Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Kociewie - z wizytą w Gniewie i Pelplinie

Start, zaplanowaliśmy w mirę o rozsądnej godzinie, tak by każdy mógł się wyspać po sobotnich harcach :-) W niedzielę, na godz.9.oo na plac przed kinem Krewetka przyjechało 13 śmiałków pragnących "szturmem" podbić Gniew. Tu, mieliśmy nadzieję, że dołączą do nas jakieś panie, lecz tak się nie stało :-( Ale to nie znaczy, że całą drogę przejechaliśmy tylko w męskim towarzystwie :-)



Ruszyliśmy punktualnie, 10 minut po dziewiątej. By wydostać się z Gdańska początkowo pojechaliśmy szlakiem czerwonym wzdłuż Motławy. Ale po kilku kilometrach okazało się, że jest zupełnie nieprzejezdny, dlatego też zmuszeni byliśmy odbić na Przejazdowo i tym samym zrobić małe kółeczko. Hmmm, mam nadzieję, że nikogo to nie zraziło, nawet Remigiusza, który jechał na kolarce :-))) Dalej, na szczęście nie było już podobnych niespodzianek. Dokładnie trzymaliśmy się zamierzonej wcześniej trasy. By dostać się do Tczewa, w Przejazdowie odbiliśmy w boczną drogę do Wisliny i Suchego Dębu, a później kierowaliśmy się na Krzywe Koło i Koźliny. Na tym odcinku, pomimo dość silnego wiatru jechaliśmy w miarę żwawo, utrzymując prędkość od 24 do 26 km/h. Ale co istotne, na tym odcinku do Tczewa to, to że dołączyła do nas Dalia i zrobiło się od razu raźniej ;-)))



W Tczewie byliśmy z małym 20 minutowym poślizgiem, ale mamy nadzieję, że Paulina, która na nas czekała, nie będzie na nas zła ... Wyjeżdżając z Tczewa nasz peleton liczył już 15 osób !



Z Tczewa również obraliśmy nieco boczne, mniej uczęszczane drogi, dzięki którym mogliśmy bezpiecznie dotrzeć do Gniewu. Za miejscowością Gorzędziej zaczęły się lekkie wzniesienia i trochę zaczęło wiać od strony Wisły, lecz za to krajobrazy przestały być tak monotonne jak wcześniej i jazda pomimo małych trudności była nadal przyjemna. Na tym odcinku drogi początkowo prędkość wahała się od 26 do 32 km/h, ale później ze względu na tymczasowe osłabienie niektórych uczestników musieliśmy ją trochę ustabilizować i zmniejszyć, do 23 km/h, tak by uniknąć rozciągnięciu się naszego peletonu.



We wsi Rybaki zrobiliśmy króciutki odpoczynek przy zabytkowej śluzie, powstałej w latach 1888-1896 pomiędzy Wisłą a Jeziorem Pelplińskim. Dziś pełni ona funkcje odwadniające Niziny Walichnowskiej i zabezpiecza teren przed wysokimi wodami Wisły.



Dalej ruszyliśmy w stronę Międzyłęża, cały czas trzymając się prawego brzegu Wisły. Niestety ten odcinek po raz drugi nie był łaskawy dla kolegi szosowca, ale jakoś nie zraziło go to do dalszej jazdy. Na szczęście żwirówka ta nie ciągnęła się do samego Gniewu :-))) bo już po 3 km, we wsi Małe Walichnowy znowu wjechaliśmy na asfalcik, którym po niespełna 45 minutach dotarliśmy do celu.



W Gniewie zrobiliśmy sobie prawie godzinna przerwę, odwiedzając główną atrakcję miasta, czyli zamek krzyżacki, na którym każdy ujawnił swoje drobne słabości ... :-))) ... A najbardziej podobały się nam narzędzia tortur :-)))



Jak już sobie trochę pomachaliśmy szabelkami czas było ruszyć w drogę powrotną. Tu odłączył się od nas Remigiusz, który "rozwinął skrzydła" ruszając samotnie w stronę domu... He, he i pewnie zdążył przed deszczem :-) My natomiast jeszcze w tym miejscu nie zamknęliśmy rozdziału zwiedzania. Z Gniewu ruszyliśmy dość malowniczą drogą, w stronę Pelplina, gdzie zrobiliśmy kolejny, lecz tym razem troszkę krótszy postój, odwiedzając jeden z najpiękniejszych kościołów gotyckich naszych ziem. Niestety z powodu braku czasu nie mogliśmy zagościć tu dłużej. Powoli zaczęło robić się późno, a do domu został jeszcze kawałek drogi, dlatego też ruszyliśmy zanim zdążyliśmy "ponownie ostygnąć" :-)))



Z Pelplina do Tczewa podobnie jak wcześniej staraliśmy się jechać drogami bocznymi. W prawdzie nie zawsze były to drogi asfaltowe, ale za to mieliśmy cały czas wiatr w plecy, dzięki czemu w Tczewie byliśmy jeszcze przed zmrokiem.



W Tczewie część osób wróciła pociągiem, ale muszę podkreślić, iż panie zostały, chcąc wrócić z nami do samego Gdańska o własnych siłach, i brawo dla nich, brawo za odwagę i wytrzymałość ! Ci, natomiast którzy wrócili do domu pociągiem, chyba czuli co się święci :-))) Tak jak przez cały dzień dopisywała nam piękna pogoda, tak na ostatnich kilometrach, można powiedzieć najtrudniejszych kilometrach naszej wycieczki, pogoda całkowicie dała nam we znaki. Zaledwie kilka kilometrów za Tczewem, niebo zachmurzyło się i zaczął padać deszcz. Powoli też zapadał zmrok, a widoczność była bardzo ograniczona. Ale dobrze, że wszystko dobrze się skończyło. Bezpiecznie, bez żadnych ekscesów dotarliśmy do Gdańska, robiąc ostatnie podsumowujące zdjęcie naszego wypadu na Dugim Targu.



Tego dnia przejechaliśmy 172 km (+ odległości od naszych miejsc zamieszkania).

... i tak oto spędziliśmy kolejną niedziela, jak zwykle w sympatycznym towarzystwie! Pomimo, iż każdy z nas miał inne preferencje co do prędkości jazdy, umieliśmy ze sobą współpracować, co jest bardzo ważne podczas takich rajdów ! Cieszy nas również, że nie brakowało tolerancji i dobrego humoru.

Organizatorzy: Grupa Rowerowa Trójmiasto gr3miasto@gmail.com
Organizator główny: Krzysztof Kochanowicz

Podziękowania:
- Dziękuję wszystkim uczestnikom tego rajdu za szczególnie miłą atmosferę panującą w naszej grupie, za dobrą współpracę i wyrozumiałość.
- Buziaki dla naszych dzielnych kobietek, które postanowiły z nami jechać !

Więcej informacji o naszych rajdach możecie uzyskać pisząc do organizatora głównego, bądź na maila naszej grupy. A regularnie przed zbliżającym się weekendem zaglądać na stronę: ww.rowery.trojmiasto.pl do tabeli spotkań trójmiejskich rowerzystów ! Serdecznie zapraszamy !

Opinie (21) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.