XIII Spiros na pełnych obrotach

13.edycja Gdyńskiego Maratonu na Orientację wcale nie była pechowa



W dniach 13-14 marca na terenie trójmiejskich lasów odbyła się trzynasta odsłona Gdyńskiego Maratonu na Orientację Spiros. Tym razem baza zawodów znajdowała się w gościnnych murach Zespołu Szkół nr 6, przy ul. Wrocławskiej. Uczestnicy jak zawsze mieli do wyboru formułę pieszą lub rowerową na pięciu dostępnych trasach o dystansach zarówno dla zaawansowanych jak i początkujących. W znacznej części biegły one szlakami Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, choć nowością w tym roku było umiejscowienie kilku punktów także w mieście. Nic dziwnego, że organizatorzy zdecydowali się na taki zabieg, skoro w lesie po ostatnich wycinkach nie widać znacznej części przecinek i duktów. Z drugiej strony, poszukiwanie w punktów kontrolnych w dżungli bloków nie było wcale takie oczywiste i banalne. Wszystkie jak jeden mąż nie szczędziły uczestnikom wysiłku i przygód.



Tym razem nasza ekipa rozbiła się na kilka mniejszych podzespołów. Jedna z drużyn wystartowała już w piątek wieczorem na trasie pieszej, a w sobotę od rana startowali fani dwóch kółek na trasach rowerowych TR20 i TR50. Poniższa relacja, to przeżycia trójki muszkieterów, którzy poszli na całość - oczywiście w granicach własnych możliwości.

Wybór trasy krótkiej był strzałem w dziesiątkę. Po ostatnich rowerowych wypadach po naszych lasach i dystansach dochodzących do czterdziestu kilometrów robionych na pełnych obrotach, uznaliśmy, że będziemy mogli dać z siebie wszystko, a sił i tak jeszcze zostanie. Tak przynajmniej myśleliśmy na początku, ale po zaliczeniu kilku punktów kontrolnych, pokonaniu kilkunastu mocnych podjazdów i zjazdów - niekoniecznie zawsze na rowerze, doszliśmy do wniosku, że nadal brakuje nam szybkości. Cóż, trzeba będzie jeszcze nad tym popracować.

Ale zacznijmy od początku...

O godz. 10:16 otrzymaliśmy mapy i po odejściu kilkunastu metrów usiedliśmy spokojnie na trawniku studiując dogłębnie naszą strategię. Dopiero po narysowaniu optymalnego wariantu trasy z możliwością wcześniejszego zakończenia wyścigu w razie braku czasu lub sił, ruszyliśmy na pierwszy punkt kontrolny. Na opracowanie strategii poświęciliśmy kilka minut, czego nie żałujemy, gdyż dobry plan, to podstawa wszystkich rajdów na orientację. Widząc położenie niektórych punktów kontrolnych, staraliśmy się raczej nie wypuszczać na azymut, bądź ledwo widocznymi na mapie przecinkami. Widząc co się dzieje w lesie, podążaliśmy szerokimi duktami oraz szlakami turystycznymi, które dobrze znamy z naszych prywatnych wycieczek. Spośród wszystkich 21 punktów kontrolnych udało nam się dotrzeć do 14, w następującej kolejności: 3-2-8-19-16-23-12-10-1-20-14-11-18-7. Jak widać udało nam się zaliczyć nie tylko te najprostsze punkty, ale i dotrzeć na te najwyżej punktowane. Do mety dojechaliśmy na trzy minuty przed upływem naszego czasu więc jak zwykle na styk, jednak gdyby nie zgubiona karta startowa, z pewnością poszłoby nam jeszcze lepiej, niemniej jednak wynik w połowie stawki i tak jest dla nas satysfakcjonujący.


Podsumowanie:

Zarówno trasa, jak i zaplecze socjalne przygotowane było jak zawsze profesjonalnie, bo inaczej w przypadku Pomorskiego Okręgowego Związku Biathlonu być nie mogło. Dokładne, kolorowe mapy, punkty kontrolne widoczne i dobrze oznakowane na trasie (specjalne odblaski widoczne w nocy), ciepły posiłek, napoje, ratownik medyczny "w razie czego", puchary, medale, dyplomy dla zwycięzców i na koniec cenne upominki rozlosowane wśród wszystkich uczestników.

Zawody na orientację to nie tylko zasuwanie byle do przodu z nosem w mapie. Na dobrą sprawę, każdy z uczestników sam dobiera sobie formę imprezy. Jeśli ma ochotę całą trasę przebiec - biegnie, jeśli przejść spacerem - idzie, jeśli zaś na rowerze - pedałuje. Samodzielnie też opracowuje strategię i kolejność zaliczania punktów kontrolnych, pod warunkiem oczywiście, że mowa o formule scorelauf. Startować można zarówno indywidualnie jak i drużynowo, pieszo bądź rowerem, za dnia, jak i w nocy, każdy więc znajdzie coś dla siebie. Formuła zawodów bardzo nam się podobała i z pewnością będziemy uczestniczyli w kolejnych edycjach Spirosa.

Grupę Rowerową 3miasto reprezentowali:

Trasa Rowerowa 40 km: Tomasz Szot, zajął 1 miejsce / 17
Trasa Rowerowa 20 km: Marek Puchalski, Piotr Książek, Krzysztof Kochanowicz, zajęli 10 miejsce / 21.
Trasa Piesza 25 km: Maciej Myczko i Maciej Przedpełski, zajęli 11 miejsce / 41

Pełne wyniki



Zobacz relacje z poprzednich edycji:

X Gdyński Maraton na Orientację w dzień i w nocy

IX Gdyński Maraton na Orientację w śniegu po kolana


Organizator:

Pomorski Okręgowy Związek Biathlonu
Mail: zawody@biathlon.pomorskie.pl
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (9)

  • (1)

    A gdzie jakieś zdjęcia z nocy :P
    Polecam, dzięki za wspaniałą imprezę. Byłam pierwszy raz i na pewno nie ostatni.
    Pzdr

    • 6 2

    • Trzeba było wziąć ze sobą aparat i zrobić trochę pamiątek ;)

      Ja z żonką i dzieciakami mamy ich trochę, ale obcym nie pstrykaliśmy ;)

      • 5 2

  • Najcięższy Spiros do tej pory (2)

    Najwięcej podjazdów, dużo punktów zrobionych tak, że trzeba zjechać w dolinę i znowu podjechać pod górkę - świetne na wiosenne przebudzenie formy.
    No i kupili nową mapę i pierwszy raz nie spotkałem fragmentu gdzie mapa i rzeczywistość bardzo się różniły! A do tej pory był to stały element Spirosa - pewien fragment mapy kłamał.
    Spiros ma też najlepszą szamę na koniec - takiego żurku nigdzie nie podają.

    • 7 0

    • Potwierdzam...takiego żurku nie podają na żadnej innej imprezie (1)

      a przynajmniej na żadnej innej, w której wystartowałem. Tak jak zwykle nie przepadam za żurkiem, tak na Spirosie skusiłem się na dokładkę ;)

      Inne pozytywy:

      Tak jak kolega powyżej wspomniał, ta edycja, pomimo że część odbywała się na terenie miasta nie należała do najłatwiejszych. Na pochwałę zasługuje także mapa,

      Negatywy:

      W lesie syf, podobnie też w mieście. Tak jak w wielu artykułach wspominał Pan Kochanowicz wycinkę widać gołym okiem. Wszędzie mnóstwo powalonych drzew, niejednokrotnie utrudniających przejście zarówno na szlakach jak i poza nimi. W mieście nie lepiej - na chodnikach szkło i mnóstwo psich odchodów. Miasto promujące różnorodne imprezy sportowo-rekreacyjne mogłoby choć trochę posprzątać w swoich dzielnicach, a nie tylko w centrum przed urzędem prezydenta ;-/

      • 8 1

      • Z tym śmieceniem i sprzątaniem prawda jest przykra - to nie miasto śmieci, ale ludzie i mówiąc wprost - jesteśmy społeczeństwem syfiarzy. Zima była łagodna i ilość śmieci jaką nanieśli ludzie do lasu jest przerażająca. Zadziwia mnie to, bo wydawałoby się, że wywóz śmieci jest dobrze zorganizowany. Jedyną nadzieją jest chyba wymiana pokoleniowa (chociaż młodzi w miejscach ognisk / ławeczek też zostawiają syf). Straszne są np. miejsca wzdłuż ogrodzeń ogródków działkowych - na działce wymuskany trawnik i kwiatki a w lesie za płotem wszystko, czego właścicielowi działki nie chciało się zawieźć do śmietnika

        • 2 0

  • Minuta: 2:04 - fajne bam :)

    Zaliczyłem takie samo, dokładnie w tym samym miejscu, tylko na większej prędkości.
    Zęby i żebra całe, ale połamałem mapnik ;-/

    • 5 1

  • Witam wszystkich (2)

    ... ze szczególnym uwzględnieniem uczestników XIII Spirosa. Kochani, chciałbym Wam zadać jedno pytanie - tutaj, bo chyba nie ma innego forum nadającego się do dyskusji o Spirosie - może organizatorzy przygotowaliby taką stronę, coś na kształt np Forum Harpagana? Spiros się rozwija i pewnie coraz więcej ludzi chciałoby o nim podyskutować. Ale do "ad rema", czy wspomnianego na wstępie pytania:

    Jak oceniacie tegoroczną nowinkę w postaci tzn punktów miejskich, do których można było się dostać jedynie szlifując "bruki" naszego pięknego Trójmiasta? Mnie osobiście niezbyt się to spodobało i prawdę powiedziawszy była to jedna z przyczyn, dla której po znalezieniu punktu nr 3 (startowaliśmy od punktu 6, potem 7 etc., lewoskrętnie) zdecydowaliśmy się zakończyć nasze poszukiwania na trasie TP25 i wrócić do bazy, przez co 5 punktów (w tym 3 miejskie) poszły się paść. Po rozmowie z synem, z których chadzam w zespole postanowiliśmy ze jak na przyszłym Spirosie utrzymana zostanie taka tendencja to ograniczymy się do szukania tylko punktów leśnych. Na rajd chodzimy raczej dla możliwości kontaktu z przyrodą, chociaż emocje związane z poszukiwaniem punktów też nie są bez znaczenia. Ale spacery po miejskich chodnikach nie bardzo nas nęcą.

    Kończąc, chciałbym przyłączyć się do gratulacji dla Organizatorów za sprawną organizację rajdu i stworzenie bardzo miłej atmosfery. No i ten żurek... - nawet jak będą w przyszłości same miejskie punkty, to wystartuję żeby tylko nabrać uprawnień do jego degustacji:)

    • 7 2

    • Wydaje mi się, że strona Spirosa wystarcza do informowania ludzi, a ewentualnie co mogliby organizatorzy zrobić, aby umożliwić dyskusje, to załozyć "stronę" na FB (nie wydarzenie, ale stronę). Przywołane przez Ciebie forum Harpagana jest martwe - ma kupę ciekawych informacji, które są czytane, ale mimo ponad 1000 uczestników na każdej edycji - nikt nie ma ochoty się wypowiadać (sprawdź ile postów napisano w wątku najbliższego H).

      Odnośnie PK "miejskich" to mi się bardzo podobały. Na TR40 było max 4 na 40 i stanowiły fajne urozmaicenie. To też jest orientacja. Wbrew moim obawom, jedyny kasownik zniknął na PK na styku las/osiedle na Grabówku, a te w centrum - były.

      Natomiast zwrócę również uwagę na to, co ktoś napisał wyżej - straszny śmietnik na styku osiedli z lasem. Apogeum to płd-zach krawędź lasu od Leszczynek. Rozbite butelki, ogólny syf, kawałek dalej w lesie zdewastowane opuszczone budynki, DYWAN rozbitego szkła (współrzędne 54.522144, 18.485666 ). Widać, że to nie jest efekt ostatnich 10 lat, ale przynajmniej 20. Wstyd dla miasta, że nie potrafi wyegzekwować od właścicieli terenu porządku. Nic tylko wybrać sie z aparatem, udokumentować i nagłośnić. Inaczej się chyba nie da, bo przez tyle lat nikt się nie poczuł w obowiązku zainterweniować (wątpię, aby nie wiedziano).

      A zawody zacne. Stały, bardzo dobry poziom!

      • 5 0

    • Na TR20 nie miałem problemu z punktami miejskimi, ale TR20 jest w dzień. Ganianie po mieście w dziwnym stroju o 23 w imprezową noc (piątek/sobota) moim zdaniem nie jest do końca bezpieczne. PK miejskie preferują też bardzo mieszkańców miasta, przyjezdni są mocno do tyłu, zwłaszcz a na mapie 1:10k pomniejszonej do 1:20k. Wiadomo, miejscowi las też znają lepiej, ale różnica nie jest aż tak drastyczna jak w mieście.
      Kilka PK miejskich zniosę, ale na imprezy typowo miejskie nie chodzę - tak ja Ty lubię przyrodę, a nie ganianie po mieście.

      • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Znajdź trasę rowerową

Forum