Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Szlak Krawędzią Kępy Puckiej

Odcinki leśne trochę dały nam w kość, ale piękne widoki wszystko zrekompensowały.
Odcinki leśne trochę dały nam w kość, ale piękne widoki wszystko zrekompensowały. fot.GRT

Szlak pieszy "Krawędzią Kępy Puckiej", jak najbardziej jest godny polecenia, jednak nieco bardziej wprawionym w boju rowerzystom. Jest bardzo malowniczy, ale miejscami i wymagający. Pomimo swego niewielkiego dystansu 33 km potrafi nieźle dać w kość.



Opis ogólny szlaku:
Początkowy odcinek szlaku ma raczej charakter leśny. Nie zabraknie na nim podjazdów, niektórych długich i spokojnych, innych krótkich, ale miejscami dość stromych. Zjazdy zwykle są krótkie i szybkie, ale niektóre potrafią być również zdradliwe. Uważajcie w zakrętach na grząski piach i korzenie schowane pod liśćmi! Za południowymi zboczami Kępy Puckiej, szlak się nieco wypłaszcza; to dobry moment na odpoczynek! Dalej, będzie okazja na lekcję z historii. Położone w środkowej części szlaku Rzucewo ma liczne związki z królem Janem III Sobieskim. Prowadzi do niego od południa przepiękna i bardzo wiekowa aleja lipowa nazwana jego imieniem. Na jej przedłużeniu w neogotyckim urokliwym pałacu obecnie znajduje się stylowy hotel i restauracja. Za Cyplem Rzucewskim szlak wiedzie prawie cały czas brzegiem Zatoki Puckiej, a tuż przed klifem zbacza z plaży zmierzając ku górze prosto do miasta Puck, gdzie kończy swój bieg.

Opis szczegółowy szlaku i nasze wrażenia:
Szlak Krawędzią Kępy Puckiej oznakowany kolorem niebieskim, rozpoczęliśmy zgodnie ze wskazówkami, czyli spod dworca PKP w Wejherowie. Następnie by wydostać się z miasta udaliśmy się w kierunku stacji kolejowej Wejherowo Nanice, skąd biało-niebieskie oznakowania szlaku wyprowadziły nas do doliny Redy i skraju lasu. Tu na dobrą sprawę, można by rzec, że szlak zaczął się na dobre. Cywilizacja została za naszymi plecami i w końcu można było zaczerpnąć świeżego powietrza. Za samotną mogiłą wkroczyliśmy w nieco wyższe partie krawędziowe Kępy Puckiej. Zaczęły się pierwsze wspinaczki. Droga zaczęła wić się w górę przecinając liczne wyloty dolinek rozcinających krawędź kępy. Z góry widoki były przecudne, a do tego jeszcze te kwitnące "białe kwiatki".

w południowej części Kępy Puckiej mogliśmy odpocząć, dlatego przerwę zrobiliśmy nad morzem - w Rzucewie.
w południowej części Kępy Puckiej mogliśmy odpocząć, dlatego przerwę zrobiliśmy nad morzem - w Rzucewie. fot.GRT


Po 10 km szlak opuszcza las i dochodzi do ruchliwej szosy prowadzącej do Pucka i na Mierzeję Helską. Tu należy zachować ostrożność, bo szlak przecina tą drogę akurat na ostrym zakręcie, po czym znowu wkracza do lasu. Ponownie zaczyna się dość urozmaicony teren, raz w górę, raz w dół i tak aż do Rekowa Dolnego. Po morderczych podjazdach, z których jeden dał nam nieźle w kość, przyszła kolej na krętą ścieżkę kończącą się biegnącą wąwozem drogę do wsi Połchowo. Za wsią można powiedzieć, że pierwszy najbardziej pofałdowany etap szlaku został za naszymi plecami. Przyszedł czas na sielankową jazdę i podziwianie pięknych widoków na oddaloną Zatokę Pucką.

Na skraju południowego zbocza Kępy Puckiej przywitał nas wiejący znad morza zimny wiatr, chłodząc nieco nasze rozgrzane po terenowej jeździe ciała. Za Mrzezinem szlak skierował się jeszcze bliżej zatoki i "wielki błękit" był już w zasięgu ręki. W Osłoninie wskoczyliśmy zaś trochę asfalt wiodący do Rzucewa. Dziurawa droga niczym "ser szwajcarski", to wiekowa aleja lipowa nazwana imieniem króla Jana III Sobieskiego. W Rzucewie, szlak nie dochodzi do pałacu, tuż przed bramą wjazdową do posiadłości skręca w prawo i schodzi nad morze. U brzegu parę lat temu wybudowano małe molo, na którym zrobiliśmy sobie kolejny mały odpoczynek.

Po kilkuminutowej przerwie nad morzem, ruszyliśmy dalej jadąc skrajem Lasu Rzucewskiego, mijając po drodze również odnalezioną dawną osadę łowców fok, jednak tu już się nie zatrzymywaliśmy; może następnym razem. Za kładką na Błądzikowskim Potoku szlak skierował się nad brzeg Zatoki Puckiej, a my wraz z nim. ...i przyszło nam jechać plażą. I nic w tym strasznego, gdyby nie kamienisty brzeg, który trochę trzymał nas w napięciu. Śliskie kamienie, grząski piach miejscami bardzo utrudniał nam jazdę, ale po kilku minutach i do tego przywykliśmy i daliśmy sobie radę.

Przeprawa brzegiem Zatoki Puckiej nie należała do łatwych, ale i z nią sobie poradziliśmy.
Przeprawa brzegiem Zatoki Puckiej nie należała do łatwych, ale i z nią sobie poradziliśmy. fot.GRT


Ostatecznie na 30 km drogi, szlak Krawędzią Kępy Puckiej powraca na wysoki brzeg powoli zbliżając się do Pucka. Z korony klifu rozciągają się przepiękne widoki na zatokę. Wraz z rozpoczęciem się miejscowości Puck, dróżka szlaku zamienia się w alejkę doprowadzającą do parku miejskiego. Następnie przechodzi przez dawny rynek miejski, dziś plac Wolności i kończy się przy stacji kolejowej. My zanim dojechaliśmy do końca, na dłuższy odpoczynek zatrzymaliśmy się w centrum miasteczka.

Chcieliśmy przed drogą powrotną udać się na jakiś obiad w postaci smacznej morskiej rybki, jednak w środku tygodnia, a tym bardziej poza sezonem, miasteczko jest "martwe". Wszystko jest pozamykane, a lepsze restauracje działają tylko po wcześniejszej rezerwacji. Chcąc nie chcąc, zadowoliliśmy się jogurtami i czymś na słodko.

W drodze powrotnej już nigdzie praktycznie się nie zatrzymywaliśmy. Obraliśmy może nie najkrótszy wariant, ale z pewnością bezpieczny, omijający największy ruch samochodowy. Wiatr tym razem mieliśmy prawie cały czas w plecy więc w domu byliśmy w miarę szybko, czyli przed nocą ;)

Trasa powrotna: (45 km)
Puck - Żelistrzewo - Smolno - Mrzezino - Betlejem - Mostowe Błota - Kosakowo - Gdynia

Kliknij i zobacz trasę
Kliknij i zobacz trasę


Cała wycieczka szlakiem Krawędzią Kępy Puckiej i powrót szosą zajął nam ponad 5 godzin; łącznie przejechaliśmy 78 km

Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Opinie (24) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.