rowery

stat

Zobacz triathlon pod dachem. 60 tys. zł na cele charytatywne

W tym roku odbyła się już piąta edycja imprezy.
W tym roku odbyła się już piąta edycja imprezy. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

W gdańskim biurowcu Alchemia już po raz piąty odbyły się zawody triathlonowe pod dachem - Torus Triathlon in da House. W nietypowej, choć coraz popularniejszej formule, zmierzyło się 37 trzyosobowych sztafet firmowych i 22 zawodników indywidualnych. Wpisowe przekazane zostanie na cele charytatywne. Zebrano ponad 60 tysięcy złotych.





Czy startowałe(a)ś kiedykolwiek w triathlonie?

tak, startuję regularnie 14%
tak, raz lub kilka razy 8%
nie, ale zamierzam wystartować 17%
nie i nie zamierzam startować 61%
zakończona Łącznie głosów: 235
Torus Triathlon in da House to triathlon na dystansie sprinterskim rozgrywany w całości wewnątrz budynku. Zawodnicy startowali w pięciu seriach maksymalnie po 12 osób w każdej z nich. Kolejno mieli do pokonania 750 m pływania, 20 km na rowerze oraz 5 km biegiem.

Podobnie jak w zeszłym roku, duży nacisk położono na rywalizację firmowych sztafet. Zwycięzcy z 2018 roku - drużyna Fundacji Jeppesena - pozostawała pretendentem do najwyższego stopnia podium aż do ostatniej serii zawodów, podczas której prowadzenie objął zespół Uniwersytetu Gdańskiego. Ten ostatni został jednak nagrodzony osobno, gdyż według regulaminu drużyny miały składać się z pracowników firm. Oficjalne zwycięstwo w rywalizacji firmowej po raz kolejny przypadło zatem Fundacji Jeppesena, drugie miejsce - zespołowi Lufthansa Systems Active Furious, a trzecie drużynie Torus Dream Team.

- Jestem entuzjastką wprowadzania rywalizacji sztafet w triathlonie, bo to trochę "udrużynawia" ten indywidualny sport. Dzięki temu czujemy jeszcze większą integrację wśród reprezentantów drużyn i daje się odczuć pozytywną, "kibicowską" kulturę, która tak naprawdę nie zamyka się tylko w obrębie jednej firmy, a rozlewa się pomiędzy wszystkie sztafety skupione na rywalizacji i wspólnym celu charytatywnym. Bo to w końcu o to chodzi w tych zawodach - mówi Aleksandra Szyszło z drużyny Fundacji Jeppesena.

Przeczytaj relację i zobacz video ubiegłorocznych zawodów



- Po raz kolejny udało nam się zbudować wspaniały zespół. Praca każdego członka zespołu oddzielnie składa się na wynik, ale wspólny sukces to coś więcej. W tym roku dodatkową niespodzianką od organizatorów były starty indywidualne, w których czuję się najlepiej. Po czterech godzinach od startu w sztafecie uzyskany przeze mnie rezultat w sprincie był nawet dla mnie sporym zaskoczeniem - dodaje Michał Twarowski, który był jednym z dwóch zawodników startujących zarówno w sztafecie, jak i solo.

Wyzwanie sprzętowe



Specyficzna formuła triathlonu pod dachem wymaga dopracowania szczegółów logistycznych i technicznych, jak również przygotowania niezawodnego sprzętu.

- Po raz czwarty byliśmy partnerem sprzętowym imprezy, a na arenę zmagań dostarczyliśmy najwyższej na rynku klasy trenażery Wahoo KICKR. Przed zawodami każdy trenażer został skalibrowany za pomocą programu Perf Pro. Pozwoliło to zaadaptować sprzęt do warunków panujących na sali, a to z kolei miało na celu zapewnienie identycznych warunków dla każdego z zawodników - informuje Maciej Kucal3athlete.
- Kiedy opowiadam, że podczas indoor triathlonu pedałowałem na wymagającej pagórkowatej trasie, większość patrzy z niedowierzaniem i zastanawia się o co właściwie chodzi. Rozwiązanie zagadki jest banalne. Nasze rowery zostały zamontowane w profesjonalnych trenażerach, które mierzyły parametry i symulowały obciążenie, tak jak na prawdziwej trasie. Jedyne czego brakowało nam do odwzorowania jazdy na świeżym powietrzu, to brak wiatru, przez co po krótkim czasie robiło się naprawdę gorąco. I tu chciałbym bardzo podziękować wszystkim tym, którzy starali się pomóc i wachlowali nas czym tylko się dało. W kryzysowym momencie pomagaliście mi wyobrazić sobie, że tak naprawdę to jadę z wiatrem i wcale nie jest tak ciężko - relacjonuje Wojciech Kargul z drużyny Fundacja Jeppesen.
Do rywalizacji stanęło 37 sztafet i 22 indywidualnych zawodników.
Do rywalizacji stanęło 37 sztafet i 22 indywidualnych zawodników. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

W sztafecie lub solo



Oprócz sztafet, do rywalizacji stanęły też 22 osoby gotowe zmierzyć się z całością dystansu sprinterskiego. Najszybszym zawodnikiem okazał się Marek Biegała. Podium mężczyzn uzupełnili Cezary Wronka i Maciej Swinarski. Wśród pań zwyciężyła Marta Kamińska-Olczak przed Eweliną Sasin i Agatą Widyńską.

- Była to już trzecia edycja w której brałem udział. To obowiązkowy punkt w moim zimowym kalendarzu startów, zawody o niepowtarzalnym klimacie, w których uwielbiam startować. Jeśli chodzi o rywalizację i sam przebieg zawodów to wiedziałem, że po bardzo słabym pływaniu będę musiał gonić chłopaków, którzy popłynęli świetnie. Mocny początek roweru sprawił, że druga część tej dyscypliny nie była dla mnie przyjemna. Na bieg wyszedłem jako drugi wraz z Czarkiem Wronką. Wiedziałem że nikt nie będzie odpuszczać na biegu, zwłaszcza świetnie biegający Cezary. Na szczęście mnie też forma biegowa dopisuje, więc na mecie zameldowałem się jako pierwszy - przypomina Marek Biegała.

Mistrzowski doping



Poza licznie zgromadzonymi kibicami, zawodników motywowali konferansjerzy prowadzący imprezę. Organizatorzy zadbali o prawdziwie mistrzowską obsadę - za mikrofonami stanęli: Iwona Guzowska, była mistrzyni świata w boksie i kick-boxingu oraz Marcin Konieczny, mistrz świata Ironman kategorii wiekowej M45.

- Po raz pierwszy miałem okazję obserwować przebieg rywalizacji triathlonu pod dachem i mogę śmiało powiedzieć, że jestem tym zauroczony. Zawody były dopracowane pod każdym względem, co umożliwiło zawodnikom najprawdziwsze sportowe ściganie. Różnice pomiędzy zawodnikami bywały minimalne, a dzięki danym wyświetlanym na bieżąco na rzutnikach oraz pomocy kibiców, część biegowa dostarczyła wszystkim niezwykłych emocji. Rywale na bieżąco orientowali się w prędkościach z jakimi poruszają się przeciwnicy i mogli dostosowywać do tego swoje tempo - ocenia Marcin Konieczny.

W szczytnym celu



Jak co roku, celem zorganizowania zawodów nie jest tylko wyłonienie najszybszego triathlonisty, lecz także pomoc potrzebującym.

- Zawody Torus Triathlon in da House to przede wszystkim akcja charytatywna. Sto procent opłaty wpisowej przekazywane jest bezpośrednio na konto wybranej organizacji. W tym roku nasze zawody zasiliły konto Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, na które przekazane zostało ponad 60 tysięcy złotych - podkreśla Natalia Manuszewska z firmy Torus.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (34) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »