaktować się z przodem. Jak już wszystko zostało ustalone, wreszcie ruszyliśmy na podbój wiosennej trasy zmierzając ku Kępie Oksywskiej.



Nie zdążywszy dobrze się rozgrzać, już na pierwszym kilometrze mieliśmy małą stłuczkę, na szczęście nic się nikomu nie stało: ani Darkowi, ani panu wiozącemu w wiaderku "browarki" na śniadanko. Tak to już jest jak się jeździ "na prądzie" pod prąd ;-) Z Redy skierowaliśmy się na Kazimierz, drogą gruntową prowadzącą wzdłuż Kanału Łyski. Początkowo jechaliśmy betonowymi kaflami, później droga przekształciła się w gruntową i wiodła wśród malowniczych pól i łąk. Po lewej na horyzoncie stronie rysowały się wzgórza Kępy Puckiej, po prawej zaś wzniesienie przy Kazimierzu. Na tym odcinku, dość wietrznym zresztą, peleton nieco się rozrzedził, dlatego też nieco zwolniliśmy by tył mógł nas dogonić.

Z Kazimierza skierowaliśmy się już drogą asfaltową na Pierwoszyno, a dalej dość sporym podjazdem na Kosakowo. Za Kosakowem nie chcąc telepać się wśród samochodów chcieliśmy odbić skrótem koło lotniska do Babich Dołów, nie mniej jednak plany musieliśmy nieco zmienić, gdyż okazało się, iż odcinek ten jest zupełnie nie przejezdny. Jako, że wyboru specjalnie innego nie było, dalej pojechaliśmy asfaltem przez Pogórze Dolne i Obłuże. Tym okalającym odcinkiem zajął się nasz znajomy Maciek (czyt.Obcy), który znał te tereny jak własną kieszeń.
Na Obłużu, pałeczkę prowadzącego przekazaliśmy Obcemu, ale w drodze przez działki i on sam nie spodziewał się, iż błota będzie aż tyle ;-/ Wiosna przyszła do nas już na dobre i chcąc dostać się do Babich Dołów wystarczyło ładnie się uśmiechnąć, przymrużając nieco oczka na to co jest pod kołami ;-) Fakt, miejscami było ciężko, a nawet głęboko. Pod gęstymi błotnymi kałużami krył się miejscami lód, który mocno dał we znaki niektórym uczestnikom jazdy. To tu wpierw Dorota, a później Satan przebili dętki. Maciek zaś zasmakował wiosennej kąpieli. Wymiana "gumek" była na bardzo utrudniona, ale w końcu wspólnymi siłami uporaliśmy się i z tym. Z pewnością ten odcinek przeklinają teraz wszyscy, którzy czyszczą w domu swoje rowerki. Ale z pretensjami to już nie do nas, a do wiosny, prosimy ;-)



Jak w końcu wszyscy wydostaliśmy się na normalną drogę, udaliśmy się w stronę lotniska na Babich Dołach. Po drodze odłączył od nas jeden z naszych prowadzących oraz dwójka innych uczestników. Niedaleko celu również i Frans przebił pierwszą w tym roku dętkę, to chyba tak na dobry początek sezonu. Ale dzięki profesjonalnej pomocy kolegów z kadry, wymiana potrwała niespełna kilka minut.

Jak dotarliśmy do Babich Dołów, na chwilę zatrzymaliśmy się w celu wspólnego zdjęcia przy myśliwcu TS-8 Bies. Obelisk ten został odsłonięty dla pamięci tutejszego nieistniejącego już 34 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego słowami: "Tym, co serce i młodość poświęcili Lotnictwu i Ojczyźnie służąc na lotnisku Oksywie-Babie Doły". Obelisk ten jest efektem wielkiego zaangażowania Prezesa Stowarzyszenia Oficerów Rezerwy 34 PLM i Sympatyków Lotnictwa płk.pil.rez. Leopolda Stachowskiego, członków Stowarzyszenia, jak również członków Morskiego Klubu Seniorów Lotnictwa w Gdyni i Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych.



Do wspólnego zdjęcia pozowaliśmy niemalże dobrych kilka minut, aż w końcu wszyscy dali namówić się na "rozłożenie swoich skrzydeł". Oj, chyba w tym roku zima musiała nas wszystkich ostro wymrozić, że humor nie wszystkim dopisywał ? Mamy nadzieję, że to się zmieni wraz z przyszłymi rajdami, to jak będzie? Częściej będziemy się uśmiechać i żartować, czy wszyscy wstąpimy do "Klubu Maruderów" ? :-)
Dalej skierowaliśmy się w stronę klifów, skąd chcieliśmy zejść na plażę zobaczyć starą torpedownię, niemieckiego ośrodka badawczego torped "Torpedowaffenplatz", lecz ze względu na silnie wiejący wiatr od morza daliśmy sobie z tym spokój i ruszyliśmy w drogę powrotną. Nie chcąc specjalnie wracać tymi samymi ścieżkami, pałeczkę tym razem przekazaliśmy kolejnemu koledze z naszego grona, który sprowadził nas do kolejnej atrakcji tego rajdu.

Zanim dotarliśmy do Oksywia, najstarszej osady mieszczącej się na terenie dzisiejszej Gdyni zatrzymaliśmy się po drodze na Cmentarzu wojskowym przy ul. Muchowskiego. Po drodze chcieliśmy również zahaczyć o najstarszy kościół parafialny w Gdyni św. Michała Archanioła, lecz jakoś nam to po drodze umknęło i spostrzegliśmy się dopiero na samym dole. Ale co się nie odwlecze..., z pewnością będzie jeszcze nie jedna okazja.



Z Oksywia co po niektórzy zapomnieli chyba, że są na totalnym lighcie i przygrzali niczym "strusie pędzi wiatry" rozwijając takie prędkości, że jakiekolwiek po drodze auta, były mijane niczym chorągiewki. Na przód wysunęła się Dorota, za nią puścili się niektórzy bardziej ambitni panowie, lecz nie dała zbytnio im szans. My jechaliśmy bardziej spokojnie, choć miejscami pękały i organizatorom wodze, którzy musieli co po niektórym pokazać, kto tu prowadzi peleton ;-) Dobrze, że byliśmy wszyscy blisko domu, więc specjalnie nie było jak się zgubić, ale gdyby to miało miejsce gdzieś dalej, gdzie większość uczestników nie znałaby drogi, już by zarobili "czerwoną kartkę" ;-)
Z Oksywia kierowaliśmy się w stronę Gdyni Głównej początkowo wzdłuż Stoczni Marynarki Wojennej a później Stoczni "Gdynia", aż w końcu wyjechaliśmy ul.Polską niedaleko Skweru Kościuszki. Tu odłączyli się od nas Ci, którzy mieszkali w Gdyni, a także Ci którzy spieszyli do swych domów na sobotni obiadek. Część ludzi, którym tego dnia kilometrów nadal było mało towarzyszyli nam do końca, czyli do mola za gdańskiej Zaspie. Ostatnie kilometry pokonaliśmy bocznymi drogami jak i deptakiem nadmorskim, robiąc wspólnie 62 km.

Podsumowanie:

Pomimo surowej jeszcze wiosny na rajd przyjechało 20 osób, co nas bardzo mile zaskoczyło. Miejscami, ostatnie resztki zimy dały nam nieźle we znaki, ale co to za rajd bez przygód. Widać, po tak długim okresie mrozów, co po niektórzy mieli ochotę sobie "depnąć na pedał", ale nie zapominajmy moi drodzy, że jesteśmy na wspólnym rajdzie, na którym wypadało by trzymać się ogólnie przyjętych zasad.



Podziękowania

Chcielibyśmy podziękować Wszystkim za wspólną jazdę, oraz wzajemną pomoc na trasie. Szczególne podziękowania dla zamykających peleton oraz Obcemu, który pomagał w prowadzeniu czoła peletonu a także za cenne wskazówki w drodze powrotnej.

Kilka uwag od organizatora

Na przyszłość chcielibyśmy jedynie dodać, iż osoby, które nie będą trzymać się ogólnie przyjętych dla wszystkich uczestników rajdu reguł, będą dyskwalifikowane. Ta mała sugestia tyczy się zarówno tych, którym "wiecznie za wolno" jak i tych "którzy przeliczyli nieco swoje możliwości". Prosimy przed następnym rajdem dobrze przeczytać wszelkie wskazówki dotyczące prędkości jazdy, jak i dopasować się pod względem przygotowań technicznych czyli: narzędzia i przynajmniej jedna dętka zapasowa we własnym zakresie!


Organizatorzy: Grupa Rowerowa 3miasto

Organizatorzy główni rajdu: Krzysztof Kochanowicz & Kuba Barański
Współorganizatorzy: Maciej Świeczkowski, Dariusz Zieliński, Maciej Różycki
Zdjęcia: Krzysztof Kochanowicz & Joanna Ziółkowska

Wszystkie zdjęcia z tego rajdu będą dostępne obejrzeć będziecie mogli już niedługo w galerii na naszej stronie, Serdecznie zapraszamy!

P.S. Jeżeli chcecie poznać fajne towarzystwo, a przy tym aktywnie spędzać wolny czas - dołączcie się do nas. Piszcie na adres e-mailowy powyżej a gwarantujemy, że odpowiemy na każdy Wasz mail.
Do zobaczenia na trasie!

Opinie (10)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.