VI Rajd z Kompasem przez ruchome piaski

Rajd na Orientację pt. Z Kompasem to świetna przygoda dla całej rodziny zarówno na trasach pieszych jak i rowerowych.

VI Kaszubski Rajd na Orientację pt. "z Kompasem" przeszedł już historii, a przygody które na nim przeżyliśmy z pewnością wspominać będziemy jeszcze długo. A to wszystko za sprawą fantastycznej trasy, która wiodła przez urocze zakątki, wspaniałe wydmy i dzikie plaże Północnych Kaszub. Łeba i okolice, tu po prostu jest pięknie !



W tegorocznej, wiosennej edycji Rajdu wystartowało łącznie 377 osób, z czego ponad 100 entuzjastów na trasach rowerowych: żółtej, krótszej, liczącej dystans jednego maratonu, oraz fioletowej, dwukrotnie dłuższej. Miłą niespodzianką jest stale rosnąca liczba młodzieży a także drużyn rodzinnych, które startują wraz ze swymi pociechami zarówno pieszo jak i na rowerach, stąd też największe brawa należą się rodzicom, którzy zachęcają swe maluchy do aktywnej formy wypoczynku, a przy okazji zapoznają z orientacją w terenie.

Nasz wybór i wrażenia:

Pierwszy raz w imprezie wystartowaliśmy w zeszłym roku, wybierając trasę pieszą. Z uwagi jednak na fakt, że w naturze naszej płynie rowerowa krew, zdecydowanie wolimy startować w rajdach na orientację na trasach przeznaczonych dla miłośników dwóch kółek.

Na początek więc zmierzyliśmy się trasą krótką i choć udało nam się znaleźć wszystkie punkty kontrolne, to do mety nie wracaliśmy pełną parą. Gdyby tak lało jak z cebra z pewnością zależałoby nam, żeby jak najszybciej przekroczyć linię końcową, ale przy tak pięknej pogodzie i tylu malowniczych miejscach, które zobaczyliśmy po drodze, ciężko było nie zatrzymać się choć na chwilę, bądź dwie. Tym bardziej, że na realizację tej trasy było aż 16 godzin. Hmmm, co by nic nas nie kusiło, może następnym razem powinniśmy wybrać wariant nocny, bądź zapomnieć o dokumentacji? ;)

Zacznijmy jednak od początku...

Tuż po rozdaniu map zaczynamy kreślić na nich naszą strategię trasy. Po solidnej lekcji z orientacji w terenie z Tomaszem Szotem, wiemy, że lepiej jest poświęcić kilka minut na zapoznanie się z terenem i drożnią niż dziki pęd za tłumem, który nie zawsze wie dokąd zmierza. Te kilka minut skupienia pozwala nam zdobyć pierwszy punkt kontrolny bez większego problemu. Okazuje się, że jesteśmy tam jedni z pierwszych, gdyż wielu amatorów rajdów na orientację zdezorientował teren ośrodka wypoczynkowego... cóż w końcu jesteśmy w Łebie. Drugi PK znajduje się po środku wielkiej piaskowej kuwety, którą mało kto ogarnia. Po dotarciu na miejsce, widzimy, że biegają tu różne ekipy i za bardzo nie mają pojęcia, gdzie są. Z tego całego galimatiasu postanawiamy zejść do podnóża wydmy by ponownie obliczyć azymut. Tym razem udaje się. Widząc jednak dziki tłum za naszymi plecami postanawiamy, że do trójki lecimy na przełaj, co pozwala nam zgubić tych, którzy zamierzali dotrzeć tam na gapę. Zdobycie kolejnych punktów rozsianych bliżej lub dalej linii brzegowej morza oraz Jeziora Sarbsko przychodzi nam dość łatwo, gdyż w większości wykorzystujemy znane nam szlaki turystyczne, które nie raz mieliśmy okazję pokonać. W zdobyciu PK A6, A7, A8 oraz A9 jedziemy niemalże jak po sznurku międzynarodową trasą rowerową R10 bądź oznakowanym kolorem czerwonym, pieszym szlakiem Bałtyckim. Najpiękniej położonym, choć niełatwym do zdobycia był punkt kontrolny, który znajdował się na szczycie latarni morskiej w Stilo. Pokonanie kilkaset schodów rekompensował jednak cudowny widok. Po odnalezieniu wszystkich punktów zjeżdżamy na metę, gdzie następuje tzw. "stop czas".

Moment ten wykorzystać można na chwilę odpoczynku przy ognisku i gitarze oraz zaspokojenie głodu. Nam jednak zależy, aby drugą pętlę trasy zrealizować jeszcze przed zmrokiem, dlatego też nie leniąc się zbytnio ruszamy w drogę. Punkty kontrolne B1, B2, B3 i B4 zostają ukryte na południowym brzegu Jeziora Sarbsko, już w nieco bardziej podmokłych rejonach. Tym razem więc nie borykamy się z grząskimi piachami, a gliną i błotem. W sumie to nie wiadomo, co jest lepsze... Trzy pierwsze punkty znajdujemy prawie, że jak po sznurku. Trochę więcej problemów sprawia nam czwórka, ale po kolejnym namierzeniu i obliczeniu drogi ataku w końcu i ją znajdujemy.

I tym oto sposobem odnajdujemy wszystkie punkty kontrolne na trasie żółtej, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. W końcu ostatnie lekcje z orientacji nie poszły w las ;)

Przygody, które przeżyliśmy na kaszubskim Rajdzie na Orientację pt. z Kompasem z pewnością wspominać będziemy jeszcze długo. A to wszystko za sprawą fantastycznej trasy oraz wspaniałej przyjacielskiej atmosfery.



GALERIA ZDJĘĆ; fot. GR3miasto

WYNIKI

Kolejna, VII edycja Rajdu na Orientację pt. z Kompasem już 27 września !

My się piszemy, a Wy?

Organizator:

Marcin Jank
WWW: Rajd "z Kompasem.pl"
Kontakt: rajd@zkompasem.pl
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (6) 2 zablokowane

  • Rajd z kompasem bez kompasu ;p

    Bo zapomniałem z domu xD Ale fajnie było.

    • 17 1

  • Organizatorowi i zarazem budowniczemu tras

    należą się spore pochwały, bo na najdłuższej rowerowej trasie obie pętle zrobił jednolicie, tzn. pierwsza - wydmowo-widokowa, druga - leśno-podmokła. Fajnie pomyślał, fajnie wyszło. Organizacja wzorowa. Trudność nawigacyjna umiarkowana, więc można polecić każdemu, bo każdy powinien dać sobie radę (czasu dużo).

    • 21 1

  • Startowałem w imprezie na orientację pierwszy raz (2)

    i chyba na wyrost wybrałem trasę "żółtą",
    Tak jak kondycyjnie, pokonanie 40 km nie sprawia mi żadnego problemu, tak w poszukiwaniu punktów kontrolnych miałem niezłą zagadkę. Łącznie wyszło mi, że na tej trasie zrobiłem ponad 80 km, czyli dwa razy więcej niż przewidział to organizator ;)))

    • 3 7

    • i o to chodzi (1)

      najważniejsza jest zabawa ilość km to drugorzędna sprawa

      • 7 0

      • Bo w takich imprezach nie tylko liczy się szybkość i kondycja !

        Jak masz słabą orientację w terenie, to choćby byś był super kozakiem np: w maratonach mtb, to i tak małe masz szanse na pudło. Tu nie jeździ się po wytyczonej trasie, tu trzeba ruszyć makówką i samemu obmyślić własną strategię idealnie odnajdując punkty, a następnie grzać między nimi ;)))
        Ot cała recepta na sukces

        • 3 1

  • fajny "kompas" na mostku

    impreza widzę dalej nawiązuje do chwalebnych początków

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

MTB Maraton Luzino
MTB Maraton Luzino
zawody / wyścigi
mar 27
niedziela
Luzino
MTB Maraton Szemud
MTB Maraton Szemud
zawody / wyścigi
kwi 10
niedziela
Szemud
MTB Maraton Łęczyce
MTB Maraton Łęczyce
zawody / wyścigi
maj 8
niedziela
Łęczyce

Znajdź trasę rowerową

Ogłoszenia polecane

Forum