Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Kaszuby - lasy, pola i jeziora; edycja 08

Miejscami na kaszubskich drogach gruntowych jest już całkiem sucho.
Miejscami na kaszubskich drogach gruntowych jest już całkiem sucho. fot. Krzysztof Kochanowicz [GR3miasto]

Ile razy wybieramy się na Kaszuby, tyle razy trasa różni się od poprzedniej, co świadczy o tym, że ile umysłów, tyle pomysłów. Bocznych dróg o niewielkim stopniu ruchu samochodów jak i ścieżek, które wykorzystać można pod kątem wycieczek jest pod dostatkiem. Z Trójmiasta na Kaszuby mamy niespełna pół godziny drogi, a opcji wyjazdu z naszej aglomeracji też jest sporo. Można udać się oczywiście o własnych siłach, albo korzystając np.: pociągu.



Tym razem miejscem rozpoczęcia naszej wycieczki myła miejscowość Luzino, leżąca nieopodal Wejherowa. Uczestnicy wycieczki mieli wybór, albo dotrzeć na miejsce zbiórki o własnych siłach, albo pociągiem. Dla większości jednak była to pierwsza wycieczka rowerowa w tym roku kalendarzowym, zatem porywanie się na dystans powyżej stu kilometrów nie wchodziło w grę. Tylko nieliczni dojazd potraktowali jako trening. Większość uczestników liczyła na sielankową wycieczkę i integrację środowiska ludzi pozytywnie zakręconych, i tak faktycznie było.
Trasa, którą przygotowaliśmy była skierowana przede wszystkim do tych wszystkich, którzy w tym sezonie dosiedli swego bicykla po raz pierwszy. Dlatego też większość trasy wiodła drogami asfaltowymi o niskim natężeniu ruchu. Miejscami przyszło nam również poruszać się drogami gruntowymi, jednak ze względu na błoto i roztapiający się śnieg, staraliśmy się wybrać te najbardziej przejezdne.

Pokonana trasa:
Luzino - Wyszecino - Smażyno - Częstkowo - Głazica - Szemud - Szemudzka Huta - Nowa Karczma - Kieleńska Huta - Kielno - Warzno - Chwaszczyno - Gdańsk Osowa - Gdańsk Owczarnia

Wrażenia z wycieczki:
Na zbiórce, która miała miejsce przed budynkiem dworca PKP w Luzinie stawiło się łącznie 9 osób. Miło było po tak długim czasie zimowego snu zobaczyć przyjaciół, ale również zapoznać się z nowymi sympatykami naszej grupy. Celem wycieczki nie tylko był wspólny aktywny wypoczynek na łonie natury, ale przede wszystkim integracja.

Pierwszy odcinek naszej wycieczki wiązał się z odwiedzinami Luzina. Zwykle miejscowość ta jest pomijana przez turystów, my jednak uwielbiamy zaglądać tam, gdzie inni nie koniecznie. W Luzinie zobaczyliśmy kościół, który został wybudowany na miejscu starego, kościoła drewnianego. Po przeciwnej stronie szosy wznosi się Kukówka, która podobno przed wiekami była wzgórzem kultowym. Dziś w poewangelickim kościółku znajduje się biblioteka, w której prowadzona jest czytelnia z XIX-wiecznymi tradycjami czytelniczymi.

Zatrzymujemy się nad zamarzniętym jeszcze jeziorem Kamień
Zatrzymujemy się nad zamarzniętym jeszcze jeziorem Kamień fot. Krzysztof Kochanowicz [GR3miasto]


Z Luzina, rozpoczęła się dość długa wspinaczka, która co po niektórym dała trochę w kość. Ale co to by była za rozgrzewka bez kropli potu na czole? Takie już uroki pofałdowanej rzeźby północnych Kaszub, zwanych często "Kaszubskimi Bieszczadami". Osobiście uwielbiam te tereny...
Następnie przez wybudowania Barłomina udaliśmy się drogą asfaltową do Wyszecina. Tam z kolei odbiliśmy w drogę gruntową, w kierunku Smażyna. Droga wiodła głównie przez lasy , które osłaniały nas przed wiatrem, jednak pomimo pięknej słonecznej pogody, miejscami nadal było tu sporo błota. Po dotarciu do Samżyna w planie mieliśmy zobaczyć pałac Wejherów z poł. XIX wieku, stary młyn na przepływającej przez miejscowość rz. Bolszewce oraz poewangelicki kościół św. Antoniego z 1865 r. z liczącą 33 metry wieżą, którą pokrywa ostrosłupowy hełm. Udało nam się zobaczyć wszystkie te obiekty, jednak pałac tylko z zewnątrz. Obecnie mieści się w nim Ośrodek Terapii Uzależnień, dlatego też obiekt niedostępny jest dla zwiedzających.

