rowery

stat

Tarcze hamulcowe w rowerach szosowych

Rower szosowy z hamulcami tarczowymi
Rower szosowy z hamulcami tarczowymi mat. CannondaleBikes.pl

Temat hamulców tarczowych w rowerach szosowych budzi spore dyskusje wśród kolarzy i dzieli ich na dwa obozy zwolenników i przeciwników lub takich jak ja stojących gdzieś po środku - mówi Robert Banach, były kolarz, obecnie specjalista w Serwisie Rowerowym BanachBrothers.pl



Geneza wprowadzenia hamulców w rowerach MTB:

Cantilevery we wczesnych latach 90, powiedzmy, że dawały radę. Dawały radę bo nikt nie miał lepszych i zawodnicy dopasowywali prędkość do mocy hamulców jakie oferowane były przez producentów. Nikt nie chciał się zabić, hamowało się zdecydowanie wcześniej. Nadejście ery hamulców typu V-brake i Magura pozwoliło zawodnikom jeździć szybciej, gdyż mogli skrócić drogę hamowania co oznacza, że wysoka prędkość spadała w końcowym momencie. Dzięki mocniejszym hamulcom można było urwać kilka sekund na trudnych odcinkach. Można było śmielej pokonać karkołomny zjazd wiedząc, że w odpowiednim momencie wytraci się niebezpiecznie dużą prędkość lub zwolni na tyle aby można było w bezpieczny sposób ominąć przeszkodę.

Kolejnym etapem były ceramiczne obręcze, które wypełniły lukę w niedoskonałości hamulca szczękowego czyli pracy w mokrych i błotnistych warunkach. Z reguły ceramiczne obręcze i porządne klocki przystosowane do ceramiki dawały radę na ciężkich i błotnistych trasach. Śmiało mogę powiedzieć, że kontrola była porównywalna z dzisiejszym hamulcem tarczowym, ale to nadal nie wystarczało.

Kolarze chcieli jeździć jeszcze szybciej. Żeby tego dokonać należało zmniejszyć masę rotującą koła. Ciężko to zrobić skoro obręcz musi być jednocześnie powierzchnią hamującą. Jeśli jednak zastosujemy hamulec tarczowy to w tym przypadku, siły odpowiadające za hamowanie skoncentrują się w innym punkcie. Dzięki temu można było stworzyć lekką obręcz.

W miarę jedzenia, apetyt rośnie: kolarze chcą jeździć wygodnie i komfortowo

Górne, tylne widełki trójkąta powinny być elastyczne i pochłaniać drgania. Ciężko aby ten element był elastyczny a jednocześnie mocny dla osadzenia hamulca szczękowego. Zastosowano więc hamulec tarczowy, aby zwiększyć komfort użytkowania. O tych aspektach mało się mówi, a dzięki tarczówce można było stworzyć bardzo lekkie i szybkie koła oraz lekką komfortową ramę. Używanie hamulców szczękowych różnego typu zahamowałoby postęp w doskonaleniu budowy rowerów górskich. Bez wątpienia moc i jakość jaką oferują hamulce tarczowe pozwoliło na osiąganie lepszych czasów przez zawodników na trudnych trasach MTB.

Czy podobnie jest z rowerami szosowymi?

W zdecydowanie mniejszym stopniu. Hamulce szczękowe były proste, z jedną osią obrotu i zwykłe aluminiowe obręcze co pozwalało na wolniejszą jazdę, dostosowując prędkość do możliwości hamulców. Chwilę później pojawiły się dużo mocniejsze Dual Pivoty i innego rodzaju systemy z mechanicznym wspomaganiem hamowania. Przy zestawie z aluminiową obręczą i dobrymi klockami zestaw jest na 100% bezpieczny i hamuje bardzo dobrze - nie gorzej, a nawet mocniej niż tarcza w suchych warunkach i ciut gorzej niż tarcza w warunkach mokrych.

