rowery

stat

Wycieczka przez Litwę, Łotwę i Estonię

artykuł czytelnika
Troki - zamek na wodzie
Troki - zamek na wodzie (TIR)

Zawiłe były początki tej wyprawy. Miałem już przygotowany wyjazd w góry Słowenii, ale okazało się, że nie mamy gdzie zostawić córki, dlatego też musiałem poszukać alternatywnego wyjazdu. Wyjazd czysto rowerowy z sakwami nie wchodził w grę. Wpadłem na pomysł wyprawy samochodowo-rowerowej do krajów nadbałtyckich.



Pierwsza Eliza zdecydowała się na wyjazd. Potem dołączył Janusz z Wojtkiem i Mariolą. Plan zakładał objechanie mało znanych krajów nadbałtyckich autem, z objazdem okolicy i zwiedzaniem miast na rowerach.

piątek, 18 lipca
Pobudka o godz.3. nad ranem. Pakujemy rowerki na dach i ruszamy na stację paliw na wylocie w stronę Elbląga. O 4.00 melduje się Janusz swoim żółtym "dostawczakiem" z reszta ekipy. Dzień dzisiejszy zakłada przejechanie 720 km i nocowanie na campingu w Parku Narodowym Auksztosy. W drodze na camping oglądamy zamek na wodzie w Trokach, kiedyś mieściła się tutaj stolica Księstwa Litewskiego. Pora była popołudniowa i wszystkie chyba pary młode przybywały się tutaj fotografować. Ciekawym elementem było też puszczanie białych z czerwonym sercem balonów na ogrzane powietrze, przez parę młodych. W końcu po męczącej podróży docieramy na spokojny camping. Zaplecze socjalne bardzo dobre, WC czyste. Spędzimy tutaj dwie noce. Następnego dnia w planie rowerki. Wieczorkiem robimy grilla i przed północą grzecznie idziemy spać.

sobota, 19 lipca
Na ten dzień zaplanowaliśmy krótką wyprawę rowerową po Aukstaija National Park. Zajeżdżamy do dyrekcji parku gdzie otrzymujemy mapkę z zaznaczonymi atrakcjami. Po drodze moczymy nóżki w malowniczym jeziorku, a następnie przez lasy i jeziora docieramy do restauracji serwującej miejscowe potrawy. Posilamy się i ruszamy do młyna wodnego, a następnie na punkt widokowy, z którego było widać 6 jezior. Popołudniu zaczyna padać, jednak jakoś udaje nam się dotrzeć na camping. Tego dnia wieczorem stajemy się muzykującą rodzinką.

W końcu, po długiej podróży na rowerkach w Parku Narodowym Auksztosy
W końcu, po długiej podróży na rowerkach w Parku Narodowym Auksztosy (TIR)


niedziela, 20 lipca
Ruszamy wcześnie rano; mamy do przejechania 500 km, będziemy już na terytorium Estonii. Nocleg zaplanowaliśmy w okolicach Jeziora Pejs, czwartego, co do wielkości w Europie. Kraje nadbałtyckie należą do Unii Europejskiej, więc nie ma problemu z przekraczaniem granic. W drodze nad jezioro zwiedzamy urocze miasto uniwersyteckie Tartu. Miasteczko ma niepowtarzalny klimat, mieści się tu Ministerstwo Edukacji Estonii. Późnym wieczorem docieramy do Jeziora Pejs, które ma 50 km szerokości, a na drugim brzegu jest już Rosja. Wieczorkiem zapalamy ognisko nad samym jeziorem, ale długo nie da się wytrzymać zostaliśmy dotkliwie pogryzieni przez komary. Szybko chowamy się do namiotów.

poniedziałek, 21 lipca
Rano szybkie składanie namiotów. Ruszamy do Narwy, granicznego miasta znanego z średniowiecznej twierdzy nad brzegiem rzeki o tej samej nazwie. Tego dnia pogoda robi się wyśmienita, na niebie ani jednej chmury. 11 km przed Narwą napotykamy kolejkę Tir-ów do przejścia granicznego z Rosją, żałosny widok ludzi oczekujących w tak długiej kolejce. Zwiedzamy twierdzę, po drugiej stronie rzeki już na ziemi rosyjskiej stoi druga twierdza Iwanogorod, która została wybudowana na polecenie kniazia Iwana III. Dalej udajemy się już na skaliste wybrzeże Bałtyku w Parku Narodowym Lahemaa. Odnajdujemy największy wodospad Estonii, gdzie z urwiska skalnego wody niedużej rzeczki wpadają praktycznie do Bałtyku. Jest tu zbudowana specjalna platforma widokowa, na barierkach której napotykamy mnóstwo pozamykanych kłódek. Jest to jakaś tradycja, odnośnie zakochanych w sobie par, żeby związki trwały tak jak te zamknięte kłódki. Zatrzymujemy się jeszcze kilkakrotnie żeby podziwiać skaliste wybrzeże Bałtyku. Kilka minut po 19.00 docieramy do punktu informacji turystycznej w Palmse, w drzwiach dostajemy dokładną mapkę parku, jutro możemy spokojnie wybrać się wyprawę rowerową. Na miejsce biwaku wybieramy miejscowość Kasmu, gdzie na jej końcu znajdujemy spokojny i cichy camping. Rozstawiamy namioty z widokiem na morze, w którym znajdują się wielkie głazy narzutowe. I tutaj niespodzianka pierwszego wieczoru, z niedowierzaniem patrzymy na zegarki, a tu wciąż jest jasno. Taka namiastka białych nocy. Tutaj spędzimy aż trzy noce.

Syrenki w Kasmu
Syrenki w Kasmu (TIR)


wtorek, 22 lipca
Na dzisiaj zaplanowaliśmy trasę rowerową przez lasy parku narodowego i kilka wodospadów Joaveski i Nommeveski. Napotkaliśmy tam też dziwną konstrukcję akweduktu, który doprowadzał wodę do jakieś turbiny, dzisiaj już zniszczonej. Tereny przez nas odwiedzone były odludne i spokojne.. Niestety jazdę rowerem zakłóciła nam burza, która podążała dokładnie w tym samym kierunku, co my. Musieliśmy spędzić godzinę czasu pod napotkaną wiatą, aby burza się oddaliła. Wieczorkiem Janusz zarządził saunę. Potem grill i śpiewy przy akompaniamencie gitary. Tego dnia zrobiłem kilka zdjęć zachodu słońca z naszego campingu.

środa, 23 lipca
Dzisiaj znów czas spędzimy na rowerkach. Tym razem wybierzemy się na Półwysep Vergi, żeby podziwiać wybrzeże Bałtyku i troszkę poplażować. Trasa wiodła piękną drogą leśną, przy której rosło dużo grzybów, z czego skrupulatnie skorzystali Mariola, Janusz i Wojtek. Na cyplu Predassare znajdujemy piaszczystą plaże i leniuchujemy tam jakiś czas w promieniach ciepłego słońca. Czas lenistwa minął i ruszyliśmy na północ półwyspu Vergi, gdzie spotkaliśmy kamienisty cypel z starą, zardzewiała wieżą obserwacyjną, z której roztaczał się piękny widok na okolice. W drodze powrotnej w Vosu napotkaliśmy grupę dzieci ubranych w stroje ludowe. Robimy zakupy, gdyż był tam jedyny najbliższy sklep w okolicy. Wieczorkiem ustalamy plan na jutro i kładziemy się spać, gdyż jutro musimy wstać wcześnie, aby mieć dużo czasu na zwiedzanie Tallina.

czwartek, 24 lipca
Rano sprawnie się pakujemy i około 10.00 znajdujemy parking w centrum miasta. Zwiedzanie miasta rozpoczynamy od bramy wjazdowej, rynku z ratuszem. Następnie udajemy się w kierunku góry katedralnej. Po drodze napotykamy Cerkiew Aleksandra Newskiego, która stoi nieopodal parlamentu Estonii. Dalej wjeżdżamy na zamek górny, z którego roztacza się wspaniały widok na stare miasto i wizytówkę Tallina, pięć wież strażniczych murów miejskich. Pokręciliśmy się jeszcze po wąskich uliczkach Tallina, gdzie napotkaliśmy 3 najstarsze kamieniczki tzw. "trzy siostry". Opuszczamy stare miasto i udajemy się do portu, gdzie podziwiamy 6 wielkich statków wycieczkowych stojących w nowoczesnym terminalu portowym. Czas odnaleźć samochody i udać się w kierunku przeprawy promowej na wyspę Hiiumma. Po drodze jeszcze odwiedzamy najwyższy klif w Estonii w okolicach miejscowości Paldiski. Kiedyś teren ten był zamknięty mieściła się tutaj baza rosyjska. Nocleg znajdujemy w miłym gospodarstwie agroturystycznym, gdzie w ciepełku, na sofach prowadzimy "nocne rozmowy Polaków".

Najbardziej na północ w Estonii
Najbardziej na północ w Estonii (TIR)

piątek, 25 lipca
Tego dnia czeka nas przeprawa na Wyspę Hiiumma. Jest bardzo ciepło, podróż 1,5 godzinną promem spędzamy na pokładzie, ciągle popijając wodę mineralną. Nocleg zaplanowaliśmy w turystycznej chacie drewnianej, ogólnodostępnej i bezpłatnej. W miejscowości Kardla udajemy się do informacji turystycznej i w pobliskim barze, kosztujemy specjalności kuchni estońskiej. Mimo wcześniejszych obaw bez problemu odnajdujemy chatę, jest cudownie położona w lesie nad brzegiem morza. Po krótkim odpoczynku część ekipy udaje się rowerkami na poszukiwanie starej i nowej latarni morskiej. Korzystając z otrzymanej mapy udajemy się na cypel do nowej latarni, którą z małymi kłopotami udaje nam się odnaleźć. W drodze powrotnej jedziemy szeroką szutrówką, gdzie auta wzbijają tumany kurzu. Koło Kopu oglądamy starą latarnie, u podnóża, której odbywał się koncert symfoniczny. Wieczorkiem pieczemy kiełbasy na ognisku i śpiewamy przy akompaniamencie gitary. Nagle okazuje się że nasi przyjaciele z KTR już są na wyspie, ale nie mogą nas znaleźć, wyjeżdżam im naprzeciw. Wieczór kończymy przy ognisku w składzie powiększonym o 2 osoby i jeden samochód.

sobota, 26 lipca
Ruszamy na kolejną przeprawę promową na największa Wyspę Saaremaa. Szczęście nam dopisuje i udaje nam się jako prawie ostatnie pojazdy dostać na prom. Zwiedzanie wyspy zaczynamy od wizytówki Saaremaa starych wiatraków w miejscowości Angla. Kolejną odwiedzaną atrakcją jest okrągłe jeziorko, powstałe w wyniku upadku stalowego meteorytu 400 tys. lat temu. Teraz udajemy się do stolicy wyspy ,b>Kuressaare, gdzie oglądamy zamek biskupa z XIV w. W zamku oglądamy ciekawą ekspozycję pokazującą dzieje wyspy. Wyspa ostatnimi laty była okupowana przez Niemców podczas II Wojny światowej, a następnie przez wyzwoleńczą Armię Radziecką. Pod której rządami dużo mieszkańców uciekło łodziami do Szwecji. Nocleg zaplanowaliśmy na północy wyspy. Udało nam się znaleźć na uboczu w lesie, spokojne gospodarstwo agroturystyczne. Na polu namiotowym mieliśmy do dyspozycji nawet lodówkę. Zostaliśmy tutaj 2 noce, żeby w niedzielę nie czekać w długich kolejkach do promu.

niedziela, 28 lipca
Dzisiaj znów jeździmy rowerkami. Udajemy się na Półwysep Panga Pank. Jest bardzo ciepło, musimy korzystać z szutrówek, gdzie samochody podnoszą tumany kurzu, który skutecznie przeszkadza nam w jeździe. Na półwyspie odpoczywamy nad klifem. Dzielimy się na dwie ekipy i ruszamy różnymi trasami do biwakowiska. Okazuje się, że Karol z Elizą nadkładają drogi i odnajdują fajne miasteczko z kopczykami z kamieni nad brzegiem morza. Postanawiamy zajrzeć tam jutro autkami. Wieczorem tradycyjnie ognisko z pieczeniem kiełbasek i dźwiękami gitary.

Zwiedzamy Tallin, stolicę Estonii
Zwiedzamy Tallin, stolicę Estonii (TIR)


poniedziałek, 29 lipca
Rano przed promem odwiedzamy urokliwe miasteczko i dokładamy po kilka kamieni do kopczyków. Fotografujemy też dowcipnie przebudowane wiatraki do postaci "baby i chłopa" Po drodze na przeprawę wąską groblą wjeżdżamy na małą Wyspę Muhu, z której odchodzi prom na stały ląd. Kolejka na prom nie wydaje się długa, jednak musimy poświęcić 2 godziny czasu na oczekiwanie na przeprawę. Naszym celem był Park Narodowy Gauja. Na miejsce docieramy dość późno i znajdujemy chyba najgorszy nocleg koło Turaidy. Szybko idziemy spać, bo jutro się pakujemy i objeżdżamy okolicę rowerami.

wtorek, 30 lipca
Składamy namioty, pakujemy do samochodów i przesiadamy się na rowerki. Pierwszym naszym celem jest zamek Turaidas. Z którego wieży roztaczał się piękny widok na zakola rzeki Gauja, którą w tym samym czasie Tomek z Luizą spływali. Jak się później okazało rozminęliśmy się 2 godziny w Cesis. Dalej udajemy się do piaskowych jaskiń, na ścianach których wyryte były różne napisy, aż brakowało wolnego miejsca. Teraz czekała nas górska premia, wjechaliśmy do stacji kolejki linowej, rozpiętej nad doliną Gauji. Część osób wyrusza w krótka wyprawę na drugi brzeg. Czas nagli dzielimy się na dwie grupy. Kierowcy ruszają po samochody reszta udaje się na wycieczkę po dolinie Gauji. Wąskimi, krętymi ścieżkami i przez most wiszący nad rzeką, udają się na parking, gdzie mają ich zabrać autka. W komplecie ruszamy do Cesis, gdzie oglądamy ruiny kamiennego, XIII wiecznego zamku krzyżackiego, oraz monumentalny gotycki kościół św. Jana. Nocleg znajdujemy nad rzeką nieopodal Cesis, gdzie spotykamy polskich kajakarzy. Śpiewy w międzynarodowym gronie niosą się do późnej nocy.

