Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Kaszuby, lasy, pola i jeziora; edycja 10

Opuszczamy cywilizację z dala od ruchliwych szos.
Opuszczamy cywilizację z dala od ruchliwych szos. fot. GR3miasto

Trójmiasto jest otoczone wieloma jeziorami. Najpiękniejsze i najczystsze znajdują się w samym sercu Kaszub. Żeby tam dojechać często trzeba pokonać dziesiątki kilometrów. Oczywiście jadąc drogami asfaltowymi , w towarzystwie pędzących samochodów dystans jest znacznie krótszy. Ale to byłaby wątpliwa przyjemność, szczególnie wybierając się na niedzielny piknik na łonie natury.



Po całym tygodniu brzydkiej pogody, która niejednego doprowadzała do szewskiej pasji, zaświeciło słońce. Od jakiegoś czasu mamy sporo szczęścia jeśli chodzi o aurę. Na czas organizowanych przez nas wypadów rozstępują się deszczowe chmury i słońce grzeje jak na zamówienie. Tak było i tym razem, co zaowocowało tym, że naszą propozycją zainteresowała się pokaźna grupka osób. Najbardziej cieszy nas fakt, że do naszych wycieczek przekonuje się coraz więcej kobiet, a ich liczba wzrasta z wycieczki na wycieczkę.

10. edycję luźnego, bezstresowego wypadu na Kaszuby skierowaliśmy tym razem w okolice Przywidza, gdzie zaplanowaliśmy piknik nad wodą. Nad jeziorem Głębokim, o krystalicznej wodzie byliśmy już kilka razy, zarówno rekreacyjnie, jak i przejazdem, przemierzając te piękne okolice. Można by powiedzieć, że to jedno z naszych ulubionych miejsc do wypoczynku. Cztery lata temu zorganizowaliśmy tam również wspólny piknik wraz z  Trójmiejską Inicjatywą Rowerową.

Wracając jednak do naszego niedzielnego wyjazdu, trasę staraliśmy się ułożyć tak, by w upalnym dzień nie była za długa i zbyt wyczerpująca, ale jednocześnie wiodła z dala od ruchliwych szos. Ostatecznie udało nam się wypracować kilka wariantów, tak by powstała w miarę rozsądna pod kątem "kilometrażu", pętla. Oprócz tego, układając trasę braliśmy pod uwagę atrakcyjność terenu i miejsca godne uwagi, tak by w ramach odpoczynku można było zwiedzić to i owo ;)

Trasa dojazdu w skrócie; dystans: 48 km
Gdańsk Oliwa - Owczarnia - Nowy Świat - Barniewice - Rębiechowo - Czaple - Leźno - Sulmin -Niestępowo - Widlino - Czapelsko - Marszewska Góra - Huta Dolna - Jezioro Głębokie k./Przywidza

Trasa powrotna w skrócie; dystans: 44 km
Jezioro Głębokie k./Przywidza - Michalin - Majdany - Borcz - Skrzeszewo Żukowskie - Przyjaźń - Lniska - Czaple - Czaple - Rębiechowo - Barniewice - Nowy Świat - Gdańsk Osowa

Przystanek w Leźnie na zwiedzanie pałacu
Przystanek w Leźnie na zwiedzanie pałacu fot. GR3miasto


Wrażenia z wycieczki:

Punktualnie o godz.9 nastąpiło przywitanie wszystkich uczestników wycieczki i omówienie pokrótce etapów naszej jazdy. Kilka minut później udaliśmy się w kierunku Doliny Ewy, a następnie Doliny Świeżej Wody, jadąc leśną ścieżką wzdłuż Prochowego Potoku. Podjazd ten rozciągnął nasz peleton, ale i tak wszyscy spotkaliśmy się na górze, w Owczarni.

Minąwszy obwodnicę odbiliśmy w ul. Meteorytową kierując się drogą szutrową na Barniewice, a następnie rzadko uczęszczaną drogą asfaltową do Rębiechowa. Niespełna 300 m ul. Słowackiego i znowu prowadzący zasugerował odbicie w polną drogę - ul. Przyrodników wiodącą do osady Czaple. Od tego miejsca powoli zaczęliśmy oddalać się od "cywilizacji". Wokół nas pojawiły się łąki i pasące się na nich łaciate krowy. W końcu można było odetchnąć.

