Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Szlak Królewski w Lasach Oliwskich

Zanim jednak w ogóle zaproponowaliśmy innym przejażdżkę owym szlakiem, przetestowaliśmy go na własnej skórze. To prawda, pomimo, iż kilometraż jest stosunkowo niewielki, trasa naprawdę wymagająca. W przygotowaniu realizacji rajdu moją wiedzę uzupełniłem dość ciekawą lekturą, którą wszystkim polecam. To w niej znalazłem m.in. skrawek historii oraz większość ciekawostek, o których wspominam w dalszej części relacji.

Owa lektura to: Przewodnik turystyczny p.t. "Szlak Królewski w Lasach Oliwskich" / autor: Marcin S.Wilga



Tego dnia, pogoda zrobiła nam małego psikusa i dzień zaczął się deszczowo, stąd też niska frekwencja uczestników. Na start oprócz organizatorów przybyły dzielne dziewczyny: Kasia i Iwona oraz "złota rączka" w składaniu rowerów Jarek vel.Beavis, bez pomocy którego podbój szlaku zakończyłby się zapewne na pierwszym kilometrze. Zacznijmy jednak od początku...

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy wraz z początkiem szlaku od Doliny Królewskiej we Wrzeszczu, skąd wbiliśmy się do lasu. Po kilkuset metrach już wszystkim serducho waliło niczym młot, gdyż podjazd łatwy nie był. Niespełna kilka minut później osiągnęliśmy szczyt Królewskiego Wzniesienia, czyli Sobótkę (98 m n.p.m.), a naszym oczom ukazała się kamienna wieża widokowa. Gdyby nie zasłaniające drzewa i beznadziejna tego ranka pogoda, widoki były by naprawdę cudowne. Na horyzoncie dostrzec można było jedynie budynki Politechniki Gdańskiej.
Skoro, tak łatwo przyszło nam zdobyć szczyt, niby jeszcze łatwiej powinno się z niego zjeżdżać. Lecz pozory mylą... Zjazd w kierunku Teatru LeśnegoJaśkowej Doliny okazuje się totalnym pechem dla samego organizatora. Wkręcona kłoda w tylnie koło, wykrzywia hak, przerzutkę i łańcuch do tego stopnia, że dalsza część drogi staje pod wielkim znakiem zapytania. Nie mniej jednak Beavis twierdzi, że można to jakoś naprawić wystarczy jedynie... - można by tu książkę napisać. Po prawie godzinnym klepaniu części młotkiem z pobliskiego zakładu tapicerskiego przerzutka i inne powyginane części wyglądają "prawie" jak nowe. Humor dodatkowo poprawia nam radykalna zmiana pogody, wychodzi piękne słonko, zatem ruszamy dalej...

Przecinamy ul.Jaśkową Dolinę i znowu kierujemy się w górę początkowo wraz z biegnącym tu szlakiem Trójmiejskim. Szlak kilkakrotnie daje nam ostro w kość, szczególnie na stromych zjazdach. Wystające korzenie, spróchniałe kłody wystające spod liści, to tylko część niespodzianek, które na nas czyhają, nie mniej jednak tylko spokój może nas uratować.



Trzymając się dalej wyznaczonego kursu od wschodu mijamy cmentarz Srebrzysko, powstały w 1930 r. i docieramy znowu do cywilizacji. Niestety nie ma innej możliwości by przedostać się na drugą stronę ul.Słowackiego nie zahaczając o ruch uliczny. Nie mniej jednak, to tylko kilka minut i znów wracamy na łono natury. Dalej mijamy kościół Zmartwychwstania Pańskiego przy ul. M.Gomółki oraz tunel pod nasypem nieczynnej linii kolejowej Wrzeszcz-Kokoszki, by po raz kolejny poczuć mocny rytm bijącego serca. Podjazd, który nas czeka naprawdę jest wymagający. Już w połowie drogi, czoło zalewa się potem, a w nogach żyłki strzykają... , jednak nikt się nie poddaje. Piechurzy, którzy wchodzą również na górę życzą nam powodzenia i dopingują, mówiąc: "do zobaczenia na szczycie". Pozdrawiamy się nawzajem. To bardzo miłe... W końcu po mozolnej wspinaczce osiągamy cel. Krótki odpoczynek i regenerację sił robimy kilkadziesiąt metrów dalej przy "Głazie Borkowskiego" spoczywającym przy dawnym wyrobisku, w tzw. "Kamieniołomach".

Kolejny odcinek trasy prowadzi do Alejki Brzozowej tzw. Lipnickiej Drogi, przy której do 1945 r. istniała osada Lipnik (wcześniej nazywała się Jakubowo); pozostałością po niej jest m.in. kamienne koło młyńskie, rozbite wiosną 1994 r. Dalej szlakiem kierujemy się ku Doliny Samborowo i krzyża poświęconego ofiarom Grudnia'70. Nieopodal krzyża leży jeden z dwóch zachowanych kamieni drogowskazów z wykutym napisem: "Präsidentenweg", Langfuhr (niem.-Wrzeszcz) i Oliva.



Stąd skierowaliśmy się ku Dolinie Zielonej, a dalej pokonując kolejne dwa wzniesienia: Głowicę (tzw. Wzgórze Trzech Panów, 122 m n.p.m.) i Wiechy. Niestety, wcześniejsze podjazdy dały nam na tyle w kość, iż te przed Starą Oliwą, musieliśmy pokonać z rowerem na plecach. Na naszych twarzach pojawiają się podwójne rumieńce i to nie tylko ze względu na cudne rozpalające nas słońce. Korzystając z chwili dla fotoreportera, robimy krótki postój, wśród urzekających nas kamieniczek i rysującej się na horyzoncie wieży Katedry Oliwskiej.

Nad Oliwą góruje wzniesienie Pachołek (100,8 m n.p.m.), które jest kolejnym naszym celem do zdobycia. Z 15-metrowej platformy widokowej roztacza się wspaniała panorama na Zatokę Gdańską. Zatem nie tracąc czasu podążamy na górę wraz z biegnącym tu szlakiem Kartuskim. Na szczycie "Szlak Królewski" porywa się na pewnym odcinku z szlakiem Skarszewskim a następnie wiedzie Drogą Widokową do Doliny Świemirowskiej w Sopocie, gdzie droga wije się lekko w dół pokonując wiele świetnych, krętych zjazdów, ale uwaga, wystające korzenie mogą spłatać nam niemiłą niespodziankę...

Mówiąc właśnie o niespodziankach, to na tym odcinku drogi główny organizator rajdu doszczętnie połamał już osłabiony wcześniej sprzęt. Nie mniej jednak do końca szlaku pozostało jedynie 2 km bez większych wzniesień, dlatego uznaliśmy wspólnie, że dalszą część naszej wycieczki zrobimy nieco w wolniejszym tempie, gdyż szkoda byłoby nie zrealizować do końca zamierzonego szlaku. Jadąc "na sztywno" wcale nie było tak źle...



Kolejnym interesującym obiektem na szlaku jest Plac Esperantystów w Sopocie na którym stoi kamień z wyrytym napisem: Wolny przekład na jęz.polski: Podczas 19-tego międzynarodowego kongresu esperanto został tutaj posadzony "Jubileuszowy Dąb", który potem reżim faszystowski zniszczył. Dąb od nowa posadzono podczas 15-tego międzynarodowego zjazdu światowej esperanckiej organizacji młodzieżowej 27.7.1959.

Przecinając w poprzek dolinę, jedziemy dalej wzdłuż Potoku Świemirowskiego oraz działek ogrodniczych, aż docieramy do ul.Reja. Miejscem docelowym Szlaku Królewskiego jest Zajęcze Wzgórze, na którym w 1983 r. utworzono rezerwat dla ochrony starodrzewu, i innych żyjących tu organizmów.

Podsumowanie:

Faktycznie pomimo, iż w rzeczywistości szlak w żaden sposób nie jest oznakowany specjalnie zgubić się nie można, no chyba, że naprawdę ma się bardzo słabą orientację w terenie. Nie mniej jednak te jedyne 12 km szlaku wiodącego koroną Lasów Oliwskich daje ostro w kość. Pokonanie wszystkich stromizn czy to w górę czy w dół to nie lada wyczyn. Nam nie licząc usterki sprzętu zajęło to prawie 4 godziny.

Na zakończenie mała ciekawostka:

- Niegdyś naprzeciw południowego wylotu ul. Do Studzienki stał zabytkowy Dwór Królewskiej Doliny, słynący z pięknego ogrodu. Obiekt wybudowano ok.poł.XVII wieku na zlecenie bogatego gdańskiego kupca Zacharadiasza Zappio. W dniu 5 sierpnia 1677 r. gościł w nim król Jan III Sobieski, a 7 stycznia nastepnego roku w dokumencie królewskim znalazła się nazwa doliny - Regia Vallis (Dolina Królewska). W 1710 r. w dworze zamieszkał król August II Sas, zwany Mocnym. Od nadanej w XVII w. nazwy doliny przyjęła się nazwa wspomnianego dworu oraz strugi - Potok Królewski.

Przedwojenna Königstaler Weg, prowadząca dnem doliny i nawiązująca do pobytu w tym rejonie polskiego króla, po wojnie otrzymała nazwę ulicy: Jana III Sobieskiego. Obecnie istniejscy Dwór Królewskiej Doliny na miejscu rezydencji Zappio został gruntownie przebudowany.



Więcej ciekawostek o szlaku oraz rysów historii znajdziecie w przewodniku turystycznym p.t. "Szlak Królewski w Lasach Oliwskich" / autor: Marcin S.Wilga, który można nabyć w Zarządzie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

Podsumowując, chciałbym przede wszystkim podziękować:
Jarkowi, za pomoc w organizacji rajdu, Beavis'owi za naprawę sprzętu i umożliwienie kontynuacji rajdu, Kasi za wspaniały, rozbawiający uśmiech oraz stanowczość wobec przypadków losowych, Iwonie zaś za ciepłą herbatkę i ciasteczka bez, których chyba byśmy tak dzielnie tych wzniesień nie pokonali. Do zobaczenia na kolejnym rajdzie.






Dystans Szlaku Królewskiego: +/- 13,5 km

Trasę przygotowaliśmy na podstawie mapy: Eko-Kapio / Cartomedia - Trójmiejski Park Krajobrazowy - część południowa; skala 1:20 000; wyd. 2006.

Organizator rajdu i autor relacji: Krzysztof Kochanowicz
Zdjęcia: Krzysztof Kochanowicz & Jarosław Włodarczyk (GR3miasto)

Opinie (12) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.