rowery

stat

Zerknijmy do cudzego ogródka. O kulturze rowerowej na świecie

Utrecht to przede wszystkim drogi rowerowe.
Utrecht to przede wszystkim drogi rowerowe. fot. gioiak2 / 123RF.com

Czy wiecie, które nacje najwięcej czasu spędzają na siodełku? Kiedy powstała najstarsza w świecie ścieżka rowerowa? Jak Trójmiasto wypada w zderzeniu z innymi europejskimi aglomeracjami?



Czy jeździłeś na rowerze w innych europejskich miastach?

zawsze wynajmuję rower podczas wyjazdów city break 22%
kiedy tylko mogę, zabieram za granicę swój rower 15%
zabrakło okazji, aby zwiedzać w siodełku 29%
wolę zwiedzać na piechotę 34%
zakończona Łącznie głosów: 143

Holandia to nie tylko tulipany



Przykład Utrechtu, miasta leżącego niedaleko Amsterdamu, pokazuje, jak bardzo Holendrzy przestawili swój sposób myślenia. W kraju słynącym z tulipanów promowanie jazdy na rowerze i tworzenie potrzebnej cyklistom infrastruktury jest posunięciem systemowym, odpowiadającym oczekiwaniom ogółu.

W Utrechcie od dawna buduje się szerokie drogi rowerowe, a od jakiegoś czasu także podziemne parkingi przeznaczone tylko dla rowerów. To bez wątpienia zachęca do przemieszczania się po mieście na dwóch kółkach. Tym sposobem lokalne władze zmniejszają uliczne korki, jednocześnie zapewniając mieszkańcom motywację do codziennego ruchu.

Miasto liczy ponad 350 tys. mieszkańców, z czego prawie 40 proc. to osoby każdego dnia dojeżdżające na rowerze do pracy. Mało tego, blisko połowa wszystkich przejazdów po mieście odbywa się na rowerze. Dlatego nie dziwi to już nikogo, że w największych miastach świata są wdrażane rozwiązania wypracowane w niewielkim Utrechcie. Władze Pekinu (ok. 22 mln mieszkańców) zaangażowały doradców właśnie z tego "mikroskopijnego" holenderskiego miasta. Stołeczna metropolia Państwa Środka zyskała w ten sposób szereg rozwiązań "małej skali", ale wydajnie wzbogacających sieć rowerowych autostrad.

Autostrady rowerowe na dachach



Porównywalnej wielkości, jak stolica Chin, jest aglomeracja moskiewska. Moskwa to najludniejsze miasto Europy (i jedno z największych na świecie), które codziennie przyjmuje ruch ok. 6-7 mln samochodów. Liczbę rowerzystów szacuje się tam na ponad 500 tys., co odpowiada liczbie mieszkańców, dajmy na to, Gdańska i Sopotu razem wziętych. Skala komunikacji rowerowej w Moskwie jest zatem gigantyczna - wystarczy sobie wyobrazić, że wszyscy, bez wyjątku, z adresem zamieszkania gdańskim i sopockim wsiadają na rower. W dodatku tego samego dnia...

Władze stolicy Federacji Rosyjskiej, i to parę ładnych lat temu, zdecydowały się na podjęcie współpracy z prof. Janem Gehlem, który wcześniej stworzył infrastrukturę dla cyklistów w Kopenhadze, Londynie i Melbourne. Kooperacja była ukierunkowana na zaadaptowanie tkanki miejskiej do transportu rowerowego. Efektem działań podjętych w wyniku współpracy między ekspertem a włodarzami było m.in. zlikwidowanie ruchu samochodowego na szeregu ulic, przede wszystkim w historycznych dzielnicach. Jedno z rozwiązań przewidywało poprowadzenie kilku odcinków autostrad rowerowych nawet nad dachami budynków.

Moskiewski system roweru miejskiego działa nieprzerwanie od 2013 r.
Moskiewski system roweru miejskiego działa nieprzerwanie od 2013 r. fot. possum1961 / 123RF.com

Szprychy przeciw korkom



Przykład Utrechtu, w którym pierwszą ścieżkę rowerową wybudowano w 1885 r., pokazuje, że mieszkańcy tego miasta kulturę rowerową mają niejako w genach. Z kolei władze Pekinu czy Moskwy, inwestując w zaawansowaną infrastrukturę rowerową, walczą z potężnymi korkami. Szkoda tylko, że na gruncie trójmiejskiej aglomeracji (chyba na wyrost nazywanej metropolią) czeka nas jeszcze długa (i wyboista) droga, zanim doczekamy się pierwszej rowerowej autostrady.

Dzielnice położone dalej od centrum, z reguły rozlokowane chaotycznie, potrzebują takich rozwiązań. To byłoby rzeczywistą zachętą do korzystania z roweru, a nie bawełniana torba, odblask czy bon na zakupy, wręczane przy okazji corocznych miejskich rywalizacji w kręceniu kilometrów. Sam chętnie wsiadłbym na rower, aby dojeżdżać do swojego biura - niemniej w temacie przepełnionej w godzinach szczytu Kołobrzeskiej napisano już epopeję...

Biznes się kręci



Ciekawym przykładem walki z korkami, smogiem i miejskim hałasem, przy okazji świetnym sposobem zarabiania na życie, jest przedsiębiorstwo transportowe Movebybike założone w Malmö przez Johana Wedina. Zatrudnienie w nim znalazło ponad 100 osób, a jego flota obejmuje już ok. 50 elektrycznych rowerów typu cargo.

Jak wygląda praca kuriera rowerowego w Trójmieście?


Firma działa w sześciu miastach w Szwecji i specjalizuje się w "hurtowych" dostawach posiłków do przedszkoli i szkół, a także w przewożeniu dużych przedmiotów (m.in. transport podczas przeprowadzek). Świadczy ponadto usługę odbioru śmieci z osiedli, w których całkowicie zrezygnowano z ruchu samochodowego.

Naładowanie takiej liczby e-rowerów jest dla właściciela Movebybike nie lada wyzwaniem. Dlatego zdecydował się na wydzierżawienie w tym celu dogodnej przestrzeni na skraju miasta. To z kolei sprawiło, że do firmy niejako przykleił się kolejny biznes - odbieranie, ładowanie i rozwożenie po mieście elektrycznych hulajnóg, które są częścią miejskiego systemu pojazdów współdzielonych.

Mevo 2.0 dopiero w przyszłym roku? Nietypowy przetarg, wyższe opłaty


Rowery towarowe, wykorzystywane do "zadań specjalnych", zyskują coraz większą popularność nie tylko w Szwecji. W samej Kopenhadze jest zarejestrowanych ponad 40 tys. takich pojazdów. Ich zaletą, jako środka dostawczego, jest - oprócz czynników środowiskowych - jazda bez hałasu, możliwość zaparkowania prawie w dowolnym miejscu, bez konieczności opłacania miejsca parkingowego. W całym Trójmieście takich pojazdów jest może kilkanaście?

Kręcimy się w koło



Z danych podanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO Regional Office for Europe) wynika, że 30 proc. przejazdów samochodowych w Europie odbywa się na dystansie krótszym niż 3 km. Taką odległość można pokonać podczas 15-20 min. bardzo spokojnej jazdy na rowerze. Brak aktywności fizycznej, wymuszony przez nawyk (lub konieczność w miastach budowanych bez ładu i składu) dojeżdżania wszędzie samochodem, powoduje każdego roku koszty - przypadające na każde 10 mln mieszkańców Europy - rzędu 910 mln euro. Szacunki WHO dotyczą koszów bezpośrednich, np. systemu opieki zdrowotnej, oraz pośrednich, czyli związanych ze spadkiem efektywności w gospodarce.

Wyobraźcie tylko sobie, ile moglibyście zdziałać w czasie, który zabiera wam stanie w korkach samochodowych lub... czekanie na wiecznie spóźniający się autobus. (Nasz czas najwidoczniej nie jest jeszcze tak cenny jak czas mieszkańców Holandii czy Danii).

Rowerem ku przyszłości



Dopiero takie badania, m.in. to wykonane przez WHO, dobitnie pokazują, jak ważny okazał się wynalazek roweru. Kultura rowerowa to wcale nie widzimisię zamożnych i nakręconych ekologicznie mieszkańców dużych miast. To przede wszystkim wydajne i ekonomiczne rozwiązanie w obliczu kurczącej się przestrzeni miast (co szczególnie widać po korkach) oraz szkodliwych dla zdrowia emisjach spalin i hałasu. Tego rodzaju przeobrażenia wymusza szeroka dostępności samochodów - są coraz tańsze w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia, a w szczególności te używane.

Stan zastopowania wielu codziennych spraw zawodowych i prywatnych, w jakim znaleźliśmy się z powodu epidemii koronawirusa, skłania wielu do częstszego w tych dniach myślenia o jeździe na rowerze. To przecież "jednoosobowy", stosunkowo bezpieczny środek transportu - w sam raz w okresie podwyższonego ryzyka epidemiologicznego. To także przeciwwaga dla samochodu, jak i komunikacji miejskiej.

Czy można postawić w Trójmieście na rower jako podstawowy środek transportu? Osobiście powątpiewam. Jeszcze ten czas nie nadszedł...
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »