rowery

stat

Wyspa Uznam: rowerowe eldorado na weekend

Migawki z rowerowego weekendu na niemieckiej Wyspie Uznam
Migawki z rowerowego weekendu na niemieckiej Wyspie Uznam fot. Krzysztof Kochanowicz

Można by powiedzieć: "cudze chwalicie, a swego nie znacie". Cóż, ilekroć nie przejechalibyśmy Wyspy Sobieszewskiej, ilekroć nie pokazalibyśmy jej piękna, to i tak długo jeszcze nie będzie to eldorado dla rowerzystów. Miejscem takim jest natomiast nadbałtycka Wyspa Uznam, gdzie na rowerzystę czeka nie tylko rozbudowana sieć oznakowanych dróg rowerowych, ale i cała komunikacja przystosowana do przewozu jednośladów. Tam temat ekologii jest na pierwszym miejscu, dlatego też znaczna część turystów porusza się właśnie na dwóch kółkach.



Znudziły nam się nieco weekendy wokół Trójmiasta, dlatego też na sobotę i niedzielę wybraliśmy się za zachodnią granicę. Chcąc ograniczyć koszty, nocleg załatwiliśmy sobie w samym centrum Świnoujścia. Do naszej dyspozycji mieliśmy przede wszystkim wygodne, kilkuosobowe mieszkanie i bezpieczne pomieszczenie do przechowania rowerów, co w zupełności wystarczy nawet bardziej wymagającemu rowerzyście "na wakacjach".

Wyspę Uznam objechać można na kilka sposobów, choć rowerzyści udający się na pętlę wokół wyspy zazwyczaj rozpoczynają swą wycieczkę od strony północnej i trasy wiodącej przez nadmorskie kurorty. Nasza trasa po części skupiła się na nieco mniej znanych miejscowościach leżących w głębi wyspy, a także polsko-niemieckim szlaku rowerowym "śladami Lyonela Feiningera". Zafascynowany kubizmem amerykański malarz i grafik pochodzenia niemieckiego spędził na wyspie część swojego życia, malując i rysując pejzaże, sławiąc sztuką piękno architektury tych ziem. Na całej 50-kilometrowej trasie jego imienia, w podłożu umieszczono tablice chodnikowe z wmurowaną okrągłą płytą oznakowaną numerem danej stacji. Strzałka na płycie wskazuje obiekt, jaki szkicował artysta. Szlak nosi nazwę "Papileo".

Więcej ciekawostek na niemieckiej stronie poświęconej artyście.

Dzień 1: Pętla wokół Wyspy Uznam; dystans: 75 km

Mapa i ślad gps naszej wycieczki

Wyruszając śladem Lyonela Feiningera, wycieczkę rozpoczęliśmy od południowej strony wyspy, zagłębiając się w przeuroczym jej zielonym krajobrazie. Trasa rowerowa w większości wiedzie tu z dala od szosy, a jeśli nawet ją przecina i niekiedy prowadzi tuż obok, to w weekend nie spotkamy tu żadnego auta. Mieszkańcy Wyspy Uznam postawili na ekologię i zdrowy tryb życia, dlatego też poruszają się tu głównie na dwóch kółkach, podobnie jak my wybierając się na jakąś krajoznawczą wycieczkę, bądź z nieco większym ekwipunkiem na wypoczynek nad wodą. Wśród rowerzystów jest wiele osób starszych , co jednak nikomu nie przeszkadza, by miło się pozdrowić na trasie. I choć krajobraz bardzo zbliżony jest do naszego, to przez kilka miłych gestów od razu można poczuć zmianę klimatu !

Pierwszą niemiecką miejscowością na naszej trasie jest mała osada o nazwie Kamminke. Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie skansenu. Jednak to tylko złudzenie a domy są jak najbardziej zamieszkałe. Takich urokliwych wioseczek jest na wyspie więcej - domy kryte strzechą, z uroczym ogródkiem i wiejskimi kwiatami, dookoła porządek, ład i skład. Żadnych dziur w jezdni, popękanej nawierzchni dróg rowerowych, czy krzywizn. Żadnej trawy wchodzącej z miejskiego trawnika na trasę rowerową, nie mówiąc już o chwastach. Takie drobiazgi, a jednak to istotne elementy różniące dwa sąsiadujące ze sobą kraje.

Kierując się ścieżką rowerową przez Garz i Bossin dojeżdżamy do Dargen, gdzie miłośnicy myśli technicznej NRD w 1997 r. utworzyli muzeum techniki i motoryzacji. Kolejna miejscowość - Stolpe - również oferuje turystom moc atrakcji: kościół oraz zamek, który przez wiele pokoleń należał do rodziny Schwerin (przed zamkiem można zapoznać się z rysem historycznym budowli i to w języku polskim!).

Następnie asfaltową ścieżką przez las docieramy do miasteczka o tej samej nazwie co wyspa, czyli do Usedom - średniowiecznego centrum gospodarczego i politycznego wyspy. W małym porcie nad jeziorem Uzedomskim, z którego wąskim przesmykiem Kehle można przepłynąć na Zalew Szczeciński udajemy się do knajpki na małą przekąskę... Przed nami jeszcze długa droga, a miejscowość to nawet jeszcze nie połowa naszej trasy. Atrakcji turystycznych nie sposób tu przeoczyć, przy szlakach znajdują się kierunkowskazy, które wskazują rowerzystom ciekawe miejsca. Malowniczą osadą na naszej trasie jest także maleńki port rybacki pod miejscowością Rankwitz, gdzie zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek i obiad.

Jak się okazuje, kuchnia niemiecka wcale nie jest taka ciężka i tłusta. W knajpce przeważają potrawy rybne, co pozwala nam nabrać energii przed kolejnymi kilometrami naszej wycieczki.

Dalej podążamy do miejscowości Morgenitz, w której znajduje się stary, XV-wieczny romański kościółek z drewnianą dzwonnicą. Wokół kościoła rosną stare lipy i morwy, które wg tutejszej legendy sadzono za czasów Fryderyka II Wielkiego, który próbował założyć na tych terenach hodowle jedwabników. Kolejnym pretekstem do krótkiej przerwy jest miejscowość Mellenthin, gdzie warto zobaczyć "zamek na wodzie". Został on wzniesiony na polecenie Rüdigera von Neuenkirchen, a swoją nazwę wziął od fosy, która otacza obiekt. Przez fosę do zamku prowadzi kamienny most, którego przekroczenie kosztuje 2 euro. Zamek został odrestaurowany, a obecnie znajduje się tam hotel i wykwintna restauracja, my jednak jesteśmy już po obiedzie, a następną przerwę planujemy dopiero nad morzem...

Kilka kilometrów dalej zajeżdżamy do miejscowości Benz, gdzie odbijemy nieco ze szlaku, aby zobaczyć wiatrak typu holender. Stoi on na niemałym wzniesieniu, z którego rozpościera się przepiękny widok na nieopodal leżące jeziora: większe Schmollen i Gothen oraz pięć mniejszych.

Po przepięknej krajoznawczej trasie wiodącej południowo-zachodnią częścią wyspy docieramy nad jedno z morskich kąpielisk - Bansin. Dzisiejszy charakter miejscowości tak samo jak w innych słynnych nadmorskich miejscowościach Wyspy Uznam - Ahlbeck i Heringsdorf wyznaczają ekskluzywne hotele i pensjonaty, jak też piękna szeroka plaża, molo spacerowe, urokliwe otoczenie nadmorskiego lasu, malowniczo położone jeziora i przyjazne gościom lokale. My również po drodze skusiliśmy się na kawę i lody dla ochłody... a także piwo.

Migawki z rowerowego weekendu na niemieckiej Wyspie Uznam
Migawki z rowerowego weekendu na niemieckiej Wyspie Uznam fot. Krzysztof Kochanowicz


Okazałe wille wzdłuż promenady cesarskiej pobudowane są w stylu architektury kąpieliskowej z XIX w i kryją w swych murach bogatą historię. Zadbane klomby oraz cierniste aleje sosen i klonów, w zestawieniu z jasnymi fasadami kamienic i hoteli, tworzą pełen harmonii obraz. Natomiast szerokie plaże nadmorskiej promenady pozwalają na niekończące się spacery brzegiem morza.

Molo w Ahlbecku to najbardziej rozpoznawalna budowla niemieckiej części wyspy Uznam. Nie każdy wie, że jest to najstarsze drewniane molo na wybrzeżu. Powstało ono ponad 100 lat temu - w 1898 r., ale prace zaczęły się już w roku 1982. Później udostępniono je dla statków i łodzi. Otworzono tam także restaurację i scenę pod gołym niebem. W latach dwudziestych ubiegłego stulecia przykryto fragment części spacerowej najpierw płóciennym zadaszeniem, a potem drewnianym dachem. Na początku lat czterdziestych kra lodowa zniszczyła część przystani, ale odbudowano ją w 1952 r. W latach 70. podpory nośne zamieniono z drewnianych na stalowe, a w latach 80. zdjęto dach. Molo w Ahlbecku jest wpisane do rejestru zabytków. W 1993 roku przeszło modernizację, dzięki której mogą podpływać do niego i cumować na jego skraju statki "Białej Floty". Z wychodzącego na 280 m w morze mola roztacza się wspaniały widok na Świnoujście, port i położoną tam najwyższą latarnię morską na brzegach Bałtyku.


Dzień 2: Wycieczka na piwo do Wolgast; dystans: 48 km

Mapa i ślad gps naszej wycieczki

Jako, że tego dnia czekała na nas dość długa droga powrotna do Trójmiasta, postanowiliśmy ten dzień spędzić bardzo spokojnie. Chcąc nacieszyć się jak najdłużej tutejszymi klimatami, postanowiliśmy jeszcze raz przejechać się przez nadmorskie kurorty, a także skosztować wykwintnego niemieckiego piwa.

Jako że była piękna i słoneczna niedziela, ciężko było nam znaleźć choć skrawek plaży z dala od tłumów, dlatego też udaliśmy się nieco dalej. Jadąc jednak przed siebie dotarliśmy w końcu na przeciwległy brzeg wyspy, nad Cieśninę Piana, gdzie po przeciwległej stronie mieści się miejscowość Wolgast. Z uwagi na jej imponujący most zwodzony, miasto nazywane jest "bramą na Wyspę Uznam".

Tak jak na wybrzeżu ciężko gdziekolwiek na plaży czy w knajpce znaleźć miejsce, tak tu, na małym ryneczku nad wodą, było cicho i głucho. Na pierwszy rzut oka myśleliśmy, że może trafiliśmy na jakąś przerwę bądź popołudniową sjestę. Szybko jednak to my staliśmy się centrum zainteresowania lokalnych restauratorów i dzięki temu mogliśmy wybrać sobie najbardziej przytulne miejsce, o jakim wcześniej nawet nie śniliśmy. Po zaspokojeniu potrzeb gastronomicznych, udajemy się na krótką wizytę w miasteczku.

Ponad 750-letni Wolgast był niegdyś siedzibą książęcą. Dziś zachwyca swoimi pełnymi wdzięku uliczkami, zakątkami i podwórkami, historycznymi fasadami i budynkami, takimi jak stary ratusz, kościół Św. Piotra z odrestaurowanymi grobowcami książąt pomorskich, kaplicą Św. Gertrudy, a także domem urodzin Philippa Otto Runge - jednego z najznakomitszych malarzy niemieckiego romantyzmu. Wygląd miasta zdominowany jest poprzez kamieniczki mieszczańskie z XVIII i XIX wieku. Miasto otaczają wody Cieśniny Piana, a także piękne lasy. To jednak miejscowość przelotowa miedzy Wyspą Uznam a Rugią, o której też intensywnie myślimy...

W naszych głowach roi się od różnorodnych pomysłów, które staramy się realizować czy to w weekendy, czy w tygodniu po pracy. Choć Wyspa Uznam nie jest za wielka, w dwa dni zobaczyć można całkiem sporo. Wiadomo, gdybyśmy mieli trochę więcej czasu, z pewnością poświęcilibyśmy nieco więcej czasu na różnorodne atrakcje na wyspie, a także plażing i kąpiel w morzu. Niektóre odwiedzone przez nas miejsca zobaczyliśmy tylko z zewnątrz. Od wewnątrz natomiast udało nam się poznać jedynie niemiecką kuchnię, która wcale nie jest tak ciężka, jak opowiadają.



GALERIA ZDJĘĆ; fot. Krzysztof Kochanowicz

Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Mamy co chwilę nowe pomysły, które realizujemy w wolnym czasie, czy to po pracy, czy w wolny weekend, dlatego nie sposób się z nami nudzić. Jeśli więc masz ochotę bawić się razem z nami, nie zastanawiaj się dłużej. Dołącz do nas, to nic nie kosztuje! Zabierz więc rodzinę, znajomych, albo po prostu przyjedź by poznać nowe osoby.

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych!

O naszych inicjatywach, dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową. Organizujemy nie tylko wycieczki rowerowe. Przez cały rok kalendarzowy wybieramy się także na wędrówki piesze, marsze Nordic Walking, kajak. W zależności od sezonu uprawiamy różnego rodzaju sporty wodne, rolki, łyżwy, narty, snowboard. Jeśli zaś chcesz regularnie otrzymywać od nas wszelkie newsy, możesz napisać maila z prośbą o przyłączenie się do "listy sympatyków GR3". Wtedy zawsze będziesz na bieżąco ze wszelkimi wydarzeniami. Kontakt e-mail: gr3miasto@gmail.com
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (16)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »