Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

Kaszuby - lasy, pola i jeziora; edycja 06

Wybierając się na tą wycieczkę, trasę staraliśmy się opracować tak, by ominąć ruchliwe drogi, stąd często włóczyliśmy się gruntowymi i leśnymi duktami
Wybierając się na tą wycieczkę, trasę staraliśmy się opracować tak, by ominąć ruchliwe drogi, stąd często włóczyliśmy się gruntowymi i leśnymi duktami GRT

Przyrodnicze atrakcje naszego regionu to nie tylko Trójmiejski Park Krajobrazowy, ale znajdujący się niedaleko Jar Rzeki Radunii, czy choćby urokliwie płynąca Reknica.



Wprawieni trójmiejscy rowerzyści zwykle dobrze znają te miejsca, ale stosunkowo rzadko w nie zaglądają w trakcie jednego dnia. I właśnie odświeżenie sobie widoku tych miejsc było celem wycieczki, którą zorganizowaliśmy w niedzielę 21 czerwca.

Na ten dzień wszystkie prognozy zapowiadały piękną słoneczną pogodę. Nikt spośród prawie 20 uczestników nie spodziewał się zmiany warunków jazdy z jakimi przyszło się nam potem zmierzyć.

Wycieczkę zaczęliśmy z gdańskiego osiedla Morena skąd szybko przez dawny poligon i Jasień, a potem lasami po drugiej stronie trójmiejskiej obwodnicy docieramy do popularnego jeziora Otomin. Nie zabawiamy tu długo. Ci, którzy już na tym kilometrze dostali zadyszki, postanawiają kontynuować ale już na własną rękę, zatem żegnamy się, ale i w tym samym momencie dołączają do nas Krzysiek i Emilia więc znowu nasze grono się wyrównuje. Z Otomina jedziemy do Łapina trzymając się czarnego szlaku Wzgórz Szymbarskich, który na tym odcinku nakłada się również z zielonym szlakiem Skarszewskim (również mieliśmy już okazję przejechać).

Pomimo, iż specjalnie pogoda nam nie dopisała, wszyscy dzielnie dawali sobie radę, nawet dziewczyny!
Pomimo, iż specjalnie pogoda nam nie dopisała, wszyscy dzielnie dawali sobie radę, nawet dziewczyny! GRT


Szlak zielony nad brzegiem jeziora wiedzie ładną leśną drogą obfitującą miejscami w zdradliwe wystające korzenie. Na jednym z nich jeden z uczestników wycieczki upada i w wyniku odniesionej kontuzji zmuszony jest zawrócić. Do Łapina dojeżdżamy przeprawiając się starą kładką przez rzekę Radunię.

Z Łapina docieramy do Czapielska, gdzie robimy sobie krótki bufet w sklepie spożywczym. Ledwo ruszyliśmy w dalszą drogę a z granatowych już chmur grzmotnęło i zaczęła się burza. Deszcz z mniejszym lub większym natężeniem towarzyszył nam aż do jeziora Głębokiego. W momentach już silnej ulewy chowaliśmy się pod drzewami, lecz gdy te zaczynały przeciekać nie mieliśmy innego wyboru jak jechać dalej. Szkoda, bo piękną trasą wzdłuż rzeki Reknica zdecydowanie lepiej się delektować przy lepszej pogodzie. Tymczasem nasza droga zamieniła się w błotnistą rzekę co nie pozostało bez wpływu na nasze ubrania no i rowery, które zaczęły wydawać z siebie coraz ciekawsze dźwięki.

Dojechaliśmy do Jeziora Głębokiego. Chwila przerwy została wykorzystana przez niektórych do wyprania siebie i roweru. Reszta przygotowywała się do błotnistego podjazdu, który już na nas czekał w dalszej drodze czarnym szlakiem - Wzgórz Szymbarskich. Po paru kilometrach, nareszcie już w słońcu dojechaliśmy do Borcza. Stąd czarny szlak prowadzi do Wyczechowa. Warto tu jednak odbić paręset metrów w prawo i zwiedzić mało znane kamienne kręgi i kurhany w Trątkownicy.

Po ulewie, która dopadła nas po drodze, niektóre gruntowe drogi zamieniły się w potoki i miejscami nieźle trzeba było się napocić żeby dotrzeć do kolejnego celu
Po ulewie, która dopadła nas po drodze, niektóre gruntowe drogi zamieniły się w potoki i miejscami nieźle trzeba było się napocić żeby dotrzeć do kolejnego celu GRT


Kamienne kręgi w Trątkownicy:
To cmentarzysko Goci, którzy w I wieku n. e. przybyli na Pojezierze Kaszubskie ze Skandynawii, przynosząc z sobą nowe konstrukcje grobowe - kurhany otoczone wieńcami kamiennymi, nieznane do tej pory na Pomorzu. Pomiędzy tymi kurhanami znajdowały się kręgi z wielkich głazów narzutowych, w obrębie których odbywały się zebrania i sądy. Z pewnością nie jest to miejsce tak okazałe jak w Odrach czy Węsiorach, ale również warte poznania.

Dalej odbijamy z czarnego szlaku i przez betonowy most przeprawiamy się po raz drugi przez Radunię. Szutrowymi drogami i leśnymi duktami docieramy do stacji PKP Babi Dół. Tutaj ścieżką odbijamy do Jaru Raduni. Wąski zjazd do rzeki z dużą ilością korzeni i przepaścią po prawej stronie to jest to co lubimy bardzo. Kolejna przeprawa przez Radunię przysporzyła trochę trudu bo kładka nie jest już w najlepszym stanie. Czas na trochę zdjęć i pniemy się w górę gdzie docieramy do Babiego Dołu. Stąd lecimy z wiatrem starą znaną trasą do Przyjaźni przez Skrzeszewo. Dalej z Przyjaźni niebieskim szlakiem Kartuskim przez Niestępowo (gdzie przecinamy niepostrzeżenie po raz czwarty Radunię) i Sulmin do Otomina skąd po swoich śladach wróciliśmy na Morenę.

KLIKNIJ i zobacz naszą trasę
KLIKNIJ i zobacz naszą trasę


Miejmy nadzieję, że kolejna wycieczka przez nas zorganizowana będzie już w znacznie ładniejszej pogodzie. Do zobaczenia zatem na szlaku.

Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Opinie (5)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.