Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!
stat

100 wycieczka GR3miasto: rowerami i kajakami po Gdańsku

W sobotę 22 września zorganizowaliśmy setną wycieczkę w historii naszej grupy. Z tej okazji dla naszych sympatyków przygotowaliśmy coś wyjątkowego. Pomysł połączenia całkiem luźnego rajdu rowerowego z wypadem na kajaki wypadł rewelacyjnie. Obie trasy: i lądowa i wodna opierały się o zabytkowe i historyczne miejsca Gdańska, zatem oprócz świetnej zabawy "było co zobaczyć".

O godzinie 10 rano umówiliśmy w Gdańsku na Starym Mieście, a dokładniej przed Zieloną Bramą. Punkt dziesiąta mieliśmy zamiar wyjechać, jednak rozległy się telefony byśmy jeszcze parę minut zaczekali. Zatem korzystając z przepięknej pogody ustawiliśmy się tak by w oczekiwaniu na spóźnialskich złapać parę ostatnich promyków letniego słońca. W między czasie nasza grupa urosła do 24 osób. A w momencie ruszenia, dokleiła się do nas jakaś pseudo telewizja wymuszając mały wywiad, gdyż tego dnia przypadał akurat: "Dzień bez samochodu", który w naszym przypadku trwa niemalże codziennie przez cały Boży rok ;)))

W końcu jednak udało nam się ruszyć. Pierwsze metry, albo setki metrów poświęciliśmy na wyjazd ze Starego Miasta, mijając z lewej strony Ołowiankę i kierując się ścieżką rowerową na Stogi. Zaś na wysokości mostu wantowego imienia wielkiego Polaka - Jana Pawła II odbiliśmy w kierunku Westerplatte. Początkowo chcieliśmy odbić znacznie wcześniej, przejeżdżając tereny przemysłowe stoczni, jednak zawczasu dowiedzieliśmy się, że droga ta, ze względu na remont wiaduktu kolejowego jest nieprzejezdna. Po drodze dołączyli do naszego 24-osobowego peletonu Piotr z żoną wraz ze swoją 4-osobową grupką maluchów. I tak oto po raz kolejny dobiliśmy do 30 osób ;)))

Takim sielankowo-spacerowym tempem dojechaliśmy do pierwszego punktu naszego programu czyli do Twierdzy Wisłoujście, której wrota o dziwo tego dnia były otwarte i po raz pierwszy od pięciu lat kiedy tu przyjeżdżamy mieliśmy okazję ją obejrzeć od wewnątrz.

Trochę historii: Przede wszystkim to unikalny zabytek sztuki fortyfikacyjnej. Nazwa Wisłoujście wywodzi się z czasów, gdy ujście Wisły znajdowało się bezpośrednio na północ od twierdzy. Miejsce to stanowiło ważny z punktu widzenia strategicznego teren, skąd można było kontrolować ruch statków wychodzących i wchodzących do Gdańska. Dawny port w położony był nad Motławą, kilka kilometrów od brzegu morskiego, co czyniło z Wisłoujścia kluczową pozycję osłaniającą Gdańsk od strony morza i zabezpieczającą przed zaskoczeniem miasta i portu przez nieprzyjaciela. Zabytek ma już ponad pięćset lat. Zbudowany został według wzorów holenderskich, ale o jego unikatowym charakterze stanowi różnorodność stylów architektonicznych nawarstwiających się na przestrzeni wieków. Twierdza owa była świadkiem wielu ważnych dla historii Polski i Gdańska wydarzeń. Szturmował ją król Stefan Batory, stąd wyruszyły okręty króla Zygmunta II Wazy w zwycięski, jak się okazało, bój pod Oliwą Twierdza broniła legalnie wybranego króla Stanisława Leszczyńskiego, sprawiła też wiele kłopotu Polakom, którzy wraz z Napoleonem odbijali Gdańsk z rąk Prusaków. W XIX wieku w kazamatach Wisłoujścia Prusacy urządzili więzienie.

Obecnie: Oddział Twierdza w Wisłoujściu gromadzi zbiory na temat historii tej unikatowej w sali światowej fortyfikacji, jej licznych funkcji w powiązaniu z szeroko pojętym systemem obronnym miasta i funkcją portową. Od kilku lat obiekt jest zamknięty dla zwiedzających ze względu na trwające prace remontowo-konserwatorskie. Jednak słuchy nas doszły, że niebawem zostanie otworzony.

Po prawie 20 minutowej wizycie w Twierdzy Wisłoujście skierowaliśmy się ku przylądkowi Westerplatte. W miejscu gdzie rozpoczęła się II wojna światowa zobaczyliśmy po części Pomnik Obrońców Wybrzeża, ruiny koszar i jak zwykle czołg, na którym zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Wracając na chwilę "pałeczkę prowadzącego" przejął Phantom, który poprowadził nas powstającą ścieżką edukacyjno-dydaktyczną, która biegnie od pozostałości dawnej stacji kolejowej, przez placówkę Wał, powojenną wieżę obserwacyjną artylerii do Fortu. Więcej o Westerplatte przeczytacie tu.

Następnie z przylądka Westerplatte skierowaliśmy się ku pozostałościom po linii obronnej wybrzeża, a dokładniej mówiąc bunkrom ukrytym w lasach pomiędzy Portem Północnym a Stogami. Ze względu jednak na rozbudowę naszego portu część tych zabytkowej baterii artylerii została rozebrana, zniszczony został również biegnący równolegle do plaży szlak, dlatego też kawałek musieliśmy przemęczyć się rowery prowadząc. Z tego co zostało, udało nam się zobaczyć pozostałości po 25 Baterii Artylerii Stałej, a dokładniej mówiąc kilka schronów i wieżę kierowania ogniem, która swym kształtem przypomina nieco nadbudówkę krążownika. Relikty baterii mają sporą wartość zabytkową i szkoda, że podobnie jak inne zabytki z tamtych czasów, z roku na rok coraz bardziej są dewastowane. Schrony pochodzą z czasów pruskich, a wieża jest jedną z dwóch takich w Polsce. Więcej o fortyfikacjach w Gdańsku znajdziecie tu.

Jadąc lasem równolegle do plaży w końcu wyjechaliśmy na Stogach i korzystając z okazji zobaczyliśmy w prawdzie nieco rozsypujące się rzeźby w piasku. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy ku wschodowi by zobaczyć nowy obiekt AWFiS. Niegdyś w jego miejscu przy ujściu Wisły Śmiałej do Zatoki Gdańskiej stały odstraszające baraki i budynki należące do uczelni. Dziś wznosi się tu piękny budynek, w którym mieści się hotel i tawerna Narodowego Centrum Żeglarstwa Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Centrum leży w bezpośrednim sąsiedztwie Rezerwatu Przyrody "Ptasi Raj", kilkadziesiąt metrów od piaszczystej plaży i lasu. Marina stworzona przede wszystkim pod kątem edukacyjnym dla studentów, a w sezonie jest również ostoją dla żeglarzy z całego świata. Obecnie jest jednym z najważniejszych ośrodków żeglarskich w Polsce i cieszy się coraz większą popularnością m.in. jako ośrodek rekreacyjno-wypoczynkowy oraz konferencyjny.

Stamtąd z kolei skierowaliśmy się ku przeciwległemu krańcu wyspy. Chcąc ominąć przemysłowe tereny Rafinerii Gdańskiej zjechaliśmy nad Martwą Wisłę, gdzie obraliśmy wąską, ale przejezdną ścieżkę wiodącą wzdłuż brzegu. Niegdyś ścieżką można było dotrzeć do samego portu przed mostem wantowym, jednak obecnie ścieżka nieco zarosła, dlatego też nie chcąc przedzierać się przez wysokie pokrzywy i krzaki odbiliśmy w głąb lądu. Dalszą drogę kontynuowaliśmy przez nieco zapyziałe dzielnice Gdańska. Tą 36-kilometrową wycieczkę rowerową zakończyliśmy nad Motławą przy Klubie Kajakarskim Żabi Kruk, gdzie wcześniej zarezerwowaliśmy kajaki.

Dokładnie o godz. 14.30 rozpoczęła się druga część atrakcji. Tym razem zamierzaliśmy zwiedzić Gdańsk nie z lądu a z wody. Do tej części programu, chętnych nadal było sporo. Wprawdzie nie wszyscy rowerzyści z tego skorzystali, ale co po niektórzy przybyli specjalnie na kajaki, jak np.: Jarek z rodzinką. Na zbiórce stanęło 9 czółen dwuosobowych oraz "łaciata krowa", czyli biały w czarne ciapki kajak, w którym płynął Darek (Dropi). Kajakami zrobiliśmy tzw. "małą pętlę" opływając Ołowiankę oraz Wyspę Spichrzów. Pogoda, podobnie jak wcześniej nas nie zawiodła, słońce prażyło tak mocno, że swobodnie można było się opalać, a nawet kąpać ;)))

Będąc w kajaku z Phantomem ruszyliśmy pierwsi. Nieraz przed nami filowali Bolek z Beavisem, których chyba energia rozpierała, bo krążyli wśród nas jak na jakimś slalomie. Na wysokości spichrzów dogonili nas Iwona z Adamem oraz Zdzisiu. Z tyłu zaś słychać było całą resztę, która toczyła wodną walkę. Zabawy było co nie miara, choć my staraliśmy się nie wpływać w ich środek, by nie zamoczyć sprzętu szpiegowskiego, którym były nasze aparaty fotograficzne. Gdy walczący nieco opadli z sił dogonili czoło i nagle ktoś rzucił hasło: "przepływamy pod katamaranami". Z początku myśleliśmy, że to blef, jednak znowu najbardziej aktywny kajak dowiódł, że taki wyczyn jest realny. Za nimi popłynęli i inni. Jednak nie wszystkim ten manewr się udał. Na wąskim przesmyku utknęła oczywiście... "krowa", robiąc baczka ;))) Na szczęście w pobliżu byli Maciek (Świeca) z Wojtkiem (Harrym), którzy pomogli skąpanemu Dropiemu z powrotem dosiąść swego czółna. Tak to jest jak się ma prawie 2 metry wzrostu i bierze się najbardziej wywrotny kajak. Ta drobna lekcja pływania, na szczęście dobrze się zakończyła, dlatego też wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Sam poszkodowany pomimo totalnego przemoczenia również kontynuował kajakarską przygodę nie martwiąc się drobnostkami. Kolejna przygoda zaczęła się po drugiej stronie Ołowianki, gdzie ktoś wypatrzył pyszne jabłka, które z łatwością zerwać można było nie ruszając się z kajaka. Ahh, można by opowiadać i opowiadać. W każdym razie pomimo, iż do domu wróciłem cały mokry, dawno tak wspaniale się nie bawiłem.

Podsumowanie:
Ta rowerowo-kajakowa wycieczka, naszym zdaniem była najlepszym sielankowym wypadem, który dotychczas zorganizowaliśmy. Połączenie rowerów z inną aktywną formą to świetny przykład na weekendowy wypoczynek. Zrealizowany program dał nam dużo do myślenia, dlatego też jak będzie okazja będziemy starali się te najspokojniejsze wyjazdy wzbogacać o dodatkowe atrakcje, jak chociażby kajaki czy podobnie jak w zeszłym roku wspinaczkę. Dziękujemy wszystkim za uczestnictwo w tym rajdzie, dzięki Wam i my bawiliśmy się świetnie! Dziękujemy również kajakarskiemu Klubowi Żabi Kruk za udostępnienie nam kajaków.

Więcej o możliwościach wypożyczenia kajaku na stronie Klubu Żabi Kruk.

Na 100 wycieczce grupę GR3miasto reprezentowali: Krzysztof Kochanowicz, Maciej Świeczkowski, Dariusz Zieliński, Wojciech Nagaj, Wojciech Grabowski, Jarosław Włodarczyk oraz Łukasz Bolius. Wśród znajomych pojawiło się wielu stałych bywalców oraz kilka osób z zaprzyjaźnionych grup rowerowych m.in. z TIR oraz GER. A właśnie: Flash, gdzieś Ty się zapodział? Czyżbyś tylko na start przyjechał? Na Twierdzy Wisłoujście już Cię nie było..., to samo się tyczy Agi i Tomka: czyżbyście zbłądzili w tym lesie ? ;)))

Organizatorzy rajdu: Grupa Rowerowa Trójmiasto
Autor relacji: Krzysztof Kochanowicz
Zdjęcia: Wojciech Grabowski & Marek Zieba "Phantom"

Więcej zdjęć znajdziecie tutaj.

P.S. Jeżeli chcecie poznać fajne towarzystwo, a przy tym aktywnie spędzać wolny czas - dołączcie się do nas. To nic nie kosztuje. Wszelkie informacje związane z uczestnictwem w naszych rajdach znajdziecie na naszej stronie.

Na prośbę autora relacji redakcja Portalu Rowerowego Trójmiasta będzie usuwać wszystkie opinie nie związane z tematem. Zatem jeśli znacie przebytą przez nas trasę, odwiedzone miejsca i chcielibyście coś dodać czego nie ujął autor relacji, podzielcie się własnymi doświadczeniami. Będą one z pewnością bardzo przydatne tym, którzy w przyszłości będą chcieli powtórzyć tą trasę lub ułożyć własną na jej podstawie.

Opinie (22)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.