Wojska rowerowe w 1939 i obecnie

artykuł historyczny
Wykorzystanie roweru w działaniach wojennych ma uzasadnione znaczenie.
Wykorzystanie roweru w działaniach wojennych ma uzasadnione znaczenie. fot. kreatorex/123rf.com

Historycy odkrywają coraz to nowsze fakty z okresu II wojny światowej. Podejmują tematy istotne, czasami trudne. To dzięki nim możemy poznać dzieje kilkudziesięciu kompanii kolarzy, o których mało kto dzisiaj pamięta.



Wartość bojowa takich oddziałów polegała na możliwości dokonywania szybkiego rozpoznania w terenie. Był to zwiad dyskretny, bo szybko jadącego rowerzystę trudniej wypatrzyć niż wóz bojowy, samochód czy samolot. Przy tym robi mniej hałasu, a w szczególnych sytuacjach można rzucić rower i paść na ziemię, aby zniknąć z pola widzenia.

Gdzie dowódca nie może, tam kolarza pośle



Na potrzeby tego artykułu przejrzałem struktury organizacyjne oddziałów Wojska Polskiego we wrześniu 1939 roku. Takie wykazy struktur, czyli tak zwanych etatów (kompanii), bez trudu można odnaleźć w internecie (www.wp39.struktury.net); moją uwagę przykuło opracowanie stanów z kwietnia w roku wybuchu wojny. Okazuje się, że dowódcy takich kompanii posiadali przywilej poruszania się na motocyklu, zaś szeregowi (czyli strzelcy) na rowerach.

Takie rozdysponowanie sprzętu nie wynikało wyłącznie z umocowanego w wojskowej hierarchii podziału. Na motocyklach wożono ciężkie karabiny maszynowe, stąd Krzysztof Gebhardt, na którego opracowanie tutaj się powołuję, naliczył w Etacie nr 11 aż 11 motocykli i łazików. Zaś reszta to 83 rowery, nie licząc wsparcia kompanii w postaci dwóch samochodów półciężarowych i kuchni polowej. Oddział liczył 116 osób, w tym trzech pracowników kontaktowych (kierowcy ciężarówek i kucharz).

Rowerowe tradycje dawnego Gdańska



Obserwatorzy, telefoniści, sekcja sanitarna i zwiadowcy gazowi wchodzili w skład pocztu dowódcy. Kompania liczyła do tego dwa plutony - strzelecki i c.k.m. (ciężkiego karabinu maszynowego). Pomyśleć tylko, że w czasie II wojny światowej w szpitalach polowych przy pomocy rowerów wytwarzano prąd i napędzano wiertła dentystyczne.

Rowery wygrywały bitwy



Ponury czas światowego konfliktu zrodził także kilka legend związanych z żołnierzami na jednośladach. 20 tysięcy japońskich strzelców rowerowych przedarło się przez trudną do przebycia dżunglę, aby zamknąć oblężenie Singapuru. Japończykom nie udało się dotrzeć do miasta bezszelestnie, ponieważ ekstremalnej drogi nie wytrzymały opony i dętki. Obrońcy, słysząc dudnienie 20 tysięcy rowerów, myśleli, że to nadjeżdżające czołgi. Skapitulowali, zanim ujrzeli pierwszego kolarza z karabinem.

"Wielki leksykon uzbrojenia. Wrzesień 1939: Rowery", wyd. Edipresse
"Wielki leksykon uzbrojenia. Wrzesień 1939: Rowery", wyd. Edipresse
Losy polskich oddziałów kolarskich były ściśle związane z losami walczących sił II RP, rozbitych w czasie kampanii wrześniowej. Konflikt zbrojny rządzi się wyjątkowymi zasadami, dlatego broniący się ostatkami sił żołnierze mieli prawo - na podstawie dekretów wydanych jeszcze przed wojną - do rekwirowania cywilnych rowerów na obszarach objętych działaniami bojowymi. Trudno oceniać potencjał techniczny rowerów wykorzystywanych w Wojsku Polskim, lecz było ich znacznie mniej niż w podobnych oddziałach po stronie III Rzeszy. Niemcom zestandaryzowany sprzęt dostarczało kilkudziesięciu różnych producentów. Przemysł wojenny musiał udźwignąć także produkcję tysięcy niezawodnych i wytrzymałych rowerów.

Rowery znalazły się na pewno na polu bitwy nad Bzurą, a także bitwy pod Łomiankami - jeśliby wymieniać tylko największe starcia. Ich obecność i znaczenie w wielu innych bitwach z czasem się zatarły. Dlaczego rowery były wtedy tak ważne, może uzmysłowić podejście współczesnych armii do tego środka transportu, o czym będzie dalej.

Można na ich temat poczytać w zasadzie w niewielu publikacjach, głównie w archiwalnych czasopismach. Przed kilku laty pojawiły się na półkach księgarskich - w odstępie kilku lat - dwa tomy Wielkiego leksykonu uzbrojenia. Wrzesień 1939, opatrzone tytułami Rowery (tom 125) oraz Rowery. Cz. 2 (tom 140), wyd. Edipresse.

Wojsko na rowerach w XXI wieku



Militarne zastosowania roweru to nadal otwarty rozdział w historii wojskowości. Obecnie mają szereg zastosowań w najnowocześniejszych armiach świata, choćby Stanów Zjednoczonych, Federacji Rosyjskiej czy Japonii. Rowery w Wielkiej Brytanii wykorzystują elitarne oddziały SAS. Napędzane siłą mięśni środki transportu są trudniejsze do wykrycia przez systemy wczesnego ostrzegania, w przeciwieństwie do wozów bojowych. Składane jednoślady szczególnie upodobali sobie spadochroniarze - w tym obszarze działa znana amerykańska marka Montague Bikes, a cena klasycznego składanego roweru militarnego Paratrooper wynosi około czterech tysięcy złotych. Singapurscy snajperzy i zwiadowcy także przemieszczają się na dwóch kółkach, mimo pamiętnej przegranej podczas II wojny światowej.

Najstarszym i najdłużej operującym na świecie oddziałem kolarzy był Szwajcarski Regiment Rowerowy, liczący tuż przed II wojną światową aż dziewięć tysięcy żołnierzy. Powstał w 1891 r., a został rozformowany w 2003. Polskie kompanie kolarzy w 1939 r., jako pododdziały piechoty, liczyły najwięcej do około 200 żołnierzy, co dawało łącznie ponad trzy tysiące ludzi w siłach Wojska Polskiego.

Rower w świecie Mad Maxa



Nowoczesne i rozwinięte technologicznie armie doceniają rower jako uniwersalny i lekki środek transportu, który w dodatku nie wymaga zasilania. Działania wrogiego wojska mogą być wymierzone w zasoby paliwa, a także infrastrukturę drogową - wówczas wozy bojowe, ciężarówki, a nawet samochody mogą zostać uziemione. Na rowerze można dostać się w głąb trudnego terenu, na przykład w górach i lesie. Żołnierz może go przenieść na plecach, choćby przez wąską kładkę nad wodą, a także wykorzystać jako pływak podczas pokonywania większego zbiornika wodnego.

To wszystko sprawia, że po jednoślady coraz chętniej sięgają pogranicznicy na całym świecie, patrolujący tzw. zieloną granicę. Do widoku policjantów w kaskach rowerowych mogliśmy już przywyknąć, bywając nie tylko za granicą - w wielu polskich miastach przybywa "oznakowanych rowerów". Bliski kontakt z mieszkańcami i ekologia to zalety przesiadania się funkcjonariuszy policji na dwa kółka. Rowery są wszechstronne i można je zastosować we wszystkich dziedzinach życia.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (53)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

7 km dla rowerów
7 km dla rowerów
dni otwarte
paź 23
sobota, g. 12:00
Gdańsk

Znajdź trasę rowerową

Ogłoszenia polecane

Forum