Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Szlak Napoleoński przez Pojezierze Iławskie

Most kolejowy na rz.Liwie, na wylocie z Kwidzyna.
Most kolejowy na rz.Liwie, na wylocie z Kwidzyna. fot. GRT

Pieszy szlak Napoleoński, przecinający Pojezierze Iławskie, to ciekawy kąsek nie tylko dla piechurów, ale i rowerzystów. Ci drudzy jednak, szybko się przekonają, że chcąc pokonać prawie stu kilometrową trasę nie wystarczy rower górski, ale i niezła kondycja, by go nieść, a niekiedy nawet z nim się wspinać pod strome zbocza.



Opis ogólny szlaku:

Są odcinki szlaku, które z pewnością pokonamy o wiele szybciej na rowerze niż pieszo, ale nie zabraknie też takich, gdzie rower staje się udręką i przez kilka kilometrów trzeba będzie go nieść wśród gęstwiny drzew, kolczastych krzewów, czy wysokich ponad głowę pokrzyw. Nie raz przyszło zmierzyć się z powalonymi konarami drzew, czy brodzić w grząskim bagnie. Jednak, żeby tego było mało, latem, jak wyjdzie słonko, a nasze ciała zaczną się pocić, wiernymi towarzyszami na tych najtrudniejszych odcinkach będą jak zwykle różne latające paskudztwa, które będą sprawdzać naszą wytrzymałość, dlatego proponujemy zabrać ze sobą również odzież z długimi rękawkami czy nogawkami! Pomimo licznych niedogodności i testów nie tylko naszej kondycji, ale także i psychiki nie poddaliśmy się, pokonaliśmy szlak od początku do końca, czyli od Kwidzyna po Iławę; i pewnie był to nasz pierwszy i ostatni raz ;)

Pozytywnymi słowami możemy natomiast opisać przepiękny krajobraz, który towarzyszył nam na trasie oraz miejsca, które utkwiły nam w pamięci.

Zagłębiamy się w leśnej gęstwinie.
Zagłębiamy się w leśnej gęstwinie. fot. GRT


Nasze wspomnienia i etapy drogi:
Pod koniec czerwca zadzwoniłem do Krzyśka i zapytałem, czy udałby się ze mną na pieszy szlak napoleoński o długości 91 km z Kwidzyna do Iławy następnego dnia. Nie liczyłem na pozytywny odzew gdyż Trójmiasto od Kwidzyna dzieli dystans około 100 km jednak zostałem mile zaskoczony bo na szlak nie musiałem jechać sam. Istnieje bowiem wśród trójmiejskich rowerzystów pewien lokalny patriotyzm, który przejawia się w ich awersji do szlaków oddalonych od Trójmiasta. Zapewniam Was drodzy rowerzyści, że szlaki poza Trójmiastem są równie malownicze i warte uwagi co w Waszych okolicach. Zresztą, przekonajcie się sami.

Cała wyprawa na szlak wymagała od Krzyśka ażeby zerwać się na nogi wcześnie rano, aby z Chwaszczyna do dworca PKP w Gdańsku Oliwie dojechać na około godzinę siódmą. Tym razem zaspał ten, który powinien wyrwać Krzyśka z objęć Morfeusza. Budzik dzwonił i dzwonił i na szczęście udało mu się "zwalić byka z wyra". Dalej cała organizacja przypominała pobudkę jak w wojsku, gdzie nie ma czasu na łazienkę ani śniadanie tylko ubiera się i wychodzi na poligon, który miał 15 km i niecałe 30 minut na jego przemierzenie. Oczywiście Krzyśkowi się udało bo gdyby było inaczej w ogóle bym Wam o nim nie wspominał;)

Miejscami nie było łatwo, ale daliśmy radę.
Miejscami nie było łatwo, ale daliśmy radę. fot. GRT


Zanim jednak przejdę do opisu naszych przygód warto zatrzymać się na chwilę przy samym rodowodzie nazwy szlaku. Otóż szlak ten wiedzie przez teren, na którym rezydował na początku XIX wieku cesarz Francji i Francuzów Napoleon Bonaparte (1769-1821). Najbardziej widocznymi śladami jego pobytu na ziemiach Pomorza i Warmii i Mazur są ruiny zamków w Kamieńcu i Szymbarku, z których wyprawiał się na bitwy, ale także w których spędzał czas ze swoimi kurtyzanami m.in. z Marią Walewską.

Szlak rozpoczyna się przed dworcem PKP w Kwidzynie, zbudowanym w połowie XIX wieku w stylu neogotyckim, na któremu warto się przyjrzeć, bo niewiele mamy stylowych dworców w Polsce. Dalej biegnie ulicą Kościuszki i w samym mieście Kwidzyn jest stosunkowo dobrze oznakowany. Dopiero przy wyjeździe z miasta, gdy dojechaliśmy do rzeki Liwy zatrzymaliśmy się przed zarośniętą ścieżką zastanawiając się, czy tędy rzeczywiście przebiegał szlak. Jak się później okazało takich nieprzejezdnych tras na szlaku było więcej, nie mniej jednak potrafiliśmy sobie z tym radzić. Jak to się mówi: "raz na wozie, raz pod wozem" ;)

Przed ruinami pałacu w Kamieńcu (Suskim).
Przed ruinami pałacu w Kamieńcu (Suskim). fot. GRT


Pierwsze 30 km do trasa prowadząca głównie lasami nadleśnictwa Kwidzyn oraz Prabuty w sąsiedztwie rzeki Liwa, prawego dopływu Nogatu. Mijamy miejscowości Szadowo, Wola Sosenka, Szramowo. Po drodze warto zatrzymać się przy młynie w Szadowie, rezerwacie przyrody przed Prabutami w sąsiedztwie jeziora Liwieniec.
Odcinek Kwidzyn-Prabuty był dość ciężki ze względu nie tylko na teren, ale i owady, które skutecznie utrudniały nam przejazd. Szlak jest stosunkowo dobrze oznakowany poza miejscami, w których oznaczenia kryją się pod gęstymi konarami drzew, stąd musieliśmy być czujni, czy aby na pewno obieramy odpowiedni kierunek.

Tego dnia temperatura sięgała zenitu, było naprawdę gorąco. Dlatego też w Prabutach kupiliśmy kąpielówki i pełni dziecięcego entuzjazmu udaliśmy się nad pobliskie jezioro ochłodzić się i schować przed 30 stopniowym upałem. Nad jeziorem w okolicy Prabut nie wyróżnialiśmy się w żaden sposób gdyż większość plażowiczów przybyła nad jezioro właśnie na rowerach.

Za Prabutami udaliśmy się w kierunku Iławy. Tu szlak wiódł już mniej uciążliwymi odcinkami, jedynie na terenie parku krajobrazowego okalającego Jeziorak, było trochę przenoszeń, ale w tym już byliśmy wprawieni.

W drodze do Parku Krajobrazowego Pojezierza Iławskiego odbijamy zobaczyć godny uwagi kościółek w Olbrachtowie.
W drodze do Parku Krajobrazowego Pojezierza Iławskiego odbijamy zobaczyć godny uwagi kościółek w Olbrachtowie. fot. GRT


Atrakcyjne miejsca na szlaku:

Kamieniec (Kamieniec Suski):
Godnymi uwagi są ruiny barokowego pałacu rodziny Finckensteinów, wybudowanego w latach 1716-1720 według projektu angielskiego architekta Johna von Collas. Przez lata swojej świetności nazywany był Wersalem Królestwa Pruskiego. Zanim został spalony w 1945 r., w czasie kampanii rosyjskiej w 1807 roku był siedzibą Napoleona Bonapartego, zaś w latach 30 XX wieku rezydował w nim Adolf Hitler, jednak obecnie popada w coraz większą ruinę, a wejście na jego teren jest zamknięte. Z kart historii, z którymi się zapoznaliśmy, niegdyś pałac posiadał dwa skrzydła boczne, a w ogrodzie go otaczającym znajdowały się liczne baseny, fontanny oraz unikatowa roślinność.

Oprócz ruin pałacu nad wsią góruje wieża kościoła pw. Matki Boskiej Królowej Świata, do którego również warto zajrzeć. Jego bryła jest dość zniszczona z zewnątrz, ale w środku znajdziemy przepiękne bardzo dobrze zachowane barokowe wnętrze.

Olbrachtowo (gmina Susz):
Pomiędzy Kamieńcem a Szymbarkiem warto nieco zboczyć ze szlaku i kilka chwil poświęcić Olbrachtowie, maleńkiej wsi leżącej na granicy Parku Krajobrazowego Pojezierza Iławskiego. W Olbrachtowie znajduje się przepiękny XIV wieczny kościółek ryglowy z drewnianą wieżą, naprawdę godny uwagi.

Ruiny zamku w Szymbarku koło Iławy.
Ruiny zamku w Szymbarku koło Iławy. fot. GRT


Szymbark (k./ Iławy):
W Szymbarku naszym celem był zamek gotycki z początku IV wieku. Zamek wzniesiono jako siedzibę proboszcza Kapituły Pomezańskiej. Niegdyś z ciągu murów obronnych wyrastało 12 wież, dziś zobaczyć można jedynie jego całkiem nieźle zachowane ruiny. Tym razem udało nam się wejść na jego dziedziniec i dowiedzieć się nieco więcej historii niż ta zaprezentowana na tablicy przy zamku. Po ruinach zamku oprowadził nas strażnik, który pokazał nam Aleję Napoleona oraz salę tortur, do której przemierzyć musieliśmy ciemne zaułki lochów. W 1988 r. próbowano zagospodarować ruiny na rzecz ośrodka dla niewidomych dzieci jednak z powodu braku funduszy plany spaliły na panewce.

Podsumowanie:
Po ciekawej lekcji historii ruszyliśmy w kierunku Iławy spiesząc na pociąg, który odjeżdżał późnym popołudniem. Mieliśmy jedynie 45 minut na pokonanie 10 km i kupienie biletu, dlatego też w drodze na dworzec w ogóle się nie zatrzymywaliśmy pomimo chęci ujęcia na zdjęciach tych przepięknych krajobrazów. Jednak z pewnością tu wrócimy, w końcu cały czas tkwi nam w głowie objechanie najdłuższego jeziora w Polsce - Jezioraka.

Mapa orientacyjna
Mapa orientacyjna
Rzutem na taśmę z przebitą dętką wsiedliśmy do pociągu aby przed zmrokiem wrócić do domu. Szlak Napoleoński jest wspaniałym sposobem na ucieczkę od asfaltu, spalin i zatłoczonych centrów wielkich miast bo wiedzie przez całą jego długość leśnymi duktami. Poza aktywnym wypoczynkiem szlak mija mazurskie jeziora, które są prawdziwym wytchnieniem w upalne dni. Warto jednak zaopatrzyć się w środki owadobójcze, a najlepiej założyć strój pszczelarski - siateczkę pokrywającą całe ciało. W przeciwnym razie komary zostawią nam malinki na całym ciele ;)

Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Opinie (7) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.