Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Tajemnice klifów Kępy Puckiej

Odpoczynek na molo w Pucku.
Odpoczynek na molo w Pucku. fot. GR3miasto

Niejednokrotnie podczas naszych wycieczek rowerowych przemierzaliśmy Kępę Pucką i za każdym razem odkrywaliśmy jej piękno od nowa. Tym razem celem naszej wycieczki było odnalezienie tajemniczej piwnicy ukrytej w nadmorskim klifie, na wysokości osady Rozgard, niespełna kilometr od Pucka. Do dziś nie wiemy, do czego ów obiekt służył. Możemy ewentualnie przypuszczać, że to jedno z pomieszczeń należących niegdyś do istniejącej w tych rejonach cegielni...



Zainteresowanie owym obiektem było dość duże, jednak co to za przyjemność jechać w jakieś miejsce, nie znając choć skrawka jego historii? Dlatego też, zanim po raz kolejny wybraliśmy się w okolice Pucka, kilkakrotnie przewertowaliśmy różne zapiski historyczne, które mogłoby nam pomóc w rozwikłaniu zagadki w związku z "tajemniczą ceglaną piwnicą" wydrążoną w wysokich klifach zatoki. Niczego jednak sensownego na ten temat nie znaleźliśmy; nawet znajomi historycy nie byli w stanie nam pomóc.

Nie tracąc jednak nadziei, zaczęliśmy kopać dalej, aż dotarliśmy do przygłuchego nieco dziadka naszego kolegi, który wychowywał się w tamtejszych okolicach. Ile prawdy jest w jego historii? Tego nie wiemy, ale co nieco zgadzało się z naszymi przypuszczeniami i teorią, którą wypracowaliśmy na podstawie wspólnych poszukiwań. Nie mamy niestety bardziej wiarygodnych informacji. Może znajdzie się w końcu ktoś, kto pomoże nam w rozwikłaniu owej "tajemnicy"?

Według opowieści, murowana dwupoziomowa piwnica powstała dzięki znajdującej się w dawnych czasach cegielni i służyła jako lodownia. Zimą, zbierano do niej kawałki lodu, który podtrzymywał niską temperaturę. W ten sposób, w czasach, gdy nie było jeszcze lodówek, przechowywano ryby, które zachowywały świeżość podobno nawet do lata. Nieco później, najprawdopodobniej podczas II Wojny Światowej, ów obiekt służył jako magazyn broni, stąd miejscowi często nazywają to miejsce "Bunkier" lub "Piekiełko".

Odnaleziona piwnica, tzw. lodownia w klifie nad Zatoką Pucką.
Odnaleziona piwnica, tzw. lodownia w klifie nad Zatoką Pucką. fot. GR3miasto


Jak dojechać, odnaleźć tajemniczą piwnicę?
Ceglana, dwupoziomowa piwnica, z zamurowanymi korytarzami znajduje się mniej więcej na wysokości osady Rozgard, niespełna kilometr od Pucka. Bardzo łatwo dojechać tam rowerem, gdyż punktem orientacyjnym są znajdujące się na końcu ścieżki rowerowej wiodącej z Pucka ruiny jakiegoś obiektu. Dla maniaków urządzeń GPS, współrzędne geograficzne to: N 54° 42.843' E 18° 25.962'. Najprawdopodobniej właśnie w tym rejonie znajdowała się dawna cegielnia. Jadąc z Pucka w stronę Rzucewa, po prawej stronie ścieżki rowerowej znajdują się pozostałości bramy oraz murów, zaś po lewej, na skraju klifu, leży dość sporych rozmiarów betonowa płyta przykrywająca wlot do piwnicy. Żeby wejść do piwnicy, należy zejść ścieżką na plażę.

To tyle o tym miejscu..., czas przejść do relacji z naszej wycieczki :)

Wrażenia z wycieczki przez Kępę Pucką
Z Trójmiasta na Kępę Pucką wybrać się można na wiele sposobów. Żeby jednak nie wdychać za dużo spalin "blachosmrodów", najlepiej wydostać się z naszej aglomeracji SKM'ką. Nasza wycieczka rozpoczęła się w Redzie, skąd bocznymi drogami skierowaliśmy się w kierunku Pucka. Żeby ominąć dość ruchliwą szosę nr 216 w kierunku Półwyspu Helskiego, udaliśmy się drogą wiodącą wzdłuż linii kolejowej, aż po Mrzezino. Początkowo aż po stację kolejową w Rekowie Dolnym jechaliśmy asfaltem, później zaczęły się drogi gruntowe. Trasę do Żelistrzewa trochę zmodyfikowaliśmy, bardziej niż było to w planie. Zawsze lepiej jechać wśród otaczającej przyrody niż asfaltami wśród samochodów. Kilometrów trochę przybyło, ale przynajmniej trasa nie była monotonna. Z Żelistrzewa udaliśmy się przez Celbówko do Pucka, gdzie zrobiliśmy krótki postój na tutejszym molo.

Na szlaku Krawędzią Kępy Puckiej, który wiedzie koroną wysokich klifów między Puckiem a Rzucewem.
Na szlaku Krawędzią Kępy Puckiej, który wiedzie koroną wysokich klifów między Puckiem a Rzucewem. fot. GR3miasto


Pogoda specjalnie jednak nas nie zachęcała do zbyt długiego byczenia się nad wodą. Porywisty północny wiatr dawał nam do zrozumienia, że nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności ;) ... odpuściliśmy więc sobie lody i rurki z kremem, i udaliśmy się w poszukiwaniu "tajemniczej ceglanej piwnicy". Widząc jednak, że dziewczyny nie są zainteresowane zwiedzaniem ciemnych kątów, nie przedłużaliśmy specjalnie tej wizyty.
Żeby wszystkim było miło, udaliśmy się w bardziej przytulne miejsce. Najwidoczniej chyba wszyscy najbardziej spragnieni byli orzeźwiającego... morza. Tak, morza! Ale zanim przyszedł czas na plażowanie trzeba było spalić trochę kalorii na dość pagórkowatym terenie rozpiętym między Puckiem a Rzucewem. Wiedzie tędy też szlak "Krawędzią Kępy Puckiej", który nie przypadkiem został tak ładnie nazwany. Naszym zdaniem, to najpiękniejszy odcinek całej trasy. Fakt, miejscami zjazdy są dość wymagające, zaś podjazdy zmuszają do zejścia z roweru, ale za to jakie piękne krajobrazy rozpościerają się czy to na zatokę, czy w głąb lądu. O każdej porze roku jest tu cudownie, ale najpiękniej chyba wiosną, kiedy na łąkach kwitną różne kolorowe kwiaty.

Kolejnym urokliwym miejscem, które odwiedziliśmy, był bajkowy zamek w Rzucewie. Obecnie mieści się tu stylowy hotel "Jan III Sobieski". Na zwiedzanie jednak zimnych murów specjalnie nikt nie miał ochoty, może jesienią, jak będzie gorsza pogoda? Chcąc wykorzystać piękną pogodę i plażę odsłoniętą od wiatru, udaliśmy się nad zatokę, gdzie tak jak obiecaliśmy, postanowiliśmy powygrzewać się niczym foki na słońcu... Po dobrej godzinie "trzaskania się na mahoń", postanowiliśmy jednak trochę jeszcze pokręcić nóżkami, bo jakby nie patrzeć - byliśmy w połowie drogi do domu ;)

Kliknij i zobacz trasę naszej wycieczki
Kliknij i zobacz trasę naszej wycieczki
Z Rzucewa udaliśmy się boczną drogą przez bujne łąki rezerwatu przyrody w kierunku pięknych plaż Cypla Rewskiego. Tu jednak pogorszyła się pogoda i zamiast wypoczynku na plaży, udaliśmy się na rybkę. W końcu nie samym rowerem człowiek żyje, wypadałoby nieraz coś zjeść ;) ... Warto jednak się zastanowić, czy nie lepszy dla regeneracji sił byłby jakiś owoc lub coś czekoladowego zamiast odsmażanej, zdechłej fladry, po której kolejne kilometry dla niektórych były katorgą.

Ostatni odcinek przygotowanej przez nas trasy wiódł przez tzw. "Góry Grunwaldowe", czyli dość mocno pofałdowany odcinek między Mechelinkami a Pierwoszynem. Szkoda jednak, że trochę się zachmurzyło i zabrakło ochoty, by zejść w dół klifu. A może to wszystko przez tą rybę? Ehhh, następnym razem pojedziemy przez lasy, Nie będzie ani knajpek, ani sklepów...

Podsumowanie:
Dziękujemy wszystkim naszym sympatykom za tak liczne przybycie na naszą wycieczkę. Jako że zrobiło się już znaczne cieplej, będziemy starali się organizować wypady bardziej tematyczne, zarówno krótsze jak i dłuższe. W lipcu i sierpniu nie zabraknie również okazji na wypad nad jakieś jeziorko i byczenie się nad wodą ;)

Wycieczkę prowadzili:
-Mariusz Waciak,
-Krzysztof Kochanowicz,
-Tomek Kmieć.

Trasę opracowano na podstawie mapy Wydawnictwa Eko-Kapio.pl

W drodze do Rewy, przez bujne łąki rezerwatu.
W drodze do Rewy, przez bujne łąki rezerwatu. fot. GR3miasto


...inne informacje na temat "lodowni":
Aktualizacja z dnia 18 lipca 2011r.:

...Dzięki panu Adolpf Magnus, obecnie zamieszkałemu na terenie Niemiec mamy możemy podzielić się z Wami znacznie szerszymi wiadomościami na temat tej "tajemniczej piwnicy". Otóż dziadek Pana Adolpfa - Adam Basilius Adoplh w roku 1933 kupił ziemie Rozgardu (dawniej niem. nazwa Seefeld). Był to 3 hektarowy, zielony obszar najbardziej na wschód wysunięty obszar Pucka, na którym znajdowała się ów cegielnia, jak również nieistniejące już dziś: stodoła, stajnia oraz budynek dla pracowników. Później osada została przepisana edynemu synowi Romanowi Adolph.

W cegielni tej znajdowała sie wyciskarka do gliny napędzana motorem spalinowym, sprowadzonym z ówczesnych Niemiec. Cegielnia spaliła się krótko przed wojną. Później próbowano ją odbudować, jednak w czasie okupacji działania te zaprzestano.

Piwnica, o której mowa została budowana w 1937 roku. Jamę w klifie puckim wydrążyli wejherowscy więźniowie, którzy codziennie byli dowożeni ciężarówkami na miejsce pracy i byli opłacani przez spadkobiercę majątku - Romana Adolph. Po wydrążeniu "dziury" ściany i sufit zostały murowane pod nadzorem murarza Ceynowa z Połczyna. Obiekt został oddany do użytku w 1938. Magazynowano w nim lód, który przywożono ze stawu z Błądzikowa z tzw. "Malej Syberii" w Pucku (staw w kierunku Żelistrzewa). Nie używano lodu z Zatoki , ponieważ nie miał on odpowiednich właściwości i za szybko topniał. Lód wrzucano góra, przez otwory zamykane betonowymi płytami, które są widoczne niedaleko ścieżki rowerowej. Na gore kładziono siano, drewniane dechy, tak żeby zaizolować przechowywane produkty. W przedsionku lodowni znajdował się rodzaj wiszącego balkonu, na którym magazynowano mleko w wielkich kankach, które później zostawały odtransportowane do mleczarni.

Ojciec wujka sprzedawał ten lód cały rok, również do szpitali - miedzy innymi do Gdańska. W 1939 roku podczas nalotu na Puck lodownia służyła jako bunkier. Po wojnie obiekt służył przede wszystkim do przechowywania żywności.


Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych
O naszych inicjatywach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany, co organizujemy, napisz do nas e-mail: gr3miasto@gmail.com

Opinie (24) 8 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.