Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Mierzeja Rewska: wypad brzegiem Zatoki Gdańskiej

Dokładnie o 8.30, tak jak to wcześniej założyliśmy, ruszyliśmy deptakiem nadmorskim w stronę Sopotu. W końcu wypadało zacząć nowy sezon punktualnie ;-) W Jelitkowie, ogromną niespodziankę sprawił nam kolega Arek! W końcu ktoś z elbląskiej ekipy zawitał na Naszej Ziemi ;-) Do Sopotu dotarliśmy przed czasem, dlatego też postanowiliśmy trochę tu przystanąć na wypadek gdyby ktoś jeszcze chciał do nas dołączyć. Dokładnie o 9.00 uderzyliśmy ku Gdyni, zahaczając po drodze o Grodzisko na Zamkowej Górze. Niestety nawet boczna brama, która zazwyczaj jest otwarta nawet po sezonie, była zamknięta, dlatego też nie tracąc więcej czasu uderzyliśmy na Skwer Kościuszki, gdzie zamierzaliśmy odebrać ostatnie osoby chętne uczestniczyć w naszym rajdzie. Ostatecznie nasza niedzielna grupa, którym wietrzna pogoda nie straszna zamknęła się w 24 osobach ;-)



Ze Skweru Kościuszki, również punktualnie ruszyliśmy początkowo w stronę portu, a później przedostaliśmy się na Obłuże. Niestety, piękne słoneczko zaszło za chmurki, miejscami wiatr tak dawał we znaki, że kilka osób zrezygnowało z dalszej jazdy ;-( ...Liczba uczestników tego rajdu spadła do 19 osób. Na szczęście na Obłużu, zmieniliśmy nieco kierunek jazdy, dzięki czemu wiatr mieliśmy praktycznie cały czas w plecy. Tu mogliśmy pozwolić sobie na trochę szybsze "kręcenie" osiągając miejscami do 47 km/h na prostej ;-)



W Babich Dołach dołączył do nas Wiesiek i ostatecznie liczba uczestników naszego rajdu zamknęła się w 20 osobach (18 panów i 2 dzielne kobiety!). Pretekstem dotarcia właśnie w to miejsce było zobaczenie bardzo ciekawego obiektu.... Stara torpedownia, o której mowa, to element niemieckiego ośrodka badawczego torped "Torpedowaffenplatz" (w skrócie TWP).



Trochę historii ...

Na początku wojny Niemcy nie miały jeszcze dobrze rozwiniętego zaplecza produkcyjnego. Dotkliwy był brak np.: torped lotniczych. Luftwaffe rozpoczynała wojnę z torpedami włoskimi na wyposażeniu. Ale taki stan nie mógł trwać wiecznie, toteż Niemcy rozpoczęli badania nad własnymi pociskami.

Pierwszy ośrodek badawczy, należący do Kriegsmarine powstał na Oksywiu. Za najlepszą lokalizację dla ośrodka Luftwaffe uznano okolice Babich Dołów. Podobnie jak i Oksywie, tereny te znajdowały się poza zasięgiem działań alianckich bombowców. Prace przy ośrodku TWP ruszyły w 1940 roku. Równolegle postępowała budowa lotniska wraz z zapleczem oraz zakładu produkcyjno-badawczego, którego głównym elementem była torpedownia - wybudowany na wodzie obiekt testowania torped. Budowę samej torpedowni rozpoczęto w 1941 r. i dzięki szybkiemu tempu prac zakończono je już w 1942 roku. Torpedownia pozostawała głównym elementem ośrodka. Wybudowano ją w odległości 300 metrów od brzegu, w miejscu gdzie wody Zatoki Gdańskiej osiągają głębokość 10 metrów. Połączona była z lądem drewnianym pomostem, którym biegły tory kolejki wąskotorowej (służącej do transportowania testowanych torped). Do pomostu przylegała zabudowa małego portu.



W ośrodku pracowało ponad dwa tysiące osób. Obsługę stanowiły także wydzielone okręty, motorówki i samoloty. Cały proces konstrukcji i wystrzeleń fotografowano i filmowano. Materiały te były szczegółowo analizowane zarówno w gdyńskiej TWP, jak i w zwierzchnich instytucjach w centrum III Rzeszy.



Po opracowaniu przez inżynierów nowej torpedy, budowano w fabryce jej próbne egzemplarze. Zasadniczym elementem testów były próbne wystrzelenia. Stamtąd wystrzeliwane były pod wodą w kierunku północno - wschodnim, w korytarzu wodnym, specjalnie wydrążonym w dnie Zatoki Gdańskiej. Korytarz miał długość dwunastu kilometrów, a na jego końcu zamontowana była specjalna siatka zatrzymująca bieg torpedy. Po każdym wystrzeleniu torpedy wyławiane były przez specjalne okręty ośrodka. Akwen, na którym eksperymentowano został zamknięty dla żeglugi i rybołówstwa.



W ośrodku konstruowano zapalniki do torped, torpedy akustyczne, magnetyczne, kontaktowe i lotnicze. Te ostatnie testowano w podobnym korytarzu pomiarowym, wydrążonym wzdłuż Półwyspu Helskiego. Zbliżający się front spowodował kres rozwoju podobnych ośrodków na Zatoce Gdańskiej. Nie ukończono budowy mniejszego kompleksu w rejonie Jastarni - do dziś przetrwał porzucony w 1945 roku fragment tamtejszej torpedowni.

W kwietniu 1945 roku torpedownia była wykorzystywana do przerzucania niemieckich wojsk na Półwysep Helski. Wokół pomostu łączącego torpedownię z lądem porozrzucane były olbrzymie ilości ciężkiego sprzętu, którego Niemcy nie zdołali przetransportować na Hel. Przez wiele lat po wojnie morze w okolicy Babich Dołów wyrzucało wiele przeróżnych rzeczy pozostawionych przez Niemców. W tym rejonie zostało zatopionych wiele niemieckich barek wyładowanych amunicją i innym sprzętem.



Co ciekawe dostęp do ruin, do 1992 roku był niemożliwy. Ośrodek znajdował się na terenie "eksterytorialnego" w czasach PRL radzieckiego lotniska wojskowego w Kluczewie. Kilkadziesiąt lat temu saperzy wysadzili w powietrze pomost łączący torpedownię z lądem. Dziś można się dostać na ten obiekt tylko przy pomocy łódki lub pontonu. Z tego co nam wiadomo, jest to dość ciekawy rejon, szczególnie dla płetwonurków.



Wracając do naszego rajdu ...

Schodząc (niektórzy zjeżdżając) schodami na plażę, od torpedowni dzieliło nas około 300 metrów, ale wody ;-( ... i raczej nikt z nas nie miał zamiaru do niej docierać o tej porze roku wpław. Ale może latem wybierzemy się tam jeszcze raz? Wtedy pomyśli się o sprzęcie do nurkowania, na plaży jakieś ognisko? Czemu nie ...

No dobra, marzenia, marzeniami... a dalej jechać trzeba ;-) Nie pozostało nam jak do Rewy dotrzeć plażą, bo nikomu nie uśmiechało się wracać pod wiatr. Początkowo przy brzegu nawet dało się jechać, lecz długo tą jazdą się nie nacieszyliśmy ;-( Ze względu na hulające wcześniej wiatry i sztorm, morze zabrało część plaży, a droga utrudniona była leżącymi przy brzegu konarami drzew i ogromnymi kamieniami. Nie powiem by było lekko! Miejscami wiał silny wiatr, piasek sypał prosto w oczy i nasza wędrówka z rowerami na plecach była bardzo utrudniona. Na szczęście były miejsca, gdzie brzeg pokryty był drobnymi kamykami, po których można było trochę "pokręcić" ...



Na wysokości Mechelinek zjechaliśmy z plaży, lecz to nie znaczy że do Rewy pojechaliśmy szosą... Nadal, korzystając z wiatru dmuchającego nam w plecy do naszego celu dojechaliśmy ścieżką ciągnącą się po terenie Rezerwatu Rzecznych Łąk.

W drodze do Rewy pogoda zepsuła się już na dobre, oprócz porywistego wiatru, który często zmieniał kierunek, zaczął padać deszcz, a miejscami nawet grad. Jednym słowem było beznadziejnie! Początkowo był plan dotarcia na sam koniec cypla Mierzei Rewskiej, lecz przy takiej pogodzie, szybko z tej opcji zrezygnowaliśmy, zamieniając to na mały odpoczynek przy gorącej herbacie ;-)



Po prawie pół godzinnym postoju w Rewie ruszyliśmy w drogę powrotną. Ze względu na beznadziejną pogodę postanowiliśmy do Gdańska pojechać bez zatrzymywania się (stawaliśmy tylko czekając na tył peletonu) Ten odcinek drogi nie należał do najprzyjemniejszych, wręcz przeciwnie! Przez cały czas wiatr mieliśmy prosto w twarz, deszcz nie przestawał padać... Byliśmy przemoczeni, palec u nóg i rąk były zmarznięte ;-( Zanim jednak dojechaliśmy do Gdańska, na moment zatrzymaliśmy się jeszcze w Gdyni, gdzie pożegnaliśmy niektóre osoby.

Tego pięknego, nie do końca słonecznego dnia zrobiliśmy 78 km, nie licząc pieszej wędrówki plażą ;-) Można powiedzieć, że udało nam się po prawie dwu tygodniowej przerwie rozprostować trochę mięśnie... Mamy nadzieję, że pomimo pogody bawiliście się dobrze?

Podziękowania:
-Dziękujemy przede wszystkim Wojtkowi i Łukaszowi oraz Michałowi, którzy miejscami przejmowali peleton i utrzymywali stałą prędkość. Reszcie natomiast - za przybycie, jak również za naprawdę świetną współpracę na trasie!
- Dziękujemy Arkowi, za wspaniałe zdjęcia! Mamy nadzieję, że Elbląg do nas dołączy również i na następnym rajdzie ;-)

Organizatorzy:
Grupa Rowerowa Trójmiasto gr3miasto@gmail.com
Organizator główny: Krzysztof "Frans" Kochanowicz

Zdjęcia z rajdu niebawem będą na serwerze, póki co część, tych najlepszych dostępne są na stronie elbląskiej: http://rowery.elblag.net/

P.S. Jeżeli chcecie poznać fajne towarzystwo, a przy tym aktywnie spędzać wolny czas - dołączcie się do nas. Piszcie na adres e-mailowy powyżej a gwarantujemy, że odpowiemy na każdy Wasz mail. Do zobaczenia na trasie!

Opinie (22) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.