Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Szlak Bursztynowy w okolicach Gdańska

Jako, że w końcu i wiosna do nas zawitała na dobre, postanowiliśmy to wykorzystać i wznowić rajdy znanymi na Pomorzu szlakami turystycznymi. W naszych tegorocznych planach jest przejechanie wszystkich szlaków zarówno pieszych jak i rowerowych naszego regionu. Niemniej jednak wypadałoby zacząć, a raczej zakończyć cykl tych, które są najbliżej naszego rodzimego Trójmiasta. Tym razem przypadło na test niedługiego ale bardzo malowniczego Szlaku Bursztynowego, który wytyczony został w bliskim sąsiedztwie Gdańska, od Jeziora Otomińskiego.

Szlak Bursztynowy oznaczony kolorem żółtym przebiega w całości w północnej i środkowej części gminy Kolbudy, najpierw w lasach otomińskich a potem doliną rzeki Raduni. Szlak przecina z północy na południe okoliczny las i odwiedza rezerwat przyrody nieożywionej Bursztynowa Góra, obejmujący wyeksploatowane wyrobisko - dawną kopalnię bursztynu. Będąc w Basenie Kolbudzkim rzeki Raduni przemierza też brzegi dwóch zbiorników powstałych w wyniku spiętrzenia rzeki przy budowie elektrowni wodnych w Straszynie oraz Bielkowie. Tutaj, poza kontaktem z tą chyba najbardziej znaną kaszubską rzeką, jest też wiele ciekawych budowli związanych z powyższymi elektrowniami. Końcowy fragment trasy umożliwia poznanie gminnych Kolbud, ale od strony wody czyli z brzegu zalewu kolbudzkiego.

Dystans Szlaku Bursztynowego to: 14,6 km

My naszą wycieczkę zaczęliśmy jednak w Gdańsku Głównym. O dziwo, pogoda tym razem zaszczyciła nas pięknym słońcem, co zaowocowało w liczbie uczestników. Około godz.9.30 wystartowaliśmy ponad 20-osobowym peletonem kierując się nad Jezioro Otomińskie. Generalnie z centrum Gdańska w docelowe miejsce można dostać się różnymi drogami. Kiedyś najdogodniejsze połączenie wiodło przez dzielnicę Chełm, nie mniej jednak obecnie gdy zaczęły się tam prace związane z nową linia tramwajową, musieliśmy uderzyć nieco innymi ścieżkami. Zatem chcąc choć częściowo uniknąć ruchu miejskiego pojechaliśmy uliczkami osiedlowymi oraz bocznymi drogami przez Siedlce, Wzgórze Mickiewicza, Ujeścisko, Szadłóki i Rębowo, aż dotarliśmy do obwodnicy trójmiejskiej. Za nią z kolei skierowaliśmy się przed siebie i spokojną gruntową drogą dotarliśmy nad samo jezioro. Dojazd zajął nam niespełna 45 min i liczył nieco ponad 12 km. Nad Jeziorem Otomińskim, gdzie zamierzaliśmy zacząć naszą przygodę ze Szlakiem Bursztynowym dołączyło do naszego grona jeszcze kilku przyjaciół, co nas bardzo ucieszyło. Ostatecznie nasza grupa liczyła 25 osób, z czego większość stanowili nasi bliscy znajomi - cykliści.

Faktyczna trasa rajdu zaczęła się wraz z początkiem szlaku i pomimo, iż na pozór jest on dość krótki nie myślcie wcale, że przejażdżka zakończyła się po godzinie! Pomimo, iż staraliśmy się zbytnio "nie zamulać" w Kolbudach byliśmy dopiero po nieco ponad trzech godzinach. Na taki czas przyczyniło się kilka aspektów: przede wszystkim tych krajoznawczych, w końcu szlak był tak malowniczy, że grzechem byłoby nie zatrzymać się tu i ówdzie.

Jednym z najciekawszych elementów krajoznawczych na szlaku jest zabytek archeologiczny - Rezerwat "Bursztynowa Góra", leżący nieopodal wsi Bąkowo. Rezerwat o powierzchni 5 ha urządzony został zarządzeniem Ministra Leśnictwa w 1954 r. w celu zachowania w niezmienionym stanie danej kopalni bursztynu oraz wyrobisk wyeksploatowanych szybów. Niegdyś była to kopalnia odkrywkowa. Pozostały po niej wyrobiska w postaci lejów. Największy ma około 40 m średnicy i 15 m głębokości. Miejsce to robi naprawdę ogromne wrażenie.

Oprócz rezerwatu niesamowitym miejscem, miejscem wręcz idealnym na weekendowy piknik są brzegi Jeziora Goszyńskiego. Tu Szlak Bursztynowy wije się raz krawędzią stromych brzegów, raz nad samym brzegiem jeziora wśród starych zatopionych w wodzie konarów drzew. Widoki? Naprawdę cudne. Wprawdzie drogę nie raz utrudniały nam przeprawy przez podmokły teren, czy wijące się to tu to tam potoki, nie mniej jednak moim zdaniem dodawały one jedynie uroku naszej wycieczce.

W Kolbudach, gdzie szlak dobiegł końca możliwości powrotu do Trójmiasta również było wiele. My jednak, ze względu na przepiękną pogodę i chęć powylęgiwania się nieco na słońcu, wybraliśmy wariant zahaczający o kładkę nad rzeką Radunią, nieopodal której znajduje się ogromna polana, na której każdy z nas znalazł kilka metrów kwadratowych dla siebie. Bycząc się brzuchami do góry leżeliśmy tak sobie dobrą godzinę obgadując wszystko i wszystkich, których wśród nas nie było ;)

Około godziny "obiadowej" postanowiliśmy nieco ruszyć nasze zadki, by na dobre się nie rozleniwić. Za kładką podążyliśmy w stronę SulminaOtomina, gdzie oficjalnie zakończyliśmy nasz sobotni wypad. Tu część osób rozjechała się w stronę centrum, jednak znaczna część grupy podążyła za organizatorem kierując się przez JasieńMatemblewo do Wrzeszcza.

Tego dnia zrobiliśmy łącznie 50 km.

Wycieczkę opracowaliśmy na podstawie mapy:
Okolice Trójmiasta 1:50 000, wydawnictwa Express Map Polska

Podsumowanie

Rajd miał wspaniałą sielankową atmosferę. Nie liczyły się tu specjalnie kilometry, a wspólna przejażdżka, zgranie, wyrozumiałość i wzajemna pomoc na trasie. Dziękuję, że każdy wniósł tu coś od siebie, mały gest, uśmiech. Dziękuje Wam wszystkim za wspaniałą zabawę!

Organizatorzy rajdu: Krzysztof Kochanowicz & Wojciech Nagaj

Relacja i zdjęcia: Krzysztof Kochanowicz

Opinie (30) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.