Przez Czaple dostaliśmy się do Leźna, gdzie Ewa, jedna z uczestniczek naszej wycieczki zaproponowała przed zobaczeniem pałacu wizytę na lokalnym cmentarzyku, gdzie spoczywają ciała ostatnich właścicieli leźnieńskiego pałacu oraz podobno nawet ich koń. Odbiliśmy tuż przed miejscowością, aby zobaczyć to miejsce. Faktycznie nieopodal drogi w lesie znajdują się stare groby Rodziny Hoene oraz mała hałda ziemi sugerująca również jakiś pochówek, być może właśnie wspominany koń. Jak widać, legend jest wiele...

Kolejny postój zrobiliśmy przy pięknie odrestaurowanym pałacu .
Pierwsze wzmianki dotyczące Leźna pojawiają się w dokumentach z XIV wieku. Najpierw, przy trakcie prowadzącym z Gdańska do Kartuz, powstało Leźno Wielkie, następnie zaś drugi majątek - Lezenko. To właśnie ono, podlegając licznym zmianom, przetrwało do naszych czasów.
Pierwszym znanym właścicielem dóbr leźnieńskich z nadania krzyżackiego był od 1338 roku niejaki Gottk. Po upadku Krzyżaków dobra leźnieńskie stały się własnością króla polskiego. W późniejszych wiekach, osada przechodziła z rąk do rąk i zmienia swe oblicza. Wśród jego beneficjantów pojawił się w 1681 roku hrabia Jan Jerzy Przebendowski, wybitna postać polskiego życia publicznego przełomu XVII i XVIII wieku, uczestnik bitwy chocimskiej i podskarbi koronny od 1703 roku. Jego staraniem w latach 1720-1722 wzniesiono w Leźnie wspaniały pałac, otoczony niewielkim parkiem krajobrazowym. Znany nam tylko z opisów dwupiętrowy, ceglany budynek wzniesiono na planie podkowy o rozpiętości 56 metrów. Jego walory podnosi dawny opis: "Salonów i pokojów łatwobyś więcej niż trzydzieści naliczył, każdy w odrębnym guście (...). Współcześni pisarze nie mogą się mu dosyć nadziwić, mówią, że całe Prusy takiego gmachu nie widziały, i że do zamków sławnych krzyżackich porównać by go można".

Jezioro Głębokie niedaleko Przywidza, jedno z najczystszych w pobliżu Trójmiasta.
Jezioro Głębokie niedaleko Przywidza, jedno z najczystszych w pobliżu Trójmiasta. fot. GR3miasto


W dalszych latach gospodarzyli tu Przebendowscy, a następnie Grabowscy, którzy dopuścili do upadku majątku. Zniszczenia pogłębiły się jeszcze podczas wojen napoleońskich, kiedy w pałacu stacjonują wojska francuskie.

W tym czasie Leźno było własnością rodziny Hellfenstein, od której w 1832 roku przeszedł w ręce Friedricha Hoene, właściciela dobrze prosperującego sklepu w Gdańsku. Odtąd Leźno pozostało własnością rodu Hoene aż do 1945 roku. Największe zmiany przeprowadził w majątku Georg Hoene, który w 1884 roku podjął gruntowną przebudowę osiemnastowiecznego pałacu. W jej wyniku powstała nowa, istniejąca do dziś budowla, a także urządzony na nowo park krajobrazowy, jeden z najwspanialszych na tym terenie.

W okresie powojennym, gdy zdewastowany przez Armię Czerwoną pałac i park upaństwowiono, powstał tu PGR, którego obecność przyczyniła się do dalszego upadku zabytkowego kompleksu.

Gdy w 1994 roku pałac wraz z częścią dawnego majątku stał się własnością Uniwersytetu Gdańskiego, zarówno park, jak i sam pałac znajdowały się w opłakanym stanie. W ciągu kilku lat staraniem Uniwersytetu pałac poddano pieczołowitej renowacji, a także zaaranżowano na nowo całkowicie ogołocone wnętrza.

Źródło powyższych informacji

Po krótkim odpoczynku i zwiedzeniu obiektu, ruszyliśmy w kierunku Kolbud przecinając po drodze dawną linię kolejową z Gdańska do Starej Piły. Jeszcze kilka lat temu po nasypie, czy też wzdłuż niego wiodła nieoznakowana trasa turystyczna, potocznie zwana szlakiem "zwiniętych torów". Parę lat temu, trasę tę mieliśmy okazję przejechać, jednak po zakończeniu budowy linii kolei metropolitarnej , szlak ten zostanie jedynie w naszej pamięci i archiwum naszej strony internetowej.

Od Leźna do Sulmina funkcję prowadzącego przejęła Ewa Chmurzyńska, która zamierza dołączyć do ścisłej czołówki naszej grupy. Nieznaną nam dotąd, malowniczo położoną drogą gruntową dotarliśmy do Sulmina, a następnie do Niestępowa.

Za torami kolejowymi kolejnej nieczynnej linii, odbiliśmy w lewo na Widlino, gdzie za lasami i górami nagle wyrósł... "las ulicznych latarni". Ten ciekawy i niespotykany widok pochodził z posesji, na terenie której znajduje się produkcja różnego rodzaju lamp od ogrodowych po uliczne.

Po krótkiej przerwie udaliśmy się w okolice Łapina Górnego skąd powoli zaczęły przebłyskiwać wody jeziora Łapińskiego. Tam nie zamierzaliśmy się zatrzymywać. Stroną, którą zmierzaliśmy nie było żadnego kąpieliska, a na teren ośrodka wypoczynkowego nie chcieliśmy wjeżdżać.

Droga powrotna prowadziła równie pięknymi okolicami co w pierwszą stronę.
Droga powrotna prowadziła równie pięknymi okolicami co w pierwszą stronę. fot. GR3miasto


Kontynuując trasę nad jeziorem, a następnie do miejscowości Czapelsko towarzyszył nam oznakowany kolorem czarnym pieszy szlak Wzgórz Szymbarskich., który przed laty nieźle dał nam w kość. Tym razem opuściliśmy go zanim wyprowadziłby nas na manowce. Chcąc ominąć dość trudny odcinek wcześniej wspomnianego szlaku, udaliśmy się okrężną, ale znacznie przyjemniejszą drogą wiodącą doliną rzeki Reknicy. Stamtąd do celu zostało nam już niewiele. Nie wszyscy jednak zmierzali nad jezioro. Jak się okazało niektórzy uczestnicy naszej wycieczki w tym również jeden z prowadzących mieli tego dnia inne plany.

Hulanki i swawole w wodzie trwały dość długo, podobnie jak wygrzewanie się na słońcu. W końcu nie wiadomo czy tego lata doczekamy się jeszcze tak pięknej pogody?

Około godz.15 spokojnym tempem ruszyliśmy w drogę powrotną. By nie jechać tą samą trasą, udaliśmy się prawym brzegiem jeziora Głębokiego w kierunku Przywidza, jednak po przeciwnej stronie zawróciliśmy, kierując się w górę dość stromego wzniesienia , na którym leży maleńka malownicza osada Michalin. Będąc ponad 250 m n.p.m. znowu chcieliśmy orzeźwić się w jakiejś wodzie. Najprawdopodobniej po takim rozleniwieniu, podjazd pod górę nie był nam wskazany ;)

Z Michalina udaliśmy się na północ w kierunku wsi Majdany a następnie Borcz powoli zbliżając się do Trójmiasta. Idąc na łatwiznę można było wskoczyć na "asfaltówkę" i dostać się tam w kilkadziesiąt minut, lecz to nie w naszym stylu jeździć tak ruchliwymi szosami. W większości przypadków naszych wycieczek staramy się omijać niebezpieczne drogi. Dlatego też z Borcza udaliśmy się boczną drogą na Skrzeszewo Żukowskie a stamtąd do Przyjaźni.

Zobacz trasę...
Zobacz trasę...
Droga wiodła asfaltem, a wiatr zaczął wiać w plecy. Korzystając z tej okazji "rozwinęliśmy żagle" i bez większego wysiłku rozpędziliśmy się do ponad 35 km/h. Do miejscowości Lniska dojechaliśmy w kilkanaście minut. Następnie zataczając pętelkę ominęliśmy Żukowo i do celu dotarliśmy tą samą drogą przez Czaple i Rębiechowo.

Podsumowanie
Wyjazdy na Kaszuby, zapoznanie się z ciekawymi miejscami, wypoczynek na łonie natury to główny cel tego typu wypadów. Tak było i tym razem. Żeby jednak trasa dziesiątej edycji wycieczki pt. "Kaszuby, lasy, pola i jeziora" nie była zbyt monotonna staraliśmy się zachęcić naszych sympatyków do zapoznania się z godnymi uwagi zabytkami, które po drodze mieliśmy okazję zobaczyć.

Wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział w naszej wycieczce jak również świetną zabawę i rewelacyjny nastrój. Zapraszamy na kolejne wycieczki...



Prowadzący:
Tomasz Kmieć i Krzysztof Kochanowicz

Zamykający:
Piotr Bartoszewicz

Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych
O naszych inicjatywach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany co organizujemy, napisz do nas e-mail: gr3miasto@gmail.com


Opinie (65) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.