Ze Smażyna popędziliśmy drogą asfaltową do Częstkowa, a tam odbiliśmy na Szemud. Przez kolejne 5 km droga wiodła raz w dół, raz pod górę. Miejscami można było rozpędzić się przekraczając nawet dozwoloną prędkość 40 km/h, a w innych przypadkach, szczególnie pod górę, pewnie ślimak by nas wyprzedził.

Z Szemudu kierujemy się na Szemudzką Hutę. Malownicza droga wiedzie wśród pagórkowatych terenów Kaszub, jednak prawdziwego spokoju doznajemy dopiero odbijając za miejscowością w drogę gruntową, która wiedzie między jeziorami Kamień i Wycztok. Często tu przyjeżdżaliśmy podczas letnich wycieczek, czy to powylegiwać się na słońcu, czy popluskać się w wodzie. Tym razem też zatrzymujemy się na mały popas. W ruch idą kanapki i gorąca herbata z termosu. Niby nie jest tak zimno, ale lód na jeziorze przypomina, że wiosna dopiero nadchodzi.

By odwiedzić tajemnicze zakątki czy to Kaszub, czy innego rejonu naszego kraju warto właśnie udać się rowerem!
By odwiedzić tajemnicze zakątki czy to Kaszub, czy innego rejonu naszego kraju warto właśnie udać się rowerem! fot. Krzysztof Kochanowicz [GR3miasto]


Po przecięciu drogi Kamień - Kowalewo kierujemy się przez Nową Karczmę i Kieleńską Hutę do Kielna. Mijamy zamarznięte jeszcze jeziorko Łekno i malowniczą drogą gruntową pniemy się w górę. Rozpościerają się stąd przepiękne widoki na pofałdowany teren Kaszub, powoli widać pierwsze oznaki wiosny, co zresztą wpływa na nasze humory i samopoczucie. Panuje miła atmosfera. Niektórych energia rozpiera ;)

W Kielnie by nie nawinąć się na spory ruch drogowy odbijamy w boczną drogę do Warzna. Na tym odcinku przez chwilę mamy asfalt, jednak w miejscowości odbijamy w kierunku jeziora Tuchomskiego znowu drogą gruntową. Miejscami, podobnie z resztą jak wcześniej na drogach gruntowych występuje trochę błota, jednak pocieszamy się faktem, że niedługo będzie lepiej. Nadejdą cieplejsze dni i będzie można cieszyć się znacznie lepszymi warunkami jazdy przede wszystkim w terenie. Mijając jezioro, wspinamy się w kierunku Chwaszczyna. Ten odcinek pokonujemy w towarzystwie Błękitnej Trasy Rowerowej, którą mieliśmy okazję pokonać kilka lat temu.

Ostatni odcinek naszej wycieczki, czyli z Chwaszczyna do rogatek Gdańska pokonujemy bocznymi drogami gruntowymi... i można powiedzieć, że odcinek ten był najgorszym odcinkiem całej naszej trasy. Błota co nie miara, masę niebezpiecznych kolein przykrytych wodą skutecznie opóźniały nasz powrót na niedzielny obiad.

Łącznie pokonaliśmy: 54 km,
co zajęło nam prawie 5 godzin, licząc oczywiście z postojami.

Podsumowanie:
Jak na pierwszą sielankową wycieczkę turystyczną w tym roku kalendarzowym trzeba przyznać, że było świetnie. Ale za stworzenie tak miłej atmosfery należy przede wszystkim podziękować naszym sympatykom!

Mamy nadzieję, że kolejne wycieczki również będą w tak przemiłym gronie!

Do zobaczenia na szlaku !

Mapa wyd.Eko-Kapio
Mapa wyd.Eko-Kapio
Część PD
Część PD
Część PN
Część PN
Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych

O naszych inicjatywach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany co organizujemy, napisz do nas e-mail: gr3miasto@gmail.com

Opinie (33) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.