• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Triathlon Cartusia Cross Country 2014

Krzysztof Kochanowicz
15 lipca 2014 (artykuł sprzed 8 lat) 
Opinie (19)
Najnowszy artykuł na ten temat Wybierz się rodzinnie na Żuławy w Kółko

"Twardziel" drzemie w każdym z nas, stąd też chęć do sprawdzenia się w triathlonie Kaszubska Masakra.



Na początku lata mieliśmy okazję wystartować w Triathlonie pt. Cartusia Cross Country, potocznie nazywanym Kaszubską Masakrą. Impreza jak co roku odbyła się na terenie Centrum Sportów Wodnych i Promocji Regionu w Złotej Górze koło Kartuz.



Jak podkreśla Andrzej Gołębiowski, prezes stowarzyszenia RowerOver, które było organizatorem triathlonu, "twardziel drzemie w każdym z nas, a osiągnięty rezultat ma zachęcać do poprawiania się w kolejnych edycjach."

Organizatorzy dopuszczają start w sztafecie dwu- lub trzyosobowej, co oznacza, że w wybranych dyscyplinach startować mogą różne osoby z drużyny.

Cartusia Cross Country Triathlon składa się z trzech dyscyplin: pływania, jazdy na rowerze i biegu, na dwóch wybranych wariantach: krótszym o nazwie "sprint" i dłuższym "standard". Łatwiejsza trasa liczy 750 metrów pływania, 25 km terenowej jazdy na rowerze i 5 km biegu. Na dystansie dłuższym dystanse poszczególnych dyscyplin są dwa razy dłuższe, czyli 1500 metrów pływania, 50 km terenowej jazdy na rowerze i 10 km biegu. Trasa MTB opiera się o 25-kilometrową pętlę maratonu Cartusia MTB.

Relacja ze startu Grupy Rowerowej 3miasto:

Jak dotąd mieliśmy okazję zmierzyć się tylko z maratonami stricte rowerowymi, w końcu taka też natura grupy. Chcąc zmierzyć się w triathlonie, należałoby także w miarę dobrze pływać oraz lubić biegać. Fakt, że w uzupełnieniu wycieczek rowerowych, zaczęliśmy ostatnio sporo kilometrów pokonywać pieszo, nie oznacza wcale, że uda nam się pokonać podobny dystans biegnąc. Na szczęście, Organizator umożliwił także start w sztafecie, co z pewnością zachęciło znacznie więcej ekip do startu.

Dla zaprawionych w boju triathlonistów start w Kartuskiej Masakrze z pewnością był tylko rozgrzewką przed innymi, bardziej profesjonalnymi zawodami tego typu, jednak wśród wszystkich startujących było sporo amatorów takich jak my, którzy raczej stawiali na pokonanie własnych słabości w dotarciu do mety niż konkretnej rywalizacji. Jak się jednak później okazało, poszło nam znacznie lepiej, niż moglibyśmy przypuszczać.

Naszą grupę reprezentowały dwie drużyny...
1) Emilia Kochanowicz (pływanie) / Piotr Książek (rower) / Tomasz Kmieć (bieg)
2) Marek Puchalski (pływanie) / Bartłomiej Winikajtys (rower) / Daria Dziembowska (bieg)

Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą


Relacje z poszczególnych dyscyplin:

-Marek Puchalski (pływanie 750 m):

...jako że wyczynowcem nie jestem, to postanowiłem ten etap po prostu przetrwać i dopłynąć do mety, by kolejna osoba, którą był Bartek mogła ruszyć do boju na swym aluminiowym rumaku. O wyznaczonym czasie, czyli o 10:30 nastąpiło uroczyste powitanie uczestników, a następnie demonstracja trasy dla pływaków. Panowie z policji, w swojej motorówce opłynęli całą trasę w taki sposób, by nikt później nie miał najmniejszych wątpliwości jak ją pokonać. Po demonstracji wszyscy wskoczyli do wody i zebrali się na linii startu w pozycji "spławika". Było ciasno, bo dzieliły nas tylko centymetry, i głęboko, a lekki niepokój, że oberwie się od kogoś ręką lub nogą był nieodłącznym towarzyszem podczas tych kilku minut do sygnału startu.

Wystartowaliśmy... jednym słowem: "pralka". To wręcz idealne określenie w jednym słowie początkowej fazy wyścigu. Wszystko się kotłuje, zawodnicy wpadają jedni na drugich, a podtapianie i przytrzymanie są na porządku dziennym. Odpuściłem więc, aż burza startowa minie i wtedy spokojnie ruszyłem do przodu. Do pierwszej bojki miałem jeszcze kilka bliskich spotkań z innymi pływakami. Dopiero po jej minięciu złapałem rytm, ustabilizowałem puls i oddech. Jako, że moja technika pływania pozostawia wiele do życzenia, więc przyjąłem założenie, że muszę po prostu dopłynąć najbezpieczniej jak się da, dlatego najlepszym wyborem był styl grzbietowy, który jest moim ulubionym. Nie jest on zbyt wydajny, ani też nie jest zbyt łatwy i precyzyjny w nawigacji. Dlatego też spokojnie i lekkim zygzakiem ruszyłem w kierunku drugiej bojki. Tutaj po sprawnym nawrocie, znów na plecki i do przodu... a raczej do tyłu. Ponownie lekki zygzaczek, zawadzenie ręką o taśmę wyznaczającą krawędź toru pływackiego, kilka zebranych wodorostów i w końcu meta, gdzie ratownik swoją pomocną dłonią pomagał każdemu w pokonaniu dość dużego progu podwodnego. Wyjście z wody, wysłuchanie braw wszystkich zebranych kibiców i około 100 m bieg do punktu zmian, gdzie czekał już w blokach startowych kolejny nasz zawodnik do startu ...

-Bartłomiej Winikajtys (rower 25 km):

... ważę prawie 100 kg, dlatego pływanie i bieganie raczej do mnie nie przemawia. Uwielbiam za to jeździć na rowerze, a od pewnego czasu staram się także reprezentować grupę w różnych imprezach na orientację oraz maratonach rowerowych. Na udział w sztafecie, w etapie rowerowym, nikt nie musiał długo mnie namawiać. 25 km świetnie przygotowana trasa jest mi dobrze znana, w końcu kilka tygodni temu miałem okazję ją pokonać podczas Maratonu Cartusia MTB.

Zaraz po wybiegnięciu ze strefy zmian dało się odczuć żar lejący się z nieba, co było dobrą motywacją do szybkiej jazdy. Trasa wiodła głównie drogami leśnymi oraz szutrowymi, pozwalając jednym nacieszyć się widokami, a drugim wyprzedzić tych pierwszych. Nie było w tym nic negatywnego, ponieważ zgodnie z ideą imprez spod znaku RoverOver, każdy startuje zgodnie ze swoimi możliwościami i we własnym celu, natomiast na mecie wszyscy zawodnicy są oklaskiwani i nagradzani pamiątkowymi medalami. Miejsca, w którym rowerzyści musieli przejechać przez drogę asfaltową lub inną z normalnym ruchem samochodów, były odpowiednio zabezpieczone przez straż pożarną, a ruch zatrzymywany. Miny kierowców wskazywały na zainteresowanie, a nie oburzenie, więc wszyscy byli zadowoleni. Na 25-kilometrowej pętli znajdował się także bufet z napojami oraz miejscowymi przysmakami obsługiwany przez rodowite mieszkanki Kaszub.

Kolejność triathlonu, czyli pływanie-jazda na rowerze-bieganie, powodowała, że rowerzyści startowali niemal pojedynczo, co dla większości było ogromnym plusem. Nie trzeba było się przeciskać, walczyć o pozycję lub ustępować miejsca szybszym na pierwszych kilometrach, tylko jechać swoim tempem od początku do końca.

Daria Dziembowska (bieg 5 km):

Pomimo, że biegam dość często, najgorszy był dla mnie początek trasy, czyli pokonanie 225 schodów na sam szczyt Złotej Góry. Z pewnością, nie tylko mi odcinek ten zapadł w pamięci. Równie ciężko było i tym razem, na dobry początek żar z nieba i pot zalewający oczy. Podobno stąd właśnie wzięła się potoczna nazwa dla tej imprezy, czyli "Kartuska Masakra".

Dalsza część trasy też nie należała do najprostszych. Cały czas trzeba było być skupionym i uważać na błocie, a także śliskich polnych kamieniach. Odpowiednie skupienie nad wiodącą częściowo drogami gruntowymi przez malownicze pola, częściowo szerokimi duktami przez las trasą potęgowało w osiągnięciu przeze mnie, a także i Tomka z drugiej naszej drużyny dość dobrych wyników.

Na koniec, prócz pamiątkowego medalu i owacji od kibicujących znajomych, każdy z uczestników triathlonu mógł liczyć na wspaniały masaż relaksacyjny oraz ciepły posiłek i szklankę piwa. Czego chcieć więcej?

Jak dla nas było cudownie !

  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą
  • Migawki z Triathlonu pt. Cartusia Cross Country, zwanego potocznie Kaszubską Masakrą


GALERIA ZDJĘĆ 1 fot. Beata Zarach [SajamaX]

GALERIA ZDJĘĆ 2 fot. Małgorzata Zielińska [GR3miasto]

Największe brawa należą się jednak tym, którzy pokonali te trasy nie będąc w sztafecie zarówno w wariancie krótkim, jak i długim. Może kiedyś też uda nam się wystartować pojedynczo?

WYNIKI

Podsumowanie:

Pierwszy nasz wspólny triathlon mamy już za sobą. Pomimo, że zdarza nam się nieraz chodzić na basen, czy też pływać na innych akwenach, od czasu do czasu pokonywać pieszo dłuższe dystanse, biegać, a także sporo jeździć na rowerze, to połączenie tych wszystkich dyscyplin naraz to nie lada sztuka, ...sztuka dla wybrańców. Ale spokojnie, nie wszystko naraz, z pewnością nadejdzie taki dzień, że wystartujemy w którejś z edycji indywidualnie. Póki co cieszy nas fakt, że organizatorzy otworzyli się na start sztafetowy, umożliwiając uczestnikom wzajemne uzupełnianie się. Sztafeta to także wspaniała okazja do integracji drużyny oraz wzajemnej mobilizacji.

Organizator:

Stowarzyszenie RowerOver
WWW: RowerOver.andgo.com.pl
Andrzej Gołębiowski,
Tel. +48 501 193 646
mail: andrzej@golebiowski.info

Opracował:

Wydarzenia

Opinie (19) 5 zablokowanych

  • Gratulacje! (2)

    Osobiście nie dałbym rady, szczególnie na odcinku pływackim.
    Ze znajomych też raczej nie namówiłbym nikogo, bo jedyny sport który im w głowie, to kibicowanie zza ekranu.
    ps. Słyszałem jednak coś o duathlonie: bieg i rower. Na coś takiego to bym się pisał. Szkoda jednak że dowiedziałem się w dniu imprezy.
    PozdRower i do zobaczenia już jutro na "wypadzie po pracy".

    • 6 1

    • (1)

      To jest dopiero masakra. Bieg-rower-bieg.

      • 5 0

      • ....i to w takim upale !

        GRATULACJE !

        • 7 0

  • Bez przesady z tymi nazwami (6)

    kaszubska masakra? Na tych dystansach to raczej rekreacja dla amatorow, bo jak w takim razie nazwac np Herbalife triathlon czy ktorekolwiek zawody z seri Iron Man?

    Fajnie ze ludzie sobie uprawiaja sport, ale ten belkot o masakrach i twardzielach moznaby sobie darowac.

    • 18 9

    • haha (2)

      powiedział sportowiec dla którego jedynym wyczynem jest stukanie paluszkami w klawiaturkę...

      • 4 4

      • dzieki za minusa, trening paluszka na dzisiaj zaliczyles.

        • 4 3

      • jaki miałeś czas

        rzeźniku ?

        • 4 0

    • oj tam oj tam

      Teraz każda aktywność to masakra. Nie ważne czy świeci słońce, czy pada deszcz. Czy są górki, czy jest piasek... Nie zależnie czy jest to 5, 10, 15, 20 km. 98% opisów zawodów na FB to masakra. Nazwa tych zawodów idealnie się wpisuje w ten trend :)

      • 8 1

    • w dobie dzisiejszych "udogodnień" życia dla niektórych wejście na 3 piętro to masakra (1)

      • 12 1

      • Nazwa jak nazwa...

        ...dla niektórych startujących była to faktycznie masakra, ale dali radę i są z tego powodu szczęśliwi. A komentujący, jak zwykle mogą jedynie im pozazdrościć.

        • 5 1

  • internetowy sportowiec (1)

    Ciekawe ile przebiegłeś w życiu km? Najłatwiej się klepie zza ekranu. Podejdź raz do takiej imprezy i zobaczymy czy będziesz taki chojrak.

    • 4 5

    • w zyciu to nie wiem, w tym roku 2500 kilometrow na rowerze i 800 biegiem. jestem chojrak?

      • 5 4

  • na zdjęciu pan 2 od prawej w koszulce z Lidla :) bardzo chciałem, ale popołudniu nie załapałem się niestety na mój rozmiar

    5 sklepów objechalem :P

    • 9 3

  • a ja... (2)

    byłem i dobrze się bawiłem. Organizacja i atmosfera jak zawsze na najwyższym poziomie. Polecam wszystkim, którzy chcą sprawdzić swoje możliwości w towarzystwie wspaniałych ludzi. W przyszłym roku również będę na 100%.

    • 7 1

    • Kartuska Rozpierducha (1)

      Czy organizacja na wysokim poziomie ? Mocno bym się zastanowił używając tego stwierdzenia. Zabezpieczenie trasy znikome. Dobrze, że nikomu nic się nie stało i nikt nie zasłabł na trasie. Nie wiem gdzie były te punkty odżywcze na trasie i ten napój witaminowo-mineralny o którym wspominali w regulaminie. Może mówili o tej połowie butelki piwa ? Ogólem impreza fajna, ale duuuużo niedociągnięć.

      • 4 3

      • Ty startowałeś, czy słyszałeś z opowieści?

        Bo ja startowałem i przed wyruszeniem na bieg wziąłem w garść napój.
        Na trasie rowerowej też był punkt żywieniowy... wystarczyło tylko zatrzymać się na chwilę, a nie gnać na łeb, na szyję.

        • 3 3

  • Dla jednego Iron Man to masakra, dla drugiego wejście schodami na 3 piętro ;) (2)

    Nie ma co porównywać i przekrzykiwać się, który z nas jest lepszy i ile osiągnął.
    Cartusia Cross Country Triathlon potocznie zwany Kartuską Masakrą, nie był skierowany do profesjonalistów, a amatorów, którzy chcieli zmierzyć się z trzema dyscyplinami na raz, bądź też podobnie jak nasze dwie drużyny spróbować swoich sił w sztafecie. Skąd ta "masakra" w podtytule wiedzą tylko Ci, którzy w upale sięgającym 25 stopni wbiegali po schodach na szczyt Złotej Góry.
    ps. Masakra, nie masakra, od czegoś trzeba zacząć, prawda?

    • 8 3

    • taka moda panie (1)

      na maratony, triathlon, a masakra dlatego, że dla części startujących to i tak za wysoki próg.

      • 4 1

      • Nie wiem dlaczego w tym egzotycznym kraju...

        ...wszystkie zawodny muszą od razu być kojarzone z profesjonalistami i kategorią Elita? Stowarzyszenie RowerOver organizując pierwsze swoje maratony złamało tę zasadę, bazując na słynnych francuskich imprezach Tour d`Ardechoix, które skupiają przede wszystkim całe rodziny początkujących kolarzy szosowych, którzy prócz jazdy bawią się z lokalnymi mieszkańcami i degustując regionalne smaki. W dalszej kolejności odeszli od typowej rywalizacji, a każdy z uczestników, za dojechanie do mety dostawał medal, co świadczyło o pokonaniu własnych słabości.
        ...Takich imprez w naszym egzotycznym kraju powinno być zdecydowanie więcej, nie tylko maratony szosowe, terenowe, czy mieszane, jak triathlon.

        Wiele chęci wystartowania w takich imprezach drzemie w każdym z nas !

        • 9 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

MTB Maraton Trąbki Wielkie

zawody / wyścigi

Rowermania 2022

festyn, zajęcia rekreacyjne

MTB Maraton Peplin

zawody / wyścigi

Znajdź trasę rowerową

Ogłoszenia polecane

Forum