rowery

stat

Triathlon; Susz; 25.06.2005

Organizatorami byli: Burmistrz Gminy i Miasta Susz, Ognisko Miejskie TKKF Susz oraz Warmińsko-Mazurski Związek Triathlonu z/s w Suszu. Na stronie WWW miasta możemy przeczytać: "Triathlon trafił do Susza w 1991 roku. Już w 1992 roku rozegrano tu po raz pierwszy Mistrzostwa Polski na dystansie olimpijskim. Impreza była miłym zaskoczeniem dla środowiska triathlonowego z powodu wysokiego poziomu oraz dobrej organizacji. Tak zostało do dnia dzisiejszego. Wkład pracy Burmistrza Gminy i Miasta oraz wielu działaczy sportowych owocuje corocznie nie tylko wzorową organizacją zawodów, lecz tworzy jednocześnie atmosferę sportowego i kulturalnego święta." Można powiedzieć zatem, że w Suszu istnieje już tradycja triathlonu. Ale co to by była za impreza, gdyby nie było potknięć? Ale o tym później.


Pierwsza dyscyplina triathlonu - pływanie


Pomysł wybrania się na zawody triathlonowe w charakterze obserwatorów, kibiców i dopingujących jedną z zawodniczek z Gdańska zaproponował dzień wcześniej Drewniak. Magda Plizga (MKS Truso Elbląg) startowała w kategorii juniorek starszych i według wszelkich ocen powinna skończyć rywalizację na czele. Aczkolwiek wiadomo, iż nigdy za mało wsparcia. Z Gdańska wyjechaliśmy (oczywiście na rowerach) przed 10-tą, szacując utrzymanie spokojnej średniej przejazdu 27-28 km/h. Droga prowadziła przez Przejazdowo, a następnie Suchy Dąb, Tczew, Malbork, Prabuty do Susza. Pierwszy, 50-cio kilometrowy odcinek minął błyskawicznie, gorąc nie dawał się jeszcze we znaki (choć był), średnia nieco ponad 27 została utrzymana. Potem jednakże temperatura w moim odczuciu jeszcze bardziej wzrosła, a ja (będąc sporo słabszy od Drewniaka) wiozłem mu się na kole (przyznaję się ;)) - po prostu temperatura (zapowiadano nawet do 32°C!!!) sprowadziła mnie do parteru.


Jedni kończą - inni jeszcze daleko w polu, tzn. w wodzie.
Na fot. Mariusz Biskupski (II m-ce Open)


Jak było ciepło najlepiej zobrazuje fakt, że fragmentami (np. w okolicach Mikołajek Pomorskich) miękki asfalt, wykorzystywany do uzupełniania dziur, SPŁYWAŁ po pochyłej jezdni jak woda, a wjechanie w niego kończyło się oblepioną oponą (nisko umieszczony błotnik "skrobał" przylepione fragmenty). Były też kilometry, gdzie opony wydawały odgłos podobny do jazdy po mokrym - szum przylepiającej się gumy do jezdni. Tak więc warunki były bardzo słoneczne, bezchmurne, upalne i ciężkie, co Drewniak zwalczał tonami jedzenia, a ja hektolitrami picia ;)


Dwudziestometrowy przebieg na trasę rowerową


Start młodzików zaplanowano na godzinę 14:30, a interesująca nas część zawodów - mistrzostwa województwa warmińsko-mazurskiego (open) rozpoczęła się o 15:45. Tutaj warto wspomnieć, że w Suszu istnieją bardzo dobre warunki do przeprowadzenia takiej rywalizacji - plaża schodząca do jeziora otoczona z boków pomostami, nad plażą - przestrzeń trawiasta (tutaj były boksy zmian), nieco dalej - boisko asfaltowe (gdzie umieszczono scenę oraz punkty gastronomiczne) a jeszcze dalej - duży trawiasty obszar mety, do którego z jednej strony przylegał asfalt drogi (etap rowerowy).




Tak więc kibice, przemieszczając się niespełna 150 metrów, mogli obserwować rywalizację podczas pływania, jazdy na rowerze i na końcu - biegu. Bardzo dobrze zabezpieczono trasę kolarską, organizując objazdy i zapewniając na wylocie każdej z dróg służby porządkowe. Program minutowy przebiegał zgodnie z planem, a sędziowie byli wyrozumiali i mili zarówno dla zawodników i kibiców. (jak wiadomo, nie wszędzie jest to oczywiste ;) )




Nie będę opisywał tutaj przebiegu zawodów, wspomnę tylko, iż Magda, której szczególnie kibicowaliśmy pływanie ukończyła wśród kobiet jako druga, następnie prowadziła na odcinku kolarskim, a dopiero podczas biegania oddała prowadzenie i na mecie (po niewielkich roszadach) zameldowała się jako druga (pierwsza w swojej kategorii) z czasem 48:01. Za sobą zostawiła wielu mężczyzn ;) Gratulujemy! Na mecie organizator zapewnił zawodnikom napoje, owoce oraz gorący posiłek, a także medale uczestnictwa - dekoracja zwycięzców została zaplanowana na godz. 17:30, tak więc był czas na refleksje, podsumowania i pierwszą regenerację.


Powyżej po lewej - Tomasz Zieliński (I m junior mł.), obok biegnie Marcin Turski (I m junior st.)


A tu już na horyzoncie meta ;)


Bardzo miło odebrałem fakt, iż na zawodach panowała (i zapewne jest to pochodna charakteru dyscypliny) rodzinna atmosfera - zawodnicy zjawili się ze znajomymi, rodzicami, którzy wspomagali ich na trasie (choćby podawanie wody) i dopingowali podczas wysiłku.


Ostra walka na ostatnich metrach


Podium juniorek starszych: Im - Magdalena Plizga, IIm - Ewelina Prekiel, IIIm - Karolina Gera


Dekoracja przebiegła bardzo sprawnie, przemówienia ograniczono do niezbędnego minimum, nastąpiło jednakże poważne potknięcie. Podczas dekoracji kategorii Magdy - junior starszy - nie uwzględniono jej, mimo zdobytego pierwszego miejsca. Powód? Przeoczenie przy podsumowaniu. Niewiarygodne, ale tak się stało. Organizatorzy wybrnęli z tego jednakże prosząc powtórnie na scenę zawodniczki z miejsc 2¸4 oraz Magdę, i ceremonię wręczenia (a raczej przekazania pucharów) przeprowadzono raz jeszcze. Zawodniczka z miejsca IV wzbogaciła się o nagrodę (bo ta przy niej została) ;) a Magdzie przydzielono kolejną i stając na najwyższym miejscu podium mogła w końcu cieszyć się "złotem". Dlaczego zawodniczki wcześniej wywołane i nagrodzone nie protestowały, gdy je dekorowano bez Magdy? Nie mam pojęcia. Tym bardziej, że sporo osób się zna, a zasada fair play była mocno widoczna na tych zawodach. W jednej z kategorii męskich zwycięzca oddał oficjalnie na scenie swoją nagrodę zawodnikowi, który prowadził, ale miał defekt roweru i musiał się wycofać, a innej - zawodnik na 2 miejscu poczekał i wsparł dotychczas prowadzącego stawkę, pomagając mu przetrwać chwilowy kryzys, przybiegając ostatecznie na drugiej pozycji. Mógł wykorzystać sytuację, ale tego nie zrobił. Ilu z nas stać by było na taki gest? Brawa zresztą należą się wszystkim startującym - widać było ich wysiłek, zaangażowanie i chęć zmierzenia się z innymi.


Drewniak też by chciał taki puchar ;)


Po zawodach Magda powiedziała: "Jak co roku w Suszu zawody, nie licząc pomyłki przy dekoracji, zostały dobrze zorganizowane. Atmosfera na imprezach triathlonowych zawsze jest świetna. Nie dopisała tylko frekwencja, co spowodowane jest dużą ilością zawodów w tym sezonie. Mimo tego rywalizacja była zacięta i nawet upał nie przeszkadzał. Szkoda tylko, że nie udało mi się utrzymać prowadzenia do końca."

Tekst i foto: TJ
Pełne wyniki na stronie PZTri: http://www.triathlon.pl/Wyniki05
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Opinie (5)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »