Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Wycieczka nad Jezioro Marchowo



Tak więc w dniu startu, w punkcie zbiorczym, który miał miejsce w Gdyni Głównej stawiło się nas łącznie 17 osób, z czego prawie 1/3 stanowiły panie! Dziewczyny, dziękujemy Wam za wsparcie, bo co to za rajd bez Waszego towarzystwa!

Patrząc na ukształtowanie terenu Gdańska, Sopotu czy Gdyni, chcąc wydostać się w stronę Kaszub, praktycznie zawsze trzeba pokonać jakieś większe czy mniejsze wzniesienie. Tak też było na początku tego rajdu. Nie mniej jednak, tak jak zaznaczyliśmy wcześniej nie popędziliśmy jak te szalone konie, a spokojnie, nigdzie się nie spiesząc ruszyliśmy drogą rowerową (o niebieskich oznaczeniach) przez las w stronę Chwarzna. Początkowo prowadził Dropi, choć miejscami tracąc orientację był wspierany przez Fransa, który w końcu teren sprawdził kilka dni wcześniej. Naszą 17-osobową grupę wspierali jeszcze Jarek i Wojtek, który tym razem zaangażowany był w rolę fotografa.



Za Chwarznem, role w kadrze nieco zostały zmienione i prowadzeniem peletonu zajął się Frans, jadąc w towarzystwie Jarka. Zaś Dropi i Wojtek, przejęli tyły, kontrolując czy oby nikt nam się nie zgubił. Tak jak wcześniej jechaliśmy lasem, tak za Chwarznem kawałek zmuszeni byliśmy jechać przez cywilizację. Mogliśmy wprawdzie od razu za obwodnicą wskoczyć na Szlak Wejherowski (czerwony), lecz za dużo byłoby kluczenia w niezbyt ciekawym terenie. Stąd też wybraliśmy znacznie lepsze rozwiązanie jadąc Szlakiem Zagórskiej Strugi (czarnym), który początkowo wiedzie wzdłuż granicy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, by później również zagłębić się w lesie.

Ze Szlakiem Zagórskiej Strugi pożegnaliśmy się niemalże pod samym Koleczkowem. Tu również zrobiliśmy postój w celu zaopatrzenia się w grillowe przysmaki, gdyż tam gdzie zmierzaliśmy o sklepie mięsnym nie było co marzyć, a nikt z nas wędki ze sobą nie wziął. W Koleczkowie niespodziankę zrobili nam Adam i Marek, którzy zmierzając rowerami na 2-dniowy rajd do zaprzyjaźnionych z naszą grupą "Gdakków" dołączyli do nas, chcąc również pobyczyć się nad jeziorkiem. Tak więc nasze grono powiększyło się o dwie osoby.



Za Koleczkowem istnieje wiele wariantów by dostać się nad Jezioro Marchowo. Najkrótszą drogą jest szutrówka wiodąca wzdłuż rzeczki Zagórskiej Strugi, która z resztą wpada do Jeziora Marchowo. Najkrótsza, lecz nie najlepsza, gdyż mniej więcej w połowie naciąć się można na niezłe piachy, tak było właśnie podczas testu tej trasy. Druga podobna wiedzie spod oszpeconej kapliczki jakieś półtora km dalej. Najlepszą jednak i chyba najbardziej malowniczą jest droga wiodąca do wsi Bożanka. Droga ta zaczyna się nieco za Marchowem, na końcu drogi asfaltowej, gdy ta przechodzi w drogę gruntową. Bardzo charakterystycznym punktem przy którym należy skręcić w lewo i kierować się w dół nad jezioro jest zagroda o zabytkowej drewnianej konstrukcji. Zza płotu zobaczyć można maleńki kościółek oraz piękny dom, którego strzeże pozornie groźny bernardyn.

Wokół jeziora również prowadzi droga gruntowa, ale żeby objechać je dookoła należy tuż za pierwszą willą po lewej stronie odbić drogą polną w dół. Tak zrobiliśmy i my, jadąc "gęsiego" za prowadzącym. Pomimo, iż nad jeziorem droga się urywa, dalej swobodnie można jechać wąską ścieżką na skraju lasu, gdzie po kilkuset metrach wyłoni się polana, na której postanowiliśmy rozbić nasz "sielankowy obóz". To tu właśnie nad Jeziorem Marchowo postanowiliśmy trochę się pobyczyć, odpoczywając na łonie natury, gawędząc przy ognisku o tym i o tamtym. Ognisko, jak to ognisko, było jak zwykle wesoło, a na dodatek, tak jak przez niemalże całe do południe było pochmurno, tak na czas naszej sielanki wyszło słońce.



W drogę powrotną ruszyliśmy kierując się na południe na miejscowość Kielno. Pomimo, iż nasze brzuchy napełnione były tłuściutkimi kiełbaskami jechało się całkiem lekko; w końcu niemalże cały czas z górki. W Kielnie zaś odbiliśmy na Warzno i kolejne nieco większe Jezioro Tuchomskie. Tu trasa naszej wycieczki podobnie jak wcześniej wiodła drogą gruntową, miejscami lekko zapiaszczoną. Z pewnością drogi te byłyby uciążliwe gdybyśmy tak podążali w przeciwnym kierunku, ale w końcu nie na darmo Frans przetestował tą trasę ! Nad Jeziorem Tuchomskim, Ci którzy jechali na czele peletonu z pewnością mogli posłuchać młodzieńczych wspomnień Jarka, który niegdyś, przed laty miał nad jeziorkiem domek letniskowy. Jadąc wzdłuż brzegu jeziora, gruntową drogą, każdy zakręt, każda górka, drewniany płot, albo jego brak, studnia, miała jakieś znaczenie i przypisaną historię.

Mijając Tuchomek i przelotową drogę z Żukowa do Gdyni po raz kolejny wjechaliśmy w las. Okolice rzeki Strzelenki, pomimo, iż najbardziej płaski to chyba najtrudniejszy odcinek naszej wycieczki. Tu piachu co nie miara, ale dla najbardziej zawziętych i zaprawionych w boju, pokonanie "pustyni" nie sprawiło większych problemów. Najwięcej trudności mieli Ci, którzy próbowali się szarpać, czyli panowie. Panie, wręcz przeciwnie ze stoickim spokojem jak po maśle, przejechały ten odcinek prawie go nie zauważając ;-)



Dalej na trasie mijamy Czarne Błoto i Jezioro Wysockie by niedługo po tym dojechać do Nowego Światu i pobliskiej Osowy. Dalej chyba wszystkim już znana droga na Owczarnię i długi zjazd Doliną Świeżej Wody zwaną również Doliną Ewy do samej Oliwy. Tu znowu, mnóstwo piachu, ale jadąc z górki nie odczuwamy tego tak mocno, gorzej by było gdybyśmy mieli jechać w przeciwnym kierunku. Z pewnością gdybyśmy mieli tak na "dzień dobry" wjeżdżać pod górkę, mało tego, pod piaszczystą górkę, to z rajdu sielankowego co po dla niektórych zrobiłby się hardcore. A tak niemalże jak jedna rodzina zaczęliśmy wspólnie rajd i wspólnie go kończymy.

Trasa liczyła: 48 km (nie licząc dojazdu do startu i powrotu z mety)

Opis trasy w skrócie:

Gdynia Główna - leśny szlak rowerowy do Chwarzna - Szlak Zagórskiej Strugi do Koleczkowa - wybudowania Marchowa - droga na Bożankę - Jezioro Marchowo - Kielno - Warzno - droga nad Jeziorem Tuchomskim- Tochomek - Czarne Błoto - Nowy Świat - Owczarnia - Dolina Świeżej Wody - Gdańsk Oliwa.

Podsumowanie

Wycieczka miała wspaniałą sielankową atmosferę. Nie liczyły się tu specjalnie kilometry, a wspólna przejażdżka, wspólny piknik na łonie natury, zgranie, wyrozumiałość i wzajemną pomoc na trasie. Dziękuję, że każdy wniósł tu coś od siebie, mały gest...
Dziękuje Wam wszystkim za wspaniałą zabawę i do następnego !

Organizatorzy rajdu: Krzysztof Kochanowicz & Dariusz Zieliński
Zdjęcia: Krzysztof Kochanowicz, Wojtek Grabowski, Adam Piotrowski



P.S. Jeżeli chcecie poznać fajne towarzystwo, a przy tym aktywnie spędzać wolny czas - dołączcie się do nas. Top nic nie kosztuje!

UWAGA: Każdy podejmowany temat/post nie związany z powyższym rajdem będzie usuwany z forum, na życzenie Grupy Rowerowej Trójmiasto

Opinie (25)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.