Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Kaszuby w pigułce; edycja 1

Aby jak najdłużej móc cieszyć się tymi wszystkimi dobrami Kaszub, postanowiliśmy wyruszyć dość wcześnie. Na godz.7.00, na start przybyło 17 chłopa, ale i również nasza nieustraszona Basia, która udowodniła, że dziewczyny wcale nie należą do płci słabszej ! Start nieco się opóźnił, gdyż nie wszyscy czyt. Kuba i Darek wyturlali się z wyrek na czas ;-) Tu dzięki reszcie uczestników stwierdziliśmy, że jednak poczekamy na naszych śpiochów, dlatego też ruszyliśmy z półgodzinnym opóźnieniem.

Pierwszym etapem rajdu było wydostanie się z Gdańska znanym nam wszystkim szlakiem zwiniętych torów przez poligon, a następnie Jasień. W Kiełpinie, chcąc ominąć drogi piaszczyste przy Otomanie napotkała nas niemiła niespodzianka, bo i tamte, którymi zamierzaliśmy się przedostać do Niestopowa okazały się zapiaszczone i rozmyte przez padający w nocy deszcz. Stąd też jednak wybraliśmy tą pierwszą opcję zjeżdżając ku Otomanie, a następnie przez Sulmin dotarliśmy do Niestępowa. Tu na chwilę zrobiliśmy mały postój, bo okazało się, że ogon peletonu nieco zabłądził. Ale po chwili ruszyliśmy dalej jadąc drogami szutrowymi przez Widlino i Łapino do Czapelska. Za Czapelskiem na chwilę wskoczyliśmy na drogę w kierunku Przywidza, lecz dosłownie na chwilę bo w Jodłowie dzięki koncepcji Cezarego odbiliśmy na piękną drogę wijącą się wśród malowniczych kaszubskich wzniesień. Droga, którą zaproponował nam kolega miejscami była dość wymagająca, co chwilę pokonywaliśmy 11/12% zjazdy i podjazdy, mijając po drodze wsie tj.: Marszewską Górę, Zarąbsko Górne, Majdany, Klonowo Dolne nad prześlicznie położonym Jez.Klonowskim, aż wreszcie dojechaliśmy do Przywidza.



W Przywidzu zrobiliśmy maleńki postój, dosłownie na "pisiu" i rzucenia okiem na mapę. Tu również dołączył do nas nasz stały bywalec rajdów Zdzisiek, który w dalszej części rajdu pomógł nam odnaleźć się na swych rodzimych terenach. Dzięki Ździchu !

Za Przywidzem, w Piekle Dolnym odbiliśmy na Grabowo Kościerskie. Tu mijając Częstocin i Szpon obcowaliśmy wśród pięknych, wysianych kolorowymi kwiatami pół, które mieniły się niczym tęcza w naszych oczach. Osobiście tereny te uroczyły mnie do tego stopnia, że zachciało mi się walnąć na trawkę brzuchem do góry i poleniuchować. Lecz założeniem rajdu nie była sielanka, tak jak to bywa na "Totalnych Lightach", lecz poważny dystans do pokonania, dlatego marzenia odsunąłem na bok dalej bacznie prowadząc peleton. Lekki wiatr powiewał w plecy dzięki czemu mogliśmy nieco bardziej "rozwinąć skrzydła" i popędzić nawet 40 km/h na prostej ;-)



Za Grabowem, by dostać się na skróty do celu pierwszego etapu naszej drogi, czyli do Będomina wskoczyliśmy na wiejską drogę wśród łąk i pastwisk, na których wylegiwały się łaciate krówki, jak również hasały urodne koniki ;-) Te niecodzienne widoki, pomimo niekiedy ciężkich do pokonania dróg (jeśli to drogami nazwać można, hihihi) mobilizowały do dalszej jazdy.



W Będominie zrobiliśmy sobie nieco dłuższą przerwę, jedni na śniadanie inni na pogaduszki, czy wymianie gumy w przypadku Basi. Mieszczące się w Będominie Muzeum hymnu Narodowego specjalnie nikogo nie zainteresowało, dlatego też daliśmy sobie spokój ze zwiedzaniem tego obiektu. Osobiście byłem już tam dwukrotnie, raz w szkole podstawowej na wycieczce z klasą, drugi raz w roli opiekuna z młodzieżą. Dwa razy w życiu starczy ;-) Z Będomina ruszyliśmy ku Kościerzynie. Drugi etap naszego rajdu wyjątkowo był lightowy. Do Kościerzyny dojechaliśmy równoległą drogą szutrową do szosy z Przywidza. Ciągnęła się ona począwszy od Nowego Klinczu wśród pięknych willi i małych gospodarstw rolnych.



W Kościerzynie najpierw zatrzymaliśmy się w Muzeum Polskiego Kolejnictwa, gdzie zainteresowanie zwiedzających było znacznie większe niż w Będominie, ale to chyba normalne. Wśród 19 panów chyba nie było żadnego, w którym nie odrodziłyby się dziecięce instynkty. Osobiście jak wskoczyłem "za stery" ogromnej ciuchci, do długo koledzy nie mogli mnie od niej odciągnąć ;-) Te wszystkie korbki, przełączniki, wajchy, kurcze o mały włoś a bym odjechał, zabrakło tylko węgla ;-) Wśród całej masy różnych lokomotyw od tych najstarszych po nowe elektryczne można było zobaczyć również różne wagony. Ach można by tu opowiadać i opowiadać. Jak chcecie sobie poczytać na ten temat to zajrzyjcie na stronę: http://www.infokoscierzyna.pl/skansen.htm
Dalej w celu uzupełnienia wszelkich zapasów spożywczych zatrzymaliśmy się na chwilę na Rynku Głównym. 20 rowerów stojących pod sklepem, z których niektóre mocno tuningowane, wzbudzały duże zainteresowanie wśród spacerowiczów, którzy nie tylko zadawali pytania co do sprzętu, ale również co do formy spędzania wolnego czasu.



Z Kościerzyny ruszyliśmy w kierunku Wdzydz Kiszewskich. Żeby uniknąć kontaktu z "blachosmrodami" odbiliśmy w drogi boczne przejeżdżając przez Rotembark, Juszki i Gołuń, które co po niektórym przypomniały czasy Harpagana 28 ;-) Wprawdzie przeprawa o tak "suchej porze roku" była znacznie utrudniona, lecz lepsze to niż jazda po szosie o natężonym ruchu samochodowym. Nie powiem, że niektóre ścieżki były mocno zapiaszczone, nie powiem również, że i tu dobiłem nieco moją tylnią przerzutkę, której żywot zakończył się po tym rajdzie ;-) Ale w końcu w pocie czoła udało nam się przebrnąć przez te piaski i dotarliśmy do wymarzonego celu, czyli do Wdzydz Kiszewskich !



No i w końcu naszym oczom ukazał się blask tafli Jeziora Wdzydze, hura, hura ! Na chwilę zatrzymaliśmy się przy Kaszubskim Muzeum Etnograficznym, gdzie każdy z uczestników mógł sobie odpocząć wedle woli. Na odpoczynek przeznaczyliśmy godzinę. Osobiście ruszyłem na spacer po skansenie, odświeżając sobie pamięć o sztuce i architekturze kaszubskiej. Wśród licznych drewnianych chałup, najbardziej podobały mi się: Zagroda Drobnoszlachecka pochodząca z Trzebunia. W jej skład wchodziły dworek, chlew, stodoła i torfownik. Inne ciekawe obiekty to: szkoła, ta przedstawiona w skansenie pochodzi z lat 20, XIXw., kościółek, który niegdyś stał w Swornychgaciach, tartak, no i oczywiście piękny wiatrak typu Holender. Oprócz wymienionych przeze mnie budynków w skansenie zwiedzić można całą masę innych, ale to nie czas i miejsce na ich opisywanie. Jak chcecie na ten temat poczytać więcej zapraszam na stronę: http://www.muzeum-wdzydze.gda.pl/



Zwiedziwszy piękny skansen ruszyłem nad przystań, gdzie wylegiwała się i "plumkała" reszta uczestników rajdu ;-) Po ponad godzinnej przerwie ruszyliśmy w drogę powrotną. Wcześniej, opuścił nas jeden z uczestników, który przyjechał na rowerze trekkingowym i jak się okazało pękł mu widelec, dlatego też nie mógł z nami wracać drogami gruntowymi, które zaplanowaliśmy na drogę powrotną, gdyż groziłoby to rozsypaniem się zupełnie roweru, a tak mamy nadzieję, że drogami asfaltowymi szczęśliwie dotarł do domu?



Z Wdzydz, pomimo iż słonko pięknie świeciło i nikomu zbytnio nie chciało się wracać, musieliśmy powoli się zbierać by przed zachodem słońca dotrzeć do domu. By nie jechać drogami "ruchliwymi" uderzyliśmy początkowo na Wąglikowice, a tam odbiliśmy na czerwony szlak, wijący się wzdłuż Rzeki Trzebiocha i licznych jezior. W Łubianie odbiliśmy na Garczyn, a dalej na Skorzewo. Przed Skorzewem nieco się zamieszaliśmy, a mapy, które posiadaliśmy nie pomagały nam w odnalezieniu odpowiedniej drogi ;-( Dlatego też decyzję o obranym kierunku podjąłem nieco pochopnie i dzięki temu do Skórzewa dotarliśmy bez większych problemów. Jeśli się to komuś nie podobało, mówi się trudno !



W Skorzewie zrobiliśmy ostatni postój w celu uzupełnienia naszych brzuchów oraz bidonów, po czym również na przełaj ruszyliśmy w stronę jezior raduńskich. Drogi szutrowe, którymi jechaliśmy niektórym dały mocno w kość. Ja również na tym odcinku drogi nieco osłabłem i przeżywałem mały kryzys. "Kocie łby" odczuły na skórze też inne osoby, dlatego też zdecydowałem zmniejszyć tempo. Niestety nie wszyscy uczestnicy rajdu dopasowali się do wymagań organizatora i popędzili ku Wieżycy niczym "Struś Pędziwiatr" nie dając o sobie żadnego znaku ;-( Skoro postanowili się odłączyć od nas, nie miałem nawet zamiaru ich zatrzymywać ani też gonić, w końcu każdy przyjeżdża na nasze rajdy z dobrej woli, ale i na własną odpowiedzialność.

Od Szymbarku do Wieżycy podążaliśmy już tylko w 11-tkę, swoim tempem, ok.22 km/h. Na zakończenie tego rajdu, pomimo zmęczenia wdrapaliśmy się jeszcze na 328 metrową górę, by z wieży widokowej, która się tam znajduje podziwiać przepiękne widoki rozpościerające się na jeziora raduńskie jak również pobliskie zalesione wzgórza. Słońce było już nisko, ale nie przejmowaliśmy się tym, gdyż podobno "szczęśliwi czasu nie liczą" ;-) Niech żałują ci, którym tak śpieszno było do domu.



Z Wieżycy, ze względu na zapadający zmrok, musieliśmy zrezygnować z zaplanowanej wcześniej trasy powrotu przez Ostrzyce, Goręczyno, Somonino i Jar Raduni. Nie wszyscy posiadali ze sobą lampki, dlatego też ruszyliśmy początkowo niestety ruchliwą szosą w kierunku Żukowa. Za Babim Dołem ze względu na pędzących "blachosmrodów", którzy mijali nas w odległości 2/3 cm od lusterka, odbiliśmy na nieco spokojniejsze drogi kierując się przez Przyjaźń, Niestopowo, Sulmin i Otomin do Gdańska.

Wszyscy szczęśliwie dojechaliśmy do celu ! Trasa nie powiem, była miejscami dość wymagająca, ale te piękne krajobrazy wszystko rekompensowały ! Kaszuby to jednak piękny region, który z pewnością jeszcze nie raz odwiedzimy !

Trasa rajdu: 184 km, lecz niektórzy (w tym również ja) stuknęli tego dnia ponad 200 km ;-)

Dziękuję wszystkim tym, którzy przyczynili się do sprawnego poprowadzenia tego rajdu. Basi, chylę czoła i gratuluję, iż wytrwała do końca !
Ci, którzy chcieli rajd przejąć we własne ręce, raczej nie dziękuję i skomentuję to tylko tak: jeśli przyjeżdżacie na rajd turystyczny, by kogoś poganiać lub się gdzieś spieszyć, bo jak to mówicie "stygniecie", to proponuję umówić się we własnym gronie, a nam dać spokój! Jest tyle dookoła wspaniałych imprez, gdzie możecie się wyszaleć !

Organizator główny rajdu: Krzysztof Kochanowicz
Grupa Rowerowa Trójmiasto (gr3miasto@gmail.com)

Przeczytaj o nas na podstronie www.rowery.trojmiasto.pl/grt/

Do zobaczenia na trasie !

UWAGA: Każdy podejmowany temat nie związany z powyższym rajdem będzie usuwany z forum, na życzenie Grupy Rowerowej Trójmiasto. Więc jeśli szukacie jakiejś dziury, proponujemy znaleźć inne forum!

Opinie (17) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.