Tarczówka w rowerze szosowym wcale nie jest ostrzejszym i nieprzewidywalnym hamulcem

To szczęka działa bardziej zerojedynkowo niż tarcza! W hamulcu szczękowym, miejsce tarcia jest położone w najdalej oddalonym punkcie od osi piasty. To oznacza, że w mocnym hamulcu szczękowym i aluminiowej obręczy granica pomiędzy zwalnianiem roweru a blokadą koła jest bardzo cienka. W tarczy punkt tarcia jest bliżej osi i siła działająca na tarczę hamowana jest przez siłę obracającego się koła. Momenty sił równoważą się, a jakość hamowania jest płynniejsza i bardziej przewidywalna. Granica przyczepności koła jest dużo bardziej wyczuwalna.

Wraz z pojawieniem się szybkich karbonowych kół, hamulce szczękowe nie dawały rady szczególnie na deszczu i w tym momencie pojawił się ten zwrot, który zaowocował pojawieniem się tarcz w rowerach szosowych. Nie bez przyczyny jest też ogromna popularność rowerów szosowych wśród "amatorów". Za moich czasów wyścigowych nie było rowerów typu Endurance, nie było też amatorów którzy trenowali na szosie i to głównie dla nich pojawiły się tarcze. Amatora stać na dobry rower, stać go na karbonowe koła (inna kwestia to pytanie: czy jest to mu wszystko potrzebne?) ale w warunkach mokrych traci się kontrolę nad prędkością roweru. Amator jest też dużo cięższy od zawodnika Pro i jadąc w poważne góry potrzebuje skutecznych hamulców, które nie spalą mu węglowych kół na 10 kilometrowym zjeździe. Tarcza po prostu nie niszczy obręczy nie wymaga też częstych kontroli i regulacji, jest wygodna i skuteczna, a przede wszystkim działa cały czas tak samo. Jeżeli chodzi o budowę roweru to zmiana umiejscowienia zacisków hamulcowych ma mniejsze znaczenie, dlatego że w szosie nie ma potrzeby użycia dużej siły takiej jaka jest potrzebna do wyhamowania 29 calowego koła z grubą oponą powyżej 50 milimetrów szerokości. Hamulec może być umiejscowiony tradycyjnie i rama może być elastyczna - nie ma problemu. W obręczach nie ma też rewolucji porównując proces zmian w MTB. Ścianka boczna w szosie musi być wytrzymała. Na tyle mocna aby utrzymać wysokie ciśnienie opony. W rowerach MTB jeździ się przecież na niższym ciśnieniu, a na lekkich obręczach widnieje ostrzeżenie - max 3.5 bara. Szosowe obręcze muszą przynajmniej wytrzymać dwa razy więcej, bo w innym przypadku ciśnienie rozsadziłoby ścianki boczne.

Podsumowując:

Tarcza w szosie nie jest mocniejszym hamulcem w porównaniu do wysokiej klasy szczęk zaopatrzonych w dobre klocki hamulcowe i aluminiową obręcz. Nie ma potrzeby zatem, aby w szosie potrzebny były super mocne hamulce, dlatego że opona ma za mało "mięsa" aby wytracić prędkość na asfalcie. W szosie potrzebne są hamulce za pomocą których w łatwy sposób kontrolujemy prędkość roweru w każdych warunkach i takie właściwości mają tarcze.

Równie dobrze mógłbym realizować każdą swoją jazdę na hamulcu szczękowym z tą różnicą, że na tarczach mam większy komfort i lepszą kontrolę w mokrych warunkach o ile w ogóle będę jeździł w deszczu. Może czasami się zdarzy na jakimś wyścigu.

Co do zawodowego peletonu to uważam, że zawodnikom nie są specjalnie potrzebne tarczówki. Mogą się jedynie przydać na jakichś deszczowych górskich etapach. Zawodnicy z pro peletonu mają wystarczające wyczucie, aby kontrolować hamowanie. Płynna jazda zawodowców nie wymaga też częstego używania klamek hamulcowych. Gdyby tarcze były takie niezawodne to już dawno wszyscy by na nich jeździli. Do tej pory kilka grup wystartowało na tarczach, ale były to zespoły i dzięki temu faktowi mogli zaistnieć w mediach.

>>>Artykuł pochodzi ze strony BanachBrothers.pl
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (32)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »