rowery

stat

Zaborski Park Krajobrazowy na rowerze

Bezdroża Zaborskiego Parku Krajobrazowego to ciekawy kierunek nie tylko dla piechurów.



Zaborski Park Krajobrazowy i jego najbliższe okolice, to wspaniały rejon nie tylko pod kątem turystyki kajakowej. Wiedzie tędy mnóstwo ciekawych szlaków rowerowych, pieszych, a także krótkich ścieżek dydaktycznych. Rowerem dotrzeć można niemalże wszędzie, jak również zagłębić się tam, gdzie nie dojedzie się samochodem... i to w tym wszystkim jest najpiękniejsze! Nasza wycieczka bezdrożami parku trwała cztery dni, jednak wcale nie pokonaliśmy setek kilometrów. Wyjazd był przygodą, a jednocześnie aktywnym wypoczynkiem na łonie natury.



Co warto wiedzieć o Zaborskim Parku Krajobrazowym?

Zaborski Park Krajobrazowy zajmuje duży obszar w północno-zachodniej części Borów Tucholskich. W krajobrazie przeważają piaszczyste równiny sandrowe, nazywane Wielkim Sandrem Brdy. Choć w ostatnich latach, podłoże większości szlaków rowerowych zostało utwardzone umożliwiając poruszanie się na rowerach trekkingowych i turystycznych. Prócz szlaków lądowych, przez rejon Zaborskiego Parku Krajobrazowego wiedzie sporo różnorodnych szlaków wodnych. Brda stanowi główną arterię wodną Borów Tucholskich, od czasów topnienia lądolodu, który ukształtował dzisiejszą rzeźbę terenu Ziemi Zaborskiej, do dziś, służąc każdego roku tysiącom kajakarzy.

Brda wraz z jej licznymi dopływami: Chociną, Zbrzycą, Młosiną i Kłonecznicą, tworzy na obszarze Zaborskiego Parku Krajobrazowego sieć bardzo atrakcyjnych i różnorodnych szlaków kajakowych, które zostały dość dobrze ostatnio zagospodarowane pod kątem miejsc wypoczynkowych i możliwości zatrzymania się na noc. Znając więc dobrze tutejsze rzeki, nocowaliśmy przede wszystkim w miejscach z dala od cywilizacji, a także przepełnionych campingów.

Na terenie Zaborskiego Parku Krajobrazowego znajduje się w sumie 48 jezior, w tym chronione i bardzo czyste jeziora lobeliowe i ramienicowe. Z reguły są to niewielkie, śródleśne zbiorniki, do których trafić można dzięki gęstej sieci szlaków pieszych, rowerowych i ścieżek przyrodniczych. Korzystając więc z cudownej pogody, nie mogliśmy odpuścić sobie licznych kąpieli po drodze. I wypoczynku nad wodą. W końcu wycieczka rowerowa, to nie tylko pokonanie jak najwięcej kilometrów. Prócz wizyty w kolebce polskiego żeglarstwa śródlądowego, czyli nad Jeziorem Charzykowskim, mieliśmy okazję odpocząć nad wieloma innymi, bardziej kameralnymi jeziorami.

Ziemia Zaborska to obszar jeszcze nieznacznie przekształcony przez człowieka, wymarzony do uprawiania ekoturystyki. Dominują tu lasy, głównie bory sosnowe, tworzące parasol ochronny dla czystych jezior i licznych torfowisk, a także dając schronienie dla ich dzikich mieszkańców. Symbolem Parku jest puchacz - największa leśna europejska sowa wymagająca ciszy i spokoju, która od wielu lat posiada na tym terenie swoje ostoje. Bory Tucholskie, w tym Zaborski Park Krajobrazowy, to wspaniały rejon dla różnorodnej maści turystyki, o czym niejednokrotnie przekonaliśmy się przemierzając te tereny.

Przeczytaj także: Jak spędzić można zimowy biwak rowerowy?

Wrażenia z naszej wycieczki:

Wycieczkę rozpoczynamy w osadzie Stara Brda, gdzie przy leśniczówce, na cztery dni porzucamy nasze samochody. Nieopodal nad wodą mieści się kameralne miejsce postojowe, z zadaszonym miejscem na ognisko, a także placem na rozbicie namiotów. Przyjeżdżamy tu późnym wieczorem w czwartek, po pracy więc namioty przyjdzie nam rozbijać już przy blasku księżyca. Jest piękna gwieździsta noc, a temperatura pozwala nam siedzieć w krótkim rękawie. Szybko zapominamy o codziennych problemach i obowiązkach i rozpoczynamy "męską przygodę przez bezdroża w otulinie Zaborskiego Parku Krajobrazowego !" Pomimo zmęczenia, impreza trwa niemalże do świtu ;)

Ścisła czołówka GR3miasto, od lewej: Maciej, Łukasz i Krzysiek
Ścisła czołówka GR3miasto, od lewej: Maciej, Łukasz i Krzysiek fot. GR3miasto


Dzień 1: trasa: Stara Brda - Zatrzebionka; dystans: 67 km

Pomimo, że imprezka przy ognisku trwała niemalże do świtu wstaliśmy wraz z pianiem pierwszego koguta i o dziwo wcale nie byliśmy zmęczeni. Co innego jednak wstawać codziennie do pracy, a co innego dla przyjemności. Tego dnia na naszej trasie przeważają leśne, utwardzone dukty, a także boczne drogi asfaltowe, na których ruch samochodowy jest znikomy. Rzadko kiedy przyjdzie nam pokonać wspomniane grząskie piachy, przez które rower trzeba pchać. Z uwagi na przepiękną słoneczną pogodę pozwalamy sobie na dość częste postoje nad kameralnymi jeziorami, pluskając się w wodzie i wypoczynek. Pierwszym z nich jest piękne rynnowe - Jezioro Gwiazda. Tu dopiero wychodzi z nas nieprzespana noc, dlatego też ucinamy sobie krótką drzemkę ;)

Około południa, po orzeźwiającej kąpieli ruszamy dalej. Trasa wiedzie z dala od cywilizacji, mijając jedynie maleńkie osady i wsie, a także dość pagórkowaty teren wśród malowniczych lasów i jezior. Kolejny, dłuższy odpoczynek robimy nad Jeziorem Somińskim, gdzie korzystamy także z lokalnej gastronomii - wyśmienita ryba dodaje nam sił do dalszej drogi. Zanim jednak wskoczymy ponownie na rowery, udajemy się na krótką wizytę wsi. W Sominach znajdują się stare, drewniane kaszubskie zabudowania: domy oraz kościół pw. Matki Boskiej Królowej Polski z 1757 r. Na uwagę zasługuje zwłaszcza barokowy ołtarz z obrazem Chrystusa Ukrzyżowanego i XVIII-wieczna ambona.

Z Somin udajemy się w kierunku Dziemian, przemierzając przepiękne rejony między Jeziorem Somińskim a Kruszyńskim. Ciekawym i bardzo urokliwym miejscem jest także agroturystyka przy Leśniczówce Dywan. Maleńka osada leży nad pięknie zagospodarowanymi stawami, które połączone są drewnianymi mostkami. Nieco dalej za ponad 100-letnim młynem rozpościera się niesamowity widok na jezioro i okalające go lasy, aż chciałoby się zostać tu dłużej. Tym razem jednak korzystamy jedynie, albo aż... z wyśmienicie zaparzonej kawy i szarlotki z lodami. Wrócimy tu pewnie jeszcze nie raz, gdyż okolica jest bardzo urokliwa nie tylko na krótki weekendowy wypad.

Dzień powoli dobiega końca więc czas na znalezienie odpowiedniego miejsca na nocleg. Rzecz jasna, że nie szukamy ani hotelu, ani campingu. Tak jak założyliśmy wcześniej, rozbijemy się gdzieś w zacisznym miejscu, z dala od cywilizacji. Dlatego też po uzupełnieniu zapasów zatrzymujemy się nad kameralnym Jeziorem Radolno.

Dzień 2: trasa: Zatrzebionka - Dąbrówka; dystans: 52 km

Hmmm... jak to jest? Znowu przy ognisku imprezujemy do późnej nocy i ponownie wstajemy o świcie. Na dobrą sprawę budzi nas pięknie wstające i odbijające się w tafli jeziora słońce. Przy takim widoku śniadanie smakuje znacznie lepiej niż w jakiejkolwiek restauracji. O siódmej rano temperatura sięga już piętnastu kresek, co oznacza, że będzie piękny upalny dzień i faktycznie tak jest.

Podobnie jak poprzedniego dnia, nasza trasa wiedzie bocznymi drogami, w szczególności gruntowymi a także leśnymi duktami, rzadko kiedy drogami asfaltowymi. Początkowo na dłuższym odcinku towarzyszy nam gęsty las Zaborskiego Parku Krajobrazowego. Następnie wykorzystując utwardzone drogi rowerowe tzw. Kaszubskiej Marszruty podążamy wzdłuż Brdy i malowniczych jej rozlewisk. Na krótkie postoje, kąpiele i wypoczynek pozwalamy sobie nad jeziorami: Łąckim, Dybrzk i Kosobudno. Nad jednym z nich przyrządzamy sobie obiad... w końcu nie bez powodu zabraliśmy ze sobą sprzęt biwakowy ;)

Kolejny nocleg rozbijamy nad malowniczo wijącą się Brdą, w okolicach wsi Dąbrówka.



GALERIA ZDJĘĆ;fot. Krzysztof Kochanowicz & Łukasz Pawlik [GR3miasto]

Dzień 3: trasa: Dąbrówka - Gwieździn; dystans: 62 km

Tym razem nie budzi nas słonko... od rana w poszycie namiotu rąbie siarczysty deszcz. Cóż, na zmianę aury też jesteśmy przygotowani, choć specjalnie nie chce nam się wychodzić tak prędko ze śpiworów. Drugie oko otwieramy dopiero około godz. 10, chwilę później zaczyna też się przejaśniać więc jest szansa na pogodny dzień. Nic bardziej mylnego, ponownie śniadanie jemy w pięknej słonecznej scenerii nad samą wodą, w między czasie zastanawiając się nad mapą, którędy dalej jechać. Chcąc ominąć grząskie piachy Borów Tucholskich udajemy się dalej wzdłuż Brdy, aż do śluzy i Wielkiego Kanału rzeki, gdzie odbijamy w kierunku kolebki polskiego żeglarstwa śródlądowego, czyli nad Jezioro Charzykowskie. Tym razem specjalnie nie zależy nam na wypoczynku nad zatłoczonym turystami akwenem. Szukamy raczej zacisznego miejsca na obiad, i jak zwykle wybieramy nasz ulubiony, położony nieco na uboczu Bar Rybny.

Jako, że donikąd nam się nie spieszy, w dalszą trasę zbieramy się późnym popołudniem. Chcąc ominąć wzmożony ruch wokół miejscowości Charzykowy opuszczamy ją lokalnym szlakiem pieszym kierując się na wschód. Początkowo szlak daje nam we znaki, ale w końcu docieramy do Wolności ;)

Wolność i swoboda... a dookoła znowu bujne lasy i piękna droga gruntowa. Przemierzamy kolejne kilometry mijając malownicze pola i łąki, a także maleńkie wsie. Jedną, którą warto polecić na naszej trasie jest miejscowość Polnica. Mieści się w niej stary, drewniany kościół o konstrukcji ryglowej.

Jak przeczytać można z kart jego historii, pierwszą świątynię wzniesiono w tym miejscu w XVI w. Pierwotnie był to zbór ewangelicki ufundowany przez starostę człuchowskiego, Latalskiego. W 1789 r. do ocalałej drewnianej wieży dobudowano nową nawę i prezbiterium konstrukcji szkieletowej z ceglanym, otynkowanym wypełnieniem. Wieża, druga pod względem wysokości w Polsce, ma konstrukcję szkieletową i jest oszalowana deskami. Wieńczy ją ośmioboczna iglica z zabytkowym dzwonem z 1643 r. Wewnątrz, na stropie nawy, zachowały się malowidła przedstawiające króla Dawida i św. Stanisława Biskupa. Wyposażenie kościoła jest rokokowe i pochodzi z XVIII w. Zwiedzając jego wnętrze warto zwrócić uwagę na ciekawą ambonę wspartej na figurze anioła.

Podobnie jak poprzedniego dnia, na nocleg zatrzymujemy się na jednym z biwaków na szlaku rzeki Brdy. Zdecydowanie łatwiej znaleźć go płynąc kajakiem niż jadąc rowerem, ale w końcu po dłuższym główkowaniu nad mapą, udaje nam się tam trafić. Na malowniczym cypelku Jeziora Szczytno Wielkie znajduje się kameralne pole biwakowe z miejscem do siedzenia, paleniskiem a także kamiennym piecem.

Na miejscu spotykamy ekipę kajakarzy, z którymi szybko znajdujemy wspólny turystyczny język i znowu impreza trwa do późnych godzin nocnych.

Dzień 4: trasa: Gwieździn - Stara Brda; dystans: 35 km

Jako, że to nasz ostatni dzień przygody, pozwalamy sobie na dłuższe leniuchowanie. Wprawdzie sen nie trwał za długo, bo jak tu zasnąć w tak dobrym towarzystwie - "ludzi przygody i podróży".

Ponownie wita nas wspaniały słoneczny dzień, a ułożona przez nas podczas śniadania trasa nie pozwala zbytnio się przemęczać. Jedziemy jak zwykle z dala od ruchliwych szos wśród malowniczych pól uprawnych, pastwisk oraz lasów. Pomimo dość krótkiego odcinka, który mamy do pokonania, podobnie jak w minionych dniach zatrzymujemy się na obiad, a także na wypoczynek nad wodą, w końcu taki już charakter naszej weekendowej wycieczki.

Kliknij na mapę i zapoznaj się ze szczegółami trasy mat. Traseo.pl / Openstreetmap.org


Statystyki trasy:

-Początek i koniec trasy: Stara Brda, przy leśniczówce
-Łączny dystans: 214 km
-Czas samej jazdy: 72 godz.
Rodzaj podłoża: drogi gruntowe, leśne dukty, a miejscami także szosy.
Sugerowany rower: górski, bądź trekkingowy

Podsumowanie:

Co tu dużo mówić... niewątpliwie Zaborski Park Krajobrazowy i jego najbliższe okolice, to wspaniały rejon na wypoczynek zarówno na rowerze, jak i innych formach turystyki aktywnej. Wiedzie tędy mnóstwo ciekawych szlaków, którymi zagłębić się można tam, gdzie nie dojedzie się samochodem!

Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »