Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Wycieczka nad Jezioro Głębokie

fot. Krzysztof Kochanowicz

W sobotę 26 sierpnia postanowiliśmy skorzystać z ostatnich ciepłych dni lata organizując kolejny już sielankowy wypad nad jezioro. Na szesnastą edycję pojechaliśmy nad Jezioro Głębokie niedaleko miejscowości Przywidz. Jezioro to jest nam dobrze znane i lubiane z poprzednich prywatnych wypadów. Na jednym z końców jeziora, tuż przy ujściu rzeki Reknicy znajduje się mała plaża. Tam właśnie podczas rajdu rozpaliliśmy ognisko świetnie się bawiąc wspólnie z sympatykami naszej grupy.



Od dłuższego czasu planowaliśmy wybrać się w tamte rejony. Gdy nasza zapowiedź poszła w świat, doszły nas słuchy, że podobną wycieczkę w te same okolice organizuje Trójmiejska Inicjatywa Rowerowa. Stąd też pomysł na wspólne ognisko nad jeziorem i integrację środowisk. Zaproszenie zostało przyjęte, dlatego też drogę powrotną przyszło nam pokonać już wspólnie.

Trójmiejska Inicjatywa Rowerowa tego dnia zorganizowała rajd w stronę Jeziora Przywidzkiego i okolic. Ich rajd rozpoczął się o godz. 10 znad Jeziora Otomińskiego, a trasa aż do momentu wspólnego pikniku wiodła przez: Sulmin, Kolbudy, Babi Dół, Buszkowy, Kozią Górę, Przywidz i Michalin.

My zaś o tej samej godzinie spotkaliśmy się w Gdańsku Wrzeszczu. Na spotkanie tym razem przyjechało znacznie mniej towarzystwa niż na wcześniejszych rajdach tego typu. Wiemy, że dużo ludzi zrezygnowało ze względu na pogodę. Cóż, niech teraz zobaczą co stracili i jak świetnie się bawiliśmy. Do naszego trio dołączyli stali bywalcy: Iwona, Weronika, Piotr oraz nowy sympatyk naszej grupy Kuba. Zatem grupa tym razem liczyła zaledwie 7 osób.

fot. Krzysztof Kochanowicz


Wspomnienia z trasy:

Z 5-minutowym poślizgiem ruszyliśmy z Wrzeszcza kierując się na Matemblewo. Początkowo jechaliśmy szlakiem zwiniętych torów, jednak przed Migowem odbiliśmy na asfalt, gdyż po ulewnych ostatnio deszczach przejazd do poligonu byłby bardzo utrudniony. Chcąc ominąć to bagno zdecydowaliśmy pojechać Doliną Strzyży przedostając się do Kiełpinka. Mijając Jezioro Jasień przedostaliśmy się przez obwodnicę i ruszyliśmy w stronę Jeziora Otomińskiego. Z Otomina zaś jadąc szlakiem kartuskim uderzyliśmy przez Sulmin i Niestępowo do Przyjaźni.

Pogoda w miarę nam sprzyjała, choć prosto w twarz wiał dość porywisty wiatr. Z Przyjaźni skierowaliśmy się na Skrzeszewo, gdzie zrobiliśmy mały postój na uzupełnienie prowiantu i zakup małego co nieco na zaplanowany piknik nad jeziorem. Przed odjazdem, zdzwoniliśmy się jeszcze z Trójmiejską Inicjatywą Rowerową, by sprawdzić jak im idzie pokonywanie trasy. Okazało się, że podobnie jak my są kilkanaście km do celu. Ruszyliśmy zatem dalej by zajechać nad jezioro przed nimi i rozpalić ognisko.

Ze Skrzeszewa podążyliśmy boczną drogą przez pola i lasy do miejscowości Borcz. Stamtąd zaś na Majdany i Michalin czarnym szlakiem Wzgórz Szymbarskich, którym nie tak dawno jechaliśmy, tyle, że w odwrotnym kierunku.

Nad Jezioro Głębokie trafiliśmy bez żadnego problemu i od razu zabraliśmy się za organizację ogniska. Korzystając z czasu gdy ekipa TiR była w drodze na nasz piknik wykąpaliśmy się jeziorze. Ahh, jak dobrze było zamoczyć się w tak rześkiej wodzie. Nawet wiatr i ciemne chmury wiszącym nad horyzontem nam specjalnie nie przeszkadzały. Świetnie się bawiliśmy, a to chyba najważniejsze. Poza nami na plaży tego dnia nie było nikogo, choć zwykle o tej porze jest już sporo ludzi. Jednak kąpielisko, póki co jeszcze nie jest za bardzo rozpowszechnione, gdyż dojazd do niego samochodem to jazda niemalże terenowa ;) Gdy powoli szykowaliśmy się do wyjścia z wody zajechali spóźnialscy. Zatem pospieszyliśmy by się z nimi przywitać no i nieco podłożyć do ognia.

fot. Krzysztof Kochanowicz


Wspólne piknikowanie trwało ponad godzinę, jak nie dwie. Było bardzo wesoło i przyjemnie, a porywisty czasami wiatr i przejściowy deszcz wcale nam nie przeszkadzał. A gdy przyszło nam ruszyć w drogę powrotną, wyszło piękne słonko i świeciło już tak do końca dnia i naszego rajdu.

W drogę powrotną ruszyliśmy wspólnie tym samym szlakiem. Początkowo znad jeziora pojechaliśmy ku wsi Marszewska Góra wzdłuż rzeki Reknicy. We wsi odłączył się od naszej grupy Wojtek, który skierował się na Tczew. My zaś odbiliśmy szlakiem Wzgórz Szymbarskich na Czapelsko, robiąc po drodze niezłą sesję zdjęciową. Za Czapelskiem na wysokości Jeziora Łapińskiego odbiliśmy w górę kierując się na Przyjaźń. Ten odcinek wydawał się nam znacznie spokojniejszy i łatwiejszy niż planowany szlak czarny.

Z Przyjaźni do Otomina pojechaliśmy dokładnie tak jak wcześniej. A na zakończenie naszego wspólnego rajdu postanowiliśmy udać się na małe piwko do stadniny koni niedaleko Szadółek. Tam oficjalnie zakończył się nasz wypad. Ci którzy musieli wracać do domu, wrócili, a ci którzy nadal czuli mały niedosyt pozostali nieco dłużej.

Podsumowanie:

Pomimo braku tłumu, uważam, że świetnie nam wyszła ta ostatnia - na pożegnanie wakacji - wycieczka. Pogoda można powiedzieć, że dopisała i niech żałują tylko ci, którzy jak zwykle przestraszyli się kilku czarnych porannych chmurek;) Cieszy nas również fakt, że mieliśmy okazję poznać koleżanki i kolegów z Trójmiejskiej Inicjatywy Rowerowej, która w ostatnim czasie zorganizowała i nadal organizuje wiele świetnych rajdów. Dziękujemy za tak sympatyczne towarzystwo, wspólny piknik i drogę powrotną! Mamy nadzieję, że jeszcze nie raz zobaczymy się na rowerowym szlaku. Dziękujemy również: Iwonie, Weronice, Piotrowi i Kubie, że dołączyli się do organizowanego przez naszą grupę rajdu.



Wycieczkę opracowali i zorganizowali:

Krzysztof Kochanowicz, Dariusz Zieliński i Wojciech Grabowski [GR3miasto]

Autor relacji: Krzysztof Kochanowicz
Autor zdjęć: Piotr Bartoszewicz (LemonSoprt)

Opinie (17) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.