Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Piękne plaże Mierzei Wiślanej

fot. Beata

W kolejną pięknie słoneczną sierpniową sobotę wybraliśmy się poplażować do... Krynicy Morskiej. Postanowiliśmy pojechać na mniej zatłoczone a jakże urokliwe plaże Mierzei Wiślanej, przy okazji rozkoszując się przyjemnym dla oka letnim krajobrazem Żuław.



Trasa i wrażenia z naszej wycieczki:

Ruszyliśmy w dość licznej grupie spod dworca w Gdańsku Głównym, drogami rowerowymi kierując się w stronę Dolnego Miasta. Wystarczy przejechać kilkaset metrów i już można uciec od ruchliwych i zatłoczonych ulic miasta; wskoczyliśmy na czerwony rowerowy Szlak Motławski, który jak sama nazwa podpowiada wiedzie bardzo ładną trasą wzdłuż Opływu Motławy, pozwalając podziwiać wijącą się nieco poniżej rzekę oraz zaczynające się zaraz za nią łąki Żuław. Pogoda nam bardzo sprzyjała, było pięknie słonecznie i ciepło, i co dość niezwykłe w tych okolicach, w zasadzie zupełnie bezwietrznie. Gdy już wydostaliśmy się z Gdańska mogliśmy do woli rozkoszować oczy widokiem łąk i pól, które rozciągają się na całym obszarze. W tej chwili przejazd przez odcinek Obwodnicy Południowej Gdańska jest mocno utrudniony, ale gdy tylko skończą się prace budowlane powstanie tam most z ładną panoramą i, miejmy nadzieję, ścieżką rowerową umożliwiającą bezpieczne i bezkolizyjne przedostanie się na drugą stronę. Nam pozostało jeszcze tylko dojechać do drogi nr 7, której fragmentem musieliśmy jechać, a z której szybko uciekliśmy na ulicę Benzynową gdzie wzdłuż Górek Zachodnich dojechaliśmy do Wiślinki i mostu pontonowego na Wyspę Sobieszewską.

Po przekroczeniu mostu nastał czas na pierwszy odpoczynek, a sprawdziliśmy już wielokrotnie, że nie ma lepszego miejsca na popas jak lokalny sklep, najlepiej z trawniczkiem. Uzupełniwszy zapasy i spalone kalorie ruszyliśmy w dalszą drogę południową stroną wyspy rowerowym Szlakiem im. Wincentego Pola. Podczas większej części tej drogi towarzyszyła nam widoczna z drugiego brzegu Martwej Wisły hałda odpadów. Szkoda, że piękny krajobraz Żuław Wiślanych psuje to zbiorowisko, pozostające nie bez wpływu na środowisko i otoczenie. Następny krótki przystanek zrobiliśmy sobie przy śluzie w Przegalinie, była chwila dla fotoreporterów i moment na złapanie oddechu. Stamtąd udaliśmy się już prosto do Świbna, gdzie szybciutko i bez problemów wprowadziliśmy rowery na prom rzeczny. Podczas przeprawy można było podziwiać widoki, robić pamiątkowe zdjęcia a nawet naprawiać rowery i przekładać koła. Wysiedliśmy w Mikoszewie i prostą, równą drogą udaliśmy się w stronę Krynicy Morskiej. Okolica usiana jest ciekawymi obiektami: kościoły gotyckie, domy podcieniowe, zabytkowe wiatraki, jednakże tej soboty postanowiliśmy przeznaczyć cały wolny czas na wypoczynek i relaks na plaży, zostawiając sobie atrakcje turystyczne na jesienno - wiosenny czas, kiedy to plażowanie sprawia nam umiarkowaną przyjemność. Zwartą grupą, podziwiając rozciągające się po prawej wody Zalewu Wiślanego i widoki na Tolkmicko i Frombork, kierowaliśmy się w stronę Krynicy.

Nie chcieliśmy jechać do samej miejscowości, gdyż wtedy znowu natknęlibyśmy się na zwiększony ruch samochodowy i większą ilość turystów. Przed Krynicą odbiliśmy w lewo i dotarliśmy na zaplanowany popas i plażowanie. Odważniejsi nawet zdecydowali się na kąpiel w morzu, część delektowała się kąpielą słoneczną i odpoczynkiem przy szumie fal.

Wracając zdecydowaliśmy się wybrać leśną ścieżkę, wiodącą przez całą Mierzeję Wiślaną. Szlak jest dobrze oznakowany, nawierzchnia jest miejscami mocno piaszczysta, bo wiedzie dość blisko plaży, ale bez większego wysiłku można tę trasę pokonać rowerem. Dla niektórych uczestników posiadających mniej terenowe opony fragmentami trasa stawała się wyzwaniem, ale wszyscy sobie doskonale poradzili i całym peletonem dotarliśmy z powrotem do Mikoszewa, w okolice promu. Słońce było jeszcze dość wysoko na niebie więc po zejściu na stały ląd skierowaliśmy się od razu w stronę morza, kontynuując naszą leśną wyprawę szlakiem Wyspy Sobieszewskiej, którego trasa wiedzie wzdłuż brzegu morza i podobnie jak na mierzei, miejscami jest ona zapiaszczona. Ale nie jesteśmy tacy, żeby się byle piachom poddać, więc dzielnie walcząc dojechaliśmy zadowoleni do Sobieszewa. Stamtąd droga wiodła już tą samą trasą, wzdłuż Martwej Wisły i później Rafinerii do Gdańska.

Podsumowanie:

W sumie pokonaliśmy dystans około 130 km, jednakże podróżowanie rowerem po Żuławach nie wymaga wyjątkowej kondycji i wielu miesięcy przygotowań. Dopisała nam bardzo pogoda - było ciepło i co najważniejsze bezwietrznie, a to jest czynnik niezwykle istotny w tej okolicy. Większość uczestników naszej wycieczki pokonała trasę w całości, niektórym jeszcze wystarczyło energii i sił by na kołach wrócić do dalszych dzielnic Gdańska, Sopotu a nawet Gdyni.

Zapraszamy na kolejne nasze wypady,
bo przecież jazda na rowerze to sport przede wszystkim towarzyski ;)

Do realizacji trasy wykorzystaliśmy mapę "Mierzeja Wiślana i okolice" wydawnictwa Eko-Kapio.pl

Mapy trasy
Mapy trasy
Pokonane przez nas odcinki szlaków turystycznych na trasie:

1) Szlak Motławski
2) Szlak im. Wincentego Pola
3) Szlak Wyspy Sobieszewskiej

Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych
O naszych inicjatywach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany co organizujemy, napisz do nas e-mail: gr3miasto@gmail.com


Autor relacji: Iza Walczak

Opinie (13) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.