środa, 31 lipca
Zbieramy się w miarę szybko, gdyż dzisiaj w planach mamy zwiedzanie stolicy Łotwy - Rygę. Ryga to 750 tys. miasto. Samochody zostawiamy pod supermarketem i przesiadamy się na rowerki. Okazuje się, że do centrum starego miasta mamy 6 km. Ulice miasta są do siebie prostopadłe i co kawałek zatrzymujemy się z powodu czerwonych świateł. W końcu docieramy na stare miasto. Zwiedzanie zaczynamy od kościoła św. Piotra, gdzie spotykamy się ze zgubioną ekipą KTR. Potem katedra, zamek z siedzibą pani prezydent. Następnie, podobnie jak w Tallinie, w wąskiej uliczce oglądamy 3 najstarsze kamienice zwane "Trzej Bracia" Uliczka koło kościoła św. Jakuba udajemy się do Koszar Jakuba. Następnie wizyta w parku i pamiątkowa fotka pod Operą Narodową. Napotykamy w końcu punkt IT i decydujemy się zobaczyć największą hale targową w Rydze, od niej udajemy się po budowlę podobna do "Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie". Spotykamy tam grupę młodych ludzi z Trójmiasta, którzy przybyli do Rygi statkiem w ramach "Festiwalu filmowego krajów nadbałtyckich". Okazuje się, że kilku jest zapalonymi rowerzystami, zapisują sobie adres naszej stronki. Teraz wyruszamy w drogę powrotną do samochodów, następuje także pożegnanie z Karolem i Kazikiem, którzy udają się odebrać Artura i dziewczyny z obozu żeglarskiego do Rynu. Wyjeżdżamy z miasta i udajemy się w kierunku Liepaji, po drodze szukamy campingu. Udaje nam się znaleźć miłe pole namiotowe nad jeziorem, w gospodarstwie agroturystycznym.

Bawimy się w "chowanego"; ale gdzie zniknęła Eliza z Tomkiem?
Bawimy się w "chowanego"; ale gdzie zniknęła Eliza z Tomkiem? (TIR)


czwartek, 1 sierpnia
Dzisiaj mamy niewiele kilometrów do zrobienia, więc pozwalamy sobie na troszkę lenistwa, kąpiel w jeziorku. Wyruszamy po 12.00. Docieramy do kurortu Palanga nad morzem, gdzie wybieramy się na 600 m molo. Na deptaku prowadzącym do mola jest festyn jak w Sopocie. W drodze powrotnej zatrzymujemy się na kawę w jednej z wielu knajpek. Wracamy do autek na parking i okazuje się, że zerwano nam z bagażnika dachowego dwa rowery. Zgłaszamy na policję sprawę kradzieży, mamy 10% szans na odzyskanie rowerów. Jutrzejsza wyprawa rowerowa na Mierzeję Kurońska zostaje odwołana. W kierunku Kłajpedy znajdujemy camping jest to przeludnione miejsce w lesie nad morzem. Oceniamy to jako najgorsze miejsce noclegowe na trasie.

piątek, 2 sierpnia
Rano zapada decyzja o wyjeździe do Polski. Składamy namioty i udajemy się najkrótszą drogą do Suwałk, a następnie na nocleg nad Wigrami. Udaje nam się znaleźć spokojne, odludne pole namiotowe z pięknym widokiem na klasztor Kamedułów. Wojtek wynajmuje łódkę wiosłową, urządzamy sobie krótką przejażdżkę po jeziorku. To spokojne miejsce to wspaniała nagroda po trudach podróży. Wieczorkiem jest ostatni grill na trasie. Następną noc spędzimy już we własnych łóżkach.

sobota, 3 sierpnia
Monotonny powrót przez Mazury i Olsztyn, gdzie wysiada Eliza, do domu. My zaś w domku lądujemy na godz. 18.00

Podsumowanie
Przejechaliśmy w sumie autkami 3760 km, rowerkami 250 km. Są to godne odwiedzenia kraje, szczególnie Estonia jest miejscem idealnym dla osób szukających spokoju. W Estonii poczucie bezpieczeństwa jest duże, ludzie są wobec siebie mili, uśmiechają się. Inaczej wygląda sprawa na Litwie i na Łotwie, jednak nie jest tak źle, żeby odradzać komuś wyjazd. Ceny w sklepach towarów spożywczych podobne jak w Polsce, jedynie Tallin i Ryga ze względu na swój turystyczny charakter ma ceny "europejskie".
Więcej zdjęć z tej wycieczki znajduje się na stronie Trójmiejskiej Inicjatywy Rowerowej pt.: "Zapomniane kraje nadbałtycie".
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (15) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »